Dodaj do ulubionych

"podawać lek, jak coś się zacznie" - czyli co?

21.03.09, 17:09
Ponieważ jest weekend (a jakżeby inaczej, psiakość), to znowu będę
pytać was a nie lekarza.
Młody mój, po wyjściu ze szpitala na niewiadomoco i po uproszczonej
wersji rota w zeszłym tygodniu był u lekarza i dostał lek, który
kiedyś daaaawno dostał dwa razy, wtedy jeszcze nikt nie wiedział, że
z niego jest homeowrażliwiec i wygląda na to, że temu lekowi
zawdzięcza dość spektakularne zmiany zachowania oddalające nas
radykalnie od tematu "diagnoza zaburzeń autystycznych". Jest to
sulfur 200.
Zatem teraz przyprowadziłam go do homeo, która go długo nie widziała
i kazała mu dawać, cytuję "jedną kulkę teraz i jak coś się zacznie
dziać, to wtedy podawać z wody, a jak nie zacznie, to przyjść za
miesiąc). Bo ogólnie po fali wirusów wcale nie odetchnęliśmy jeszcze
i cały czas młody jest niewyraźny, słaby i w każdej chwili może się
rozłożyć znowu.
I teraz siedzę i dumam, co to znaczy "jak coś się zacznie". Dziwne
dylematy jak na matkę 3 dzieci, ale czasami człowiek głupieje. Nie
chcę mu podać tego pochopnie i niepotrzebnie (bo nie wiadomo, co z
tego wtedy wyniknie) ani nie chcę mu dać za późno (bo się boję, że
znowu będzie jatka z gorączką kilkudniową, byłaby to już czwarta w
ciągu miesiąca, nieeeee chcęęęęęęę), nie chcę też namieszać w
działaniu tej kulki, którą dałam mu jakieś 4 dni temu. Bo może to,
co się dzieje, to jest jakieś planowe pogorszenie na przykład?

Zatem, czy wg was następujący zestaw objawów:
- temperatura 37,3
- zalążek opryszczki (u niego zawsze to zwiastun choroby)
- pogorszenie skóry na policzkach (j.w)
- ogólna płaczliwość wyższa niż zwykle

kwalifikuje się już jako "coś się zaczyna" czy jeszcze należałoby
poczekać i nie mieszać? A jeżeli poczekać, do na co?


-
Obserwuj wątek
    • mlodziutka11 Re: "podawać lek, jak coś się zacznie" - czyli co 21.03.09, 17:28
      Ponieważ sulphur 200 odczułam na własnej skórze to się wypowiem:P
      Sulphur służy detoksykacji i oczyszczeniu, w obazie jest
      zdecydowanie skóra więc zarówno policzki jak i opryszczkę brałabym
      za pogorszenie lekowe, jeśli go drażni skóra to może być bardzie
      płaczliwy, a temperatura może wskazywać na uwolnienie toksyn, ja
      osobiście bym nie czekała tylko podała z wody (nie czekałam i
      wzięłam a i tak skóra piekła mnie jeszcze przez tydzień:)) Tym
      bardziej że lekarz nie mówiąc na co masz czekać pewnie stwierdził że
      będziesz wiedzieć, skoro się zastanawiasz to znaczy że coś się
      zaczęło:)
      • falka32 Re: "podawać lek, jak coś się zacznie" - czyli co 21.03.09, 17:47
        Lekarz ogólnie miał raczej na myśli, że jak się zacznie infekcja :),
        ale że młody się zachowuje, jakby sie może ewentualnie miała zacząć,
        a równie dobrze to może być po leku, to już nie wiem. Na pogorszenie
        po leku nie daje się tego leku, prawda? Zwłaszcza, że jak na to
        konkretne dziecko to jest potencja - siekiera. z drugiej strony, jak
        to początek infekcji, to powinnam dać jak najszybciej.
        Ta temperatura mnie martwi. Ogólnie histeryzuję, bo jeżeli on będzie
        teraz jeszcze raz chorował na niewiadomoco, to ja sobie strzelę w
        łeb. Jeżeli namącę lekami, to tym bardziej nie będzie wiadomo co się
        dzieje.
        • molla7 Re: "podawać lek, jak coś się zacznie" - czyli co 21.03.09, 20:22
          nie jestem przyzwyczajona do schematu 1 kulka i niewiadomo co potem. Gdy na mojego czuje zaczyna się coś dziać, Młoda dostaje ostatni obowiązujący lek z wody calkiem często. Na dobrą sprawę szprycowana jest swoim lycopodium codziennie (1x kiedy mi się przypomni), czy coś sie dzieje czy nie. Łazi do przedszkola, więc wiecznie jestem zawracana z drogi ku szczęsciu, bo np. przychodze po nią i widze gil do pasa-galopem do domu i podaję 200-kę co 1,2 godziny, zwalniając tempo wraz z przycichaniem sprawy, spowrotem do pojendynczej dawki.

          ja bym podawała dalej z wody, a jeszcze lepiej odlanej do drugiej szklanki, skoro on taki wrazliwiec.
          • falka32 Re: "podawać lek, jak coś się zacznie" - czyli co 21.03.09, 21:39
            Molla, ja tez nie lubię tego schematu, u moich dzieciaków się nie
            sprawdza po prostu. Tzn może inaczej - nie sprawdza sie w stanach
            ostrych, czego nie mogę wytłumaczyć lekarce (raz przez jej schemat
            były kłopoty, bo kazała czekać aż z czekania się rozwinęło coś
            poważniejszego), u chłopaków jak ma być poprawa, to jest w ciągu 2-3
            godzin widoczna a nie w ciągu 2 dni, jeżeli mówimy o ostrych
            szybkich infekcjach. Więc postanowiłam z nią nie dyskutować (albo
            dać jej czas :D) i odwiedziłam ją w końcu (udało mi się wcelować) z
            dzieckiem w stanie nieostrym :) czyli już nie chorym ale jeszcze nie
            do końca zdrowym, bo z kolei jej umiejętności ustawiania leczenia
            długoterminowego są dla mnie bardziej wiarygodne. A przy stanach
            nieostrych (lub w czasie bycia zdrowym), kiedy nie ma nic szybkiego
            do leczenia, pojedyncze kulki się u chłopaków sprawdzają.
            Zresztą, co będę gadać, pierwsza i jedyna kulka (sztuk jeden) dana
            przez nią rok temu trzymała Kostka 3-4 miesiące :D, tylko ja się nie
            zorientowałam bo wtedy jeszcze niewiele kumałam z homeopatii i nie
            wiedziałam, że te cuda to od kulki.
            Dlatego też sam schemat leczenia, który teraz dała jest odpowiedni
            do tej sytuacji: dziecku na razie nic nie jest ostrego (tzn nie
            było, jak był na wizycie), więc daje kulkę sztuk jeden w funkcji
            konstytucji i wizyta za miesiąc na kontrolę. A jeżeli złapie w
            międzyczasie jakąś infekcję, to dawać mu to samo z wody, dokładnie
            tak, jak mówisz, czyli tak często, jak będzie trzeba.

            I mój dylemat sprowadza się do tego:
            czy to, co jest teraz grane, takie niby nic, ale jednak coś, to jest
            infekcja, czy to są objawy po sulfurze, które mają prawo i powinny
            wystąpić, jak ma się chłopak oczyszczać.

            Bo w zależności od tego, jak to zaklasyfikuję, dam mu lek albo go
            nie dam.
            Pewnie do rana się sprawa jakoś wyklaruje albo do końca weekendu.
            Takie stany "niby nic" ostatnio były zawsze wstępniakiem do
            grubszych spraw, stąd mój pomysł, że znowu się zaczyna i trzeba
            reagować od razu. Na codzień nie jestem osobą rozważającą każdy stan
            podgorączkowy u dziecka w kontekście pakowania torby do szpitala (w
            końcu jestem wyrodna, nie?), ale ostatni miesiąc mnie nieźle
            przeczołgał. Młody jest po trzech kolejnych kilkudniowych gorączkach
            i sraczkach następujących jedna po drugiej, szpitalnym dożylnym
            antybolu na tajemniczą infekcję nie umiejscowioną w żadny znanym
            miejscu, drugi młody również równolegle sobie gorączkował i rzygał,
            nadal nie jest zdrowy a ja jestem po miesiącu zawieszenia całego
            życia osobistego i zawodowego na kołku, kompletnie bez kasy w
            związku z tym i 37,5 na termometrze ma prawo wywoływać u mnie
            histerię, nie? :)
            • molla7 Re: "podawać lek, jak coś się zacznie" - czyli co 21.03.09, 22:12
              Cytat
              a ja jestem po miesiącu zawieszenia całego
              > życia osobistego i zawodowego na kołku, kompletnie bez kasy w
              > związku z tym i 37,5 na termometrze ma prawo wywoływać u mnie
              > histerię, nie? :)
              >


              nie moge uwierzyć, że słowo histeria pada spod twych palcy:)

              a serio, to wcale się nie dziwię, bo wymiękłabym już po połowie tych rewelacji.
              Cały czas przykładam swoja miarę i to usłyszałam od naszej homeo, bo tylko taka jest moja wiedza. Więc ja po roku ordynacji kulek w potencji od 200ch w górę od klasyczki, nie spodziewam się juz mega pogorszenia, a raczej status quo przez poł doby z przełomem zazwyczaj po nocy: np gorączka/brak goraczki, suchy kaszel/mokry kaszel, ale nie zawsze jest tak spektakularnie.

              Cytat
              I mój dylemat sprowadza się do tego:
              > czy to, co jest teraz grane, takie niby nic, ale jednak coś, to jest
              > infekcja, czy to są objawy po sulfurze, które mają prawo i powinny
              > wystąpić, jak ma się chłopak oczyszczać.
              > Bo w zależności od tego, jak to zaklasyfikuję, dam mu lek albo go
              > nie dam.


              dalej utrzymuję, żeby podawać z wody, ja to nazywam dokręceniem śrubki. Mam wrażenie, że pogorszenie traktujesz jako sygnał do zaprzestania podawania lekarstwa, jakby spelnił on swoją rolę i dalsze podawanie może sprawe zawrócić. no ale gdzie poprawa? bo takie pytanie zadałaby nasza Ala. Usłyszałabym podawać dalej i czekać. nie wiem skąd ona bierze tę pewność: kiedy ja już do telefonu szeleszczę jej włosami wyrwanymi z głowy.....
              no i w ten sposób nauczyła mnie nie oczekiwać spektakularnosci w 2 godziny:) Na początku spodziewałam się takiego własnie mega pogorszenia, po kórym dziecko wstanie rano jak młody bóg wołając- jeść:)
              Tak samo nauczyłam się, że powolne ustepowanie nie jest klęską, oznacza czesto przejście naturalnego cyklu choroby, ale bez powikłań.
              • f-olka Re: "podawać lek, jak coś się zacznie" - czyli co 21.03.09, 22:37
                Falka :)
                wysyłaj do doktorowej smsa, że schodzisz i nie wiesz co robisz i że prosisz o
                kontakt. Mnie nigdy nie zawiodła a jak wiesz moje dzieciaki też wrażliwe.
                U nas już odeszła od schematu jeden na tydzień. Ja biorę jak tylko poczuje się
                gorzej, Stacho prawie codziennie, a Franek teraz jest na tarentulli i normalnie
                nie poznaję własnego dziecka. (w sensie pozytywnym). Natomiast układ mam taki,
                że jak są jaja i jest weekend to wysyłam smsa z prośbą pilne, nie wiem co robić
                i oddzwania jak tylko może.

                Może spróbuj i kontaktuj się z nią często. U nas to pomogło i uwiarygodniłam, że
                chłopakom zmienia się właśnie w ciągu kilku godzin w pierwszym etapie a potem
                długoterminowo.
                • falka32 Re: "podawać lek, jak coś się zacznie" - czyli co 21.03.09, 23:14
                  F-olka, dzwoniłam koł 18-tej ale nie odebrała a nie jestem pewna, na
                  ile mnie na razie kojarzy i pamięta Kostka.
                  No i przede wszystkim nie wiem, na ile to jest pilne, bo prośba
                  pilnego kontaktu w weekend z powodu stanu podgorączkowego i
                  opryszczki jawi mi się jako, ekhm, histeria właśnie :)
              • falka32 Re: "podawać lek, jak coś się zacznie" - czyli co 21.03.09, 23:10
                dalej utrzymuję, żeby podawać z wody, ja to nazywam dokręceniem
                śrubki. Mam wra
                > żenie, że pogorszenie traktujesz jako sygnał do zaprzestania
                podawania lekarst
                > wa, jakby spelnił on swoją rolę i dalsze podawanie może sprawe
                zawrócić.

                Molla, ale tutaj jest inna sytuacja. Ja mu dałam 4 dni temu jedną
                kulkę. Był wtedy zdrowy i na tej jednej kulce miałam poprzestać i
                obserwować przez miesiąc, o ile będzie dalej zdrowy. To jest punkt
                pierwszy procedury.
                Ponowić mam ją tylko wtedy, jeżeli się w ciągu tego miesiąca
                rozchoruje - ponowić w wersji z wody. To jest punkt drugi procedury.
                W razie pogorszenia polekowego nie mam instrukcji, ale wnioskuje, że
                objawy oczyszczania się organizmu czy drobne próby lekowe to nie
                jest ten powód, przy którym mam podać ponownie lek.

                I ja nie wiem, czy on się "właśnie rozchorował" i czy mam zastosować
                punkt pierwszy czy drugi :)
                Mogłabym nie robić zamieszania i poczekać, aż się okaże: jeżeli mu
                skoczy gorączka i będzie ewidentnie chory, to sytuacja i procedura
                będzie jasna. Ale z powodu histerii :) wolałabym nie czekać do tak
                ostentacyjnych objawów, tylko zgodnie z tym, jak kazała lekarka, dać
                lek "jak tylko się zaczyna". Więc nazwijmy ten dylemat "czy to
                już?" :) Czy przy takich objawach, jak opisałam na początku, oraz
                przy całej poprzedniej historii choroby, uznałabyś, że zaczyna się
                infekcja i dałabyś lek, czy to byłoby wg. ciebie za wcześnie
                (zakładając, że moja niewłaściwa ocena sytuacji i podanie leku,
                kiedy nie ma infekcji, może spowodowac jakieś zaburzenia w leczeniu)
                • molla7 Re: "podawać lek, jak coś się zacznie" - czyli co 22.03.09, 10:02
                  Cytat
                  Więc nazwijmy ten dylemat "czy to
                  > już?" :) Czy przy takich objawach, jak opisałam na początku, oraz
                  > przy całej poprzedniej historii choroby, uznałabyś, że zaczyna się
                  > infekcja i dałabyś lek, czy to byłoby wg. ciebie za wcześnie
                  > (zakładając, że moja niewłaściwa ocena sytuacji i podanie leku,
                  > kiedy nie ma infekcji, może spowodowac jakieś zaburzenia w leczeniu).
                  .


                  no i jak dzisiaj?
                  podawałaś? bo ja bym podała- tak bym zrobiła, gdyby moje dziecko miało podobne objawy.
                  co to znaczy niewłasciwa ocena? wiesz dobrze, ze cos kluje znowu, znasz swoje dziecko, wiesz jak reaguje, nie analizowałbym tego dalej, tylko próbowała się dodzwonic do lekarki przede wszyskim i nie polegała na opinii forumowiczki, której się coś zdaje, bo nie wie przecież na pewno, nie jest lekarzem;)
                  • falka32 Re: "podawać lek, jak coś się zacznie" - czyli co 22.03.09, 13:35
                    > no i jak dzisiaj?
                    > podawałaś? bo ja bym podała- tak bym zrobiła, gdyby moje dziecko
                    miało podobne
                    > objawy.
                    > co to znaczy niewłasciwa ocena? wiesz dobrze, ze cos kluje znowu,
                    znasz swoje d
                    > ziecko, wiesz jak reaguje, nie analizowałbym tego dalej,

                    No właśnie nie było to dla mnie takie oczywiste. Zrobiłam chyba dość
                    głupio, ale ponieważ okazało się, że drugi braciak również ma
                    podwyższoną temperaturę, to z braku lepszych pomysłów dałam im
                    oscillo :), pomyślawszy, że może się przynajmniej wyklaruje w te
                    albo wewte. Młodszemu po oscillo spadła tempka, więc mu powtórzyłam
                    jeszcze raz, ale młodszy ma inną historię, hoduje zęba, pokasłuje i
                    nie dostaje na razie żadnej konstytucji. A Kostkowi - czyli
                    obiektowi wczorajszych rozważań - trochę się zmieniło. Poszedł spać,
                    wypocił się przez sen, rano wstał dzisiaj bez zmian, tylko
                    opryszczka się wciągnęła z powrotem (wczoraj miał pęcherzyk) i ma
                    tylko lekkie zaczerwienienie w tym miejscu, hmmm. Nadal ma 37 z
                    groszami, nadal jest rozmiauczony, tylko ta skóra i opryszczka
                    wygląda, jakby się cofała.
                    Więc zapewniłam sobie następną zagadkę - czy poprawa opryszczki jest
                    po oscillo, czy oscillo nie ma z tym nic wspólnego, bo to było
                    chwilowe pogorszenie, które samo ustępuje, ale jeszcze potrwa?
                    • halszka111 Re: "podawać lek, jak coś się zacznie" - czyli co 22.03.09, 16:23
                      Ja bym obstawiała, z tego co piszesz, jednak pogorszenie po leku, czyli
                      przeczekała. Sugerowałabym się ta opryszczką 9ja miałam podobną sytuację,przy
                      innej potencji kontytucji, która wcześniej mi praktycznie opryszczkę wyleczyła
                      na amen mam nadzieję. Przy wyższej potencji pojawił się właśnie taki cień
                      opryszczki, trochę swędzenia, ale nic się nie rozwinęło z tego). My dostalismy
                      kiedyś lek z wody po leku w kulkach jak się katar pojawił jako próba lekowa i
                      nie chciał zniknąć. wtedy był lek zwody i katar w mig sie skończył. W wazej
                      sytuacji z wody się chyba wtedy podawałoby żeby złagodzić ewentualne
                      pogorszenie. Wiem ze przy chorujacych członkach rodziny czasem trudno się
                      połapać co jest infekcją a co pogorszenie czy reakcją na lek. mam to samo. Ale
                      ja bym jeszcze czekała.
                • f-olka Falka :) 23.03.09, 09:15
                  ja wysyłam sms nawet jeśli nic konkretnego się nie dzieje (w sensie dziecko ma
                  gorączke, jest ledwie żywe) U nas chodzi czasem o niuanse wymusza noszenie
                  bardziej niż normalnie, płacz zmienił się z kwękania na rozpaczliwy i żałosny.

                  Wszystko jest ważne. Ja bym się tam nie przejmowała (wszak trochę kapusty
                  płacimy nie? :)) i po prostu pisała sms z prośbą o kontakt.
            • mlodziutka11 Re: "podawać lek, jak coś się zacznie" - czyli co 21.03.09, 22:52
              Nie bardzo rozumiem... czy uważasz że namieszasz podając sulphur z
              wody?
    • granna Re: "podawać lek, jak coś się zacznie" - czyli co 23.03.09, 12:15
      Toście sobie pogadały a teraz czekamy co na to lekarka?
      Dostałas opierdzieluchy za oscillo czy sie nie przyznałas :))?
      Lek z wody mozna dac nawet na pogorszenie bo on je niejako łagodzi, zatem w
      uproszczeniu "jakby cos sie działo"
      A teraz pisz dalszy odcinek serialu bom ciekawa. Zawsze sie czegoś człowiek
      nowego nauczy.
      • falka32 Re: "podawać lek, jak coś się zacznie" - czyli co 23.03.09, 12:44
        Przyznałam się do oscillo, ale powiedziałam, ze to mąż dał w dobrej
        wierze :))))))

        Powiedziała, żeby poczekać jeszcze dzisiaj, czy się samo coś nie
        wyklaruje w te albo wewte - bo młody ma nadal stan podgorączkowy. I
        jak się nic nie zmieni, to podawać z wody i zobaczyc co będzie. Jak
        sama ta temperatura zejdzie do jutra - to nie podawać. Jak skoczy -
        to oczywiście podawać tym bardziej.

        > Lek z wody mozna dac nawet na pogorszenie bo on je niejako
        łagodzi, zatem w
        > uproszczeniu "jakby cos sie działo"

        Nie mogłaś tego napisać w sobotę? :)
        • f-olka Re: "podawać lek, jak coś się zacznie" - czyli co 23.03.09, 14:53
          czyli jednak lepiej dzwonić co :)

          powiem Ci, że jak będziesz "upierdliwa" to i Wam się przyjrzy inaczej wiesz. Bo
          ja na początku tez się bałam dzwonić a teraz jak tylko coś nie gra za telefon.
          Ostatnio jej proponowałam, że zapłacę za telefony jak za dodatkową wizytę bo
          dzwoniłam po 2 razy dziennie :)

          • molla7 Re: "podawać lek, jak coś się zacznie" - czyli co 23.03.09, 15:19
            niedawno tez mogłabym napisać podobny wątek-niedziela popołudnie, dziecko niewyraźne, dzwonić, nie dzwonić? Dzwonię, oczywiscie pani doktor nie odbiera, jakoś przetwałysmy do poniedzialku, kiedy od 9 lekarka prowdzi dyżur tel (dodzwonic się to cud). Umawiam sie już na wizytę, podczas której kobieta mnie przeprasza, że nie odebrała albo nie oddzwoniła, bo coś tam coś tam:)
            i mówi, że uznała że skoro nie zadzwoniłam drugi raz rozpaczliwie (a mnie głupio było tak ją molestować dłużej w niepracujący weekend, a dziecko w miare dobrym stanie), znaczy jakoś sobie poradziałam:) Faktycznie, nigdy nie jest tak źle ani tak dobrze jak ci się wydaje:DDD
          • falka32 Re: "podawać lek, jak coś się zacznie" - czyli co 23.03.09, 16:38
            Jak byłam poprzednio z mniejszym chłopakiem u niej, to własnie
            dzwoniłam po 2 razy dziennie (a że nie odbierała, to pewnie miała ze
            20 nieodebranych połączeń, zanim się dodzwoniłam) i wyglądała na
            zirytowaną tym faktem, i dała mi do zrozumienia, że skoro
            powiedziała "dać kulkę rano i czekać" to znaczy czekać a nie dzwonić
            z wątpliwościami albo nowymi objawami typu "pojawił się nagle w
            ciągu pół godziny po podaniu kulki wodny katar, wysypka i silne
            pobudzenie", bo powiedziała wyraźnie: czekać :P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka