Dodaj do ulubionych

Złe wyniki bad nasienia.Brak nadziei :(

22.07.08, 19:08
Dziewczyny wiem, że jesteście fachowcami, powiedzcie proszę, bo
jestem załamana czy mamy szanse na ciązę.Staramy się bezskutecznie
rok.4 miesiące temu zaszłam w ciążę, ale straciłam ją w terminie @.
Zrobiłam badania sobie wszystko ok, badanie nasienia wyszło niestety
kiepsko.
Patologiczne plemniki stanowią 72 %, a ruchliwość A i B jest po 20 %.
Czy wiecie jakie są szanse na poczęcie w takiej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • wiewiorka76 Re: Złe wyniki bad nasienia.Brak nadziei :( 22.07.08, 21:55
      Hej! Napisz coś więcej np. ile stwierdzono plemników, najlepiej
      spisz wyniki to będzie łatwiej coś powiedzieć. Mogę Ci na
      pocieszenie napisać, że mój mąż ma 90% patologicznych, więc 72% to
      dużo mniej. Ruchliwość trochę obniżona, powinno być w sumie 50%,
      ale najważniejsze jest to, że 28% plemników ma prawidłową budowę.
      Dużo zależy też od ich ilości.
      • zabcia35 Re: Złe wyniki bad nasienia.Brak nadziei :( 22.07.08, 22:12
        wiewióreczko, ilość plemników to 71mln/ml Niewiem czy te 28% nie
        patologicznych to oznacza jednoczesnie ze są one żywe? Bedziemy
        robić rozszerzone bad, bo to ogólne niewiele mówi. Czy wsród tych
        zdrowych moga sie trafić martwe ale o prawidłowej budowie? Czy to
        72% to wszystkie o wadliwej morfologii + martwe? Wiesz cos o tym?
        Kochana, strasznie współczuje, wiem jakie to są emocje. Długo sie
        staraliście? Kiedy zdecydowaliscie sie na diagnostykę? Co mówią
        lekarze?
        • wiewiorka76 Re: Złe wyniki bad nasienia.Brak nadziei :( 22.07.08, 22:30
          Mąż zaczął się leczyć juz po roku starań, chyba czułam, ze coś jest
          nie tak sad( U mnie na razie wszystko ok. Jesteśmy po dwóch iui i
          mamy przerwę w leczeniu, ale wracamy do kliniki za dwa miesiące.
          Obawiam się, że jednak skończy się na ICSI, chociaż chcemy zrobić
          jeszcze kilka inseminacji.
          Ilość plemników macie ładną - norma jest od 20 mln. Żeby stwierdzić
          ile z nich jest żywych musisz mieć rozpisaną ruchliwość: A - ruch
          szybki, B - wolny, C - w miejscu i D - brak ruchu. 50% A i B to już
          jest norma. Z ruchliwością bywa różnie, za to niewiele da się
          zrobić jeśli chodzi o budowę, ale Was ratuje ilość plemników. Gdzie
          wybieracie się na powtórne badanie i czy wybraliście już androloga?
    • martucha90 Re: Złe wyniki bad nasienia.Brak nadziei :( 22.07.08, 22:48
      Może nasz przypadek da Ci nadzieję? Przeczytaj:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=191&w=82430335

