dzini11
27.10.08, 13:11
choruje od 38 lat na rzs dawniej to nazywano gósciec postepujacy,mam
go przekazany genetycznie,ale moja mama dożyła 90-ciu lat nic a nic
nie biorąc,przynajmniej nie cierpiała na żołądek,jelita,ciagle mi
powtarzała 'dziecko nic nie zazywaj on i tak zrobi co ma zrobic,a
bedziesz choc miala pozostale organy zdrowe.Jenak biore caly czas co
najnowsze,byłam w Japonii schładzana wprost zamrażana w komorach
chlodniczych,teraz ide tylko na steryd diprofos,ale dziala juz tylki
2 tyg,co tam metypred,encorton,co tam metotrexat,wrócilam do zlota
ściagam go z Czech,ale to za wczesnie bo wziełam u ub.tyg.żoładek
wysiadl od leków i kolo sie zamyka,pozostaly czopki,ale to tez
szkodlewe wiaomo jak u gościowcow.Licze od styczna na metode
biologiczna maja mi podskórnie wstrzykiwać przeciwciala,ale ile
jeszcze do stycznia a tu bol nie do wytrzymania.czytam co piszecie o
metodzie biolog.i załamuje sie,moze dieta,która stosuje takścisle od
m-ca. pozdrawiam.