sarniaczek7
24.08.08, 11:30
Nie pierwszy taki wątek na forum, pewnie nie ostatni bo chyba każda z nas
znajduje się w pewnym momencie w takim miejscu - totalnego doła, braku siły
oraz wiary. Ja właśnie po 14 miesiącach starań, po licznych smutkach i łzach w
końcu chyba się na dobre załamałam. Mam świadomość, że na mój niewesoły stan
ducha ma wpływ Clo, przez którego i tak od tygodnia jestem okropnie nieznośna.
Dodatkowo w piątek dowiedzieliśmy się z mężem o kolejnej ciąży w bardzo
bliskiej rodzinie. Teraz zostaliśmy już tylko my. Naprawdę się dla nich bardzo
cieszę, bo też przeszli przez niejedne cierpienia, ale mimo to wiadomość ta
wywołała u mnie nieprzerwaną powódź łez.
Właśnie powinniśmy się brać za majsterkowanie, to mój ostatni cykl z clo... a
ja jedyne co jestem w stanie, to ryczeć.
Wiem, że 14 miesięcy to na tle niektórych krótko, że trzeba się zebrać i
pozytywnie myśleć, że kiedyś się uda. Moze się uda, ale chyba nigdy przy tak
zszarganych nerwach.
A ja naprawdę nie mam siły. Nie mogę spać, nie mogę jeść, nie mam siły zająć
się swoim hobby, które normalnie odciągało ode mnie złe myśli. Nie potrafię
tez odpuścić.
Piszę to wszystko by się trochę wygadać, ale będzie mi bardzo miło jak któraś
z Was jakieś ciepłe słowo dorzuci.