    • agusek00 Re: Złe wyniki bad nasienia.Brak nadziei :( 23.07.08, 10:11
      Hej, te wyniki nie sa takie złe, głowa do góry! Tylko minimalnie przekraczają
      normy. Patologia plemników do 70% jest ok, ilość 71mln godna pozazdroszczenia,
      ruchliwość prawie ok - A plus B powinno być min. 50%, ale jeśli A macie 20%, no
      to jest dobrze. Szanse w takiej sytuacji są naprawdę spore!
      Ja z mężem staramy się już prawie trzy lata, i problem jest z nasieniem właśnie,
      ale u nas wyniki są duuużo gorsze sad
      • tekla12 Re: Złe wyniki bad nasienia.Brak nadziei :( 23.07.08, 11:06
        Na pewno jest nieźle a nie beznadziejnie. Lekko obniżona ruchliwość może (ale
        nie musi) być spowodowana stanem zapalnym albo przeciwciałami
        przeciwplemnikowymi. Jeśli badanie rozszerzone tego nie wykaże nie ma się czym
        przejmować.
        • zabcia35 Re: Złe wyniki bad nasienia.Brak nadziei :( 23.07.08, 16:04
          Och dziewczyny, troche mi lepiej po tym co piszecie. W przyszłym tyg
          zrobimy to rozszerzone badanie. Trzymajcie kciuki kochane.A ja
          trzymam kciuki za Wasze starania mocno mocno!!!!
    • 80ewcia Re: Złe wyniki bad nasienia.Brak nadziei :( 24.07.08, 14:16
      Czytalam wiele postów na ten temat i dziewczyny pisały o jeszcze
      gorszych wynikach badań, a mimo to udawało im się zajść w ciążę i to
      nawet w sposób naturalny. Także głowa do góry, bo to jeszcze nie
      skreśla szans!
      • matylda_28 zabcia35 24.07.08, 21:52
        Mój mąż miał gorse wyniki....spójrz na moją sygnaturkęsmile Do szczęścia potrzebny jest tylko jeden plemink, my mieliśmy 20 mln plemników, Wy macie 71. Straalismy się ponad 2 lata, ale warto było....byliśmy skazani na IMCS...udało sie naturalniesmile Moje szczeście ma prawie rok. Pozdrawiam
        • zabcia35 Dziekuje 25.07.08, 12:16
          DZIEWCZYNY, dzieki WAM wszystko nabrało nowego sensu. Choć wiem, że
          może byc różnie, to to, co piszecie jest dla mnie wielkim
          pocieszeniem. Wprawdzie nie mam juz zbyt wiele czasu, bo skończyłam
          36 lat, ale myslę sobie, a niech bedzie i 2 lata byle by się udało.
          Wiecie co, to niesamowite jak zmienia sie nasz punkt widzenia w
          zależności od sytuacji. Moje kapryśne, bezczelne marzenia o synku,
          urodzonym dokładnie w czerwcu, zastapiły te zdrowe o tym, by po
          prostu zostac mamą...
          A dzis miałam cudowny sensmile Zobaczyłam w nim 2 kreseczki na teście.
          BOŻE JAKIE TO BYŁO CUDOWNE smile Zaczynam wierzyć dzieki Waszym
          doswiadczeniom, że kiedyś przezyję to na jawie ,czego i Wam
          wszystkim które czekacie na dzidzię życzę z całego serca smile
          • martucha90 Re: Dziekuje 25.07.08, 12:27
            Trzymaj się Żabcia wink Powodzenia!
            • zabcia35 Re: Dziekuje 25.07.08, 12:44
              Ty tez Maruchasmile Buźka!
              • zabcia35 Po wizycie u gina 30.07.08, 16:11
                Nic dobrego ani słowa otuchy nie usłyszałam na wizycie. Lekarz
                powiedział wprost- to nie są dobre wyniki. Androlog ewentualnie
                inseminacja sad
                Wyprostował moje pojęcie o stosowaniu suplementów typu Sulfazin, ze
                to nie ma sensu, bo nie pomaga, jak wszystkie inne suplementy diety
                działa jak placebo
                Nie tak miało być....Przechodzę faze buntu, nie umiem sie pogodzić z
                tym narazie. Ale ciesze się że nie owija w bawełne i nie robi
                złudnych nadziei, wówczas rozczarowanie jest dużo wieksze
                • spiryna Re: Po wizycie u gina 30.07.08, 16:31
                  Zabcia, jestem w szoku. Mogę wiedzieć, gdzie sie leczysz? Moze zmień
                  lekarza, bo chyba was nastraszyl i to niepotrzebnie.? Powiem ci
                  tylko tyle, że mój mąż ma bardzo podobne wyniki do twojego męża:
                  ilość: 80 ml/ ml; ruch A 10; B15; C25, D 50 i tylko 15%
                  prawidłowych. Też bylam zalamana , ale doktor powiedział, że
                  nasienie nie jest złe - trzeba popracować nad ruchem. Stwierdził
                  asthenozoospermi I stopnia i też zapisal Androwit.Myslę, że są pary,
                  ktore o takiej ilości i jakosci mogą tylko pomarzyć. głowa do góry
                  • zabcia35 Re: Po wizycie u gina 30.07.08, 16:34
                    Och spirynko kochana, tak mnie załamała ta lekarka sad Ale powiem Ci
                    że z jednej strony wolę, zeby mi mówiła takie trudne prawdy niż
                    dawała nadzieje.
                    Długo się staracie o dzidzię ? Od kiedy mąż bierze ten Androvit? Ja
                    mojego męża karmię też Androvitem, ale jeszcze Sulfazinem, wit A+E,
                    wit C... I jakos nie widze efektu.
                    Staramy się równo rok
                    • spiryna Re: Po wizycie u gina 30.07.08, 18:04
                      O dziecko staramy się ok. 1,5 roku. Od lutego leczymy się u lakarza
                      zajmującego się niepłodnoscią. Wczesniej chodzilam do zwyklego
                      ginekologa, ale sywuerdzilam, że szkoda na to czasu. Mąż od mrca
                      bierze Androwit, ale nadal nie ma efektow. Jak na razie to ja jestem
                      diagnozowana.
                • martucha90 Do Zabci 30.07.08, 21:49
                  zabcia35 napisała:

                  > Nic dobrego ani słowa otuchy nie usłyszałam na wizycie. Lekarz
                  > powiedział wprost- to nie są dobre wyniki. Androlog ewentualnie
                  > inseminacja sad
                  > Wyprostował moje pojęcie o stosowaniu suplementów typu Sulfazin,
                  > ze to nie ma sensu, bo nie pomaga, jak wszystkie inne suplementy
                  > diety działa jak placebo

                  Lekarz powiedział prawdę. Leki nie poprawiają nasienia. Leczenie
                  farmakologiczne ma ostatnio bardzo złą opinię wśród andrologów.
                  Bywa, że leki nasienie niszczą bezpowrotnie. Przerabialismy ten
                  temat z mężem wzdłuż i wszerz.
                  Lekarz nie był niekompetentny czy olewający - powiedział Ci prawdę,
                  byś pozbyła się złudzeń.

                  > Nie tak miało być....Przechodzę faze buntu, nie umiem sie
                  > pogodzić z
                  > tym narazie. Ale ciesze się że nie owija w bawełne i nie robi
                  > złudnych nadziei, wówczas rozczarowanie jest dużo wieksze

                  Ja Ci dałam nadzieję - i to nie złudną, lecz popartą wieloma
                  przykładami. Ale albo nie doczytałaś, albo to do Ciebie nie dotarło.
                  Posłuchaj: AKUPUNKTURA!!!
                  Lekarz, który robił zabiegi mojemu mężowi, ma sukcesy z wieloma
                  mężczyznami, także z takimi, którym androlog powiedział, że NIE MAJĄ
                  SZANS NA ZOSTANIE OJCAMI. Dokumentuje każdy przypadek. Niedługo
                  udokumentuje i nasz, bo ja zaszłam w ciążę po tym, jak mój mąż
                  poszedł do niego na igły. Przez 21 cykli bezskutecznie próbowałam
                  zajść w ciążę, ale bez skutku; zaszłam w 22 cyklu, gdy mój mąż
                  dostał zastrzyk wzmacniający od tego lekarza i miał wbite 5 igieł w
                  strategiczne miejsca.
                  Poczytaj linki, ktore mam w sygnaturce i... nie buntuj się już wink
                  uśmiechnij wink niech nadzieja wstąpi w Twoje serce wink i... szukaj
                  gabinetu.
                  Pozdrawiam serdecznie
                  szczęśliwie zaciążona po akupunkturze męża
                  M.
                  • zabcia35 Re: Do Zabci 31.07.08, 11:07
                    martucha, przeczytałam o akupunkturze i jestem pod wrażeniem, choć
                    myślę sobie, że nie masz pewności ze to akurat ona Wam pomogła. Ja
                    osobiście nie słyszałam by jednorazowy zabieg przyniósł
                    rezultaty.WIĘC może to zbieg innych czynników sprawił, ze się
                    wreszcie udało, a akupunktura również w tym pomogła.
                    Powiedz mi jak udało Ci się namówić męża przecież faceci umieraja na
                    widok igieł?
                    Pytanie 2 gdzie znaleźć kogos kto naprawde jest fachowcem w tej
                    dziedzinie, bo szarlatanów nie brakuje
                    • martucha90 Re: Do Zabci 31.07.08, 12:25
                      > martucha, przeczytałam o akupunkturze i jestem pod wrażeniem, choć
                      > myślę sobie, że nie masz pewności ze to akurat ona Wam pomogła.

                      Jestem o tym przekonana na 100%. wink

                      > Powiedz mi jak udało Ci się namówić męża przecież faceci umieraja
                      > na widok igieł?

                      Nie ma czegoś takiego jak umieranie na widok igieł, jak się pragnie
                      dziecka. Jeśli facet woli, by żona przeszła stymulację do in vitro,
                      byleby on nie miał wbitych 5 igieł na 20 minut, to ja o takim
                      facecie nie myślę najlepiej. Mój na szczęście nie z tych - sam sobie
                      wyszukał lekarza i sam poszedł.

                      > Pytanie 2 gdzie znaleźć kogos kto naprawde jest fachowcem w tej
                      > dziedzinie, bo szarlatanów nie brakuje

                      Myśmy szukali przez PTA - o tym też pisałam w tym wątku, który Ci
                      podlinkowałam gdzieś tam wyżej (nie mówię o sygnaturce).
                      Komuś/czemuś ufać trzeba, bo się nie da żyć wink My uznaliśmy, że
                      instytucji takiej jak PTA można zaufać. W Trójmieście polecali tylko
                      dwóch, mąż zadzwonił do jednego z nich i okazało się, że ma sukcesy
                      w leczeniu niepłodności - to wszystko jest opisane w tamtym watku,
                      jak czytałaś, to już wiesz.
                      • spiryna Re: Do Marty 31.07.08, 13:42
                        Marta, mój mąż też zastanawia się nad akupunkturą. Byl pod
                        wrażenieem , jak opisalam mu twoją historę. Powiedz proszę czy
                        nalezy szukać fachowca, ktory specjalizuje się w nieplodności i czy
                        twój mąz miał problemy z ruchem plemnikow?
                        • martucha90 Re: Do Marty 31.07.08, 14:42
                          spiryna napisała:

                          > Marta, mój mąż też zastanawia się nad akupunkturą. Byl pod
                          > wrażenieem , jak opisalam mu twoją historę.

                          Twój mąż był pod wrażeniem historii mojego, a ja byłam pod wieeelkim
                          wrażeniem historii usłyszanych od tego lekarza. Bo mojemu mężowi
                          androlodzy mówili, że ma szanse na dziecko, tylko że małe... no i ma
                          się starać... a w odwodzie inseminacja... itp. - więc nie
                          był "ciężkim" przypadkiem. Ten lekarz miał cięższe przypadki - mówił
                          o tym parokrotnie mojemu mężowi. Miał pacjenta, któremu androlodzy
                          _nie dawali szans na naturalne zapłodnienie_, a po nakłuciach się
                          udało.
                          I dlatego tak o tym trąbię tu na forum wink
                          (Bo kliniki trąbić na pewno nie będą, nie opłaca im się).

                          > Powiedz proszę czy nalezy szukać fachowca, ktory specjalizuje
                          > się w nieplodności

                          No, dobrze by było... Choć jeśli nie ma takiej możliwości, a lekarz
                          jest chętny by się douczyć, to ja bym była skłonna (na Twoim
                          miejscu) namawiać męża i na takiego. Ja najpierw znalazłam lekarza
                          od akupunktury, który o leczeniu tym niepłodności nie słyszał. Dałam
                          mu do przeczytania ten artykuł, który mam podlinkowany w sygnaturce -
                          że trzeba odcinek lędźwiowy ukrwić. I ten lekarz powiedział
                          uczciwie: nigdy tego nie robiłem w celu poprawy jakości nasienia,
                          ale mogę spróbować. Z tym że równolegle ze mną mąż też szukał
                          lekarza i akurat znalazł takiego, który się na tym znał, więc nie
                          trzeba było z usług tamtego niedoświadczonego korzystać.
                          Na Twoim miejscu skontaktowałabym się z tym "naszym" lekarzem, on
                          podobno b. chętnie odpowiada na pytania, ma stronę internetową,
                          maila itp. (mąż mi mówił, nie sprawdzałam) i zapytałabym się go czy
                          może kogoś polecić z Twojego miasta.

                          > i czy twój mąz miał problemy z ruchem plemnikow?

                          Mój mąż miał 13,5 mln/ml, 60 minut upłynnienia, A 11% i B 36%.
                          I przez 21 m-cy nie mogłam zajść przy takim nasieniu. (Ja jestem
                          okazem zdrowia, jeśli chodzi o te sprawy). Mąż dostał zatrzyk
                          wzmacniający, miał wbite igły 2-3 dni przed moją owu - i zaszłam.
                          Nikt mi nie powie, że to nie od tego wink Bo niby od czego?
                          1,5 roku nic i nagle bach, jest, ale to niby by miał być przypadek,
                          że akurat była aku u kogoś, kto mówił, że to świetnie, że akurat mam
                          dni płodne, bo to działa bardzo szybko? Ja _w i e m_, że to od
                          aku wink
                          Pozdrawiam wink
                          • spiryna Re: Do Marty 31.07.08, 15:13
                            Marta, dziekuję za tak wyczerpujacą odpowiedź. Powiem o wszystkim
                            męzusiowi. Pozdrawiam
                            • zabcia35 Re: Do Marty 31.07.08, 15:28
                              marucha reasumując: nie istotne czy za sprawa akupunktury, czy za
                              sprawa niebios najważniejsze że się udało i że jesteś w ciąży. Niech
                              szczęśliwie minie 9 miesięcy smile
                              Ale podchodząc zupełnie obiektywnie to fakt, że zaszłas w ciążę w
                              cyklu po jednym zabiegu aku u męża nie jest zupełnie żadnym dowodem
                              na to, że to dzieki niej Wam się udało.
                              No przeanalizuj na chłodno, bez emocji, proszę Cię.
                              Mógł być to absolutny zbieg okoliczności. Wiele par stara sie
                              kilkanaście miesięcy i nic a tu nagle niewiadomo dlaczego ciach i
                              udało się bez żadnych zachodów i zabiegów.
                              Być moze tak jest jak Ty sądzisz,ale to tylko BYĆ MOŻE. Żadnych na
                              to dowodów po prostu NIE MA
                              • martucha90 Re: Do Marty 31.07.08, 15:40
                                Dowodów nie ma wink Jest tylko ileś tam przypadków lekarza od aku i
                                jego zadowolony uśmiech "wiedziałem, że tak będzie" wink Bo ten
                                lekarz się pytał mojego M na pierwszej wizycie "czy pan się
                                orientuje, kiedy żona ma dni płodne", a mój M na to, że jakoś tak na
                                dniach, a ten lekarz na to "to bardzo dobrze, bo to działa bardzo
                                szybko" - tak powiedział, mąż mi to opowiadał wiele razy. I taką
                                miał nadzieję, że się uda! Że się uda właśnie teraz, od razu - bo
                                ten lekarz powiedział z góry, że to możliwe. I mój mąż po raz
                                pierwszy w tym cyklu interesował się tempkami, budził się
                                niespokojny w nocy i pytał, czy już zmierzyłam wink Ten lekarz nie
                                powiedział: "przejdzie pan jedną serię nakłuć, potem drugą, a potem
                                zobaczymy", powiedział: "to działa bardzo szybko".

                                A tak na chłodno, bez emocji... to jasne, nie wiadomo wink
                                Ale chyba nie szukasz Żabciu jakiegokolwiek powodu, choćby
                                najsłabszego, by się za aku nie brać, co?
                                wink
                                • martucha90 Re: Do Marty 31.07.08, 15:44
                                  Dziękuję za życzenia, czuję się świetnie wink
                                  • zabcia35 Re: Do Marty 31.07.08, 16:53
                                    martuś jasne że nie szukam powodów,by się nie brać za aku.Wiem, ze
                                    mój mąż kochany pójdzie i na aku jeśli trzeba, ale ja osobiście
                                    bardzo to przeżywam z tego powodu, że nasze dzieciątko nie pocznie
                                    sie spontanicznie w uniesieniu bez interwencji.
                                    Wierz mi, że samo badanie nasienia było dla mnie czymś bardzo
                                    trudnym...
                                    Wiem musze się przełamać myślec długoterminowo i w ogóle. Ale
                                    widocznie potrzebuje jeszcze czasu na to by myśleć bardziej
                                    pragmatycznie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka