Miłe Panie! Odkryłam sposób na nasz odwieczny problem - zalegającego w pralce prania, oczekującego na wybawcę, który zechce je uwolnić, rozwieszając bądź to w łazience, bądź na balkonie czy też może w ogrodzie.
Sposób ten nazywa się (uwaga! to zabrzmi jak reklama!) lenor summer i pachnie tak szałowo, że wprost nie mogę się doczekać końca cyklu prania, by móc się nim rozkoszować przy rozwieszaniu. Bo w butelce to nie pachnie tak fajnie - jest jakiś skoncentrowany

To teraz czekam na jakiś sposób na górę czekającą do prasowania

Może nowe superwypasione żelazko?

To takie moje dyrdymały przy sobocie ...