trypel
23.08.26, 20:44
Na urodziny wyznaczyłem sobie cel wlezienia na konkretna gore. Prawie 3000 mnpm. Ale z parkingu gdzie zostawię auto 2000 m przewyższenia.
Ćwicze twardo z Zofia ale na mniejszych kawałkach.
Tam bedzie stosunkowo stromo. Pierwszy kawalek 6 km ok 17% ( nie boimy sie) a drugi ok 3 km i kolejne prawie 1000 m w gore (30%) - i tu sie boimy. Większość robi to tak ze po pierwszym 1000 m staje w schronisku i rano podchodzi na szczyt. My chcemy w jeden dzień ze startem o 6 rano. Oczywiście jestesmy zbyt duzi zeby ryzykować wiec jakby co to wrócimy i kolejny raz na wiosnę ale czy sa tu tacy którzy od razu powiedzą- nierealne w tym wieku, odpuśćcie czy raczej - da rade i próbujcie.
Dłużej nie zostaniemy- lecę tylko na 2 noce, przylot, wspinaczka, powrot.
Temperatury ok 15 stopni na starcie i do 25 na podejściach, i znow 15 na szczycie.
Jesteśmy kompletnymi amatorami ale juz wiem- idziemy z kijami bo to gejmczendżer, mamy żele energetyczne, batony jakies, cos jeszcze?
Zostały 2 tyg i zaczynam sie denerwować :)