Dziewczyny,
ja jestem dopiero na początku leczenia, które póki co nie obciążało domowego bużetu ( badanie nasienia męża+ jego hormony, HSG, moje hormony były na NFZ). Pieniądze szły tylko na clo, salfazin dla męża, wiesiołek, aletra, żel preseed- ale to w zasadzie " groszowe " wydatki

Ale jak sobie poczytałam i poszperałam na różnych wątkach i forach to włosy mi poprostu dęba stanęły jakie koszty leczenia+ koszty leków trzeba ponieść żeby odnieść sukces ( czytaj: zajść w ciąże).
To jakaś paranoja jest!!!
Za tydzień mam I wizyte w klinice Leczenia niepłodności i juz teraz wiem że nieźle trzepnie mnie po kieszeni.( cena wizyty+ badania)
Jak Wy sobie radzicie z wydatkami na leczenie?Kredyty, pożyczki czy zęby w ścianę?