Dodaj do ulubionych

zaczynam od początku...

28.12.06, 17:33
w sumie to tak naprawdę potrzebuję kogoś komu mogę się wygadać... a tak
naprawdę tylko Wy możecie przeczytać to wszystko ze zrozumieniem... nikt
wokół mnie (oprócz męża) nie wie przez co przechodzę i ile mnie to kosztuje i
chyba nikt oprócz was nie zrozumie...

w marcu odstawiłam pigułki i przestałam sie martwić, ze coś się może zdarzyc;
wierzyłam, że wszystko wydarzy sie naturalnie, skoro jestem zdrowa i nigdy
nie miałam większych problemów niż nadżerka...
rutynowe badania zrobiłam tylko dlatego, że przyzwyczaiłam się podczas brania
pigułek do regularnych wizyt u lekarza... hormony okazały się rozjechane...
przeszłam, a raczej nie przeszłam leczenia bromergonem, bo mój organizm nie
był z tej kuracji zadowolony... iny lekarz przepisał mi lutenyl... ale po
trzech miesiącach inny lekarz wytłumaczył mi, że lutenyl za wcześnie brany w
cyklu może blokować owulację...

więc zaczynam od nowa, po odstawieniu wszystkich leków jestem w trakcie
monitoringu, który pokazyje, ze nie rosnie mi pecherzyk inie ma
dominującego...

oby Nowy Rok przyniósł mniej refleksji, a wiecej szczęścia... nam wszystkim
starającym się... obyśmy mogły aktywnie przenieść się na inne forum smile ja już
jedno znalazłam smile i zaktywizuję się mam nadzieję już wkrótce smile
Obserwuj wątek
    • netty2 Re: zaczynam od początku... 28.12.06, 23:35
      Nie wiem,czy liczysz na odpowiedz,ale dorzuce moje trzy grosze.
      Ja od maja nie biore tabletek.Tez myslalam,ze juz na swieta,bede sie sklepac po
      okraglym brzuszku.Przeciez zajsc w ciaze,to nic wielkiego.
      Juz w sierpniu jakos sie zaczelam zastanawiac,czy aby z nami wszystko ok.
      super ginekolog wyslala nas na badania,zeby nie czekac i wiedziec,co i jak...
      Wyniki byly szybkie i jasne.
      Maz ma marne parametry nasienia,komentarz"kierowac pare na zaplodnienie
      pozaustrojowe"!!
      W lutym pierwsza wizyta u speca,ale...ja sie boje.Nie wiem,czy chce czy nie.
      Dziecka pragniemy obydwoje,ale...ja nie wiem,czy w taki sposob.
      Juz minela zalamka,przyszedl czas na "czekanie do lutego".
      Oby nowy rok dal nam wiecej sil,mniej trosk i okraglych beboli !!!!smile)
      Zycze ci tego !!
      • pepperann Re: zaczynam od początku... 29.12.06, 15:17
        Dziewczyny,
        Chciałam Was trochę pocieszyć. Odstawiłam tabletki w kwietniu i zaczęły się
        dziać różne dziwne rzeczy. Brak miesiączki, potem złe wyniki hormonów. Co
        lekarz to inne podejrzenie. A to PCO, a to zespół androgenny (nic nie
        potwierdzili, ale co się wystraszyłam, to tylko ja wiem). Byłam przekonana, że
        jestem cała "nie taka", zepsuta i w ogóle.

        Trafiłam w końcu do dobrej lekarki, która wzbudziła moje zaufanie, ale która
        miała podejście "trzeba jeszcze zdać się na naturę". Nie mogłam się doczekać,
        aż zacznie mnie wreszcie leczyć. Wiedziałam, że niby powinien minąć rok starań,
        ale przecież miałam wszystko nie tak. Cykle bardzo długie (więc zepsutą
        pierwszą fazę), owulację - po 20 dniu cyklu i to jakąś dziwną (dziwne wykresy
        temperaturowe), plamienia w drugiej fazie. I... jakoś zaszłam w ciążę bez
        żadnego wspomagania. Nie wiem, czy wszystko będzie dobrze, bo to dopiero 6
        tydzień, ale na pewno mogę zajść w ciążę.

        Dziewczyny, nie załamujcie się. Od wiosny to naprawdę jeszcze krótko. Wiem, co
        czujecie, jeszcze trzy tygodnie temu czułam to samo, co wy. A teraz, jak patrzę
        wstecz to myślę sobie, że te 8 mesięcy to przecież nie tak długo. Życzę Wam,
        żeby Wasz organizm Was zaskoczyły i żebyście w najbliższym roku zostały mamami.

        Pozdrawiam i nie przejmujcie się lekarzami za bardzo! Ja tej babie co mi
        powiedziała, że bez długoletniej kuracji nie mam szans na ciążę to bym poszła i
        zrobiła " zyg zyg marchewka" wink Zobaczycie, niedługo sie uda i Wam.
        • lilyan Re: zaczynam od początku... 02.01.07, 13:54
          Dzięki za odzew ipocieszenie smile Pepperan - jak czytam twój post "Co lekarz to
          inne podejrzenie" to tak jakbym czytała siebie...
          Teraz zdecydowałam się na jednego lekarza i efekt jest taki, że na razie wiem,
          że nie mam dominyjącego pęcherzyka, więc z naturalnej owulacji nici... W
          następnym cyklu mam dorobić androgeny, więc zanim dostanę wyniki i jakieś
          leczenie od następnego cyklu, to będzie marzec... I wnerwiam się i łapię doły.
          I widzę jak mi czas przecieka między palcami i nic się nie dzieje w kierunku
          zajścia w ciążę...
          Nigdy nie sądziłam że taki problem może doprowadzić do obniżenia samooceny w
          zakresie kobiecości. Zawsze sądziłam, że skoro jestem młosdą i nowoczesną (tak
          myślę) kobietą, to nie będę się oceniać w kategoriach kobiecości, bo przecież
          ta kobiecość jest taka oczywista. Ale teraz łapię doły, że to wcale nie jest
          takie oczywiste, skoro mój organizm nie pozwala na coś tak oczywistego jak
          prokreacja... sad

          P.S. Jak się robi " zyg zyg marchewka" i co to właściwie jest ??? smile
          • netty2 Re: zaczynam od początku... 04.01.07, 23:38
            Zyzg zyg marchewka to takie struganie palucha smile)))
            Zeby pokazac babie,ze wyszlo na dobre choc ona sie tego nie spodziewala smile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka