niknejm
03.12.04, 10:10
Na początek definicja - 'blondi' to stan umysłu, a nie wyglądu czy
płci. 'Blondi' to może być równie dobrze wąsaty facet po 50-tce. ;-)
Dlaczego blondi? Ano dlatego:
1. Na Wisłostradzie granatowy Peugeot 406 najpierw gwałtownie hamuje
(powodując lekki skok ciśnienia u jadących za nim), następnie tnie po ciągłej
linii na pas do skrętu w prawo (znowu zmuszając jadących tym pasem do
gwałtownego hamowania), po czym wjeżdża w ulicę koło Cytadeli, przejeżdża
parę metrów i niemal zatrzymuje sie na środku (znowu tamując ruch). Blondi
rozgląda się, po czym wreszcie rusza dalej i (chyba, tego nie jestem pewien),
skręca w lewo z prawego pasa (przeznaczonego do jazdy na wprost i w prawo).
2. Blondi w starym Fordzie Explorerze. Najpierw tnie po ciągłych, kawałek
dalej zatrzymuje się przed przejściem dla pieszych (pustym totalnie). O co
chodzi? Wszyscy stoją i czekają. Po 10 sekundach z Forda zaczyna gramolić się
pociecha blondi, włazi na przejście i zasuwa do szkoły po drugiej stronie.
Teraz pytanie, które mnie nurtuje. Czy tacy ludzie są idiotami, czy po prostu
mają wszystko i wszystkich gdzieś? Czy ciężko jest pomyśleć, zanim zrobi się
idiotyczny, zagrażający bezpieczeństwu na jezdni, manewr?
To tylko dwa przykłady, ale dość dobrze obrazują zjawisko, które ostatnio
robi się coraz powszechniejsze niestety...
Pzdr
Niknejm