jestem po trzecim poronieniu, przyczyny nie znaleziono chociaz
mielismy zrobine komplekowe badania
w tej chwili jestesmy pod opieka lekarza w klinice leczenia
nieplodnosci i na na ostatniej wizycie ginka przedstawila nam ivf
jako opcje...niby z zajsciem w ciaze problemow nie mamy, zawsze to
trwa 5-6 miesiecy, ale zachodze...ale jedna po drugiej te ciaze
trace i nikt nie wie dlaczego
ivf pozowliloby na wyselekcjonowanie najlepszych zarodkow i byc moze
to zwiekszyloby moje szanse na donoszenie ciazy
to narazie mysl...troche mi zajmie zanim do niej
dojrzeje...narazie tylko przestawilam sie w glowie z "raczej nie"
na "a dlaczego by nie?" no i kolejna wizyte mam dopiero we wrzesniu,
wtedy ewentualnie zaczniemy dopiero rozmawiac
probuje rozwazyc rozne "za" i "przeciw"...finanse to nie problem, bo
mieszkam w belgii a tu ubezpieczenie pokrywa koszty ivf...ale
obawiam sie troche stymulacji i calej tej hormonalnej ingerencji w
moj organizm, boje sie ze moglabym narobic sobie jesczze wiekszej
skody

zagladam tu do was czesto i widze ze co miesciac przynajmniej kilka
dziewczyn podchodzi do ivf...prosze napiszcie pare slow, nie o
procedurze, ale o tym jak faktycznie znosicie przygotowania do ivf,
czy naprawde jest tak ciezko?
serdecznie pozdrawiam
maja