Dodaj do ulubionych

do MARCISZONKI

05.09.07, 15:28
witaj marciszonko,
jestem nowy na waszym forum.
Jestem pod opieka homeopaty.
Bralem juz okolo 6 roznych homeopatykow i co widze- coraz wyrazniej
moje cialo rzuca rozniastymi symptomami wskazujacymi na okolo 5
roznych lekow jednoczesnie i rownolegle coraz silniej sie
demontruje to co znalazlem w opisie carcinosinum.jak dobrze ze to
znalazlem, bo bylem bliski obledu.
A ze moj homeopata nie slucha co do niego mowie tylko faszeruje mnie
kolejnym zwyklym homeopatykiem to juz inna sprawa.
Teraz np kaze mi brac silicee. Bo ona niby ma ta moja uleglosc i
zgadzanie sie , unikanie konfliktow rozgonic.
Powiedzialem o moich podejrzeniach w kierunku carcinosinum
homeopacie, ale kaze czekac jeszcze 3 tygodnie na efekty tej silicei-
a ona spowodowala, ze mi sie zab zlamal I wiecej bialych plam mam
na paznokciach. Przeciez to jest bez sensu.Jestem podlamany, bo z
tym co mi jest nie da sie zyc, powaga.

*** Marciszonko, czy ty bralas carcinosuinum i az jakim efektem???
*** Mam tez pytanie: czy jest mozliwe, ze obok typowych cech
carcinosinum moga sie demontrowac rownolegle cechy lekow wypisanych
ponizej:
1: "PHOSPHORUS" (czerwone kreski na skorze po drapaniu sie , +
przekrwione oczy, + ciagle wyciaganie sie do gory (do 10 razy nad
ranem) + waskie stolce, palenie w jelicie dolnym po winie,
nadmierna ochota na sex) ** zaznaczam, ze bralem phpsphprus na
pokrycie I jeszcze silniej zaczal nasilac wszystko wymieszane z
symptomami innych lekow
2: "CAUSTICUM" - drzenie miesni kiedy brakuje wody w organizmie +
zaparcia + zawroty glowy i ledwo sie nie przewroce jak mi sie
kreci we lbie, przechodze z nogi na noge zeby sie nie przewrocic,
straszne pragnienie (po wodzie mija zawrot glowy), nie moge oderwac
flegmy z pluc, ktora powoduje swisty w plucach, kaszle i klaszle i w
koncu wylazi, straszne uczucie wspolczucia dla wszystkich, chec
pomocy, poczucie odpowiedzialnosci za wszystkich i wszytsko.) ***
Bralem causticum, tez nie pomoglo.
3 "SILICA": lamiace sie paznokcie, rozdwajajace sie, biale plamy
na paznokciach, uleglosc) W ogole nie pomaga,ale nasila to co
ponizej wypunktowalem.
4. "PULSATILLA" ( slyszenie glosow podczas zasypiania) ** nie bralem
5: ARSENICUM: ( chce byc bosem, chce rzadzic, palenie w
jelitach, chwilami wymagajacy jestem ale zaraz przechodzi) ***
bralem to za namowa homeopaty I nic, straszne pogorszenia kaszlu I
cos jakby zapalenie pluc lub oskrzeli z gesta zielona wydzielina z
opluc, bolem klatki piersiowej + straszny starch, ze cos zlego sie
stanie + strach i brak pewnosci siebie

*** zaznaczam, ze po kuracjii zwyklymi homeopatykami moje cialo
dostalo okolo 30 pieprzow na udach + PLAM W KOLORZE KAWY
Z MLEKIEM ( konkretnie 3 plamy kawowe mi sie pokazaly) ***
Oprocz tego mam jedna "MYSZE" na nodze od urodzenia .

a TO SYMPTOMY, JAKIE MI SIE OBECNIE OD 3 MIESIECY NASILAJA:
(wskazuja na carcinosin - moim zdaniem, ale homeopata narazie zwleka
I faszeruje mnie silicea.)
- bole reumatyczne wedrujace po wszytskich kosciach : kostek,
nadgarstkow, zgiec kosci palcow, kolana, wszytsko co sie zgina - BOL
- sztywnienie ud straszne (nogi)
- sztywnienie prawej str karku,
- prawa skron glowy sztywna jakby od nacisku
- nerwoe obgryzanie paznokci
- prawy wezel chlonny non stop spuchniety
- - ropa w migdalach I z lewej dziurki zatok
- mokra klatka piersiowa i tyl glowy kiedy sie budze
- mdlosci i wymioty
- trzesace sie miesnie nog i plecow kiedy nie mam wody w organizmie
- krecenie sie w glow
- napadowy strach, ze cos zlego sie stanie
- nerwowe mruganie oczami bo nic nie widze jakby przez mgle
- jakanie sie kiedy zaczynam mowic
- niebieskawe bialo oczu
- krecenie sie w glowie podczas zgiecia sie w dol
- pryszcze na mostku, klatce piersiowej, miedzy lopatkami, na
posladkach
- napadowy strach ulokowany w okolicy zoladka, jakby uklocie
- niemalze podskakiwanie ze strachu kiedy ktos sie zbliza, lub jak
slysze glos w oddali (niekontrolowane)
- sztywnosc gornej wargi ust
- sztywnosc twarzy chwilowa
- straszne gazy i twardy brzuch
- alergie pokazmowe i na kontakt z metalem = wysypki
- ciezkie czolo i potrzeba spania w dzien
- piszczenie tchawicy, gwizdy
- szum w lewym uchu non stop
- bieganie palcami po stole od najmniejszego do najwiekszego w przod
i tyl jak gra na pianinie
- kurzajki na rekach
- sennosc popoludniu bardzo silna
- pozycje snu: na brzuchu lub na wznak w pozycji: "X" z nogami
rozstrzlonymi na boki
- kiedy zostaje w domu nie chce mi sie w ogole myc (unikanie mycia),
do pracy jestem w stanie wypucowac sie jak nikt
- ulegly, kazdemu chce dogodzic
- depresje i mysli, ktore wymykaja mi sie spod kontroli" jestem
najgorszy, jestem do niczego, zawsze udawalem kogos innego, bo wiem,
ze nie mam wlasnej osobowosci, jestem kretaczem, bo ukrywam pod
maska pustke wlasna i wypelniam ja gra aktorska, " tak rzeczywsicie
jest, ale te mysli kaza mi sie dobic I najlepiej cos zlego sobie
zrobic. Boje sie tych mysli.
- spiewanie i tanczenie przy kazdej okazjii (czuje sie jak
nienormalny z tym)
- nalogowe malowanie obrazow, w poprzednim tygodniu strzelilem 3
sztuki
- nieswiadopme bazgrolenie i rysowanie jedna reka podczas rozmow
telefonicznych
- nieopanowane czyszczenie i sprzatnie (jak atak sprzatania)
- niesamowita uleglosc, czuje sie z tym fatalnie- jak w dziecisnstwie
- ciagle szukanie sobie roboty, nie moge usiedzic bez pracy
fizycznej, rzucam sie w naprawy, renowacje starych ,mebli, etc.

*******Zamierzam wziac carcinosinum na wlasna reke 1 dawke i czekac
na umowiana rozmowe telefoniczna z homeopata ktora wypada na za 3
tygodnie. Co ty o tym myslisz. Ja juz nie moge tego goscia sluchac,
on mi wmawia silice...ktora nasila wszystko od poczatku co wyzej
wymienilem i szkodzi mi a nie pomaga...
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • czulyw-ojtek Re: do MARCISZONKI 05.09.07, 15:41
      dodam, ze mam tez dziwne blizej nieokreslone symptomy jednoczesnie:
      - czarne wlosy rosna mi w nosie (gaszcz)
      - dookola sutkow czarne wlosy ( czy moga to byc zmiany
      hormonalne????)
      - mnostwo piegow na twarzy i plamy kawowe na nosie
      - jakas dziwna wydzielina z nosa ktora plami mi paznokcie na kolor
      rudy kiedy tylko wsadzam palca do nosa - wyczytalem, ze ludzie
      typu carcinosinum maja duze stezenie miedzi we krwi- czy moze stad
      biar sie te rudo-kawowe plamy i ta dziwna miedzana wydzielina z
      nosa, w moim przypadku to jest cos co wyglada jak pot w nosie,ktory
      brudzi paznokcie - doslownie farbuje je po dotknieciu...jak bejca.
    • czulyw-ojtek Re: do MARCISZONKI 05.09.07, 16:03
      no i jest jeszcze jedna rzecz, juz zuopelnie nietypowa, o ktorej
      mowie na samym koncu, bo nawet homeopata nie chce mi wierzyc.....


      Otorz mam silne uczucie , ze mam nasilony dar telepatii lub
      promieniowania i wplywania na innych od okolo 2 miesiecy , ale w tym
      sensie,ze ludzie mowia glosno to co ja w danym momencie gleboko
      czuje. Nawet posluguje sie tymi samymi okresleniami...nie wiem jak
      wyjasnic to zjawisko...zbieg okolicznosci? Za duzoi sytuacjii by
      mogl to byc zbieg okolicznosci moim zdaniem.
      Mam sasiadke chora na stwardnienie rozsiane, ktora od 2 miesiecy
      zaczyna wygladac jak jakies medium lub wariat, otorz krzyczy glosno
      cos na balkonie, a brzmi to tak jak ja wlasnie mysle sobie cos, tzn
      kiedy mam depreche i mysle,ze chyba nie ma boga skoro nic nie
      pomaga...(glupie myslenie ,wiem ale moj mozg tak zaczyna
      przetwarzac ) to slysze wtedy jak ta sie wydziera: "nie ma boga,
      fuck you god" Kiedy zas mam dobry humor i wydaje mi sie, ze moze
      jest ze mna lepiej, jakby nasilenie slabnie to ta wtedy wylazi na
      balkon i drze sie " jestem zdrowa, nic mi nie jest"
      Z tego wszytskiego mam ochote uciec z wlasnego mieszkania, spakowac
      sie i uciec jak najadalej od mojego mewdium...
      Pelno snow zapowiadajacych co wydarzy sie nastepnego dnia lub
      poprostu pracuje cala noc, sni mi sie ze sprzatam, duzo zakurzonych
      pokoi, ktore musze wyczyscic, rowniez zaczalem lunatykowac i
      sprzatac w snie lunatycznym, podczas lunatykowania skladalem ciuchy
      w szafie, mylem naczynia, ale kiedy mi powypadaly z rak otrzezwilem
      i zdalem sobie sprawe, ze ja pracuje w nocy na spiaco.
      (stad pewnie homeopata zalaczyl mi silcee...)


      Jest tez tak, ze kiedy dzwonie do kogos ten ktos mi mowi, ze wlasnie
      myslal o mnie i ze to chyba jaks telepatia...
      (okolo 8 przypadkow w ostatnich 2 tygodniach)Sam bylem zdziwiony.



      Pewnie Ty tez marciszonko mi nie uwierzysz, wlasnie w tym jest moj
      problem, ze nikt nie chce mi wierzyc.


      Az by sie chcialo powiedziec za pania Nosowska:
      "Nie da sie zyc, zwariuje jak nic, a tututu "
    • very.martini Re: do MARCISZONKI 05.09.07, 16:23
      Co prawda nie jestem Marciszonką, ale pozwoliłam sobie przeczytać.
      Trochę się pogubiłam - kiedy wziąłeś tę siliceę? I w jakiej
      potencji. Aha, i w jakiej potencji w ogóle dostawałeś te leki -
      raczej większe, czy raczej mniejsze?
      Jakie symptomy skórne miałeś po poprzednich lekach?
      Z tego opisu dolegliwości wygląda mi też na to, że dopadła Cię
      nerwica, czy ktoś próbował to rozwiązać?


      Przepraszam, jeśli o którejś z tych rzeczy już pisałeś, ale miałam
      dłuższą przerwę w czytaniu forum i mogłam coś przeoczyć.

      Aha. Symptomy wskazujące na 5 różnych leków absolutnie nie wskazują
      na to, że powinieneś brać 5 na raz. Co masz na myśli mówiąc "zwykły
      homeopatyk"? Chodzi Ci o lek pojedynczy? Może trafiłeś na homeopatę
      klasycznego, oni wolą leczyć jednym lekiem; problem w tym, że
      niewielu jest homeopatów, którzy myślą homeopatycznie, czyli leczyć
      nieobjawowo, a jednocześnie potrafią operować sensowną kombinajcją 2
      - 3 leków.

