justmaga 02.10.08, 11:13 Wczoraj poszlam do lekarza z jakims tam innym problemem ale moja GP wcisnela mi skierowanie na progesteron do reki. No niech pani sprobuje. No chociaz progesteron.... I moj M z drugiej strony... jakos latwo im sie pogodzic z MOJA strata ... Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
bushko Re: Under pressure 02.10.08, 11:58 Magda wybacz mi, ale jedyne co mi się nasuwa to że jesteś over sensitive... To, że sprawdzisz progesteron jeszcze nic nie znaczy. To że GP dała Ci skierowanie na prog też nic nie znaczy, znaczy tyle, że może warto sprawdzić czy wszystko wróciło do normy, bez żadnej pressure, że masz się znowu starać. Ja nie jestem lekarzem, ale chyba to za przeproszeniem jest psi obowiązek lekarza sprawdzić czy wszystko jest ok. Jeśli nie chcesz to nie staraj się i tyle, rób tak żebyś była szczęśliwa. Lekarz może wciskać różne badania, ale to Ty decydujesz co dalej... A sprawdzić progesteron to ledwie trochę krwi z żyły pobrać... gdyby chciała Cię wysłać na hsg.... to mogłabyś stanąć okoniem... A tak, olej to, zrób badanie i nie zawracaj sobie tym więcej głowy... Magda przytulam Cię mocno. Bushko... Odpowiedz Link
justmaga Re: Under pressure 02.10.08, 12:06 oj nie moja droga. Oni tu nie sprawdzaja tak hormonow jak w Polsce. Po poronieniu nie zaproponowano mi zadnch badan. Ci wszyscy ludzie chca mnie widziec w ciazy. Juz zaraz natychmiast. Szczescie chociaz ze moge M manipulowac ,zeby w owu nie wypadly przytulanki Wczoraj wpadlam w histerie i kupowalam podatek drogowy na pol roku. I tak sobie pomyslam ,ze gdyby bylo dobrze to nastepny bym kupowala z wozkiem.... I sie rozplakalam na poczcie... Niezla jestem. Jeszcze sie chyba nie zdarzylo,ze ktos plakal z powodu podatku drogowego... Odpowiedz Link
bushko Re: Under pressure 02.10.08, 12:19 Oj Magda.... aż chciałoby się powiedzieć (tzn Ty w myslach do tej GP) 'a gadaj se do lampy' ja i tak zrobię jak będę chciała. Oni wszyscy chcą dobrze, chcą Ci pomóc. Rozumiem, że potrzebujesz więcej czasu, ale pozwól sobie pomóc. I tak ostatnie słowo jest Twoje. Bushko... Odpowiedz Link
wie_wioreczka Re: Under pressure 02.10.08, 12:31 Justamaga - a zapytałaś się dlaczego lekarz dał Ci skierowanie na badanie progesteronu? Ja zapytałabym się, aby wiedzieć, a nie domyślać się. I nie płakałaś z powodu podatku (czy czegoś innego), tylko dlatego, że ból jeszcze jest tak wielki i świeży, że najdrobniejszy szczegół może go wzbudzić. Busho ma bardzo wiele racji. Pozwól sobie pomóc. A ja dodam, bądź szczera ze sobą i z bliskimi. Powinnaś im wspomnieć o swoich problemach. Da to im szansę na to, aby tak dostosowali swoje słowa, aby przez przypadek nie ranić Twoich uczuć. Odpowiedz Link
justmaga Re: Under pressure 02.10.08, 17:45 Nie musialam pytac. Tylko ciaza pania uzdrowi. Ma pani sie starac. trzeba sie spieszyc,bo zegar tyka... bla bla bla.. Odpowiedz Link
wie_wioreczka Re: Under pressure 03.10.08, 10:18 justmaga napisała: Tylko ciaza pania uzdrowi. Ma pani sie starac. > trzeba sie spieszyc,bo zegar tyka... bla bla bla.. Żartujesz. Tak powiedziała?! Matko! Współczuję Ci bardzo. Z jednej strony jesteś poharatana wewnętrznie, kompletnie jeszcze nie poukładana, a tu na siłę ktoś chce Cię "uszczęśliwić". Magda, ściskam Cię mocno. Jedyna rada (ale nie wiem czy dobra i słuszna w tej sytuacji - rozważ to we własnym sumieniu) to taka, abyś odważyła sie powiedzieć i lekarzowi i partnerowi, że tak bardzo przeżywasz utratę dziecka, że na razie nie chcesz starać się o dziecko. Powinni wiedzieć, że sprawiają Ci potworny ból wszelkie tematy dotyczące dzieci. Wiem, że to nie rozwiąże Twoich problemów, ale może dzięki tej informacji będą mogli się delikatniej zachowywać i nie ranić Cię "w dobrej intencji". Jesteś dzielna kobieta i wiem, że znajdziesz dobre wyjście z tej trudnej sytuacji. Odpowiedz Link
gosiek_1981 Re: Under pressure 02.10.08, 13:37 Nie wiń się za swój ból. Masz do niego pełne prawo. I nie broń przed nim swoich bliskich, są łzy, które muszą się wylać. A badanie zrób, przynajmniej będziesz wiedzieć co się u Ciebie dzieje. Odpowiedz Link
lilith76 Re: Under pressure 02.10.08, 15:53 Jeszcze przez długi czas będzie płakać z powodu byle drobiazgu, bo przypomni ci o straconej ciąży. Tak na prawdę, to ja zamknęłam teamt gdzieś koło terminu porodu. Nie będę sobie teraz wyobrażać, że mogłabym mieć dziecko. Za wysoka abstrakcja. Dziecku też trzeba pozwolić odejść. Jak dają ci skierownia, to się badaj. Dlaczego to od razu ma znaczyć, że musisz znowu zachodzić w ciążę? A jeśli dowiesz się dlaczego poroniłaś? A jeśli dostaniesz jakieś leki. Posiadanie zdrowego ciała, dobrze działającego organizmu, to rzecz która się przyda i nie planującej dziecko. To wyraz szacunku do własnego ciała. Nie jesteś futerałem na dziecko. Zadbaj o siebie właśnie dlatego. Odpowiedz Link
justmaga Re: Under pressure 02.10.08, 17:47 i po smok mam wiedziec ,ze mam za maly progesteron... I tak mi go w ciazy nie dadza... tak jak i bylo tym razem.. Dlatego stracilam dziecko. Bylam za glupia,zeby wiedzic ,ze musze ten popieprzomy progesteron brac... Zdrowa ciaza i tak sie utzryma... ha ha.. Nie utrzymala sie. Odpowiedz Link
dabrowianka21 Re: Under pressure 03.10.08, 09:19 Ja też Jutmaga cie mocno przytulam. a to naturalne poedejście do ciazy mnie wkurza. Dlatego musze zajsc w Polsce, bo jak cos sie bedzie dzialo to wiem że mi pomoga. Anglia i kilka innych krajów maja podejście do dupy ... Pewnie invitro mozna zrobic, a progesteronu w ciazy to juz nie... Rób Justmaga co czujesz. Ale ja słyszałam faktycznie że po stracie kolejna ciaza może troche pomóc. Ale rozumiem że jest to teraz za trudny krok. Odpowiedz Link
agi_78 Re: Under pressure 03.10.08, 11:41 Magdo, ja z własnego doświadczenia mogę Ci powiedzieć, że jeśli nie jestes gotowa na zachodzenie w ciąże to powiedz to i partnerowi i gince. Powiedz, że najpierw musisz pogodzic się ze stratą tego dziecka, aby móc ewentualnie witać nowe na świecie. Ja szybko dosyć zaszłąm w ciąże po poronieniu. Wydawało mi się, że tego chciałam, liczyłam dni do cyklu kiedy bede mogła się starac. Wydawało mi się, że jestem gotowa. Jednak, kiedy zobaczyłam te dwie kreski na teście, to się popłakałam i to wcale nie ze szczęścia. Jedyne co czułam to lęk i strach, że znowu wszystko skończy się tak samo. To było silniejsze ode mnie. W dalszym ciągu, myślę o moim nienarodzonym dziecku. Wczoraj nawet rozmawialiśmy o tym z m., że nasz aniołek miałby już 7 m-cy i powoli szykowalibyśmy dla niego pokój. Dlatego rozumiem Twoje podejście, że nie chcesz i uważam, że nikt nie powinien Cię w tej chwili namawiać do ciąży. Inna rzecz to badanie. Ja bym je zrobiła, ponieważ jeśli będziesz wiedziała na czym stoisz to w przyszłości, za jakiś czas, parę miesięcy, może rok może dwa, znowu zachcesz spróbować. Wtedy będziesz wiedziała jak się przygotować. Przecież możesz pojechać do PL i tu po rozmowie z ginem dogadac się. Będzie mogl Ci jescze zanim zajdziesz w ciąże przepisac progesteron w większej ilości, który zaczniesz brac w ewentualnej ciąży. Piszę to, nie dlatego, że Cię namawiam jednak na ciążę lub że wmawiam, że napewno zmienisz zdanie. Nie wiadomo jak będzie, ale zawsze warto mieć jakąś furtkę. Życzę Ci z całego serca spokoju ducha i ukojenia w bólu. Odpowiedz Link
justmaga Re: Under pressure 03.10.08, 12:34 taaa le ja jestm 10 lat od Ciebie starsza.... Z poprzednim probowalam 8 miesiecy... . Jak zaczekam pol roku i bede rok probowac to stane sie za stara... lepiej wcale nie probowac i miec z glowy...Tylko jak im to wytlumaczyc?? Odpowiedz Link