hotel dla psów

08.03.08, 12:32
W zeszłym tygodniu zaginęły nam dwie suczki: labradorka i kundelka o wyglądzie
labradora [podczas wichur otworzyła się brama i psy uciekły].
Właśnie dowiedziałam się od męża, że pani z Józefowa, prowadząca tam hotel dla
zwierząt (i podobno hoduje też psy, choć nie zauważyła nawet różnicy pomiędzy
kundlem a labradorem) zażyczyła sobie za przetrzymanie przez 4 dni psów 40
zł/dobę!
Żałuję, że mój mąż tam był, a nie ja - bo dawno skończyłoby się to wezwaniem
straży miejskiej.

Po pierwsze nie był to jej obowiązek - przeliczyłam się, jeśli chodzi o
życzliwość ludzi. Myślałam, że jeśli ktoś przygarnia psa, który się zgubił, to
z życzliwości i chęci pomocy, a nie żeby na tym zarobić!

Poleciłam mężowi, żeby z własnej woli oddał komuś, kto znalazł psa, pieniądze
za wyżywienie przez te niespełna 4 dni. Niestety nie miał nawet okazji tego
zaproponować...

Naprawdę przykro mi się robi, że ludzie, którzy prowadzą hotele dla zwierząt i
podają się za hodowców, traktują pomoc ludziom jako sposób na biznes. Jeśli
owej pani - Annie C. nie chcialo się pomóc, mogła zadzownić na straż miejską
albo do schroniska. Niedodbrze mi się robi na myśl o takich ludziach!
Pełna wersja