Dodaj do ulubionych

ogólno dostępne tereny zielone

05.05.07, 13:40
W kwietniowym numerze Józefowa nad Świdrem znalazłem taki tekst:

autor wypowiedzi:Tomasz Kowalczyk

"W ostatnich latach Józefów bardzo
się rozwinął i wyróżnia się na tle innych
gmin naszego powiatu. Jednak wraz
z rozwojem pojawiły się nowe problemy:
powstały ogrodzone osiedla z własnymi
parkingami, zabierając jednocześnie
tereny, gdzie wcześniej były zagajniki
i polany pełniące funkcję boisk, tak, że
dziś mieszkańcy, np. ul. Polnej, nie mają
nawet gdzie pójść z dzieckiem na spacer
czy wyprowadzić psa, a dzieciaki grają
w piłkę na ulicy. Każdy blok ma oczywiście
swoją piaskownicę i ławeczki na ogrodzonym
terenie, ale są one przeznaczone dla
jego mieszkańców. Miasto, udostępniając
teren pod budowę osiedli, powinno pomyśleć
o zapewnieniu odpowiedniej ilości
ogólnie dostępnych terenów zielonych."

Co o tym myślicie? Czy nie wydajesię Wam, że Miasto zbyt agresywnie
wysprzedaje działki leśne nie pamiętając o tym, że przestrzeń ta zostanie
zaraz ogrodzona przez wlaściciela a nam zostaną spacery po chodnikach wzdłuż
płotów? Rozumiem, że to są duże wpływy do kasy ale ...
Obserwuj wątek
    • zuzazuzazuza Re: ogólno dostępne tereny zielone 05.05.07, 21:50
      Kiedys w niedziele poszlismy na spacer z psem wzdluz ul.Polnej i przerazila nas
      liczba samochodow stojacych miedzy domami i na chodnikach, mielismy skojarzenie
      z osiedlami jak na Tarchominie albo na Ursynowie. To bylo straszne. jakby bloki
      staly na parkingu. Rozumiem, ze budowanie podziemnych garazy jest kosztwne, ale
      obstawianie kazdego wolnego miejsca samochodami to nie jest dobre rozwiazanie..
      Mysle, ze proporcje miedzy wolna przestrzenia (terenami zielonymi) a terenem
      zajetym na dojazdy, smietniki i parkingi na tych osiedlach sa bardzo
      zaburzone...
      No a co na to mieszkancy tych blokow?
    • michalin.pl Gospodarka rabunkowa 06.05.07, 16:11
      Z jednej strony podkresla sie, ze naszym atutem jest przyroda
      i w strategii rozwoju Jozefowa miasto jest opisane jako
      miasto wsrod sosen (czy jakos tak), a z drugiej miasto
      pozbywa sie swoich "sreber rodowych".

      Nie robi tego oczywoscie jakies anonimowe maisto tylko ludzie,
      ktorzy podjeli kiedys decyzje o zmianie charakteru Jozefowa.
      Ktora to zmiana juz sie moim zdaniem dokonala.

      Dla mnie to gospodarka rabunkowa.

      Rozdawanie sosen, to jak plaster na amputacje nogi.
      --
      michalin.pl
      • kowalik26 Re: Gospodarka rabunkowa 06.05.07, 18:52
        Myślę,że mowimy o dwóch różnych sprawach.
        Kwestia zmiany charakteru miasta to jedno - może się to podobać lub nie - mnie
        się nie podoba - ale jednocześnie patrząc na położenie względem Warszawy wydaje
        się, że są to zmiany nieuniknione.
        Drugie to temat "przestrzeni publicznej" dla mieszkańców a to w formie NIE
        SPRZEDANEJ I DOSTĘPNEJ DLA WSZYSTKICH leśnej działki gminnej, a to w formie
        dzialki lasów państwowych (mam wrażenie, że tych gwałtownie w Józku ubywa).
        Przy wielkości tych dzialek można bez problemu zagospodarować je na leśny park
        z alejkami, ławeczkami i koszami na śmieci. Miasto stać na bieżące utrzymanie
        porządku na takich dzialeczkach a straż miejska dopilnuje wandali. Aby wszystko
        było jasne nie mówię o przestrzeni wielohektarowej i parkach typu Łazienki czy
        Lasek Bielański, mówię o kilku działeczkach o powierzchni ca.2000m2 taka jak
        sprzedawana miejska dzialka przy Zlotej Jesieni czy też kilka działek przy
        Dobrej za kościołem i dalej w stronę Góry Lotnika.

        Promowanie natomiast sosen choćby poprzez ich rozdawanie to trzecia sprawa -
        moim zdaniem spóźnione ale potrzebne dzialanie mające na celu utrzymanie tego
        gatunku drzewa i zapobieganie zastępowania go świerkiem czy co gorsza
        rododendronami wink).
    • rysiek500 Re: ogólno dostępne tereny zielone 06.05.07, 17:53
      To wszystko można przewidzieć.
      Na całym Świecie ludzie uciekają z wielkich aglomeracji do małych miejscowości
      leżących w pobliżu, gdzie odpoczywają, śpią i spędzają dni wolne od pracy.
      Niestety w dni powszednie muszą sprawnie przemieścić się do swoich biur,
      stanowisk pracy w stolicy. Rosną zatem wymagania co do środków komunikacji i
      dobrych dróg dojazdowych. Co może zmienić taki stan rzeczy?
      Tania i komfortowa kolej i niezatłoczone autobusy dowożące do Warszawy, itd.
      Z ekonomicznego punktu widzenia, nie opłaca się trzymać samochody, za które
      trzeba płacić składki OC.
      • zuzazuzazuza Re: ogólno dostępne tereny zielone 06.05.07, 19:30
        Pojawia sie pytanie dlaczego ludzie uciekaja z wielkich aglomeracji?
        bo maja spokoj, cisze, zielen za oknem...
        Po co ludzie uciekają?
        zeby odpoczac od halasu, szumu samochodow, zaduchu ulic,zeby dzieci mogly bawic
        sie w zieleni, zeby astmatycy i alergicy nie chorowali, zeby starsi rodzice
        mogli przyjezdzac na lato.
        Dlaczego wybralismy Jozefow? bo mielismy nadzieje, ze tutaj tak wlasnie bedzie.
        Po dokladnym przeczytaniu startegii rozwoju widzimy w niej ogromna sprzecznosc:
        jak pogodzic zachowanie sosen, stawianie blokow (w naszym wydaniu bez
        podziemnych parkingow) z zachecaniem zamoznych i wyksztalconych do
        przeprowadzki z Warszawy?
        mam wrazenie, ze ta cala startegia powstaje gdzies tam, nad naszymi glowami,
        dlatego wybieramy sie z mezem na najblizsze spotkanie rady spoleczno-
        konsultacyjnej w tej sprawie.
        Moze mieszkancy powinni sie jednak wypowiedziec w sprawie wizji miasta w
        przyszlosci?
        PS. calkowicie zgadzam sie z Wami, nie chce malej sosenki, chce miec zawsze
        duze sosny za plotem i wzdluz ulicy i wszedzie wokol...
        • wielebny123 Re: ogólno dostępne tereny zielone 06.05.07, 22:53
          Widzę, że w tej dyskusji dominuje "moralność Kalego". Powycinaliście już sosny
          pod własne domy i parkingi, a teraz "walczycie" o ich ochronę... tyle że na
          posesjach sąsiadów.
          Śmieszy mnie naiwność napływowych mieszkańców naszego miasta, którzy chyba mają
          nadzieję, że będą ostatnimi którzy tu się sprowadzili.
          Józefów to MIASTO należące do aglomeracji warszawskiej i niech ten kto tego nie
          zauważa wreszcie otworzy oczy!
          • kowalik26 Re: ogólno dostępne tereny zielone 07.05.07, 09:23
            To ja Cie Wielebny nie rozumiem - optujesz za wycięciem drzew pod bloki i
            parkingi czy przeciw? Wygląda mi na to, że jesteś przeciwny pozostawieniu
            niektórych działek w charakterze przestrzeni ogólnodostępnej, bo jeżeli my
            kupiliśmy to nie można odmawiać kolejnym potencjalnym mieszkańcom Józefowa.
            Według mnie niesłusznie. Zawsze ktoś musi być ostatni choćby dlatego że ilość
            działek jest ograniczona i kiedyś się skończą. Jeśli pisząc o mieście należącym
            do aglomeracji masz na myśli wysokościowce, centra handlowe itp to ja się nie
            zgadzam!!!
    • shelmahh problemem jest zgoda na grodzenie osiedli 07.05.07, 09:49
      Wg mnie jednym z bledow jakie popelnia sie przy sprzedazy ziemi pod osiedla
      (tyczy sie to przede wszystkim Warszawy ale jak widac okolic tez) jest
      pozwolenie na grodzenie osiedli..w Warszawie taka akcja sie nie sprawdzila bo
      zagrodzono ogromna ilosc przestrzeni publicznej i aby dojsc z punktu a do b
      trzeba nadrabiac troszke kilometrow..

      jaka funkcje pelni plot dookola osiedla? niby ma strzec mieszkancow przed
      zlodziejami itp ale czy aby na pewno to dziala? wg mnie zlodziej nie ma zadnego
      problemu aby sobie wejsc do jakiegokolwiek mieszkania na grodzonym
      osiedlu..wystarczy,ze ma troszke IQ i sobie poradzi na spokojnie i to w bialych
      rekawiczkach

      na razie w Jozefowie nie ma takiego dramatu z grodzonymi przestrzeniami jak w
      Wawie, ale sadzac po tym co mozemy przeczytac chocby w tym temacie, powoli
      zaczyna byc cos na rzeczy..

      jestem za otwartymi przestrzeniami miejskimi i nie wyobrazam sobie aby kazde
      nowe osiedle musialo miec ogrodzenie i mam nadzieje,ze mieszkancy takich osiedli
      kiedys przemysla akcje z grodzeniem przestrzeni miejskich i moze nawet rozbiora
      pare plotkow?

      a tak w ogole to zaskoczyli mnie znajomi z poludnia Polski, ktorzy w ciezkim
      szoku ogladali moje ogrodzenie i pytali sie czemu jest takie wysokie (2m)?

      u nich ma 50 cm wysokosci i nikt nic nie kradnie

      to jakas Warszawska przypadlosc niestety,ktora mi sie nie podoba i ktorej nie
      rozumiem do konca
      • doomi Re: problemem jest zgoda na grodzenie osiedli 07.05.07, 09:56
        Shelmahh, proponuję żebyś dał przykład i rozebrał ogrodzenie przy własnym
        domu...
        Tak jak Ty wokół własnego domu masz swój prywatny grunt który możesz sobie
        grodzić lub nie, tak samo ja koło mojego mieszkania mam swój prywatny kawałek
        ziemi i chcę żeby był ogrodzony.
        Naprawdę wiele mogę zrozumieć, ale chwilami przeginacie. Ja rozumiem, że bloki
        mogą ludziom przeszkadzać, ale to że są ogrodzone? Dlaczego my nie mamy chronić
        swojej własności, zabezpieczyć miejsca zabaw naszych dzieci itd.
        I wreszcie dlaczego niby po "mojej" ziemi wink ma chodzić ktoś na spacerki? Jeśli
        mamy zdjąć ogrodzenia to wszędzie - Wy będziecie mogli chodzić po moim osiedlu,
        a ja po Waszych posesjach. Co Ty shelmahh na to?
        • doomi Re: problemem jest zgoda na grodzenie osiedli 07.05.07, 10:01
          Aha, a osiedla to nie jest "przestrzeń miejska". Nie wiem skąd takie
          postkomunistyczne myślenie. To własność prywatna potwierdzona aktem
          notarialnym, gdzie stoi jak byk że kupiłam nieruchomość z udziałem w gruncie!
          • zuzazuzazuza Re: problemem jest zgoda na grodzenie osiedli 07.05.07, 10:20
            Szkoda, ze dyskusja dotyczaca dosc waznego problemu przestrzeni wspolnej,
            wspolnej i dla nowych i dla starych i dla blokowych i dla domkowych poplynela w
            strone epitetow "postkomunistyczne myslenie" "moralnosc Kalego"...
            To ja juz nie bede sie odzywac...
            Milego dnia Wam zycze...
            • kowalik26 Re: problemem jest zgoda na grodzenie osiedli 07.05.07, 10:35
              Zuza, nie rób tego - temat dość ważny a słowa ... no cóż to tylko słowa. Nie
              zawsze się nad nimi da zapanować. Z Doomi akurat się zgadzam (choć
              postkomunistyczne bym sobie odpuścił smile). Generalnie rzecz nie w rozgradzaniu,
              bo na to ani willowcy ani blokowcy nie pójdą i ... będą mieli rację. Rzecz w
              pewnej polityce kształtowania przestrzeni przez Miasto. Ku swej radości
              znalazlem stosowny zapis w tworzonej aktualnie Strategii Rozwoju Miasta
              Józefowa gdzie na stronie 10 zapisano jako zadanie: "Wyznaczanie w miejscowym
              planie zagospodarowania przestrzennego terenów zielonych nieprzeznaczonych pod
              zabudowę o charakterze parków leśnych, również na terenach zabudowy
              jednorodzinnej." Ciekawe jak będzie wyglądała realizacja tego zapisu?
              • shelmahh Re: problemem jest zgoda na grodzenie osiedli 07.05.07, 10:59
                az balem sie poruszyc ten watek bo sledze takie akcje jak nakreca doomi rowniez
                na forach Warszawskich i tam zawsze toczy sie zaciety boj o te nieszczesne
                ogrodzenia..nie jestem tu po to by sie klocic :]

                ale dla doomi wazna informacja jest to,ze domek jednorodzinny nie rowna sie
                osiedle mieszkaniowe..

                doomi mogla zaplacic za swoje metry w mieszkaniu ale przestrzen dookola bloku
                powinna zostac przestrzenia publiczna dostepna dla wszystkich mieszkancow
                Jozefowa chocby po to by mogli przejsc sobie na spacer w linii prostej a nie
                kluczac pomiedzy kolejnymi ogrodzeniami..wroce teraz do tematu osiedli
                Warszawskich,ktore sa najlepszym przykladem tego,ze ogrodzenia to absurd..

                po pierwsze nie zabezpieczaja przed kradzieza w zaden sposob..przed kradzieza
                moze ochronic sprawna ochrona ale nie plot..to zludzenie bezpieczenstwa dziwi
                mnie na maxa bo wystarczy pomyslec i mozna smialo okradac dowolny lokal na
                osiedlu zamknietym tak samo jak bardzo latwo okrasc domek jednorodzinny chocby
                mial 10m plot..i chyba nawet im wiekszy plot tym wiekszy spokoj dla zlodzieja..

                nie widze powodu by grodzic osiedla..i prosze nie odbijac pileczki,ze domki sa
                grodzone to i osiedla moga sie grodzic..Jozfow od zawsze byl terenem gdzie
                budowano domki jednorodzinne i taka forma zabudowy jest,ze tak powiem "normalna"

                jesli chodzi o nowe twory jakimi sa osiedla grodzone to przy planowaniu powinno
                sie wziac pod uwage glosy okolicznych mieszkancow czy nie straca oni na tym,ze
                obok powstanie duze osiedle z ogrodzeniem,dzieki ktoremu bedzie sie nadrabiac np
                km do sklepu,ktory byl obok lub czy przestrzen zielona nie zostanie rowniez dosc
                dobrze odcieta dla mieszkancow,ktorzy mieszkaja tu od zawsze..rozumiem
                dooomi,ktora na umowie ma czarno na bialym,ze osiedle bedzie grodzone dzieki
                czemu poudajmy wszyscy,ze tam jest bezpieczniej..placi za literki na umowie i
                wymaga..to rozumiem ale ze miasto nie bierze pod uwage glosow okolicznych
                mieszkancow to juz jestem zdziwiony :\

                wyobrazmy sobie,ze Jozefow to same osiedla grodzone bez dostepu do lasu..przykry
                i dosc ponury widok,ktorego jeszcze nie znamy ale znaja juz inni obok w
                Warszawie..tam ploty przysparzaja mnostwa problemow ludziom,ktorzy do tej pory
                nie mieli takiego sasiedztwa..nie ma co sie zaperzac..to taka Polska moda,ktorej
                ulega wiekszosc kupujacych i ktora moze minie..mieszkalem w Koln, bylem w kilku
                miastach w Europie i nie widzialem plotow dookola osiedli a mieszkajac tam
                czulem sie bardzo bezpiecznie bo nie w plocie tkwi sedno sprawy a w dobrej
                ochronie,ktorej sie chce zadbac o bezpieczenstwo mieszkancow a ktora nie
                liczy,ze plot za nich wszystko zalatwi :]

                nie wmowi mi nikt,ze plot dookola osiedla zwieksza bezpieczenstwo a chyba
                jedynie tego moze sie tyczyc dyskusja bo innego uzasadnienia odgradzania sie od
                reszty mieszkancow nie widze..
                • shelmahh Re: problemem jest zgoda na grodzenie osiedli 07.05.07, 11:02
                  aha dobrym przykladem osiedla otwartego,ktore nie ma takich problemow,o ktorych
                  mysli doomi jest osiedle przy pl 3 krzyzy smile nie ma plotu, ochrony nie widac ale
                  kazdy krok goscia jest sledzony by w razie czego zareaowac..cisza , spokoj i nie
                  ma nadetej bufonady z ogrodzeniem :] wystarczy ochlonac i mozna zrozumiec czemu
                  fajniej jest kiedy tego plotu nie ma smile
                  • doomi Re: problemem jest zgoda na grodzenie osiedli 07.05.07, 11:19
                    Po pierwsze to nie doomi zaczęła dyskusję o grodzeniu więc proszę mi nie
                    wmawiać tutaj żadnego nakręcania. Czegoś Ci chyba gdzieś brakuje wink, skoro
                    wolisz zwalić winę na niewinną niewiastę. To tak na rozluźnienie atmosfery...

                    O blokach pisano na forum sporo i powtarzać się nie będę. Odniosę się tylko do
                    jednego: ogrodzenie to nie tylko bezpieczeństwo (zresztą mamy ochronę), to
                    także zabezpieczenie się przed sytuacjami jakie miały miejsce na początku
                    (kiedy jeszcze nie mieliśmy bramy tylko ogrodzenie budowlane).
                    Zdarzały się wtedy nagminnie przypadku podrzucania do osiedlowego śmietnika gór
                    śmieci przez okolicznych mieszkańców domków jednorodzinnych. To przykład
                    pierwszy. Drugim był fakt, że na własnym parkingu często nie było możliwości
                    zaparkownia samochodu, ponieważ był on zajęty przez wiernych pobliskiego
                    kościoła.
                    Teraz mamy spokój z jednym i drugim.
                    Bo to Polska właśnie jak ktoś pięknie napisał i kultury to nam Polakom jeszcze
                    w wielu względach brakuje. I nieważne czy mieszkamy w willach czy blokach (mam
                    nadzieję, że chociaż tu się zgadzamy).

                    Pisałam już tysiąc razy, ale dla Ciebie napiszę raz jeszcze: szanuję poglądy
                    innych, masz prawo mieć o grodzeniu osiedli swoje zdanie. Ja jak widać mam
                    inne, ale się nie zacietrzewiam i przede wszystkim MAM DYSTANS, czego i Tobie
                    życzę.

                    Zuzę i kowalika przepraszam za zaśmiecenie wątku, bo temat główny faktycznie
                    nie ten.
                    Też wycofuję się z tej dyskusji, bo shelmahh jesteś wyjątkowym radykałem, a
                    dyskusja z takimi ludźmi nie należy do przyjemności.

                    No i jeszcze dygresja: może się wreszcie shelmahh zdecydujesz, czy porównujemy
                    się do Warszawy czy nie. Na razie kiedy nam nie pasuje piszemy że to przecież
                    nie Warszawa, natomiast kiedy trzeba argumentów innego kalibru piszesz "na
                    przykład w Warszawie"... logiki brak!

                    Pozdrawiam i miłego dnia życzę smile
                    • wielebny123 Re: problemem jest zgoda na grodzenie osiedli 07.05.07, 11:49
                      Ha ha ha...

                      Ale ciekawa dyskusja się rozpętała. Widzę, że po moralności Kalego zaczyna się
                      podział na równych i równiejszych. Jedne posesje można grodzić, bo małe i z
                      domkami jednorodzinnymi, a drugie nie bo za duże(?) i z blokami. Ciekawe do
                      której kategorii ja zostanę zaliczony...

                      Drodzy forumowicze - uzmysłowcie sobie, że święte prawo własności jest dla
                      wszystkich takie samo i nikt nie może "zmuszać" innych do udostępniania swoich
                      działek na tereny otwarte dla wszystkich. "Blokowicze" kupili swoje działki tak
                      samo jak my i naprawdę nie rozumiem dlaczego ich nieruchomości mają być gorsze.
                      Jak rozumiem dyskusja toczy się o blokach budowanych przez spółdzielnie i
                      deweloperów - miasto w kwestii ich zagospodarowania nie ma już zbyt wiele do
                      gadania.

                      Ze względu na mój przewrotny charakter zacznę się chyba zastanawiać czy samemu
                      jakiegoś bloku w Józefowie nie wybudować... Bo niby mam gdzie a i mieszkania na
                      wynajem to podobno nadal całkiem niezła inwestycja.

                      Miłośników Warszawy zachęcam do przeprowadzki do stolicy - w tym wątku chyba
                      jest sporo ludzi, którzy byliby zadowoleni ze ZMNIEJSZENIA się ilości
                      mieszkańców naszego miasta.
                      • shelmahh Re: problemem jest zgoda na grodzenie osiedli 07.05.07, 12:08
                        Wielebny nie rozumiesz istoty plotu dookola osiedla i stad Twoj post..nikt nie
                        neguje prawa do wlasnosci smile to wrecz oczywiste,ze kazdy ma prawo do swojej
                        wlasnosci i moze jej bronic rekoma i nogami przed "obcymi" i nie rozumiem czemu
                        uzywasz w dyskusji tego jako argumentu skoro traci to truizmem i zachacza o banal

                        wyjasnij mi czemu w cywilizowanych krajach nie buduje sie plotow dookola
                        luksusowych osiedli a u nas podstawa to plot bo inaczej sie nie da?

                        kiedys myslalem,ze to o bezpieczenstwo chodzi ale po tym jak przeczytalem,ze
                        jednak na osiedlach strzezonych i grodzonych, kradzieze rowniez sa na porzadku
                        dziennym,zaczalem sie zastanawiac w czym rzecz..

                        czyli pierwszy powod dla budowy plotu w postaci bezpieczenstwa to mit,ktory
                        mozna latwo obalic

                        - parkingi zajmowane przez "obcych"? kwestia dozoru i pilnowania a nie plotu
                        - smieci? to samo + wysokie kary dla zlapanych

                        o ile estetyczniej wygladaja nie grodzone osiedla, wkomponowane w otaczajaca
                        przyrode niz te z plotem, tego chyba nie musze wyjasniac

                        i co wazne..nie pije tu do mieszkancow takich osiedli..szukaja okazji, podoba im
                        sie okolica, znajduja developera i po sprawie..to nie ich wina,ze ktos za nich
                        nie pomyslal w tej sprawie..jestesmy w europie ewenementem jesli chodzi o
                        grodzenie osiedli i stad ta dyskusja..

                        przykre jest to,ze do kosciola ludzie musza koniecznie jechac samochodem,ktory
                        koniecznie musza zaparkowac na czyims miejscu..to samo jesli chodzi o smieci..w
                        glowie mi sie to nie miesci by w ogole takie akcje sie dzialy gdziekolwieksad tak
                        samo jak ciezko mi przychodzi zrozumienie tego czemu sluzy plot dookola
                        osiedla..moze jakis glupi jestem i sie glupot naogladalem podczas moich malych
                        wyprawwink

                        a co do ilosci ludzi w naszym miescie to Wielebny musze Cie rozczarowac ale jest
                        odwrotna tendencja,ktora objawi sie postaci wiekszej ilosci grodzonych osiedli i
                        moze fajnie by bylo gdybys mial okazje zostac sasiadem takiego osiedla,ktore
                        odcielo by sie od Ciebie jako nieporzadanego elementu w swojej wykupionej na
                        wlasnosc okolicy
                        • muffinek2 Re: problemem jest zgoda na grodzenie osiedli 07.05.07, 12:17
                          shelmahh napisał:
                          > wyjasnij mi czemu w cywilizowanych krajach nie buduje sie plotow dookola
                          > luksusowych osiedli a u nas podstawa to plot bo inaczej sie nie da?
                          moze i nie buduje sie plotow, moze ploty sa mniejsze, nie trzeba az jechac do
                          tych "cywilizowanych krajow', wystarczy na polska wies, tylko fakt jest tez
                          taki, ze te "cywilizowane kraje" moze i nie maja plotow, albo maja ich mniej,
                          tylko, ze nie maja tez tylu terenow, po ktorych mozesz sobie spokojnie chodzic,
                          wszedzie "private", "private", "private"; fakt, raczej bez plotu, tylko ze
                          roznica nie polega na tym, jaki bedzie plot, a jedynie na tym, czy ktos sie
                          tym "private" przejmie

                          i nie mylmy wlasnosci prywatnej (z plotem czy bez) z przestrzenia publiczna, bo
                          to dwie rozne rzeczy
                        • doomi Re: problemem jest zgoda na grodzenie osiedli 07.05.07, 12:23
                          Mieszkam tu trzy lata i nie było dotychczas żadnego włamania, kradzieży itd.
                          Skąd czerpiesz swoje dane?

                          To, że osiedle będzie ogrodzone było bardzo ważnym dla mnie faktem przy wyborze
                          mieszkania. Tak więc nie mam co zwalać na developera, a raczej na mój spaczony
                          gust smile

                          Tak jak pisała surmia, moje osiedle stoi przy dawno wytyczonej ulicy i jeśli
                          nie bloki, to na pewno już dawno stałyby tu jakieś domy.

                          Zresztą zaczynasz trochę kombinować smile ogrodzenie osiedla nie, ale już
                          ogrodzenie parkingu tak, śmietnika też, bo rozumiesz problem podrzucania
                          śmieci. Trzeba jeszcze ogrodzić plac zabaw, ujęcie wody (takie przepisy) i
                          wychodzi na to, że zamiast piętnastu ogrodzeń jednak fajniejsze jest jedno!
                          A przepraszać nikogo za to, że mieszkam w wymarzonym miejscu faktycznie nie
                          zamierzam. Co więcej jestem tak bezczelna że jestem zadowolona i dumna i nawet
                          śmiem twierdzić, że to nie mój problem...

                          Radzę przejść się polną w stronę Wisły. Bloki to jeden problem, ale chyba ktoś
                          zapomniał, że nie tylko takie budynki tutaj powstają. Czy piękne nowe wille nie
                          ograniczają przestrzeni publicznej? A co powiecie na dom koszmarek właśnie
                          budujący się na granicznej. Na te wszystkie domy powstające w lasach.

                          A tak w ogóle to póki co Twoje myślenie shelmahh jest życzeniowe. Mieszkam na
                          fajnym osiedlu, jednym z niewielu gdzie jest naprawdę dużo zieleni,
                          starodrzewia sosnowego i chociaż mam w józku działkę budowlaną i nawet
                          przebrnęłam przez część formalności jakoś nie spieszy mi się na razie do budowy
                          własnej hacjendy. Aha, moja działka oczywiście też ma płot wink

                          Zuza, na spotkanie może i bym się wybrała, gdzie ono i o której?
                          Tylko czy się się wyrobię? na razie zamiast pracować forumuję tutaj z Wami i na
                          nic zdaje się ćwiczenie własnego charakteru wink
                          • kowalik26 Re: problemem jest zgoda na grodzenie osiedli 07.05.07, 12:28
                            pozwolę sobie za Zuzie odpowiedzieć:

                            www.jozefow.pl/WWW/AKT/070427B/info.html
                          • shelmahh Re: problemem jest zgoda na grodzenie osiedli 07.05.07, 12:58
                            nie musze daleko szukac..osiedle w Zabkach..zamkniete, strzezone..wyczyszczono
                            mieszkanie kuzynowi mojej Zonki:\ elegancko, nikt nic nie widzial bo i nikt sie
                            nie interesowal skoro jest strzezone..

                            ale co tam..pewnie to jakis jednostkowy przypadek a te Zabki to pewnie niedaleko
                            Wolomina i pewnie tam najwieksza patologia sie rodzi wink

                            a na powaznie..oto link do ciekawego artykulu niejakiej Pani Zaborskiej..dosc
                            ciekawy i spojny z tym co pisze apropos tego,ze mozna inaczej podchodzic do
                            kwestii nowych osiedli:

                            www.eduskrypt.pl/obcym_wstep_wzbroniony-info-2275.html
                    • shelmahh Re: problemem jest zgoda na grodzenie osiedli 07.05.07, 11:52
                      jesli grodzenie osiedli nie jest zwiazane z bezpieczenstwem a jedynie ze
                      smieciami lub parkowaniem to tym bardziej plot nie jest zadnym rozwiazaniem smile
                      parking mozna wydzielic, ogrodzic, oznakowac i miec z tym
                      spokoj..smieci..coz..to kwestia kultury,ktorej jak widac brakuje wielu osobom
                      (vide: smieci w lesie) ale tez nie uwazam,ze to jest powod dla ktorego nalezy
                      sie grodzic

                      co do porownan z Warszawa to sa jak najbardziej uzsadanione bo to jest pierwsze
                      miasto w Polsce,ktore ma problem z przestrzenia miejska bo wszedzie sa
                      ogrodzenia odcinajace ludziom swobodny dostep do parkow, sklepow itp..

                      a jak mi sie wydaje powinnismy sie uczyc na cudzych bledach i stad to porownanie
                      do Warszawy smile nic wielkiego w sumie..

                      doomi: ja jestem spokojny..mieszkam w okolicy gdzie nie powstanie zadne osiedle
                      i nikt sie grodzic nie bedzie smile ale jak czytam,ze jacys mieszkancy nie maja
                      gdzie nawet wyjsc na spacer bo ogrodzenie sasiadujacego osiedla zabralo
                      przestrzen to moge jako czlowiek zrozumiec,ze cos jest nie tak..to taka czysto
                      ludzka akcja a nie moja zlosliwosc

                      i co wazne..to nie Twoja wina doomi,ze mieszkasz na grodzonym osiedlu..to wina
                      zarzadcy osiedla,ze nie umie sobie poradzic z parkingami, smieciami i
                      bezpieczenstwem a jedyne rozwiazanie jakie uznal za stosowne to budowa
                      plotu..przypomne to osiedle na 3 krzyzy..nie ma plotu i nie ma smieci smile jest
                      bezpiecznie az do bolu..to nie radykalizm doomi..to takie proste spojrzenie na
                      to co oczywiste sie wydaje a w praktyce oczywiste nie jest smile

                      pozdrowki
                    • muffinek2 co ma wysokosc plotu do przestrzeni publicznej? 07.05.07, 11:53
                      No to ja sie wypowiem, bo temat ciekawy.
                      Mieszkam w bloku i jestem zadowolona, ze mam ogrodzona dzialke, bo:
                      - za duzy ruch jest za ogrodzeniem, moich dzieci, dzieki ogrodzeniu, nie musze
                      prowadzac na smyczy,
                      - nie musze sprzatac brudow po okolicznych psach, np. z blokow Stockiego, ktore
                      nie maja trawy pod swoim blokiem (za to maja duzo kostki...) i ciagle
                      zalatwiaja swoje potrzeby pod moim ogrodzeniem, gdyby go nie bylo to latwo
                      sobie odpowiedziec, co by bylo.
                      - nie zyjemy w Norwegii, czy innym kraju, gdzie cudza wlasnosc to swietosc, i
                      gdzie plot jest niepotrzebny, w Polsce tez ploty bywaja nizsze, ale spolecznosc
                      musi byc inna, musi sie znac i sama kontrolowac, fikcja jest to, ze na tak
                      duzych osiedlach ploty nie sa potrzebvne, moze za 50 lat,
                      - trawa pod moim blokiem nie jest przestrzenia publiczna i dajcie spokoj
                      mieszkancom blokow niech miasto zacznie tworzyc parki, stawiac lawki, czy
                      stworzylo jakis? nie, ma cos powstac kolo urzedu miasta, i pewnie to juz
                      wystarczy zdaniem naszych wladz.

                      Problem jest w tym, ze ktos kiedys podjal decyzje o tym, zeby zmienic charkater
                      wielu dzialek. Dlaczego sprzedaje sie dzialki o powierzchni niecale 600 m2 z
                      przeznaczeniem pod blok (patrz piekny blok Stockiego na ul. Piaskowa/Polna)?
                      Dlaczego sa chetni do kupowania w nim mieszkan? Dlaczego w okolice Polnej
                      sprowadzily sie firmy dewelopoerskie, ktore wciskaja blok obok bloku? Bo jest
                      popyt, a UM nie widzi konca sprzedazy. A nad Swider, nasza najfajniejsza
                      przestrzen publiczna, juz normalnie dojechac nie mozna, bo budowa hotelu trwa.
                      Dlaczego, dlaczego? Bo jak ktos mi kiedys na tym forum napisal, bo nie mozna
                      miec wszystkiego: przyzwoitych, otwartych, osiedli, sosen jak mamuty, i fajnych
                      parkow. Na razie mamy kapitalizm, moze opamietanie przyjdzie.
                      • shelmahh czy mozliwe jest... 07.05.07, 12:16
                        ..bezpieczne zycie w zgodzie z okolicznymi mieszkancami w niegrodzonym osiedlu?
                        czy takie osiedle bedzie gorsze bo niegrodzone? czy jesli bedzie stworzone z
                        glowa a developer zapewni sprawna ochrone to i czy bedzie ono mialo gorszy
                        komfort od tego ogrodzonego?

                        zalety niegrodzonego osiedla,ktore elegancko wkomponowuje sie miedzy Jozefowskie
                        sosny potrafie sobie wyobrazic..przede wszystkim estetyka smile po drugie komfort z
                        tym zwiazany nie tylko dla mieszkancow ale dla wszystkich,ktorzy moga smialo
                        przemknac przez takie osiedle na rowerze i nikomu wlos z glowy z tego powodu nie
                        spadnie..tez moga byc tam czyste piaskownice, niezniszczone lawki

                        a mam wrazenie,ze Ci co mieszkaja w takim osiedlu to jakas wyzsza forma
                        bytu,ktora musi uwazac na jakis tubylcow,ktorzy beda chcieli lawke zlamac, rower
                        ukrasc, smieci podrzucic, pieska wysadzic na kupke, parking anektowac..tacy
                        naprawde jestesmy? takmi nas postrzegacie mieszkancy orodzonych osiedli?
                        • muffinek2 Re: czy mozliwe jest... 07.05.07, 12:20
                          shelmahh napisał:
                          > a mam wrazenie,ze Ci co mieszkaja w takim osiedlu to jakas wyzsza forma
                          > bytu,ktora musi uwazac na jakis tubylcow,ktorzy beda chcieli lawke zlamac, >
                          rower ukrasc, smieci podrzucic, pieska wysadzic na kupke, parking
                          anektowac..tacy
                          > naprawde jestesmy? takmi nas postrzegacie mieszkancy orodzonych osiedli?

                          przestan shelmahh, co Ty wymyslasz?! jest nas (blokowiczow, blokow) za duzo,
                          jak sie ludzie zaczynaj cisnac, tloczyc, to sie zaczynaja odgradzac, nie
                          rozumiesz tego?
                          • shelmahh Re: czy mozliwe jest... 07.05.07, 12:31
                            no kurcze..nie rozumiem smile

                            jest wiele przypadkow nie grodzonych osiedli,ktore daja rade normalnie
                            funkcjonowac bez szkody dla "tubylcow"

                            mam przed oczami wizje Jozefowa bez grodzonych osiedli,ktore sa ladnie
                            wkomponowane w okolice,ktore zamiast plotu maja np niski zywoplot wyznaczajacy
                            pozorna granice pomiedzy osiedlem a ulica..widze ladne sciezki rowerowe,ktore sa
                            umieszczone pomiedzy blokami smile widze ladne lawki, piaskownice i usmiechnietych
                            ludzi

                            to wydaje sie tak proste,ze az dziw bierze,ze ktos wymyslil sobie,ze sprawe
                            zalatwi ten "cholerny" plot, przez ktory jestem uwazany na forum za radykala sad

                            mieszkalem w bloku na brodnie..nie grodzony, osiedlowy i moze jestem przez to
                            zle nauczony,ze mozna tak zyc i czuc sie bezpiecznie wink z reszta kurcze ja
                            warsiawiak jestem z dziada i w ogole nie powinienem tu mieszkac wg niektorych tongue_out
                            sek w tym,ze mi sie tu dobrze mieszka i nie narzekam prawie na nic ale to tez
                            pewnie radykalna postawa godna cwaniaka warszawiaka tongue_out
                            • doomi Re: czy mozliwe jest... 07.05.07, 12:40
                              Wiem, że lubisz prowokować i zawsze coś wykombinujesz, a najłatwiej z
                              podziałami...
                              zawsze ktoś może być z michalina a nie z józefowa. Z lewej strony torów albo z
                              prawej. Autochton albo napływowy, blokowy albo willowy i tak dalej.
                              Mnie jest akurat obojętne czy na moim miejscu parkingowym samochód stawiał
                              faleniczak co to lubi naszą parafię, czy sąsiad z odległego osiedla, a może
                              właściciel najpiękniejszej w józku chałupy. Wszystko mi jedno, dla mnie to
                              prostak co pcha się na nie swoją własność. Bo chyba skoro wjeżdża na teren
                              osiedla ogrodzonego marnym, ale jednak płotem, to tak go mogę zwać.

                              I nie życzę sobie żeby po moim osiedlu robili sobie wycieczki inni mieszkańcy,
                              jeśli nie są oczywiście zaproszeni. Tak jak ja podziwiam różne piękne ogrody
                              (moja pasja) zza płotów i nawet mi do głowy nie przyjdzie zadzwonić do furtki i
                              poprosić o wpuszczenie tak i Ty musisz się pogodzić z faktem że osiedle to jest
                              właśnie taka duża wspólna posesja 400 mieszkańców trzech bloków.
                              Jeśli masz z tym problem to wyłącznie Twoja sprawa.

                              • shelmahh Re: czy mozliwe jest... 07.05.07, 13:07
                                > I nie życzę sobie żeby po moim osiedlu robili sobie wycieczki inni mieszkańcy,
                                > jeśli nie są oczywiście zaproszeni.

                                no to masz problem smile mieszkancy Mariny tez tak kombinowali,zeby nie wpuszczac
                                tych "gorszych" i "nie zaproszonych" bo na pewno beda chuliganic, trawniki
                                deptac, samochody krasc ale na szczescie im sie nie udalo i dzieki temu moge
                                sobie smialo ja obcy i nie zaproszony, na sushi wjezdzac kiedy mi sie podoba smile
                                smieje sie czesto z tego absurdu bo w zalozeniach bylo,ze ten obcy to pewnie
                                prostak, pijak,cham i zlodziej a ja w marynarce, samochodem wjezdzam i nikogo w
                                oczy nie kluje smile normalny jestem az do bolu..

                                a pytanie na serio..ilu metrow terenu na osiedlu jestes wlascicielem? i w ktorym
                                miejscu na osiedlu masz swoj kawalek trawnika? a Twoj sasiad ma prawo nie
                                wpuscic Cie na swoj kawalek ziemi obok piaskownicy bo nie lubi jak mu sie jakis
                                tam sasiad kreci po tym kawalku z ktory on zaplacil? wink)))

                                wkraczasz w kraine absurdu Doomi

                                Ci obcy i nie zaproszeni to tacy sami ludzie jak Ty i jesli maja potrzebe
                                przejsc obok Twojego bloku to Tobie (na szczescie) nic do tego..krzywdy Ci tym
                                nie robia, nie naruszaja Twojej godnosci ani poczucia bezpieczenstwa

                                proponuje jednak poczytac Pania Zaborska spod linka:

                                www.eduskrypt.pl/obcym_wstep_wzbroniony-info-2275.html
                                • muffinek2 Re: czy mozliwe jest... 07.05.07, 13:13
                                  oj shelmahh, pewnie masz i Ty autorka artykulu racje, tylko taka koncpecja
                                  osiedla otwartego nie rodzi sie miedzy juz istniejacymi blokami, trzeba bylo
                                  taka rzecz przemyslec zanim sie wydalo takie, a nie inne decyzje odnosnie
                                  zagospodarowania terenu, albo trzeba bylo te dzialki sprzedawac tym, co by
                                  przedstawili taki alternatywny plan nie tylko blokow, ale tez otoczenia wokol
                                  nich; czy ktos o tym myslal w UM 10 lat temu?

                                  i naprawde nie wiem skad w Tobie tyle obawy przed byciem gorszym od tych co
                                  mieszkaja na tych osiedlach? poki co na osiedlach w Jozefowie mieszka raczej
                                  srednio zamozni ludzie, nie wiem skad te obawy, poczucie ze Ci za plotem
                                  sa "lepsi"?





                                  • shelmahh Re: czy mozliwe jest... 07.05.07, 13:25
                                    kurcze..muffinek wink lza mi sie w oku kreci,ze w koncu ktos napisal,ze mam racje
                                    tongue_outPPP to ja moze juz nic nie bede pisal tylko smietanke spije z Twojego postu i
                                    tym sie bede rozkoszowal wink

                                    a na powaznie piszac to mam wrazenie,ze to moje poczucie bycia gorszym wynika
                                    stad,ze dla ludzi z osiedli jestem obcy - ten ktory nie jest tam zaproszony, ten
                                    ktory moze negatywnie oddzialywac na mieszkancow osiedla burzac ich poczucie
                                    bezpieczenstwa bo a nuz polamie lawke, ukradne cos, z psem sie przejde po ich
                                    trawniku, do piaskownicy nasikam itp..stad ten plot by sie ogrodzic przede mna
                                    bo ja jestem ten obcy :\ smutno mi sie robi,ze ktos moze o mnie z zalozenia w
                                    ten sposob myslec..

                                    ale jesli chodzi o podejscie w projektowaniu przyjaznych przestrzeni chocby w
                                    opraciu o projekt osiedla we Wroclawiu to w Jozefowie nie jest jeszcze za pozno
                                    tylko czy komus sie bedzie w ogole chcialo wyjsc przed szereg z taka kwestia?
                                    nie sadze..lepiej odciac sie od obcych i walczyc z poronografia tongue_out joke
                                  • surmia Re: czy mozliwe jest... 07.05.07, 13:33
                                    Autorka artykułu pisze to co pisze, bo ma takie a nie inne zdanie.

                                    Ale wcale nie znaczy to, że ma rację.

                                    Jest mnóstwo opracowań na temat zamkniętych osiedli, bo ogradzanie teraz się
                                    bardzo nasiliło. I różne są opinie. Ja również uważam, że ogrodzenie nie ma nic
                                    wspólnego z realnym bezpieczeństwem. Ma za to dużo wspólnego z poczuciem
                                    bezpieczeństwa i własności.
                                    Wychowałam się w warszawskim bloku. Będąc małą dziewczynką wyjeżdżałam na
                                    wakacje do rodziny na wsi. Największym zderzeniem cywilizacyjnym było wówczas
                                    dla mnie to, że mogłam zostawić na noc zabawki na podwórku, a rano one tam były.
                                    Szok. Ja, na swoim osiedlu, nigdy już nie znajdowałam zapomnianych foremek...Z
                                    wiekiem to znormalniało.
                                    Mam wrażenie, że na takim ogrodzonym osiedlu zabawki pozostawione na noc mają
                                    większe szanse na "bycie" rano, niż na osiedlu nieogrodzonym. Ktoś pamięta,
                                    które dziecko je zostawiło, ktoś być może je odniesie...
                                    I mam wrażenie, że mieszkającym tam ludziom to odpowiada. Mnie by pewnie
                                    odpowiadało.

                                    Swój ogród traktuję jak część domu. Więc naprawdę, przekraczając furtkę czuję,
                                    odprężenie i luz. Mogę postawić np. zakupy i one tam będą jak wrócę. Mogę nawet
                                    mieć stół i krzesła całe lato bezpośrednio na trawie...To moja przestrzeń. I nie
                                    chcę by ktokolwiek ją zakłócał. I tak mają "blokowcy". No, trochę mniej
                                    komfortowo może...wink)))
                                    • shelmahh Re: czy mozliwe jest... 07.05.07, 13:45
                                      no dobrze smile ale jesli powstalby pomysl,ze mieszkancy domkow jednorodzinnych
                                      maja pozbyc sie plotow na rzecz zywoplotow o wyskosci okolo 1m to byloby oka? mi
                                      tam by sie podobalo

                                      wiecej patroli w miasto, lepszy monitoring i wcale bym sie gorzej nie czul smile

                                      co ciekawe, moj plot nie daje mi zadnego poczucia bezpieczenstwa..zlodziej nie
                                      mialby zadnego problemu z wejsciem na moja posesje jak i na kazda w Jozefowie :\

                                      • kowalik26 Re: czy mozliwe jest... 07.05.07, 13:48
                                        Co nie zmienia faktu, że go masz.
                                        • surmia Re: czy mozliwe jest... 07.05.07, 13:52
                                          Poza tym, czy takie patrole wszędzie i cały czas, wszechobecny monitoring i
                                          podglądanie to lepsze rozwiązanie? Nie dajmy się zwariować.

                                          Jak pisałam płoty nie dają bezpieczeństwa. Dają POCZUCIE bezpieczeństwa. A to
                                          ważniejsze, bo złodziejstwo jest wszędzie i żaden płot, ani monitoring tego nie
                                          zatrzyma.
                                        • shelmahh Re: czy mozliwe jest... 07.05.07, 13:57
                                          lubie lamac konwencje i pewnie jak mnie kiedys najdzie to sobie smigne niski
                                          plotek i jakis fajny zywoplot aby ladnie sie komponowal..ktos musi zaczac :]

                                          wyobrazcie sobie taka sytuacje:

                                          mam plot taki jak teraz..zostawiam rower niedaleko bramy..jakie mam szanse,ze
                                          dosc szybko mi go zawina? w sumie bardzo duze

                                          i druga sytuacja..nie mam plotu..jest zywoplot niski, na ulicy jest monioring,
                                          zostawiam rower w tym samym miejscu co poprzednio..

                                          w ktorej wersji znika pierwszy? wg mnie w tej pierwszej smile
                                          • surmia Re: czy mozliwe jest... 07.05.07, 14:05
                                            W obu wersjach zniknie momentalnie. W wersji z monitoringiem facet kradnący Ci
                                            rower założy na twarz coś, dzięki czemu go nie rozpoznasz. I tyle...
                                            • shelmahh Re: czy mozliwe jest... 07.05.07, 15:43
                                              nie tak dziala monitoring..reakcja Policji na monitorowanym terenie jest z
                                              reguly blyskawiczna co pokazuja chocby ostatnie przypadki opisywane w
                                              mediach..zanim zlodziej umknie ma juz patrol na plecach smile o to chodzi w
                                              monitoringu a nie w tym by sobie tylko patrzec
                                            • surmia Re: czy mozliwe jest... 07.05.07, 16:02
                                              Widzę, że wszyscy już do domków jada...To ja skorzystam i się wywewnętrznię.

                                              Sądzę, że...
                                              ...ogrodzone osiedla nie rażą tak bardzo u nas w Józku, bo tu wszyscy mają swoje
                                              płoty. Wszyscy są przyzwyczajeni do tego, że idąc do kogoś będzie jakaś furtka,
                                              przy której należy zaczekać na zaproszenie do środka. I nie ma co się denerwować
                                              o brak przejścia między ogrodzeniami, bo to bez sensu i szkoda zdrowia.

                                              Co innego w Warszawie lub innym dużym mieście.
                                              Tam przestrzeń należeć powinna do wszystkich ludzi. Szczególnie w centrach. To
                                              moje osiedle, na którym się wychowałam mają teraz ogrodzić. Tam nadal mieszka
                                              moja mama, więc wiem.
                                              Z perspektywy moich wspomnień z dzieciństwa takie grodzenie jest zupełnie bez
                                              sensu. Pamiętam wędrówki po osiedlu do koleżanek mieszkających nieco dalej, na
                                              innej ulicy. Zabawy do późna. Trzepaki, karuzele, piaskownice, potem ławeczki
                                              itp. Pełna wymiana. Łaziliśmy bandami po domach znajomych i nikt nas nie pytał
                                              czy jesteśmy stąd, czy nie. W zasadzie ludzie znali się wszyscy z widzenia.
                                              Mniej więcej. Po takim ogrodzeniu terenu, mam wrażenie, takie spotkania w jakimś
                                              sensie zostaną ukrócone. Będą rzadsze, bo to ochrona, brama, zabezpieczenia,
                                              monitoring itp...Dla mnie to złe rozwiązanie. Zdecydowanie utrudnia kontakty
                                              międzyludzkie. Tworzy bariery.

                                              A jak za ogrodzeniem mieszka osoba, której się wydaje, że mieszkając w takim
                                              miejscu w jakiś sposób jest lepsza od tych zza ogrodzenia, to już dramat.
                                              Weźmy na przykład taką sytuację: taka osoba ma dziecko, np. w wieku
                                              wczesnoszkolnym. Ogrodzona część osiedla powstała wewnątrz dużego osiedla, obok
                                              są "normalne" nieogrodzone bloki. I taka osoba powtarza swemu dziecku - idź się
                                              bawić, ale nie wychodź za ogrodzenie, bo...(dopisać cokolwiek). Dzieciak siedzi
                                              tam, w tej klatce i patrzy na szaleństwa swoich kolegów zza krat. Koszmar. Albo
                                              dzieciaki zza krat patrzą na ekskluzywne zabawki i urządzenia ogrodowe tych
                                              ogrodzonych dzieci. Bzdura jakaś.

                                              Tym bardziej, że te płoty naprawdę nie chronią przed złodziejami. Chronią przed
                                              bezmyślnymi wandalami, drobnymi pijaczkami, łazęgami klatkowymi. Może to dużo?
                                              Ale czy na pewno więcej, niż możność obcowania z kolegami z innych bloków bez
                                              konieczności szukania furtki? Piszę to z perspektywy dziecka blokowego, którego
                                              letnie popołudnia i wieczory prawie zawsze kończyły się na spostrzeżeniu - "O
                                              rany, ale już ciemno, wracam do domu. Do jutra".
                                              Moja córka zachowuje się zupełnie inaczej. Mieszka w Józefowie od urodzenia.
                                              Fakt, mamy Internet, więc koledzy codziennie w domu, o każdej porze dnia i nocy.
                                              Ale ja widzę, że te kontakty są inne. Żyjemy inaczej niż w Warszawie. Każdy ma
                                              swój płot. Bez wyjątku. To mi odpowiada. Ona twierdzi, że od Warszawy boli ją
                                              głowa. Mnie już teraz też.


                                              • shelmahh Re: czy mozliwe jest... 07.05.07, 16:09
                                                fajny wywazony post smile

                                                fakt,ze ludzie roznie moga postrzegac zjawisko grodzenia pokazuje chocby to
                                                forum..ale jesli chodzi o to,ze obcy spoza osiedla to zlo wcielone,ktore
                                                kradnie, pije, zalatwia sie w piaskownicach i Bog go wie co jeszcz,e to mi sie
                                                odechciewa..to jest ta "lepszosc" mieszkancow grodzonych osiedli :\

                                                u nas to wszyscy dbaja a juz Ci spoza plotu to obcy-smieciarz-zlodziej-pijak i
                                                pewnie pare innych inwektyw by sie jeszcze znalazlo :\ i takiej "lepszosci"
                                                mowie stanowcze nie!

                                    • doomi Re: czy mozliwe jest... 07.05.07, 13:52
                                      Dokładnie tak surmia, dokładnie smile
                                      nikt nikomu zabawek nawet odnosić nie musi, bo zostają one po prostu cały czas
                                      w piaskownicy. Nie do pomyślenia? A jednak!
                                      Piaskownica ma przykrycie i pod tym przykryciem cały sezon pozostają wszystkie
                                      zabawki.
                                      Moje dzieci jak to dzieci, co chwilę mają różne pomysły i ciągle a to rower
                                      wyciągną z piwnicy a to rolki i cały dzień to wszystko leży na klatce. Hm...
                                      pewnie nie powinnam tego pisać, bo licho nie śpi.
                                      Podobnie wózki dziecięce i inne pierdoły dzieciaków.
                                      Dobrze, że ktoś mnie rozumie, bo traciłam już nadzieję!

                                      Wniosek tak właściwie jest jeden: przecież nikt nikogo do niczego nie zmusza.
                                      Przecież ja Ciebie shelmahh nie zamierzam za tym ogrodzeniem zamknąć. Ty
                                      mieszkasz tam, a ja tu. Ty mnie zaprosisz to Cię odwiedzę, jeśli ja zaproszę
                                      Ciebie przyjdziesz do mnie. Nie rozumiem tylko dlaczego z uporem maniaka chcesz
                                      mieć wolny wstęp na prywatny teren i nie możesz pojąć co to znaczy WŁASNOŚĆ
                                      PRYWATNA - bez względu na to ilu ta własność ma właścicieli. To dopiero jest
                                      ABSURD!
                                      • shelmahh Re: czy mozliwe jest... 07.05.07, 15:42
                                        masz prawo tak myslec jak piszeszsmile ja inaczej patrze na kwestie grodzenia
                                        duzych przestrzeni w miastach co wyrazilem w innych postach..sam Jozefow ma taki
                                        klimat,ze te ogrodzenia dookola osiedli sa dla mnie troszke przesadzone, chociaz
                                        sam niejednokrotnie polecam znajomym zakup mieszkania w Jozku, wlasnie na takich
                                        osiedlach bo sa ladne i w ciekawej okolicy

                                        zaloze sie jednak,ze gdybys miala okazje zobaczyc projekt przyjaznego osiedla
                                        bez grodzenia ale zaprojektowanego tak bys czula sie bezpiecznie i komfortowo to
                                        pewnie moglabys sie zdecydowac na zakup mieszkania wlasnie w takiej opcji smile ale
                                        to gdybanie..nie jestem radykalem wbrew temu co napisalas ale mam troszke inne
                                        spojrzenie na to zagadnienie smile

                                        obcy (chocby ja) nie sa zagrozeniem dla Ciebie ani dla Twojej prywatnosci czy
                                        wlasnosci smile
                                        • doomi Re: czy mozliwe jest... 07.05.07, 16:32
                                          > obcy (chocby ja) nie sa zagrozeniem dla Ciebie ani dla Twojej prywatnosci czy
                                          > wlasnosci smile


                                          że wypowiadasz się w swoim imieniu to rozumiem, ale faktycznie jesteś w stanie
                                          mi zagwarantować że świat jest ogólnie tak przyjazny jak piszesz? nie mam nic
                                          do Ciebie, do nikogo w zasadzie nic nie mam. Ale wszystkim o których piszesz
                                          teoretyzując zaufać nie mogę! I nie zamierzam.
                                          Chyba zbyt osobiście podszedłeś do tematu.

                                          No i jeszcze raz się powtórzę: na szczęscie (dla mnie) możesz sobie tylko
                                          poteoryzować, a ja póki co mam i płot i furteczkę i domofon smile
                                          • shelmahh Re: czy mozliwe jest... 07.05.07, 17:00
                                            podchodze osobiscie bo jestem potencjalnym obcym tak samo jak moje dzieci tez
                                            beda obce i tez potencjalnie nie mozesz im zaufac

                                            podobny ton prezentuja mieszkancy Mariny na Mokotowie..obcy mieli im wejsc na
                                            glowe i zburzyc spokoj oraz bezpieczenstwo..mam znajoma prowadzaca tam knajpke
                                            sushi i balem sie,ze nie bede mogl tam wejsc a Ona martwila sie,ze klienci tez
                                            beda mieli problem z wejsciem na teren bo beda uznani za potencjalnych
                                            przestepcow,ktorym nie mozna ani troszke zaufac, w mysl tego co wymyslili
                                            mieszkancy smile specjalnie zapisalem sie na forum by sobie poczytac wesole posty
                                            mieszkancow Mariny

                                            gromy lecialy na tych co sie czepiali ogrodzenia ale co mi sie najbardziej
                                            podobalo w ramach akcji grodzenia sie od tych, ktorym nie mozna zaufac to to,ze
                                            wewnatrz Mariny postawiono dodatkowe ogrodzenia by bogatsi byli odcieci od tych
                                            biedniejszych na Marinie a Ci odcieli sie od tych najbiedniejszych (sic!) i w
                                            ten sposob przestrzen zamknieta na tym osiedlu zostala wewnatrz dodatkowo
                                            ogrodzona po czterokroc co uniemozliwilo skutecznie swobodne poruszanie sie
                                            wewnatrz osiedla

                                            i moze Doomi nawet nie wiesz ale Twoj sasiad stwierdzi,ze nie moze Tobie zaufac
                                            i zaproponuje dodatkowe grodzenia by sie od CIebie odciac..tak mozna bez konca a
                                            jak pokazuje Marina nawet zewnetrzne ogrodzenie nie dla wszystkich jest
                                            wystarczajace wink

                                            pomysl sobie,ze Ty jeszcze nie myslisz radykalnie o plotach dookola osiedli ale
                                            sa tacy co im nawet Twoja obecnosc czy Twoich dzieci moze rowniez przeszkadzac i
                                            beda chcieli sie od Ciebie odciac..w koncu za to zaplacili a ich prawo wlasnosci
                                            jest swiete..nie zycze Ci tego ale przyklad Mariny pokazuje,ze taka akcja jest
                                            jak najbardzie mozliwa chociaz wydaje sie wyjatkowym absurdem

                                            zapraszam na Marine
                                            to typowy przyklad jak nie nalezy sie grodzic by nie narazic sie na smiesznosc

                                            • doomi Re: czy mozliwe jest... 07.05.07, 17:28
                                              Osiedle marina znam i też tam mam znajomych.
                                              Ale co to za przykład? Bazujmy może na józku, bo to jednak małe miasteczko i
                                              nijak się mamy do osiedli warszawskich.
                                              Moje OSIEDLE to trzy bloki. Inne sąsiednie też tak wyglądają, dwa, trzy, góra
                                              cztery ogrodzone bloki. Nie mamy tutaj na terenie ani knajpy, ani sklepu, ani
                                              żadnego punktu usługowego. Gdyby był to rozmowa byłaby inna. Ale nie ma i
                                              kropka.
                                              Przykład z sąsiadami też jest chybiony, nikt na "mojej" działce, czyli de facto
                                              na działce pod moim blokiem nie postawi nic bez mojej zgody. Tak jak ja nie
                                              zrobię nic bez zgody sąsiadów. Jestem współwłaścicielem gruntu i na poważne
                                              decyzje trzeba zgody WSZYSTKICH mieszkańców. Takie jest PRAWO. Co więcej, każdy
                                              blok ma swoją własną hipotekę i jeśli sąsiedzi z bloku B zechcą się odgrodzić i
                                              tak zadecydują to teoretycznie droga wolna. Teoretycznie bo w praktyce mamy
                                              wzajemne zależności, a to służebność gruntowa, a to inne szczegółowe ustalenia.
                                              Ale czy ja naprawdę muszę Ci to wszystko tłumaczyć?

                                              Wracając do meritum:
                                              Twoje dzieci są dla mnie tak samo obce, jak i moje dla Ciebie. Nie są gorsze,
                                              nie są też pewnie lepsze. Po prostu to obce dla mnie dzieci.
                                              Załóżmy że masz jakąś tam piaskownicę na posesji... czy moje dzieci mogą ot tak
                                              sobie przechodząc wpaść do Ciebie i się pobawić? Sądzę że nie i tak samo Twoje
                                              nie mogą wpaść do "mojej" piaskownicy! Nie są ani lepsze, ani gorsze. Po prostu
                                              tu nie mieszkają i nie mogą wpadać kiedy tylko chcą. Jeśli któreś z nich
                                              zaprzyjaźni się z dzieckiem moim czy sąsiadów - proszę bardzo. Niech się bawią
                                              choćby od rana do wieczora.

                                              Muffinek już pisała: co ma przestrzeń wspólna do własności prywatnej jaką jest
                                              teren mojego osiedla? Odpowiedź jest prosta NIC.
                                              Zdajesz się nie rozróżniać tych dwóch pojęć. Nic w tej kwestii poradzić nie
                                              mogę.

                                              Z mojej strony EOT, bo i tak się nie zrozumiemy w tej kwestii.
                                              • shelmahh :) 08.05.07, 11:00
                                                sie uwzielas na te posesje tongue_out
                                                posesje mam ja
                                                Ty mieszkasz w bloku ;]

                                                a ze sie nie zgadzamy w jakiejs kwestii to w sumie nic wielkiego smile radykalem
                                                nie jestem, komunista tez

                                                no moze lewicujacym liberalem ale ogolnie latwo sie mozna ze mna dogadac jesli
                                                ktos ma odrobine poczucia humoru ale to tylko w realu a nie w necie..w necie
                                                sobie moge ostro popisac i nikomu tym krzywdy nie robie smile))

                                                a zwrocilem uwage na to,ze ktos skrytykowal domek na granicznej i okreslil go
                                                mianem gargamela a ja z kolei uwazam,ze bedzie to jeden z ciekawszych pomyslow w
                                                Jozefowie i z calych sil mu kibicuje smile))) mi sie podoba i to bardzo smile)))
                    • surmia Re: problemem jest zgoda na grodzenie osiedli 07.05.07, 11:59
                      Zgadzam sie z doomi. Mimo, że mieszkam w jednorodzinnym domu.

                      Jestem też zdecydowaną przeciwniczką ogradzania dużych terenów miejskich. Te
                      warszawskie doprowadzają mnie do szewskiej pasji...ale...

                      ...uważam, że we wszystkim należy zachować umiar. Jeśli tereny ogrodzone są w
                      sposób logiczny, tzn. z pozostawionymi wewnątrz przejściami, to nie jest to w
                      żaden sposób uciążliwe. Jeśli przejść nie ma, to gorzej, szczególnie jeśli
                      ogrodzenie ciągnie się długo i szeroko.

                      Chociaż w zasadzie to i tak nie ma znaczenia. Wyobraźcie sobie, że zamiast
                      ogrodzonych bloków są tam jednorodzinne domu. Zapewniam, że ich właściciele
                      ogrodziliby się natychmiast. I też nie byłoby przejścia. W zasadzie zbędna
                      dyskusja. Po prostu te tereny zostały sprzedane i są prywatne. Koniec.

                      Też mi brakuje tych skrawków lasów. Pobliskich miejsc spacerowych. Psich
                      wybiegów blisko domu. Zniknęły, bo ktoś tam buduje domy. Na moim placu była
                      kiedyś droga leśna. I podczas grodzenia ludzie z maniackim uporem łazili po
                      placu budowy do czasu aż zbudowane zostało ogrodzenie. Było oburzenie, bo jak to
                      - tu droga a tu zagrodzona?!?!?! Potem przestali się oburzać, przyzwyczaili się,
                      bo nie mieli innego wyjścia. A też musieli nadrabiać do sklepu.

                      Teraz ja się buntuję, bo sąsiad ogrodził i mam dalej. I co? I nic.

                      Ale zieleni żal...Powinny zostać w Józku takie zielone skrawki spacerowe.
                      • chiste Kurde bele 07.05.07, 12:06
                        Żyjecie w lesie!
                        Gdzie Wam tej zieleni brakuje?
                        • surmia Re: Kurde bele 07.05.07, 12:14
                          Kto w lesie, to w lesie. Gdzieniegdzie nie ma drzew.
                          Ja w lesie. Ale miałam takie fajne, niczyje polanki obok...pies mi tam lubił
                          biegać. A jesienią można było spotkać grzyba...
              • zuzazuzazuza Re: problemem jest zgoda na grodzenie osiedli 07.05.07, 11:49
                Tak sobie mysle, wrociwszy z zajec ze studentami,
                ze jest dobrze, ze rozne problemy rozpalaja takie dyskusje, ktore toczymy
                zaciekle nawet w godzinach pracywink
                Widac, sa sprawy, ktore nie sa obojetne, sa ludzie ktorym to nie jest obojetne.
                Ale zabolalo mnie wtracanie argumentow pozamerytorycznych.
                To jak bedziecie wieczorem na spotkaniu Rady Konsultacyjno-Spolecznej?
                • kowalik26 Re: problemem jest zgoda na grodzenie osiedli 07.05.07, 12:12
                  A wiesz, że zastanawiam się. Bo (nie zaaczyna się zdania od "bo") po pierwsze
                  tak naprawdę nie wiem czy ogłoszenie nie jest adresowane tyko do członków tejże
                  rady (o zapraszaniu mieszkańców w zaproszeniu nie ma mowy). Po drugie
                  przeczytałem Strategię i zastanawiam się o czym dyskutować. O wiekszości
                  sprzeczności autorzy sami napisali, zapisy dot. zadań do wykonania są dość
                  ogólne, bo to (a tu już może być "bo" wink) )ani kto to zrealizuje ani kiedy ani
                  też za co. No ale to tylko strategia - więc taka forma zapisu jest prawidłowa.
                  Niektóre z zapisów budzą moje wątpliwości merytoryczne: które działki pójdą pod
                  przestrzeń publiczną? jak stwierdzić, że szambo jest nieszczelne? jak
                  namówić "właściwe służby" do monitorowania i kontrolowania procesów
                  inwestycyjnych aby inwestor nie naruszał zapisów miejscowego planu zag.
                  przestrz. (strona 10 strategi)? jak monitorować stan zdrowotny drzew na
                  terenach leśnych i ... po co??!! Takich pytań jest cała masa ale czy będzie
                  ktoś kto będzie potrafił na nie odpowiedzieć?
                  Cieszę się, że jednak się nie wyłączyłaś z dyskusji smile))
    • chiste Niezła jazda z tą zielenią i grzybem 07.05.07, 12:35
      Kiedy tak sobie dyskutujecie, ze Józefów to nie Warszawa, a osiedla grodzone sa
      złe, zieleni mało, to przypomina mi się problem grodzenia parku Skaryszewskiego.

      Dwa dni temu poszedlem do baru wegetariańskiego i tam pewien ryży Polak
      bajerował dweie młode Żydóweczki:
      - Have you ever been to Skaryszewski Park? That's the most beautiful park in
      Warsaw!

      Pomyślałem sobie:
      - Chłopie! Na co Ty wyrywasz tę Gołdę i tamtą Rachelę?!
      Skaryszewski? The most beautiful? Skąd? Może fashionable ale the most beautiful?
      Ech, gdybyś choć raz przeczytał "Pianistę" Szpilmana, to tam jak wół stoi taki
      fragment:

      "Spotykało się tam przyjaciół i mogłoby się wydawać, że nic nie powinno
      przeszkadzać w spędzeniu tam czasu w przyjemnej atmosferze, podobnej do tej,
      jaka panowała w każdej innej kawiarni świata. Lecz nieuchronnie nadchodziła
      chwila, gdy komuś z przyjaciół wymykała się uwaga, że przecież w tym gronie, w
      którym się teraz siedzi, można by pewnej słonecznej niedzieli wybrać się do
      Otwocka. Jest lato, a piękna pogoda i fala upałów zdają się potrwać jeszcze
      długo i nic nie powinno przeszkadzać w realizacji tak banalnego przecież
      zamiaru. Nawet gdyby to miało być za chwilę. Trzeba by tylko jeszcze zapłacić
      rachunek za kawę, wyjść na ulicę i wspólnie z roześmianymi kolegami pójść na
      dworzec, kupić bilety i wsiąść do kolejki podmiejskiej. Żyliśmy w fałszywym
      świecie złudzeń, ograniczonym murami getta".

      No własnie! Nie ograniczajcie się do swoich podwórek czy modnych miejsc.
      Wystarczy wyjść, zamknąć furtkę i przejść się na Górę Lotnika albo nad Wisłę.
      Nie róbcie getta w swoich umysłach. Mieszkacie w parku lub macie go na
      wyciagnięcie ręki. Skaryszewski przy nim niech się schowa.
      • muffinek2 Re: Niezła jazda z tą zielenią i grzybem 07.05.07, 12:40
        chiste, masz racje i piekny cytat, rzecz chyba w tym, ze niektorzy sie martwia
        o los tych naszych skarbow lesnych w okolicznym otoczeniu, no zeszlo przy
        okazji z sosen do plotow, ale tak jakos wyszlo

        bo jak nam te sosny wygina za 30 lat, to faktycznie zostanie nam tylko
        literatura piekna
        • doomi Chiste moim idolem jest :) b/t 07.05.07, 12:45
          • surmia Re: Chiste moim idolem jest :) b/t 07.05.07, 12:54
            Właśnie dlatego tu mieszkam...smile))))))))))))))))))))))
    • kowalik26 Re: ogólno dostępne tereny zielone 07.05.07, 18:58
      Uffff... ale sie narobiło big_grinDDD
      Dyskusja jak w sejmie (bez obrazy dla Forumowiczów!!!).
      W ciągu jednego dnia przybyło w wąku 50 wypowiedzi. Jeszcze chwilę i dostanę
      bana za takie wątki wink).
      Mimo sporu o ogrodzenia i lekkiego odejścia od tematu głównego generalnie
      uważam, że "pomysł" p.Kowalczyka dot. przestrzeni publicznych znajduje ogólne
      poparcie Józków czego dali wyraz swoimi wypowiedziami. Mam nadzieję, że ktoś z
      otoczenia Burmistrza i Radnych czytuje tutejsze forum i wyciągnie z tego
      stosowne wnioski. Jak już sygnalizowałem w Strategii jest stosowny zapis i
      tylko wymagana jest konsekwencja aby słowo weszło w strefę czynu czego Wam i
      sobie życzę smile))))).
    • kiniasriniapierdzinia Re: ogólno dostępne tereny zielone 08.05.07, 13:15
      kazdy ma potrochu racji. aczkolwiek ostatecznie decyduje nabywca. ciekawi mnie
      jakby zachowywaly sie ceny oferowane dla mieszkan dla osiedla grodzonego jak i
      tego niegrodzonego bo np. zalozmy ze tego zabranialby plan zagospodarowania.
      czy deweloper by podjal sie inwestycji, czy znalazlby chetnych ? jakby sie
      miala cena do osiedli grodzonych ??

      ja osobiscie wybralalbym jednak osiedle grodzone z uwagi na argumenty
      podniesione w niektorych watkach. u nas ludzie jeszcze nie rozumieja co to
      znaczy teren otwarty, wlasnosc prwatna czy nawet publiczna. jesli publiczna to
      mozna krasc, wyrzucac smieci itd. i tak samo traktuja wlasnosc prywatna
      niezamknieta.
      • shelmahh Re: ogólno dostępne tereny zielone 08.05.07, 13:58
        ale to takie myslenie na skroty i to bardzo. zakladasz z gory,ze Ci co beda na
        tym osiedlu mieszkac to jakies super istoty co nie smieca, nie puszczaja bakow,
        dbaja o przyrode, relacje miedzysasiedzkie a Ci co spoza plotu, to jakas ciemna
        masa nie szanujaca niczego.

        i z takim mysleniem walcze bo nie ma zadnej roznicy pomiedzy tymi ludzmi co za
        plotem i w srodku. rownie dobrze najwiekszym burakiem w Jozefowie moze sie
        okazac ktos z takiego osiedla. wszystkie te argumenty za plotem, maja jeden
        wspolny mianownik. nie da rady zadbac o spokoj na osiedlu inaczej niz budujac
        plot dookola niego bo przyjda Ci zza plotu i zrobia demolke. a poza plotem
        cholera mieszka wiekszosc Jozefowian, ktorzy tylko czekaja na to by wpasc na
        takie osiedle i sobie cos ukrasc i nasmiecic.

        macie racje z jednym. parkingi i smieci. parkingi zastawiane przez jakis
        prostakow co przyjechali wlasnie do kosciola to skandal i moze nawet sam ksiadz
        powinien na mszy zwrocic uwage,ze tak sie nie robi. to samo smieci. wiele osob
        nie chce miec u siebie smietnika i podrzuca smieci innym. tez mnie to wkurza i
        rozumiem,ze chcecie miec z tym spokoj. ale czy plot pelni funkcje edukacyjna dla
        tych ludzi? aj dont fink sou..po prostu pojada gdzie indziej. a gdzie straz
        miejska? a policja? walcza z pornografia?
        • surmia Re: ogólno dostępne tereny zielone 08.05.07, 14:29
          Shelmann a dlaczego masz ogrodzoną posesję? Czy dlatego, że wszyscy się
          ogrodzili dookoła, czy dlatego, żeby móc poczuć się swobodnie?

          Każdy człowiek broni swojej własności. I lepiej się czuje, jeśli wie, że z tej
          własności nie korzysta nikt obcy. Jestem pewna, że "blokowcy" traktują normalnie
          ludzi z zewnątrz - wiem nawet, bo mam w jednym z bloków przyjaciół. Zupełnie
          normalnie traktują wyjścia za mur. I wejścia obcych również. Za to nie maja
          problemu z obcymi psami, pijaczkami, śmiecącymi przechodniami itp.

          Nie wiem dlaczego masz takie krańcowo negatywne zdanie o mieszkańcach tych
          osiedli. Czy Ty tak myślisz o ludziach, którzy mijają Twoja posesję? A co
          sądzisz o ludziach, którzy Cię odwiedzają a nie są Twoimi znajomymi, przyjaciółmi?

          Ja np. nie lubię, jak ktoś odwiedzający mój dom wyrzuca niedopałki na trawę. To
          się zdarza np. podczas wizyt różnych fachowców. Może mieszkańcy bloków też tego
          nie lubią? Może oni tez lubią mieć czysta trawę? Może oni cieszą się z tego, że
          nie mają ob...ranych trawników i mogą puścić dzieciaki na podwórko wiedząc, że
          raczej nic im się nie stanie?
          Sądzę, ba! jestem pewna, że "blokowcy" kierują sie tymi samymi korzyściami z
          posiadania ogrodzenia co my - mieszkańcy domów. Tyle tylko, że oni mają mniej
          komfortowo, bo w takiej zbiorowości zawsze znaleźć się może ktoś, kto jednak
          rzuci ten niedopałek nie myśląc o tym, że ktoś to potem będzie sprzątał. Zawsze
          znajdzie się też osoba, która będzie sądzić, że dzięki płotowi jest w jakiś
          sposób lepsza od tych zza płotu. Niech sobie tak myśli. Wolno jej.

          Zmień swój sposób myślenia o ludziach, którzy zamieszkują ogrodzone osiedla.

          Uważam też, że Twoje wyobrażenie o monitoringu ma się nijak do działalności
          Policji w Polsce. Być może są gdzieś w naszym kraju takie miejsca, gdzie Policja
          jest w minutę po zdarzeniu. Ale takich miejsc jeszcze długo w Józku nie będzie.
          Szczególnie, jak ktoś zechce ukraść rower wink))
          • magdam110 Re: ogólno dostępne tereny zielone 08.05.07, 15:09
            Jestem szczęśliwym posiadaczem ogrodzonego!!!! domku jednorodzinnego i popieram
            chęć grodzenia swoich posesji czy to osiedlowych czy też przydomowych. Nie
            lubię jak ktoś zagląda na moje podwórko patrząc co robię czy jak wygląda mój
            dom w środku. Jestem zwolenniczką płotów 100% zasłaniających podwórko niestety
            takiego nie posiadam ale dzięki siatce nikt nie chodzi pod moimi oknami.
            • shelmahh marzenia 08.05.07, 16:07
              mi sie marzy dziewczyny taka opcja jak widac na filmach z usa wink

              domek..ladny trawnik przed nim,zero ogrodzenia,sasiad jesli chce ze mna pogadac
              to nie dzwoni a idzie przez moj trawnik nie zastanawiajac sie nad tym specjalnie smile

              wiem,ze to marzenia ale za to jakie piekne. nie jestem zwolnnikiem plotow (co
              juz wiecie hehe) ale ciekawej architektury wkomponowanej w tereny zielone z
              duzymi przestrzeniami nie ogrodzonymi co zdecydowanie upieksza estetyke
              otoczenia smile

              uwielbiam cieszyc sie wolnoscia i mam wiare w ludzi,ze gdyby wyjasnic im zasady
              obowiazujace na danym terenie to ludzie w wiekszosci by sie do nich stosowali smile

              ogrodzenia zarowno domku czy osiedla to zle rozwiazanie nie integrujace
              ludzi..najlepiej jeszcze mega zywoplot zeby nic nie bylo widac :\

              spojrzcie na to wlasnie z tej perspektywy (czysto teoretycznie bo moje marzenia
              wlasnie takie sa)..nie jestem wilkiem dla sasiadow..z checia sie z kazdym piwa
              napije i usiade na jego czy moim trawniku jesli bedzie taka potrzeba..to jeszcze
              Polska niestety i tak jak napisalem to mrzonki ale wlasnie ta potrzeba bronienia
              za wszelka cene prywatnosci czy wlasnosci wynika chyba jedynie z tego,ze
              jestesmy krajem na dorobku i kazdy sie boi,ze mu ktos cos z tego
              uszczknie..ogradzanie sie tworzy sztuczne bariery nawet pomiedzy sasiadami z
              domkow i jako takie rozwiazanie nie jest dobre dla ludzi i ich wzajemnych relacji.

              tacy jestesmy jak opisujecie..bronimy podworka by "obcy" nic nie zepsul..jakies
              dziwne i traumatyczne doswiadcznia za tym stoja co potrafie zrozumiec bo kazdemu
              cos w zyciu ukradli (mi samochod spod bramy, 4 rowery itd) ale wierze jednak,ze
              nie musi tak byc,ze mozemy byc dla siebie bardziej zyczliwi i otwarci.szkoda,ze
              tak nie jest i ubolewam troszke nad tym.

              co ciekawe turysci z zagranicy obserwujac Polakow podkreslaja,ze jestesmy na
              wskros konserwatywni w podejsciu do zycia. Polki boja sie zmieniac czesto kolory
              wlosow czy fryzury, boimy sie kolorow w ubraniu, boimy sie wyjsc ponad
              przecietnosc,szarosc..te nieszczesne ogrodzenia dodatkowo to podkreslaja.

              pamietam taka scene.szedlem przez Koln-dzielnica willowa.na ulicy pelno
              kabrioletow z radioodbiornikami w srodku, pelno zieleni, zero ogrodzen. piekny
              widok,ktorym sie czasem karmie bo wiem,ze tak mozna. czy przyszlo mi do glowy by
              gdzies wejsc? zajrzec na czyjes podworko? proste,ze nie. czy my jako Polacy
              naprawde w wiekszosci nie mamy zadnej kultury? czy nie mozna nam zaufac?

              przeciez takie podejscie to woda na mlyn dla Kaczynskich i ich opresyjnych metod
              rzadzenia. jak nam ktos czegos nie narzuci to nie bedziemy wiedzieli jak zyc. ja
              sie z tym nie zgadzam. mozecie mnie nazywac radykalem, komunista, kimkolwiek ale
              czuje sie europejczykiem i tak chce byc postrzegany. myslalem,ze cos sie zmienia
              rowniez w nas samych. ze otworzymy sie na ludzi, na sasiadow chocby.
              socjologowie boja na alarm,ze nie ufamy nikomu - nawet rodzinie. czas to zmienic
              drogie Panie smile chyba,ze ja jakis pokrecony jestem i nic nie kumam smile)))

              co zlego to nie ja smile)) po prostu lubie ludzi

              • kiniasriniapierdzinia Re: marzenia 08.05.07, 16:19
                shelmahh napisał:

                > mi sie marzy [ciach]

                nam tez sie marzy. i pewnie kazdy by sie swietnie czul w takim swiecie.
                cala dyskusja to zderzenie dwoch swiatow. realnego i wyimaginowanego. stad te
                niezrozumienie.
                • shelmahh Re: marzenia 09.05.07, 09:43
                  no nie do konca on taki wyimaginowany
                  przez te cala dyskusje zaczalem zwracac uwage na zabudowe "blokowa" wrzucona
                  pomiedzy domki i raz sie jednym udaje wybudowac fajne i estetyczne osiedle a
                  gdzie indziej bloki sa wrzucone na sile, bez przestrzeni, gdzie sasiad sasiadowi
                  zaglada do okien :\

                  czy ta druga opcja ma sens? raczej nie i to jest realna akcja a nie wyimaginowana
                  druga strona medalu to nowoczesny wroclaw i podejscie wlodarzy tego miasta do
                  tego rodzaju zabudowy..udalo im sie wybudowac osiedle bez ogrodzenia czyli to
                  nie do konca taka imaginacja :] treba tylko pomyslec zanim sie sprzeda grunt i
                  poczynic ustalenia z tym zwiazane,ze projekt musi zakladac taka a nie inna forme
                  zagospodarowania przestrzeni tak by nie bylo plotu a bylo wiadomo,ze to teren
                  prywatny smile trzeba tylko chciec
        • kiniasriniapierdzinia Re: ogólno dostępne tereny zielone 08.05.07, 16:12
          burak to i na osiedlu sie znajdzie. latwiej zwalczac takiego buraka niz obcych
          zza plota.
          15 lat mieszkalam w usa, zero plotow ale to w bogatych dzielnicach gdzie
          placisz kupe kasy na prywatna ochrone a i policja ma sie lepiej bo zyje z
          podatkow z konkretnej dzielncicy. i sa w minute. widzisz kogos przez okno kogo
          nie znasz. 911 i za minute jest patrol ktory pyta osobnika co tu robi itd. a
          nei daj boze taki jeden rzuci niedopalek, smiec... kosztuje to 500 dolarow
          minimum.
          niestety w naszej rzeczywistosci kalka amerykanska sie nie sprawdza. chyba
          wiesz ze najgorszymi wiesniakami sa polscy MANAGEROWIE w amerykanskich firmach?
          wlasnie dlatego ze tepo przekladaja obca im filozofie.
          • shelmahh Re: ogólno dostępne tereny zielone 08.05.07, 17:03
            dobrasmile Jozek to bogate miasteczko smile same wille i super fury. nie jest zle ;P
            • feelek Re: ogólno dostępne tereny zielone 08.05.07, 19:02
              b. przepraszam, że się tu wtrącam, nie przeczytałem wszystkich wpisów ale tak
              na oko fajna to dyskusja i zazdroszczę koleżeństwu
              ad meritum:
              widziane w filmie "Godziny", stara Anglia:
              wysokie na 2 metry murki szczelne odgradzają posesje, dają poczucie
              prywatności, pomiędzy nimi wąskie przejście dla pieszego...
              • surmia Re: ogólno dostępne tereny zielone 09.05.07, 11:15
                Właśnie! USA to nie jest dobry przykład. Tam naprawdę mają hopla na punkcie
                własności i biada temu, kto po tę własność sięga niezaproszony. I właśnie w USA
                nikt nie wpada do cudzych domów niezaproszony. To co widzisz na filmach to fikcja.
                Mam w USA rodzinę, która mieszka w takim właśnie "filmowym" osiedlu. Mają własny
                dom. Nieogrodzony!!! Nie zdarzyło się, żeby im na trawnik wszedł obcy pies.
                Albo, żeby pijaczek się tam ułożył z flaszeczką. Albo, żeby im ktoś zastawił
                wyjazd. Bo tam tak jest. Ludzie pilnują swojej własności mimo braku płotów. U
                nas inaczej, ale ja nie żałuję.
                Ja bym tak nie chciała. Nie chciałabym mieć np. w domu broni. Wolę płot.
                Poza tym mam wrażenie, że płoty stawia się wszędzie indziej na świecie, nie
                tylko u nas. I to od prymitywnej zeriby - krzaczorów kłujących w Afryce do
                miejskich obwarowań, barbakanów...

                Sądzę, że minie jeszcze sporo czasu, aż zmieni się mentalność polska, że to co
                stoi samo, bez opieki jest niczyje. Naprawdę wiele osób nadal tak sądzi. I na
                razie to się nie zmienia jakoś widocznie. To długi proces. Ale on już trwa. Może
                nasze wnuki lub prawnuki dożyją takich czasów, że płoty będą zbędne. Choć i w to
                nie wierzę, bo nawet jak polepszy się kultura życia zawsze pozostanie chęć
                bronienia własnego terytorium. Taki atawizm. smile))
                • shelmahh Re: ogólno dostępne tereny zielone 09.05.07, 12:25
                  na szczescie emocje opadly i mozemy sobie w koncu na luzie podyskutowac smile

                  fajna uwaga co do usa
                  tez myslalem o broni i tez nie chcialbym jej miec
                  mam zbyt duza wiare w ludzi jak widze niestety ale pewnie to sie nie zmieni
                  pomimo wielu negatywnych akcji ze strony tych co nie szanuja innego czlowieka :\

                  coz..
                  milego dnia surmia

                  pozdrowki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka