Z Anglii w Bieszczady

24.05.09, 10:58
Po Bieszczadach łaziłem sporo, ale to było jakieś 20 lat temu. Teraz chciałem
pokazać te góry moim smykom.

Jak w praktyce wygląda teraz spanie w namiocie poza polami
namiotowymi/kempingami, oczywiście poza obszarem Parku? (chodzi mi o nieco
bardziej odludne okolice, nie zamierzam rozbijać namiotu na szczycie
Chryszczatej). Na ile zajadła jest Słuzba Leśna? Jakieś regiony, gdzie
zwykle grasuje?

No i jak przedstawia się kwestia przełażenia na słowacką stronę w lesie?

Jak rozumiem, sklepów spożywczych jest już nieco wiecej, niż za komuny i nie
trzeba ze soba brać dwutygodniowych brytyjskich wojskowych racji żywnościowych...
    • niemamweny2 Re: Z Anglii w Bieszczady 26.05.09, 08:54
      Jedziecie na białym koniu, czy na piechotę przez Ardeny?

      U nas po staremu-sklepów pewnie więcej, ale ludzi w wakacje
      również.Dawno nie spałem na dziko,ale podejrzewam, że wiele się nie
      zmieniło od 20 lat pod tym względem.Fakt- na szczycie Chryszczatej
      no trochę niewygodnie się namiot rozbija.
      Przełażenie na słowacką stronę od czasu Unii- jest bez sensu- brak
      adrenaliny (hahaha), a od czasu EURO jest drogo.
    • aeromonas Re: Z Anglii w Bieszczady 27.05.09, 10:18
      Z namiotem bez problemu można się zaszyć nad potokiem - robimy tak
      od lat (także w Bieszczadach) i służba leśna nas nie wykrywa.
      Zresztą kiedyś jeden leśnik nam powiedział, że on by nas nie ścigał -
      ma większe problemy: kłusownicy, złodzieje drewna. Oczywiście nie
      pozostawiamy po sobie żadnych śladów w lesie.
      Sklepów spożywczych, moim zdaniem, tyle samo (może poza większymi
      miejscowościami typu Lutowiska). Czasem trudno kupić chleb - leży na
      półkach, ale tylko "na zamówienie". Zawsze lepiej mieć ze sobą
      żarcie na 2 dni.
      Nie polecam Bieszczadów latem, bo tłumy.
      Na Słowację można swobodnie (tylko trzeba uważać, żeby przez pomyłkę
      nie trafić na Ukrainę).
      • hinheralda Re: Z Anglii w Bieszczady 28.05.09, 19:38
        Nie powiedziałabym, że są tłumy... Bieszczady zawsze są spokoje. Może niektóre
        bardziej znane miejscowości jak Cisna czy Wetlina przeżywają wtedy jakieś
        oblężenie, ale przecież Bieszczady to nie tylko te miejscowości to przede
        wszystkim góry :)
        Jeśli chodzi o spanie "na dziko" to myślę, że nie ma takiej konieczności, żeby
        być blisko natury. Polecam kemping w Górnej Wetlince, który znajduję się na
        obszarze Parku Narodowego. Jest super, ma się wrażenie, że śpi się w górach no i
        dostęp do prysznica i wc nie jest tak utrudniony :)
        • azjatuchajbejowicz Re: Z Anglii w Bieszczady 28.05.09, 22:07
          Serdecznie dziękuję za wszelkie informacje. Wygląda na to, że nie jest
          najgorzej (inna nostalgiczna wycieczka - żeglowanie po Mazurach w zeszłym roku -
          była przyjemnym zaskoczeniem; Nidzkie, jakie było za uroczych mrocznych lat
          stanu wojennego, takie jest mniej więcej dalej).

          Jesteśmy skazani na lato. W Anglii za unikanie obowiązku szkolnego trafia się
          do ancla.

          Nie, nie jedziemy na Białym Koniu (mieliśmy tarantowatego, ale trzeba było go
          sprzedać - los emigranta łatwy nie jest). Tata jedzie na motocyklu BMW, reszta
          rodzinki miniwanem, a potem na piechotę :)

          Zatem może do zobaczenia na szlaku (ci w demobuilu mundurowym Armii Jej
          Królewskiej Mości, dwóch małych i jeden większy, to my)
Pełna wersja