falka32
21.03.09, 17:09
Ponieważ jest weekend (a jakżeby inaczej, psiakość), to znowu będę
pytać was a nie lekarza.
Młody mój, po wyjściu ze szpitala na niewiadomoco i po uproszczonej
wersji rota w zeszłym tygodniu był u lekarza i dostał lek, który
kiedyś daaaawno dostał dwa razy, wtedy jeszcze nikt nie wiedział, że
z niego jest homeowrażliwiec i wygląda na to, że temu lekowi
zawdzięcza dość spektakularne zmiany zachowania oddalające nas
radykalnie od tematu "diagnoza zaburzeń autystycznych". Jest to
sulfur 200.
Zatem teraz przyprowadziłam go do homeo, która go długo nie widziała
i kazała mu dawać, cytuję "jedną kulkę teraz i jak coś się zacznie
dziać, to wtedy podawać z wody, a jak nie zacznie, to przyjść za
miesiąc). Bo ogólnie po fali wirusów wcale nie odetchnęliśmy jeszcze
i cały czas młody jest niewyraźny, słaby i w każdej chwili może się
rozłożyć znowu.
I teraz siedzę i dumam, co to znaczy "jak coś się zacznie". Dziwne
dylematy jak na matkę 3 dzieci, ale czasami człowiek głupieje. Nie
chcę mu podać tego pochopnie i niepotrzebnie (bo nie wiadomo, co z
tego wtedy wyniknie) ani nie chcę mu dać za późno (bo się boję, że
znowu będzie jatka z gorączką kilkudniową, byłaby to już czwarta w
ciągu miesiąca, nieeeee chcęęęęęęę), nie chcę też namieszać w
działaniu tej kulki, którą dałam mu jakieś 4 dni temu. Bo może to,
co się dzieje, to jest jakieś planowe pogorszenie na przykład?
Zatem, czy wg was następujący zestaw objawów:
- temperatura 37,3
- zalążek opryszczki (u niego zawsze to zwiastun choroby)
- pogorszenie skóry na policzkach (j.w)
- ogólna płaczliwość wyższa niż zwykle
kwalifikuje się już jako "coś się zaczyna" czy jeszcze należałoby
poczekać i nie mieszać? A jeżeli poczekać, do na co?
-