ewal-m
16.05.05, 08:28
Cześć Dziewczyny, dawno już tu nie zaglądałam. Dużo sobie myślałam o życiu,
staraniach i tych wszystkich wiadomych sprawach. Minął rok od kiedy
dowiedziałam się że ciąża jest martwa, do teraz to przeżywam, ale już
inaczej, chyba spokojniej. Pogodziłam się z losem o ile oczywiście można się
z tym pogodzić, oczywiście są jeszcze dni że rycze jak bóbr. Wiecie, kiedy to
się stało nawet w najgorszych przeczuciach nie myślałam, ze minie rok a mi
nie uda się zajść drugi raz w ciąże – niestety tak się dzieje. Powiem Wam że
już zrezygnowałam już z tych wszystkich prochów, badań, testów, bo prawie że
mnie nie odwieźli do czubków

, kiedyś wspominałam, że chcemy wziąć kotki,
od piątku mamy dwa małe urwisy. To był bardzo dobry krok. Zaczynamy coraz
mocniej zastanawiać się nad adopcją – odwiedzam sobie strony bociana, czytam
o tym. Jeśli tak bardzo chcemy dziecko, to może to jest wyjście. Oczywiście
będziemy próbować i starać się o biologiczne ale nie chce by adopcja była
ostatnią deską ratunku jak już nic innego nie będzie się dało zrobić. Takie
dzieci musza być kochane za to że są a nie w ostateczności, mam nadzieje, że
rozumiecie co mam na myśli. Poza tym zawsze chcieliśmy mieć dwójkę więc może
jedno będzie adopcyjne a drugie nie, zobaczymy. Jeszcze długa droga przed
nami dorastania do decyzji o adopcji ale może tak ma być. Ja już od tych
wszystkich starań to sprawiam ochotę na seks mój mąż zresztą też, nawet się
już tym martwię trochę, przez te maratony seksu, które urządzaliśmy w
poprzednich miesiącach teraz zupełnie się nam odechciało. Mam nadzieje że to
chwilowe

Ale dziewczyny nie wpadnijcie w taką pułapkę obłędu starań jak
my – bo nic to nie przynosi za wyjątkiem rozczarowania. Chyba z nerwów mam
teraz tak wszystko rozregulowane, że szkoda słów, cykle po 40 dni. Nawet
teraz to nie potrafię przewidzieć, kiedy mogą być dni płodne niestety

I
wogóle uważam że juz i tak się nie uda, ale nie mam już siły na te walke z
wiatrakami. Co ma być to będzie. Życze wszystkim powodzenia i trzymam
kciuki!!!