      16%VOL
      22%VAT
      • czulyw-ojtek Re: do MARCISZONKI 05.09.07, 17:01
        very martini,
        ja nie bralem lekow na raz.
        Poprostu mialem podany arsenicum album 200 C pol roku temu wg chorob
        moich rodzicow (ustalony na podstawie )
        Po tym arsenicum 7 dni 1 dawka 200 C posypaly sie objawy
        phosphorusa, causticum , silicei na raz.
        Z nosa ropa z krwia, ruchy miesni calego ciala, krwawienie z nosa,
        choroba a la zapalenie pluc, i paciorkowcowe zapalenie migdalow oraz
        zatok, zapelenie ucha, nieopanowany strach, ze cos zlego sie zaraz
        stanie (napadowy),straszna uleglosc wobec ludzi, chec malowania na
        plotnie etc
        Nie wiadomo bylo co podac, homeopata kazal wziac phosphorusa na to
        krwawienie z nosa.


        **** Moje dziecko dostalo zapalenie ucha ode mnie + na skorze w tym
        czasie cos co sie nazywa po lacinie molluscum contagiosum (takie
        jakby kurzajki, ale to jest wirus)I co chwile mu sie to odnawialo
        przy mojej kazdej kolejnej infekcjii. Teraz czytam, ze dzieci
        dostaja tego wirusa jak potrzebuja carcinosum...


        Phosphorus nie wiele pomogl. Dalej zmiana symptomow, biale plamy na
        paznokciach,lunatykowanie i sprzatanie w nocy w snie lunatycznym,
        migdaly z ropa, ropa z nosa,

        podano mi silicee- zero reakcjii, wrecz zmiana symptomow na inne:


        Nowe symptomy:
        strzelanie w kolanach, strasznie sie chcialo pic, ropa z nosa,
        migdaly z ropa, zachwiania rownowagi- jak pijany, jakanie sie,
        zamienianie sylab zamiast "dzien dobry" - bien dziobry", , parcie na
        pecherz, zaparcia potworne

        podano mi causticum- zmiana symptomow na inne , te ktore wymienilem,
        plamy kawowe na skorze, mnoistwo piegow, wypryski na posladkach, na
        plecach, na mostku, i ciagle sa symptomy silicei, phosphorus i
        causticum.


        Teraz homeopata znow zaordynowal silicea (30 c 4 dni pod rzad jedna
        dawka , skonczylem 3 dni temu i czekam teraz 3 tygodnie na umowiona
        rozmowe tel z homeopata)
        Silice mi daje na ta moja nasilona uleglosc i strach zlokalizowany w
        zoladku, bo to ciagle sie nasila.Zaznaczam, ze homeopatyki mnie tak
        urzadzily, ze prawdopodbnie wygladam jak szlaeniec.
        Zreszta neurolog zdiagnozowal u mnie po wywidzie cos a la
        schizofrenia i biore leki od tygodnia, ale nie pomagaja.
        inny lekarz stwierdzil p[adaczke ze wzgledu na ruszajace sie miesnie
        i podal leki na padaczke- super, jestem zalatwiony.

        A ta silica nie pomaga- zlalmala mi sie zab od niej juz w drugim
        dniu.I jestem nadal ulegly i przytakuje wszystkim - tak mnire ta
        homeopatyczna kuracja urzadzila.
        Ja wiem, ze nasila sie ciagle cos co jest bblizej nie okreslone, ma
        w sobie cechy silicei, causticum i phosphorusa, a moze nawet
        arsenicum.I na mojego nosa wyglada to jak carcinosin.


        Ja nie wiem czy mam nerwice, watpie, - jesli mam to po homeopatii.

    • czulyw-ojtek Re: do MARCISZONKI 05.09.07, 17:05
      i do tego wszytskiego

      bialka moich oczu sa niebieskie.
    • very.martini Re: do MARCISZONKI 05.09.07, 17:21
      No właśnie mnie to na jedną wielką nerwicę wygląda, ale zostawmy to
      na marginesie na razie. Jeśli chodzi o padaczkę, to powinieneś mieć
      zrobione EEG przed zapisaniem leku. Drżenia mięśni absolutnie nie
      przesądzają o padaczce, tego powinni tego lekarza nauczyć na
      studiach, to nie jest wiedza tajemna. Co Ci dali? Schizofrenii nie
      diagnozuje
      neurolog, ale psychiatra, nie słuchałabym neurologów w dziedzinie
      tego typu zabrzeń, oni są od czegoś innego i niech się tym zajmują,
      zamiast włazić na teren innych.

      Zęba może nie wiąż tak od razu z siliceą, to mógł być najzwyklejszy
      w świecie przypadek. Teraz mi pewnie napiszesz, że przed siliceą Ci
      się nigdy nie łamały, ale to byłby raczej kiepski argument.

      >Po tym arsenicum 7 dni 1 dawka 200 C posypaly sie objawy
      >phosphorusa, causticum , silicei na raz.

      Tutaj bym się kłóciła, że to objawy tych leków akurat, to mogło być
      milion innych, uwierz mi. Symptomy innych leków będziesz miał
      ZAWSZE, jakiekolwiek leku nie dostaniesz, bo pod każdy symptom
      podpada co najmniej kilkanaście różnych leków. Chodzi o uchwycenie
      tych najbardziej typowych.

      Objawy skórne - wypryski i wszelkie wydzieliny- są moim zdaniem jak
      najbardziej na miejscu i w leczeniu homeopatycznym są wręcz
      oczekiwane. Tym bym się martwiła na samym końcu.

      Moim zdaniem powinieneś:

      a) skonsultować się z psychiatrą - żeby pogadać o tej schizofrenii,
      czy faktycznie ją masz, a przede wszystkim żeby ustalić, czy te leki
      faktycznie są niezbędne. Takie leki wpływają na leczenie
      homeopatyczne. Może być zresztą tak, że Twoje obecne objawy nie są
      związane z sepią, ale z tymi lekami. Homeopata o nich wie?

      b) zrobić eeg, żeby zobaczyć, co z tą padaczką.

      c) uzbroić się w cierpliwość. Minęły zaledwie 3 dni od podania leku,
      przechodzisz przez nasilenie objawów, zresztą najprawdopodobniej
      jesteś wrażliwy na leki i widać, że homeopata
      działa trochę ostrożniej z potencjami.


      Jeśli czytałeś trochę forum, to na pewno zauważyłeś, że to jest dość
      skomplikowane leczenie i przy bardziej złożonych problemach nie
      należy oczekiwać cudownego ozdrowienia w tydzień.

      16%VOL
      22%VAT
      • czulyw-ojtek Re: do MARCISZONKI 05.09.07, 17:41
        wiesz,
        co do mnie to im dalej od wziecia homeopatyku tym ja jestem
        normalniejszy.
        najgorsze sa pierwsze 3 tygodnie po wzieciu jakiejkolwiek homeopatii
        (czy to bedzie silicea czy arsenicum czy pghosphorus):
        -ruszaja mi sie miesnie
        - sprzatam, pracuje jak szalony
        - mam jakies olsnienia telepatyczne
        - slysze glosy podczas zapsypiania
        - bola mnie kosci i wsyztsko co juz napisalem.
        To tra okolo 3 tygodni po wzieciu jakiegokolaiwk leku homeo.


        Moim zdaniem to cos wola o causticum.
        Wkleilem w SKANACh info o carcinosinum i mowie ci, ze to jest to.
        carcinosinum to ludzie, co przechodza raz przez fazy silicei, raz
        arsenic, raz thuja, raz phosphorus, raz causticum.
        I ja chyba jestem tym typem.



        jak mowie : nerwicy dostaje przez 3 tygodnie po kazdej kulce, co
        oznacza nie tyle nerwice wlasciwa co nasilenie choroby jaka jest do
        pokrycia i nie jest pojkryta wlasciwym lekiem.
        • czulyw-ojtek Re: do MARCISZONKI 05.09.07, 17:42
          mialem na ,mysli carcinosinum
          ze moj organizm wola o carcinosinum
          • marciszonka Re: do MARCISZONKI 05.09.07, 18:02
            Odpisałam na Twój e-mail.
            Niebieskie gałki oczne ma nie tylko Carcinosinum (np. Silicea też) więc nie jest
            wykluczone, że masz je właśnie od niej jeśli to się pojawiło w czasie jej brania.
            A poza tym niebieskie gałki oczne ma człowiek, który jest normalnie wyspany :)
            • very.martini Re: do MARCISZONKI 05.09.07, 18:07
              No to w sumie już wiem, czemu nigdy nie miałam niebieskich:P

              16%VOL
              22%VAT
        • very.martini Re: do MARCISZONKI 05.09.07, 18:06
          Czyli jak jest: bierzesz lek - masz te objawy - objawy mijają - jest
          lepiej niż przed wzięciem leku? Czy żle zinterpretowałam.

          16%VOL
          22%VAT
          • czulyw-ojtek Re: do MARCISZONKI 05.09.07, 18:50
            biore lek i natcychmiast cos sie dzieje, trzyma mnie intesywnie
            przez 12 dni, a pozniej troche slabnie , ale dopiero po jakis 3
            tygodniach czuje, ze panuje nad tym i ze gdzies to ucieka powoli:
            - wedrujace bole stawow w zgieciach kosci (kolana, nadgarstki,
            kostki , zlacza palcow kosci)
            - sztywnienie : gornej wargi ust, policzkow, prawej strony karku,
            prawej skroni (taki jakby ucisk)
            - ruchy miesni wedrujace cale nogi, plecy
            - strasznie silne zachwiania roznowagi podczas zgiecia sie w dol
            (schylanie)
            - budze sie zlany potem: klatka piersiowa, za glowa,
            - spie na brzuchu lub z rozstrzelony,mi nogami jak X
            - jakam sie i czesto mam uklocie w zoladku ze strachu
            - caly drze (przez jakies 15 sekund) jak slysze jakis nagly odglos
            nawet z podworza
            - mruganie oczami jak szalony, mrugam i mrugam, bo nic nie widze :
            ToTALNA MGLA PRZED OCZAMI
            - chwilami nieswiadomie mowie jak inni ludzie (jak aktor, poprostu
            zaczynam mowic identycznym tonem , nawet barwa glosu mi sie
            zmienia ...to jest niesamowite )
            - przez pierwsze 5 dni po kazdym homeopatyku branym dotad tancze,
            spiewam 24 na dobe, nawet jak zasypiam mam piosenke w glowie lub
            glosy ludzi, ale glownie spiewam, nawet na ulicy mam ichote glosno
            spiewac
            - JEM DZIWNE RZECZY: surowa cebule nalogowo, wcinam kostki lodu
            (tego do napojow) garsciami, czekolade i codziennie od pol roku 3
            razy dziennie zupe. Kocham zupy.
            - ciezkie ramiona od lokcia w gore jakbny zmeczone
            - kolejne pieprze i plamy kaworowe
            a w nastepnych dniach mm cos jakby probe tego leku, ktory bralem,
            np przy sulicei dostalem zlamanago zeba i niebieskich galek oczu
            • czulyw-ojtek Re: do MARCISZONKI 05.09.07, 18:53
              ale nie wiem w sumie, bo te oczy to mialem niebieskawe juz
              wczesniej, np dookola teczowki niebieski pasek totalnie niebieski ,
              ale teraz bardziej sie zaniebiescily po tej silicei.
    • marciszonka Re: do MARCISZONKI 05.09.07, 18:51
      Nie da się wysłać maila na ten adres, chyba poczta GW szwankuje, bo cofa.
      • czulyw-ojtek Re: do MARCISZONKI 05.09.07, 18:53
        tak, mialem ci pisac, ze cos nie hula na poczcie dzisiaj, bo nic nie
        przychodzi.
        • marciszonka Re: do MARCISZONKI 05.09.07, 19:29
          Wysłałam na ten nowy, ok.
          • czulyw-ojtek Re: do MARCISZONKI 06.09.07, 01:00
            zwraca mi poczte wyslana pod twoj adres marciszonko
            co bys powiedziala na zalozenie ci nowego konta nie koniecznie w
            gazeta.pl ???????
    • very.martini Re: do MARCISZONKI 06.09.07, 02:43
      Wiesz co, tak mnie teraz znienacka naszło, moze dlatego, ze pora późna
      (wampirza, hihi), zrób badanie porfiryn z moczu i krwi. Doczytaj gdzies o
      porfirii, sporo objawów by tu pasowało, z tym, co Ci uznano za padaczkę włącznie.

      16%VOL
      22%VAT
      • czulyw-ojtek Re: do MARCISZONKI 06.09.07, 03:55
        wampirza pora i wamopirze objawy:

        Zobacz co znalazlem o tym schorzeniu:
        "Istnieje niepotwierdzona teoria łącząca porfirię z wampirami,
        ponieważ szereg jej objawów jak unikanie światła, bezsenność,
        skryty, nocny tryb życia lub zniekształcenia twarzy jest wspólny dla
        porfirii i wampiryzmu."


        niestety nie mam tych objaw
        • czulyw-ojtek Re: do MARCISZONKI 06.09.07, 04:04
          marciszonka, zalozylem ci skrzynke tymczasowa, o ile nie uda nam sie
          pogadac na tym "gazeta.pl"


          tymczasowo moglabys korzystac z tego:
          marciszonkamarciszonka@gmail.com

          co ty na to?
          twoje haslo to dwa razy pod rzad wpisana nazwa tego co mi sie
          wyswietla w twoim e-mailu jako nazwa uzytkownika
          • wgra Re: do MARCISZONKI 06.09.07, 13:34
            Dziewczyny ten gość was podpuszcza.Ja to czuję
            telepatycznie??????????!!!!!!!!!!!!!
            • czulyw-ojtek Re: do MARCISZONKI 06.09.07, 15:09
              wgra, ja tez slyszalem w Tv o niejakim "czulym wojtku"- slynnym
              bywalcu forow, , ale ja to nie on.
              Uzylem podobnej ksywy na forum, bo tamten przypadek wydal mi sie
              zabawny.A wrecz smieszny.
              Sprawdz w necie, tamten ma inne zainteresowania i na dodatek sadzi
              bledy ortograficzne gdzie popadnie.
              chcesz to moge zmienic nazwe i bede Jasiem Fasola.
              • czulyw-ojtek Re: do MARCISZONKI 06.09.07, 17:19
                MARCISZONKA !!!!!!


                jak widze poczta gazeta.pl nie hula.

                Mam prosbe , przeczytaj to co tu chce napisac.Nie moge sie z toba
                inaczej skontaktowac jak tu na wizjii.


                Prosze, przeczytaj:



                1. Pytanie:
                Czy owa labilnosc objawow pacjenta carcinosin oznacza tyle co
                zmiennosc symptomow w roznych porach roku ????
                2. Pytanie:
                czy ta labilnosc ma tez zwiazek ze zmiennoscia objawow po pokryciu
                ich ogpowiednim homeopatykiem?
                3. czy dziecinstwo i wychowanie w domu o wysokich wartosciach
                moralnych i etycznych,ktore sa zarzucane dziecku i porownywanie go
                do najgorszych osobnikow w otoczeniu + wysokie wymagania wobec
                dziecka, nie okazywanie zadowolenia -cokolwiek by ono nie osiagnelo
                ma tez zwiazek z carcinosin ?
                4. czy relacje z rodzicami moga sie przenisc pozniej na zycie
                prywatne ich dziecka, w postaci np ciaglego niezadowolenia z ich
                malzonka i zwrocenie uwagi na jego rodzenstwo , ktoremu zdaniem
                rodzicow udalo sie znalezc odpowiedniego kandydata na malzonka, jako
                przyklad sukcesu a tym samym sugerowanie wyrazne i dlugoletnie, ze
                jego malzenstwo to pomylka. (troche poplatanie)
                5. czy moze miec to zwiazek z ciaglym podwyzszaniem poprzeczki przez
                rodzicow swojemu dziecku. Np kiedy sie ono sie obroni na studiach
                rodzice nie okazuja radosci tylko mowia, ze sie obronil,bo oni sie
                dali na msze (czyli daja ci do zrozumienia, ze jestes nikim, tylko
                ich modlitwa zaczarowala wszystko)
                a nastepnie zeby ominac temat sukcesu dziecka rodzice wyrazaja
                glosno powatpiewanie czy ono znajdzie sobie prace i stawiaja mu za
                przyklad dzieci swoich znajomych, ktorym sie udalo odniesc sukces
                zawodowy juz w trakcie studiow.
                6. czy pacjent carcinosin lubi uciec z sytuacji przygniatajacej jak
                ta powyzej, uciec w sensie koniecznosci wyjazdu gdzies jak najdalej
                od tego miejsca gdzie nie moze sie zrealizowac, np uciec np do
                innego miasta w poszukiwaniu pracy aby dowiesc,ze potrafi a kiedy
                widzi, ze rodzice maja go nadal z tzw "dupka" wyjezdza zagranice by
                mimo wlasnej woli a jednak w celu udowodnienia ze jest cos wart
                podjac tam prace fizyczna rezygnujac z wygod jakie mu daje praca w
                polsce. Powiedzmy, ze on sam czul sie swietnie na swoim stanowisku w
                Polsce, ze odzyl, robil jakas tam mala kariere, ale czul, ze to go
                potwornie kreci. Czy mimo to jest zdoilny do rzucenia wszystkiego
                by "zasopokoic" oczekiwania rodzicow.

                7. czy pacjent zoastaje ma tendencje masochistyczne?
                Mam tu na mysli: dosypywanie soli do rany.
                Czy pacjent carcinosin bedac juz zagranica i pracujac jako
                budowlaniec ma regularne doly i zal do zycia, ze sie takl musial
                poswuiecic i ze nadal nikt go nie docenia (rodzice) tylko opowiada o
                sukcesach jego rodzenstwa w Polsce.
                I czy mimo tego zalu utraty pracy, ktora kochal w polsce bedzie
                trwal zawziecie przy swoim aby udowodnic ze jest gora.
                8. czy pacjent carcinosin ma tendencje do pchania sie w zwiazki
                malzenskie z osobami, ktore sprawdzaja go pod kazdym wzgledem ,
                kontroluja (wydatki, konto, listy pocztowe, e-maile)

                9.Czy ma on mimo zalu za ww rzeczy w punkcie 8 duzo wspolczucia i
                strachu o swojego wsopolmalzonka , dzwoni, zeby sprawdzic czy nic mu
                sie nie stalo, ze wzgledu na dreczace go przeczucia, ze cos zlego
                moze sie stac.
                10. czy acjent ma czesto poczucie odpowiedzialnosci za caloksztalt
                swojego malzenstwa, tzn kosztem wlasnym dba o interesy
                wspolmalzonka, np pozwala mu na drogie auto a sam jezdzi obdartm lub
                autobusem, zeby zaoszczedzic ale nie potrafi odmowic swojej polowce.
                I czesto pozniej ma zal do siebie, ze tak sie daje wyrolowac, bo mu
                nagle nic nie wolno, musi sie sluchac wszystkich i im dogadzac.

                11. czy pacjent taki ma np wyrzucty sumienia ze wydaje na siebie za
                duzo i ubiera sie na przecenach zeby czuc sie w porzadku, a
                jednoczesnie pozwala wspolmalzonkowi na robienie zakupow w
                ekskluzywnych sklepach.
                I czy po czesci nie wynika to z tzn uwiazanych rak, bo wspolmalzonek
                bierze cala kase i nie daje mu na nic.(chowa tez przed pacjentem
                carcinosinum wszelkie karty kredytowe tlumaczac,ze trzeba oszczedzac
                a karta kredytowa kusi)- Sam jednoczesnie ten wspolmalzonek kupuje
                potajemnie przy pomocy karty kredytowej ciuchy z drogich firm i je
                chowa w szafie ....

                12. czy pacjent carcinosin mimo, ze zna swoja wartosc i swoje slabe
                zdrowie (podatnosc na infekcje caly rok) bedzie tkwil w pracy, w
                ktorej jest plesn i mimo namow lekarza alergologa ,ktory ostrzega
                przed skutkami infekcjii - bedzie trwal w tej pracy, aby nie zawiesc
                szefa. I na koncu jak sie rozchoruje da sobie wmowic przez szefa, ze
                to jego wina, ze tak choruje i ze szef jewst zawiedziony. I co
                gorsze pozwoli szefowi byc monitorowanym (kamerka) w zwiazku z
                podejrzeniem zszefa ze on musi brac narkotyki albo byc alkoholikiem
                skoro tak choruje, ma zachwiania ronowagi, nie wie co sie z nim
                dzieje, jest senny po jedzeniu etc. Szef nie zna pojecia ALERGIA NA
                PLESNIE,nie dopuszcza do siebie ze grzyb w scianie tak negatywnie
                wplywa na pracownika. I wmawia pracownikowi uzaleznienie od
                narkowy6tykow i obwachuje go regularnie na przywitanie czy on nie
                pil skoro sie tak chwieje na nogach.


                13. czy pacjent carcinosin w zyciu doroslym przechodzi szereg
                infekcjii jakie zwykle trapia male dzieci np: infekcje migdalow na
                tle alergii na wilgoc w ktorej zyje (zmiana klimatu na
                zagraniczny + silna alrgia od dziecinstwa na plesnie konczaca sie
                zapaleniem ucha, paciorkowcowymi infekcjami etc) zapalenie
                oskrzeli, zatok i gardla - jakby ciag
                infekcjii, ktora raz na tydzien go atakuja, raz zatoki, za tydzien
                gardlo, potem migdaly przez 2 tygodnie etc.
                2 dni przerwy po zwyciezeniu infekcjii i znow jakis katar czy dziwny
                kaszel.

                14. czy pacjent carcinosin jako czlowiek czujacy odpowiedzialnosc i
                chec sukcesu (w zwiazku z wieloma trapiacymi go myslami n temat
                swojej beznadziejnosci) bedzie sie osmieszal przez szukanie
                mieszkania z brokerem przez okres roku by pozniej uslyszec, ze jego
                wspolmalzonek i rodzina wspolmalzonka twierdzi, ze oni sobie nie
                poradza, sa golodupcami etc (teksty wycelowane gl w pacjenta)
                Natspenie pacjent tlumi emocje i juz nic nie chce ani mieszknia, ani
                dzieck, nic. Chodzi do roboty, oddaje zonie wsyzstko i szuka
                zrozumienia w internecie, bo znajomych nie ma poniewaz zona nie
                zyczy sobie zapraszania ludzi do chalupy.

                15. czy pacjent carcinosin da sobie wmowic wszytsko. Wie wewn ze
                jest zerem i da sobie wmowic, chociaz na zewnatrz pozuyje na kogos
                kto mu sie podoba i przejmuje zachowanie, reakcje, ghesty tej osoby
                dla zmylki. OPrzeciez gdyby nie mial tego pancerza obronnego w
                postaci imitowania innycvh (lepszych od niego osob) nie bylby nikim.


                16. czy slyszy czesto od rodzicow, ze jest egoista, bo nie robi im
                prezentow?
                On miota sie, bo z jednej strony zona bierze mu wszuyystko i ciagle
                przetrzasa kieszenie a z drugiej rodzina nazywa go egoista bo im nic
                nie wysyla. Pacjent jkocha ich wsyztskich i czuje sie winny, ze to
                chyba dlatego, ze za malo zarabia, aby kazdego usszczesliwic.
                Podejmuje wiec dodatkowa prace, pracuje od 7:00 rano do 8:00 wieczor
                podczas gdy zona jezdzi liksusowym aytem na zakupy wlasne i jej
                rodziny.
                • czulyw-ojtek Re: do MARCISZONKI 06.09.07, 17:30
                  16.
                  czy pacjent mimo wiele uraz stara sie znalezc w kazdym czlowieku
                  dobro? Mimo ze sie obrazi na jakis czas to pozniej znow zapomina o
                  urazach jakie mu ktos wyrzadzil i stara sie o dobre relacje,
                  unikanie konfliktow, bezinteresownej pomocy wszytskim.

                  17. czy pacjent carcinosin ma tendencje do bycia perfekcjonista tam
                  gdzie jest oceniany (studia, praca, znajomi) i pracowac dla innych
                  chetnie i perfekcyjnie a kiedy wraca do domu nie potrafi siobie
                  pomoc, zadbac o dom. No chyba ze zona cos chce to dla niej zrobi cos
                  bo nie potrafi odmowic.
                  Ale sam dla siebie nie jest w stanie wykrzesac energii.Np kiedy jest
                  sam nie mytyje sie, lazi jak fleja....i tylko wyzwania go
                  mobilizuje: np praca lub kontakt z ludzmi motywuja go do najwyzszych
                  poswiecen, dbania o siebie, dbania o wyglad, edukacje etc.
                  Sam dla siebie jakos nie umie.
                  • czulyw-ojtek Re: do MARCISZONKI 06.09.07, 17:35
                    18. czy pacjent carcinosin czesto czuje straszne wspolczucie dla
                    osob,ktorych nawet dobrze nie zna i oferuje pomoc bez namyslu,
                    raczej z poczucia odpowiedzialnosci za caly swiat i szukania
                    wyzwan???????? Kiedy komus pomoze ma dobry chumor przez pare dni i
                    cieszy sie z cegielki. A potem slyszy od najblizszych, ze jest
                    glupcem, bo mu sie to nie oplacalo i ze nic w zyciu nie osiagnie jak
                    sie bedzie ogladl na innych.Wiec troche slucha innytch, ale tez wewn
                    glosu,ktory kaze mu nawiazywac bezinteresowne kontakty, ktore
                    pozwalaja mu odzyskac wiare w sens zycia.
                    Wewnetrznie jednak wierzy, ze takie odruchy zainteresowania innymi
                    sa bezcenne i tego nie da sie zmierzyc czy zwazyc, ma dobry chumor
                    kiedy nawiazuje sie bezinteresownosc wsorod ludzi- podbudowuje go
                    bezinteresownosc i wyzwanie.
                    • czulyw-ojtek Re: do MARCISZONKI 06.09.07, 17:38
                      19. czy pacjent carcinosin czesto odnosi wrazenie, ze ludzie, jakich
                      spotyka pierwszy raz nigdy nic w nim nie dostrzegaja i dopiero po
                      blizszej znajomosci slyszy od nich, ze na pierwszy rzuct oka jest
                      przecietniakiem, malo intereujacym a dopiero jak sie go blizej pozna
                      to ludzie dziwia sie, ze on zna 3 jezyki, ma dobry gust i mierzy
                      wysoko???
                      • czulyw-ojtek Re: do MARCISZONKI 06.09.07, 17:40
                        albo kiedy zaprasza kopgos do domu slyszy: " to ty malujesz?" nie
                        widac po tobie...."wez mi namaluj taki obraz".

                        I w tym momencie konczy sie jego entuzjazm, bo okazuje sie, ze obcy
                        ludzie pozwalajac ci sie z nimi przyjaznic wymagaja abys ty im
                        obrazy malowal, to wtedy beda twoimi znajomymi.
                        • czulyw-ojtek Re: do MARCISZONKI 06.09.07, 17:48

                          chyba juz ostatnie:


                          20. czy pcjent carcinosin kiedy jest w opresjii szukania nowej
                          pracy bierze cokolwiek zeby tylko bylo dobrze platne (bo zona bedzie
                          zrzedzic) - robote nawet ponizej swoich klasyfikacjii a nastepnie
                          wysluchuje od swoich rodzicow, ze nie po to go ksztalcili, zeby
                          teraz imal sie takich zajec i ze nie przekonuja ich argumenty typu
                          wysokosc zarobkow i ciezka fizyczna praca,bo on sie stacza i
                          prawdopodobnie nie ma poczucia wlasnej wartosci.

                          Kiedy wiec zaczyna myslec tymi kategoriami i dlugo szuka czegos na
                          swoim poziomie slyszy od malzonka ze jest gnojem, ktory przebiera i
                          sie ceni a nie mysli o tym, ze z czegos trzeba zyc.


                          Wybiera wiec ciezka prace zby nie zawiesc zony ,tkwi w niej nawet
                          jesli jest tam plesn i on choruje pozniej latami.
                          • czulyw-ojtek Re: do MARCISZONKI 06.09.07, 17:59
                            na pewno ostatnie:



                            21: czy pacjent carcinosin musi czekac latami (wiecznie czekajacy)
                            na to, zeby mu zona pozwolila zainwestowac w siebie
                            Czeka i czeka, az w koncu z tego stlumionego czekania nie wie na co
                            czeka....Milczy dlugo i w koncu eksploduje robiac awanture o
                            wszyystko i nic.
                            PRZYKLAD:
                            - wizyta u dentysty (czeka 7 lat)
                            - wyslanie prezentu slubnego wlasnemu bratu (juz dwa lata minely a
                            on czeka az zona przyzwoli mu wziac pewna sume i wyslac)- POCZUCIE
                            WINY i wstydu WOBEC BRATA, w koncu tylko raz sie bierze slub.
                            - zrobienie kursow potrzebnych do otrzymania lepszej pracy (nawet
                            nie ma o tym mowy)
                            - wyslanie paczki rodzicom. (stoja juz od 8 miesiecy) - nie dostaje
                            kasy na wyslanie, a doatkowo paczki opustoszaly, bo zona zjadla
                            wszystko co do niej wsadzil i nie daje kasy na uzupelnienie paczki
                            oraz na wyslanie (powaznie!!!!!!!!) Zona wrzucila stare spudnice i
                            bluzki dla matki pacjenta zeby ja czyms zapchc i nie musiec kupowac
                            zywnosci)



                            generalnie nie umie nic dla siebie zrobic kiedy nie dostaje
                            pozwolenia od najblizszych.
                            • brunetaa Re: do MARCISZONKI 06.09.07, 18:42
                              nie jestem marciszonka ale czy te pytania nie powinny byc skierowane
                              do lekarza? to raz, a dwa na Twoim miejscu poszlabym do psychologa...
                              • czulyw-ojtek Re: do MARCISZONKI 06.09.07, 18:48
                                tak sie sklada ze j sam jestem dobrym psychologiem, wiec nie drecza
                                mnie jakies tam depresje ale poprostu UCZUCIE NIESPEOLNIENIA SIE i
                                ciaglego niezadowolenia z siebie oraz tego jak ludzie manipuluja mna
                                i naciskaja.


                                Nie jest to zaden powazny problem w mojej glowie.


                                Problemem jest moja chroniczna choroba, ktora powoduje ze ja choruje
                                niemal 365 dni w roku na alergie i ona mnie tez dobija, a do tych
                                problemow zdrowotnych jeszcze ludzie dochodza.



                                takze sklaniaja c sie ku homeopatii szukalem rozwiazania problemow
                                zdrowotnych (latem alergiczna astma, ciagly dudniacy kaszel, zima
                                zatoki i migdaly, katar non stop, kichanie - ale to nie na pylki ale
                                alergia wziewna, ktora przechodzi w astme i infekcje drug
                                oddechowych.



                                a jak sie czlowiek czuje podle to tez inaczej glowa pracuje.
                                • czulyw-ojtek Re: do MARCISZONKI 06.09.07, 18:50
                                  a alergolodzy oferuja mi tylko jakies tabletki (ktore nie dzialaja a
                                  oglupiaja mnie) + dodatkowo jakies wzieqwy, przeciez to nie jest
                                  rozwiazanie, bo mi np katar zatokowy i migdaly nie mijaja.
                                  • ania_aen Re: do MARCISZONKI 02.01.08, 15:57
                                    a sprawdzałeś Staphysagrię?
                                    Ma w obrazie molestowanie różnego typu, również psychiczne, brak obrony,
                                    tłumiony gniew
    • niuniaspadi Re: do MARCISZONKI 06.09.07, 20:01
      Tutaj pomoże tylko naprawdę dobry psycholog, rozwód z żoną, powrót do Polski i pracy, która daje satysfakcję a nie homeopatia.
      Weź życie w swoje ręce, bo ja czarno widzę Twoją przyszłość.
      • czulyw-ojtek Re: do MARCISZONKI 06.09.07, 21:34
        .....................................................................
        .....................................................................
        .....................................................................
        .....................................................................
        .....................................................................
        .....................................................................
        .....................................................................
        .....................................................................





        dziewczyny, dziwi mnie to bardzo, ze na forum homeopatycznym znacie
        tylko jedno wyjscie: psycholog.




        a co z lekami na tzw "tlumione emocje" ???????
        co ze staphysagria?
        z carcinosinum?


        Jesli cos pomoglo by mi odblokowac tlumione emocje z pewnoscia
        inaczej reagowali by tez ludzie z jakimi mam do czynienia.


        Poczekam na termin z homeopata, z pewnoscia dcos doradzi.

        ale osoboiscuie mam wrazenie,ze polowa nie zna objawow carcinosinum
        i na wypas odradza homeopatie i radzi isc do psychologa



        a przeciez psycholog nie pomoze na infekcje i alergie.
        jesli nawet uda sie przeskoczyc tlumienie emocji wg psychologa to
        alergia sama sie nie cofnie.
    • niuniaspadi Re: do MARCISZONKI 07.09.07, 20:57
      Dlaczego tak się uparłeś przy tym carcinosinum? Po co w ogóle szukasz lekarza, skoro i tak wiesz, że Ci nie pomoże, bo nie przyzna racji i nie skaże brać leku przy którym tak się uparłeś?
      Weź sobie to carcinosinum i daj ludziom spokój.
      Żyj i pozwól żyć innym.
      • czulyw-ojtek do niuniaspadaj 08.09.07, 06:43
        sluchaj, ja mam lekarza homeopate,ale ten kaze mi strasznie dlugo
        czekac.
        Nie odbiera telefonu kiedy chce mu o czyms powiedziec tylko kaze
        czekac miesic od podania leku.
        Lekarz ten jest akurat slawa,jest dobry, ale cos ciezko mu mnie
        rozgryzc.

        a ja obecnie cierpie na brak ciepliwoscia, a raczej wydarzenia
        ostatnich miesiecy (niekonczace sie nasilenia) zniechecily mnie do
        kolejnego miesiecznego oczekiwania na rzw"cud"


        stad zaczalem weszyc w necie.
        czytm i czytam wszytsko co leci.
        Wiem jedno, mam mnostwo objawow phosphorusa, causticum, silica,
        staphysagria i moze cos jeszcze czego nie zauwazylem...
        Ale jak siegne pamiecia wstecz bralem leki na pokrycie tych objawow
        ( zaordynowane przez homeopate) i objawy zmienilay sie natychmiast
        na inne w rownie nasilony sposob, takze przechorowalem calle
        poprzednie 7 miesiecy a teraz na koncu mam co mam - nadal objawy
        tych samych lekow i do tego dziwne inne wyrazne symptomy: strach
        odczuwany w zoladku etc (co wskazuje na carcinosin)

        W kazdym razie kiedy poczytalem o carcinosinie to poplakalem sie ze
        wrazenia, bo okazalo sie, ze jest cos co jak dotad najbardziej do
        mnie psuje.






        a po co do was pisze????????????



        a po to, zeby zasiegnac rady, podzielic sie informacjami o
        carcinosinie, bo moze czegos nie wiem....moze nie wszytsko jest mi
        wiadome.




        I myslalem,ze mozna liczyc na jaks wspolprace, dyskusje .......



        a tutaj tymczasem co niektorzy madrza sie i lecza kompleksy
        blazniac innych i zeby wyjsc na tego madrzejszego wysylaja go do
        psychiatry.






        ja nie potrzebnbuje psychiatrty.
        A to co napisalem to takie luzne spostrzezenia na tenmmat moich
        slabych sil obrony, uniknie konfliktow, pozwalanie sie wykorzystac
        czy wtargnac innym na moje terytorium, .... jako tendencjii
        wrodzonej - co nie znaczy ze z tym walcze - oczywiscie ze walcze z
        tym, ale tylko na jeden wiadomy mi sposob: udawanie kogos innego,
        wcielanie sie w role innych, imitowanie zagrania innych bez poczucia
        winy....


        no to tyle.



        zastanawiam sie po co jest to forum, skoro nikt tu nie dyskutuje



        fora sa stworzone w celach dyskusjii, wymiany pogladow dotyczacych
        tematu a nie do wymadrzania sie.


        spadam.



        dzieki wielkie "marciszonka" za list. Czuje ze masz wielka wiedze i
        mozna z toba podyskutowac, uzupelnic brak wiedzy etc...szkoda, ze
        skonczylo sie na jednym, ale widac poczta na tym forum siadla na
        dobre.

        Dziekuje tez "very-martini" za chec pomocy.


        dam znac o dalszych losach w swoim czasie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka