Dodaj do ulubionych

Pytanie wakacyjno-akumulatorowe

01.04.16, 14:38

Witam wiosennie,

Lecę na dwa tygodnie na wakacje. Moje pytanie dotyczy akumulatora. Co powinnam z akumulatorem zrobić? Przerabiam temat powtórnie, wierząc, ze tym razem z sukcesem.
W zeszłym roku takie pytanie zadałam w zaprzyjaźnionej ASO. Usłyszałam: "Spoko, niech
pani leci bez obaw, akumulator będzie trzymał". Nie trzymał. Po powrocie musiałam
wezwać taxi z kablem i wykluczyłam romans z sympatycznym pracownikiem ASO.
Ma skłonność udzielania błędnych porad w zasadniczych sprawach:) Aż strach o coś zapytać.
Sugerował, że być może zostawiłam niewyłączone radio. Nie jestem pewna ale czy niewyłączenie radia mogło mieć zasadniczy wpływ na rozładowanie akumulatora?

Proszę o Wasze porady i opinie. Akumulator trzylatek gdyby to miało znaczenie.

Za uwagę dziękuję - pb.
Obserwuj wątek
    • szymi_mispanda Re: Pytanie wakacyjno-akumulatorowe 01.04.16, 14:43
      nie trolujcie, nie trolujcie

      forum zamiera ale zeby je pobudzic do zycia to kurka cos lepszego wymyslcie...
    • samspade Re: Pytanie wakacyjno-akumulatorowe 01.04.16, 15:11
      prawie.blondynka napisała:

      > Lecę na dwa tygodnie na wakacje. Moje pytanie dotyczy akumulatora. Co powinnam
      > z akumulatorem zrobić?

      Nic. Jeżeli jest dobry nie będzie żadnego problemu. O ile nie zostawisz włączonych świateł lub radia.
    • vogon.jeltz Re: Pytanie wakacyjno-akumulatorowe 01.04.16, 15:34
      > wykluczyłam romans z sympatycznym pracownikiem ASO.
      > Ma skłonność udzielania błędnych porad w zasadniczych sprawach:)

      Niesłusznie. Porada sympatycznego pracownika ASO nie była błędna - z jego punktu widzenia. Celem było otóż, abyś po powrocie z wakacji ponownie skontaktowała się z nim w celu nawiązania roma... eee... przywrócenia do życia samochodu.
    • nazimno Re: Pytanie wakacyjno-akumulatorowe 01.04.16, 15:41
      Jesli jakis element instalacji (alarm czy cokolwiek innego)
      pobiera tylko np. 100 mA, to w dwa tygodnie
      da to 33,6 Ah. To tylko przyklad.

      Mniejszy akumulator, nie w pelni naladowany, zdechnie.

      Wszystko zalezy od instalacji w tym samochodzie, a przyklad byl wylacznie
      dydaktyczny..
      • rafal_rx Re: Pytanie wakacyjno-akumulatorowe 15.04.16, 21:40
        Akumulator ołowiowy to taka wredna małpa, której pojemność jest zależna od prądu, który z niego pobieramy. To, co jest na etykiecie, dotyczy pojemności dla prądu będącego wartością 1/20 pojemności z etykiety. Np. 80Ah to pojemność akumulatora rozładowywanego prądem 4A.
        Do rzeczy: jeśli taki akumulator będziesz rozładowywał prądem 1/10, czyli 8A, to okaże się, że jego pojemność to 70Ah. Jeśli będziesz rozładowywał prądem 1/100 pojemności znamionowej, to okaże się, że jest to dajmy na to 90Ah.
        Powyższe wartości są przeze mnie wymyślone na poczekaniu, ale nie odbiegają mocno od rzeczywistych i w pełni obrazują zjawisko.
        Masz rację, że pojemność używanego akumulatora będzie mniejsza od "fabrycznej", lecz przy poborze niewielkiego prądu ta wada nie ujawni się tak szybko. Albo akumulator prawie blondynki jest nieźle zmęczony, albo coś jej pożera prąd w aucie w wartościach grubych setek mA - co należy traktować jako usterkę.
    • rafal_rx Re: Pytanie wakacyjno-akumulatorowe 01.04.16, 18:42
      Po pierwsze RTFM!!!
      Praktycznie w każdej stoi jak przysłowiowy byk: odłączyć.
      Po drugie sprawdzić, co pożera tyle prądu, że po dwóch tygodniach aku jest pusty. I z tym będzie kłopot, bo polscy elektrycy samochodowi potrafią tylko kasować błędy i łatać kable w autach składanych z trzech innych.
      Po trzecie, gdzie go zostawiasz, czy tam jest dostęp do gniazdka elektycznego? Jeśli tak, dokupić ładowarkę z funkcją podtrzymania i podłączać.
    • jestklawo Re: Pytanie wakacyjno-akumulatorowe 01.04.16, 19:38
      prawie.blondynka napisała:

      > Lecę na dwa tygodnie na wakacje. Moje pytanie dotyczy akumulatora. Co powinnam
      > z akumulatorem zrobić?

      powinnaś go utrwalić fotooptycznie w technologii wizualnej (zrobić mu zdjęcie), najlepsze do fotek są płyty marki CD-R w modelu 700 mb
      • prawie.blondynka Re: Pytanie wakacyjno-akumulatorowe 01.04.16, 20:42
        Dziękuję za odpowiedzi. Za te praktyczne i za te mniej. Parkuję na osiedlu "za kratami" i nie mam dostępu do gniazdka elektrycznego. Opcja z prostownikiem więc odpada. O wyłączaniu świateł i radia będę już pamiętała:) Podczas ostatniego doładowania akumulatora w ASO inny mechanik, równie sympatyczny, zaproponował, że zrobi mi coś amperomierzem. Wówczas nie wiedziałam co to jest amperomierz i co z nim można zrobić kobiecie:) Do czasu wyjaśnienia podziękowałam. Teraz czytam, że jednak jest to nie to co błędnie podejrzewałam:) I może przyjmę otwarta ofertę. Przy okazji zapytam jak się odłącza i ponownie przyłącza akumulator. Tam są jakieś "klemy", prawda?
        Raz jeszcze dziękuję Wam za ukierunkowanie moich samochodowych czynności przedwakacyjnych.

        Słońca życzę wszystkim - pb.
        • nazimno Re: Pytanie wakacyjno-akumulatorowe 01.04.16, 21:54
          Amperomierze sa na ogol przyjazne wobec kobiet, nie wylaczajac blondynek.

          Jesli chcesz zdjac kleme z akumulatora,
          to musisz sie pogodzic z tym, ze potem
          trzeba bedzie np. odkodowac radio (znasz kod?)
          a ponadto zamek drzwi musi byc zamkiem
          mechanicznym, bo inaczej bedzie
          klopot z zamknieciem tego pudla.

          No i alarm tez bedzie w stanie hibernacji.
          Wiec moze lepiej miec znajomka z garazem albo podjazdem przy domku
          na wsi.

    • konetio Re: Pytanie wakacyjno-akumulatorowe 02.04.16, 09:25
      Jesli auto nie stare i generanie nie masz problemow z odpalaniem to powinien bez problemu wytrzymac. Dla swietego spokoju mozesz go przeladowac prostownikiem tuz przed wyjazdem.
      • prawie.blondynka Re: Pytanie wakacyjno-akumulatorowe 03.04.16, 11:49
        Dziękuję za sugestie. Zrobiło mi się gorąco po przeczytaniu efektów ubocznych po zdjęciu klemy.
        Kod do radia mam pewnie gdzieś w papierach ponieważ samochód mam od "nowości".
        Zamki oczywiście na pilota. O alarmie nie wspomnę...

        A na zimno:) Chyba podjadę do ASO przed wylotem na podładowanie akumulatora. Dam drugą
        szansę obsłudze:) Opcja może tez być zaprzyjaźniony niepalący listonosz odpoczywający na ławeczce pod drzewem z widokiem na parking. Może mógłby odpalić auto na pięć minut i wrzucić potem
        klucz do skrzynki. Dobrze jest mieć wybór:)

        Raz jeszcze dzięki za pomoc - pb.
        • galtomone Moze warto skasowac kod? 04.04.16, 09:06
          prawie.blondynka napisała:

          > Kod do radia mam pewnie gdzieś w papierach ponieważ samochód mam od "nowości".
          > Zamki oczywiście na pilota. O alarmie nie wspomnę...

          Zakladam, ze masz seryjne radio, zabudowane i pasujace tylko do twojego modelu a nie takie zwykle ze sciaganym panelem.
          A skoro tak, jak juz znajdziesz ten kod to spokojnie przeszukaj instrukcje osblusgi jak go wylaczyc - unikniesz klopotow na przyszlosc jak jednak gdzies ten kod zgubisz albo aku padnie w czasie wakacyjnego wyjazdu 500km od domu.

          Twojego radia nikt nie ukradnie, wiec ten kod nie jest do niczego potrzebny. A jak ktos ukradnie Ci radio... to z calym autem, wiec znajomosc kodu tez nie specjalnie ci sie do czegos przyda...
        • waga170 Re: Pytanie wakacyjno-akumulatorowe 04.04.16, 09:17
          Cymbal nazimno siedzi na forum przez 23/7 a pozostale 1/7 nie spi tylko oglada... no juz nie bede mowil co, ale jak natrafi na tym forum na kobiete to chce z nia nawiazac przynajmniej jakas forumowa, skoro nie ma innej, znajomosc. Mysli ze to najlepiej zrobic przez zastraszenie jej:)
          Nic nie rob, a jak po powrocie nie bedzie chcial odpalic to go odpal od sasiada z kalbi rozruchowych i bedzie OK do nastepnych wakacji. Szczesliwej podrozy i udanego urlopu!
          Nie odlaczaj zadnej klemy. Tylko cymbal nazimno nie wie ze fachowiec wymienia (wyjmuje stary i instaluje nowy akumulator jak juz jest taka potrzeba) bez resetowania radia, zamkow, alarmow, pilotow i samoltow:) bo umiejetnie wykonany zabieg tego wcale nie wymaga.
        • rafal_rx Re: Pytanie wakacyjno-akumulatorowe 15.04.16, 21:31
          Opcja z niepalącym listonoszem, który odpali auto raz na jakiś czas i zostawi na jałowym na 5 minut JEST ZŁA. Z własnego doświadczenia wiem, że nie zdoła się doładować. Nawet jeśli by siedział w aucie i delikatnie pociskał gaz, aby podnieść obroty i obserwował woltomierz, którego nie masz, to szczególnie paroletni akumulator NIE NAŁADUJE SIĘ. Szczególnie zimą.
    • derff Re: Pytanie wakacyjno-akumulatorowe 04.04.16, 08:57
      Podładowanie akumulatora przed wyjazdem jest bez sensu bo jesli ładowanie jest sprawne to akumulator jest zawsze w 100% naładowany. Więc szkoda fatygi chyba ż polubiłeś tego mechanika.
      Normalnie 2 tygodnie sprawny akumulator powinien wytrzymać ale zwykle akumulatory tracą swoja pojemność w trakcie eksploatacji i może tak być że Twój zamiast powiedzmy 50 Ah (amperogodziny) ma 5Ah czyli dziesięciokrotnie mniej a do zwykłych rozruchów to wystarcza. Najlepiej spokojnie wyjedż a jak zdechnie to masz już chyba znajomego taksówkarza, Prawda???
      • galtomone Bzdura? :-) 04.04.16, 09:12
        derff napisał:

        > Podładowanie akumulatora przed wyjazdem jest bez sensu bo jesli ładowanie jest
        > sprawne to akumulator jest zawsze w 100% naładowany.

        To nie do konca prawda. Wszystko zalezy od tego jak duzo i gdzie jedzi auto.
        Znam (bliska rodzina) samochod, gdzie co jakis czas aku trzeba jednak podladowac, bo auto robi trasy rzedu 10-15km w miescie.
        Jest kilka razy zapalane, jezdzi na zwyklych swiatlach I mimo odpowiedniego poziomu ladowania z alternatora pobor pradu (rozruch, swiatla, alarm, itd) jest na tylr duzy, ze na tak krotkich odcinkach sie nie doladowuje i z czzasem trzeba go wspomoc...
        • tomek854 Re: Bzdura? :-) 26.04.16, 01:34
          galtomone napisał:

          > To nie do konca prawda. Wszystko zalezy od tego jak duzo i gdzie jedzi auto.
          > Znam (bliska rodzina) samochod, gdzie co jakis czas aku trzeba jednak podladowa
          > c, bo auto robi trasy rzedu 10-15km w miescie.
          > Jest kilka razy zapalane, jezdzi na zwyklych swiatlach I mimo odpowiedniego poz
          > iomu ladowania z alternatora pobor pradu (rozruch, swiatla, alarm, itd) jest na
          > tylr duzy, ze na tak krotkich odcinkach sie nie doladowuje i z czzasem trzeba
          > go wspomoc...

          Ja tak jeżdże od kiedy zmieniłem pracę. Trzy-cztery razy w tygodniu po mieście. Czasem auto i tydzień stoi nieruszane. Zdarzało się wyjeżdżać na dwa tygodnie i auto zostawiać zaparkowane pod domem czy przy lotnisku.

          NIGDY nie miałem problemu. Auto zawsze lekko pokręci i zapali, na palcach bym mógł policzyć przypadki, w których musiałem zakręcić drugi raz, jeden raz odpalił mi dopiero za czwartym (auto stało ponad tydzień w zimie).

          Auto ma 6 lat, akumulator wciaż fabryczny.

          Ja bym się zastanowił, czy w aucie autorki wątku nie ma czegoś, co stale pobiera prąd. Alarm? Podłączona na stałe kamerka? Lokalizator?
          • waga170 Re: Bzdura? :-) Tomusiu sto piecdziesiat i cztery 26.04.16, 09:04
            Nie wystarczy ci robic za cymbala na Automobil, musisz sie tu wpie...c miedzy wodke a zakaske?
            • tomek854 Re: Bzdura? :-) Tomusiu sto piecdziesiat i cztery 26.04.16, 21:14
              Dziękujemy za ten jakże cenny i dobrze uargumentowany głos w dyskusji. :-)
              • jestklawo Re: Bzdura? :-) Tomusiu sto piecdziesiat i cztery 27.04.16, 08:22
                pluralis maiestatis?
                • nazimno Re: Bzdura? :-) Tomusiu sto piecdziesiat i cztery 27.04.16, 09:35
                  To tylko narcyzm aspirujacego do zawodu "dziennikarza" pleciucha.
                  • waga170 Re: Bzdura? :-) Tomusiu sto piecdziesiat i cztery 28.04.16, 09:26

                    > To tylko narcyzm aspirujacego do zawodu "dziennikarza" pleciucha.

                    Siedem linijek napisal na temat siebie i swojego "auta". Jedna ostatnia na temat watku czyli wykryl ze cos pobiera prad jak samochod stoi.
                    Ale oszczedzil nam o wrzosowiskach, dziewczynie co zaszla z kims innym i ze w robocie oglada google maps. To moze trzeba by mu za to podziekowac?
                    • wujaszek_joe Re: Bzdura? :-) Tomusiu sto piecdziesiat i cztery 17.05.16, 10:09
                      co z wami jest nie tak, że o każdą bzdurę musicie się tak nadymać?
          • galtomone Re: Bzdura? :-) 17.05.16, 10:17
            A jezdzisz te krotkie odcinki na swiatlach mijania?
    • galtomone Re: Pytanie wakacyjno-akumulatorowe 04.04.16, 09:01
      Wiee takich wakacji za mna z autem na lotniskowym parkingu - zawsze zero problemow. Tyle, ze akumulator byl po prostu dobry - tzn. nie stary.
      Jesli obecnie masz akumulator p wymianie w zelsym roku (po ostatnich wakacjach i problemie) to nie widze powodu by mial byc z tym klopot. Chyba, ze masz jakies auto, ktore slynie z tego, ze wysysa akumulatory :-)
      • dodekanezowiec Re: Pytanie wakacyjno-akumulatorowe 04.04.16, 13:16
        Rok temu na początku kwietnia było zimno :)
        Mógł przez to pójść.
        Zależy od różnych czynników czy akumulator pójdzie.
        Jak przed wyjazdem ktoś zrobił trasę 100 czy więcej km, a nawet może jak dużo po mieście jeździł to nie.
        W zimie raczej by poszedł, latem - raczej nie.
        Wiosna - zalezy ile jest jeżdzone, jak 20 km tygodniowo to raczej możliwe, jak choćby z 200 km - chyba nie powinien, teraz jest ciepło.
        • galtomone Re: Pytanie wakacyjno-akumulatorowe 04.04.16, 14:19
          Nie poszedl bo dziala - tylko od 3 lat trzeba go co kilka tyg. podladowac. Chyba, ze jedzie gdzies dalej.
          • prawie.blondynka Re: Pytanie wakacyjno-akumulatorowe 04.04.16, 15:07
            Dziękuję bardzo za wyjaśnienia akumulatorowe. Moja wiedza wzrasta w postępie geometrycznym i już się znacznie uspokoiłam:) Zeszłoroczny zimowy koszt uruchomienia auta to 25 PLN za taxi
            z kablem i dziesięciogodzinne ładowanie akumulatora w ASO (chyba 35 PLN). Nie, nie czekałam
            na koniec doładowania na miejscu:) Koszt więc niewielki. Podoba mi się opcja "nic-nie-robienia"
            i ewentualnie powtórzenie poprzedniej procedury gdyby auto po powrocie nie odpaliło.

            Niejasna jest dla mnie sprawa pojemności akumulatora. Z Waszych info wynika, ze można
            jeździć na 1/4 i mniej pojemności. Co daje pełne doładowanie? W większości roku dziennie
            przejeżdżam 15-20 km. Czy powinnam zainteresować się amperomierzem i regularnym
            doładowywaniem? Czy wystarczy tylko ewentualna reanimacja wyładowanego akumulatora?
            Samochód Honda Jazz (1.4 automat).

            Anegdotycznie teraz. Podczas gdy taksówkarz uruchomił kablem auto i pojechał w kierunku zamkniętej automatycznie bramy, wyłączyłam silnik i poszłam otworzyć pilotem bramę.
            Dobrze, ze zostawił mi swój numer telefonu i daleko nie odjechał. Miałam dwa "kopnięcia"
            w cenie jednego:)

            Pozdrowienia - pb.
            • nazimno Re: Pytanie wakacyjno-akumulatorowe 04.04.16, 15:49
              Jezdzic to i moze mozna, ale z uruchomieniem zima sa problemy. I nie tylko zima.

              Jezeli akumulator kilka razy poddany zostanie smierci klinicznej, a potem reanimacji,
              to raczej nalezy skontaktowac sie z zakladem pogrzebowym, zajmujacym sie wycienczonymi akumulatorami. Taki akumulator potrafi sie niezle "wyczerpac" i to do tego stopnia,
              ze chemiczne zmiany zaszkodza mu tak trwale, iz do poprzedniej sprawnosci nigdy nie powroci.

              PS
              Odradzalbym interesowanie sie amperomierzem, bo dla kogos, komu "ten temat jest obcy"
              moze to oznaczac mala katastrofe instalacji pojazdu.

              Mniej niebezpieczny jest woltomierz (mierzy napiecie, ale nie "to" tylko prawdziwe napiecie)
              i nawet kobieta sobie z dwoma drucikami poradzi ( jeden dolacza sie do plusa, a drugi do minusa).



    • makskey Re: Pytanie wakacyjno-akumulatorowe 16.04.16, 00:49
      zrób zwarcie, wtedy będzie wiadomo że po powrocie trzeba będzie zacząć od ładowania, nikt też go nie zakosi
      • loyezoo Re: Pytanie wakacyjno-akumulatorowe 17.04.16, 09:39
        makskey Ty masz chyba zwarcie ale zwojów mózgowych.
        • waga170 Re: Pytanie wakacyjno-akumulatorowe 17.04.16, 10:16

          On ma zwarcie, ale nie jakichs ZWOJOW bo tam moze jest najwyzej jakas jedna falda.
          U niego zwarcie bylo w przeznaczonym do tego narzadzie, zwieraczu. W czasie pisania postu doznal ulgi bo sie natenczas rozwarlo i nadmiar zostal upuszczony.

    • morane Re: Pytanie wakacyjno-akumulatorowe 16.04.16, 19:03
      Często wyjeżdzam służbowo nawet na miesiąc, póltora i akumulator mi się nie rozładowuje. Jeśli ci się rozładował po 2 tygoniach to albo jest do wymiany ( może mieć np. zwarte cele) albo masz jakieś drobne zwarcie w układzie elektrycznym auta. Polecam jednak wizyte w zaprzyjaźnionej ASO żeby to sprawdzili.
      Inna sprawa, że wspólczesne samochody naszpikowane elektroniką nawet na postoju mają jakiś drobny pobór prądu. Alarm, komputer itp coś tam pobierają. Jeżeli akumulator jest nie doładowany przez cały czas bo jeździsz na krótkich trasach to akumulator nie zdązy się porządnie naładować pomiedzy uruchomieniami silnika i może stracic pojemnośc po paru latach. Zależy od akumulatora.

      Natomiast jeśli już się raz rozładował kompletnie i nie był naładowany porządnie tylko samochod odpalony z kabla i nie pojechałaś w tym czasie w dłuższą trasę, powiedzmy powyzej 200 km to bym jednak akumulator porządnie naładował. Kilkanaście godzin po prostownikiem powinno pomóc, ale trzeba zwrócić uwagę czy nie gotuje się kwas, bo może go wysadzić. Niektóre prostowniki mają czujnik naładowania, ale nie wszystkie. Lepiej co jakis czas do niego zajrzeć jak się nie jest pewnym.
      • prawie.blondynka Re: Pytanie wakacyjno-akumulatorowe 18.04.16, 10:07
        Dziękuję za ukierunkowaną informację. I tak zrobię. W Waszych odpowiedziach ( i wcześniejszej wizycie w ASO) byłam zapewniana, że "zdrowy akumulator" nie powinien się rozładowywać a jeżeli
        to robi to znaczy, że jest z nim coś lub pobieraniem prądu "nie-hallo". Będę musiała zlecić zrobienie
        akumulatorowi rezonans magnetyczny.

        Pozdrowienia - pb.
        • nazimno Re: Pytanie wakacyjno-akumulatorowe 18.04.16, 10:12
          Jemu wystarczy tylko sam rezonans sam na sam z elektrykiem.
          • tbernard Re: Pytanie wakacyjno-akumulatorowe 18.04.16, 10:55
            Rezonans akumulatora z elektrykiem podnosi ponoć w sposób znaczący żywotność akumulatora. Albo elektryka, czort jeden wie.
            • nazimno Re: Pytanie wakacyjno-akumulatorowe 18.04.16, 14:51
              Byle tylko elektryk nie pil elektrolitu - ze wzgledu na zywotnosc akumulatora, oczywiscie.

              • prawie.blondynka Pytanie bumerang 10.05.16, 17:19

                Witam po przerwie:) Sytuację mam podobną do poprzedniej i ciągle bez jasnej dla mnie odpowiedzi. Przyjechałam do biura (4.5 km). Zaparkowałam. Tyłem gdyby to miało znaczenie:)
                Miałam sprawę "na mieście" i chciałam podjechać samochodem. Silnik nawet nie porzęził.
                Wydał lekki kaszel i zamilkł. Trzy kolejne próby bez rezultatu. Paliwo jest:) Tankowałam wczoraj. Zadzwoniłam do ubezpieczenia po assistance. Po pół h przyjechał przesympatyczny pan Robert. Sprawdził akumulator i podpiął prostownik. Samochód zapalił i akumulator ładował się. Pan Robert powiedział, że powinnam sprawdzić "oporność" akumulatora. Tak powiedział. Powtórzył trzy razy i zapisałam. Pojechałam do ASO. Wszystkie kanały były "okupowane" więc zostawiłam auto i numer telefonu. Przed chwilą telefon z ASO, że nic nie pobiera nieautoryzowanie prądu ale samochód musi przenocować i doładowywać się przez noc. Rano będzie do odebrania. Już zaczynam tęsknić...

                Moje ponowne (dopiero drugie:) pytanie do Was: co może być, do cholery, z akumulatorem
                lub autem. Pisałam już, ze i auto, i akumulator trzyletni i podobno tak nie powinno być.
                Może za mało jeżdżę?

                Będę wdzięczna za listę pytań które powinnam zadać jutro, w środowy poranek, w ASO przy odbiorze samochodu. Wasze sugestie też będą docenione.

                Dzięki za uwagę - pb.
                • nazimno Re: Pytanie bumerang 10.05.16, 17:30
                  Wymontowany akumulator poddac ogledzinom i pomiarom "na stole" pomiarowym.
                  Potem diagnostyka podzespolow samochodu odpowiedzialnych za ladowanie akumulatora.
                  W koncu, do cholery, elektryk musi zrobic to, co powinien, a nie gledzic.

                  Wszystkie inne uwagi na ten temat sa spekulacjami.
                • crannmer Re: Pytanie bumerang 10.05.16, 18:19
                  prawie.blondynka napisała:

                  > Moje ponowne (dopiero drugie:) pytanie do Was: co może być, do cholery, z akumu
                  > latorem lub autem. Pisałam już, ze i auto, i akumulator trzyletni i podobno tak nie pow
                  > inno być.

                  Jesli akumulator zostal kilka razy gleboko wyladowany, to moze byc po ptokach. Bedzie po ladowaniu funkcjonowac pewien krotki czas, ale niedlugo bedziesz znowu dzwonic po assistance.

                  Czyli dwie sprawy:
                  1. Wymienic akumulator.
                  2. U porzadnego elektryka samochodowego (czyli nie w ASO) sprawdzic prad uplywu w instalacji przy zamknietym i zaryglowanym samochodzie, przynajmniej godzine po zamknieciu samochodu na klucz. A przy okazji napiecie ladowania pod obciazeniem.

                  Jesli naprawde malo jezdzisz, to sensowne by bylo, co kilka miesiecy podladowac akumulator przez noc. Szczegolnie przed i po zimie.
                  • prawie.blondynka Re: Pytanie bumerang 11.05.16, 13:25
                    Dziękuję za wyjaśnienia. Auto odebrałam. Akumulator doładowany z sugestią aby czynność powtarzać co kilka miesięcy.

                    Pozdrowienia - pb
                    • nazimno Re: Pytanie bumerang 11.05.16, 13:34
                      Za pieniadze wyciagniete od Pani, moglaby Pani z cala pewnoscia kupic nowy akumulator.
                      Tamten stary posiada juz trwale zmiany chemiczne i jest potencjalnie juz zlomem.
                      Pytanie, czy przeprowadzono kontrole ukladu ladowania czy nie.
                      Jesli nie, to sa to tylko ordynarni naciagacze.
                      Bo to sie powtorzy.
                      • prawie.blondynka Re: Pytanie bumerang 11.05.16, 13:59
                        Powiedziano mi, że akumulator i ładowanie jest ok. Biorąc pod uwagę, ze to już drugi incydent rozważałam kupno nowego akumulatora. W lipcu będę miała okazję pokazać
                        samochód zaprzyjaźnionemu i uznawanego za bardzo dobrego mechanika właścicielowi
                        warsztatu i podejmę ostateczną decyzję. Powszechnie panująca opinia, że dobry akumulator nie powinien robić takich figlów po takim użytkowaniu pozwala mi nabrać pewnych obaw co do jego stanu.

                        Dziękuję za sugestie - pb.
                        • nazimno Re: Pytanie bumerang 11.05.16, 14:13
                          Niestety, kobiety sa zwykle w sytuacji, w ktorej musza "zaakceptowac" to, co im powiedziano i zaplacic.

                          Wszystko wskazuje na to, ze OLANO w tym zakladzie kompetentna i merytoryczna diagnoze. Jesli zaden uklad samochodu po zamknieciu "nie pobiera energii z akumulatora", to jakim cudem tenze sie rozladowuje?

                          Tym bardziej, iz stwierdzono, ze akumulator jest dobry.

                          To wszystko nie trzyma sie kupy i w dodatku cuchnie z daleka wlasnie kupa.


                          • prawie.blondynka Opera mydlana 16.05.16, 20:46

                            Deja vu! Nie będę się wyrażała. Nie powiem - oh, ty gejsza! Po pracy pojechałam zabrać koleżankę. Wjechałam na parking, wyłączyłam silnik i zostawiłam radio (6 minut).
                            Zobaczyłam koleżankę, wyłączyłam radio i chciałam włączyć silnik. A tu doopa!
                            Telefon do assistance. Ponownie przyjazd pomocy drogowej. Zdziwienie, że nowy samochód
                            i zdziwienie, ze widzieliśmy się w ubiegły wtorek. Kopniecie, jazda do ASO. I przypomnienie znanej już sytuacji. Pan wziął kluczyk, zaprosił do poczekalni. Espresso z automatu (1 PLN).
                            Wzięłam doppio. Wrócił po 15 minutach. Akumulator dobry i naładowany, nic nie pobiera prądu. "Nie ma pojęcia co to może być" - tak powiedział. Czasami - powiedział - akumulator może mieć jakieś przerwy. Jakie, i czym spowodowane nie powiedział. Wyjechałam z takim samym poziomem wiedzy z którym przyjechałam. Żadnym. Rozważając sytuację zrobiłam dodatkowo 25 km aby akumulator się ładował. Jutro wsiądę do auta z pewną dozą niepewności. Pan z pomocy drogowej sugerował wizytę u znajomego fachowca który sprzedaje akumulatory. Rozważam. Za dwie h będę "konsultowała" sytuację telefonicznie z zaprzyjaźnionym mechanikiem którego miałam odwiedzić w lecie.

                            A co Wy w takiej sytuacji byście zrobili?
                            • nazimno Re: Opera mydlana 17.05.16, 09:52
                              To jest totalna DUPA a nie fachowiec.

                              Gdyby mial choc slad zdolnosci honorowej, to powinien dostac po pysku damska rekawiczka.

                              • prawie.blondynka Epilog 31.05.16, 09:54

                                Wróciłam z wakacji. Super było. Obejrzałam z daleka stojący na parkingu samochód i postanowiłam zasnąć w niepewności. Zapali czy nie zapali rano? Nie zapalił. Leciutko
                                mruknął i ucichł. Taxi z kablem (20 PLN) i jazda do ASO. Najprzystojniejszy obsługant
                                serwisowy wyszedł mi na spotkanie. Wymieniliśmy uprzejmości. Pochwalił moją opaleniznę.
                                Wyłuszczyłam powód odwiedzin. Miałam mocne postanowienie, że jeżeli nie będę miała
                                www.youtube.com/watch?v=EqolSvoWNck to już nigdy moje stopy (#38) nie staną
                                w tym ASO. Tym razem pan obsługant serwisowy przyniósł jakieś elektryczne skrzynki i skrzyneczki i pochylił się nad akumulatorem. "Jednak uszkodzony" - powiedział. Wróciliśmy
                                do biura aby omówić opcje. Kawa z automatu (1 PLN). Espresso macchiato bez cukru.
                                Pamiętałam, że była zupełnie znośna ostatnim razem. Tym razem też. Słuchałam opowieści o akumulatorach i zadawalam pytania. Na temat. Słuchałam odpowiedzi i sączyłam espresso.
                                W połowie kawy podjęłam decyzję. Nowy akumulator japoński z dwuletnia gwarancją wydał mi się rozwiązaniem. Umówiliśmy się na dzisiaj. ASO musi zamówić. Nie mają na miejscu.
                                Zapytałam obsługanta czy będzie się mną zajmował:) Niech sobie myśli co chce. Zapewnił, że oczywiście.

                                Dzisiaj poranne słoneczne dzień dobry. Przekazanie kluczy. Espresso macchiato.
                                Przegląd prasy. 15 minut. Faktura. 315 PLN. Pożegnanie. I w drogę. Jeżeli akumulator okaże się niepełnosprawnym przestanę jeść sushi.

                                Słonecznego dnia życzę wszystkim - pb (bezołowiowa:)
                                • prawie.blondynka Re: Epilog 31.05.16, 10:02
                                  Errata. Na youtubie powinien być oczywiście Mike J. www.youtube.com/watch?v=nrIPxlFzDi0
                                • nazimno Re: Epilog 31.05.16, 10:26
                                  Cyt. "Zapytałam obsługanta czy będzie się mną zajmował:)"
                                  ... ale w koncu zajal sie akumulatorem ...
                                  (mozna zwariowac)
                                  • prawie.blondynka Diagnoza 31.05.16, 13:35
                                    nazimno napisał:

                                    >... (mozna zwariowac)..."

                                    Bardzo rzadko (jeżeli) masz kontakt z kobietą, prawda? To może być symptom:)
                                    • nazimno zamiast diagnozy 31.05.16, 14:38
                                      Zaden symptom. To tylko stwierdzenie oczywistego faktu...

                                      ...la donna ? mobile ...a donna ? mobile...a donna ? mobile...a donna ? mobile...a donna ? mobile...a donna ? mobile...a donna ? mobile...a donna ? mobile...a donna ? mobile...a donna ? mobile...a donna ? mobile...a donna ? mobile...a donna ? mobile...a donna ? mobile...a donna ? mobile...a donna ? mobile...a donna ? mobile...a donna ? mobile...a donna ? mobile...a donna ? mobile...a donna ? mobile...a donna ? mobile...a donna ? mobile...a donna ? mobile...a donna ? mobile...a donna ? mobile

                                      i tak dalej
                                      • prawie.blondynka Diagnoza 01.06.16, 09:05
                                        nazimno napisał:

                                        "...oczywistego faktu..."

                                        Czy istnieje fakt nieoczywisty?

                                        Odnoszę wrażenie, że twoim problemem interakcji z ludźmi jest nieoperacyjny cierń w anusie
                                        lub/i mała, nieatrakcyjna nieruchomość. Twoim drugim imieniem na pewno jest Asshole.

                                        Luźniejszej środy życzę, unikaj obstrukcji, hemoroidy pogłębią twój stan - pb.
                                        • nazimno Re: Diagnoza 01.06.16, 09:54
                                          Blondynki maja bujna fantazje dotyczaca okolic .... i to wszystko
                                          • prawie.blondynka Reaktywacja :) 28.02.18, 21:03

                                            To ponownie ja, z podobnym problemem. Wróciłam z tygodniowego urlopu i samochód nie zapalił. Honda Jazz, 1.4 automat. Po opisanych wcześniej problemach i Waszych sugestiach wymieniałam akumulator półtora roku temu na nowy w ASO. Ma dwuletnią gwarancję.
                                            Wyjechałam wówczas z serwisu z zapewnieniem, że po wymianie nie będę miała problemów z uruchomieniem nawet przy parkowaniu pod "chmurką". Obecnie mam. Telefoniczna rozmowa z ASO to sugestia przywiezienia akumulatora do zdiagnozowania problemu i ewentualnego . doładowania. Chcę to zrobić uzbrojona w Wasze porady i sugestie.
                                            Moje główne pytanie: czy nowy, dobry akumulator ma prawo nie odpalać przy obecnych temperaturach? I co, ewentualnie, powinnam w opisanej sytuacji zrobić. Będę wdzięczna za wszystkie merytoryczne odpowiedzi:)
                                            • who_cares Re: Reaktywacja :) 28.02.18, 21:36
                                              O ile jeździsz nadal na krótkich dystansach to owszem, rano przy minus 15 może nie odpalać. Pojemność maleje wraz z temperaturą i spada poniżej akceptowalnego prądu rozruchu. Do tego dochodzi zgestnialy olej w silniku i przekładni hydrokinetycznej ..... tak to normalne zwłaszcza że akumulator ma JUŻ półtora roku ...
                                              • who_cares Re: Reaktywacja :) 28.02.18, 21:43
                                                Wróć w jazzie jest CVT a nie hydrokinetyk .. co zrobić? IMHO jeśli nie masz jak go podładiwywać prostownikiem regularnie to wymienić akumulator albo na gwarancji albo z własnej kasy ...
                                            • duze_a_male_d_duze_m Re: Reaktywacja :) 28.02.18, 23:30
                                              Sprawny silnik benzynowy z dobrym akumulatorem, a nawet dostatecznym nie ma prawa miec problemu z odpalaniem przy takich temperaturach. Jezeli ladowanie jest ok, to podpada pod gwarancje.
                                            • engine8 Re: Reaktywacja :) 28.02.18, 23:55
                                              Kup sobie cos takiego. Wetknij w gniazdo zapalniczki i bedziesz widzila jakie masz napiecie na akumulatorze... i bedziesz widziec czy masz zawsze dobrze naladowany i czy masz szanse odpalic....
                                              www.amazon.com/INNOVA-3721-Battery-Charging-Monitor/dp/B000EVWDU0
                                              • duze_a_male_d_duze_m Re: Reaktywacja :) 01.03.18, 07:47
                                                To urządzenie nie da obrazu stanu akumulatora, ale bdb pokaże jakie jest ładowanie w aucie. Do tego potrzebne jest obciążenie, www.amazon.com/Schumacher-BT-100-Battery-Load-Tester/dp/B000AMBOI0 .
                                                • prawie.blondynka Re: Reaktywacja :) 01.03.18, 08:45
                                                  Dziękuję za podpowiedzi. Taksówką do pracy i temat do konwersacji przy ekspresie do kawy. Z zazdrością słucham opowieści podobnych do opinii duże A, ze nowe, dobre akumulatory pracują bez zastrzeżeń przez lata. Rekordzista wspomniał o dziesięciu latach i ciągle funkcjonującym. Gwarancja akumulatora upływa z końcem maja i zastanawiam się czy ładować akumulator prostownikiem korzystając z uprzejmości znajomych czy odpalić kablem i sprawdzić akumulator w ASO. A swoja drogą kupię któryś z polecanych przez Was przyrządów do sprawdzania stanu akumulatora. Wydają się bardzo użytecznymi. Raz jeszcze dziękuję za porady. Aby do wiosny:))),

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka