Dodaj do ulubionych

Ubezpieczyciel może robić co chce??????

IP: *.acn.waw.pl 02.08.03, 16:03
Miałem pecha, że klient Agropolisy S.A. rozbił mój samochód. W warsztacie za
naprawę zapłaciłem 6000zł, chcieli mi oddać 3900zł. Po dodatkowym protokóle i
oględzinach "łaskawcy" chcieli oddać 4600zł. Przcież to skandal bo takich jak
ja są pewnie dziesiątki tysięcy rocznie. Jeżeli złodzieje zarobią na jednym
kilka tysięcy to jaka kwota robi się z tego rocznie????????????

Ponad miesiąc temu zgłosiłem szkodę, w międzyczasie napisałem odwołanie do
Dyrekcji. Nic cisza!!!!! Czy Towarzystwo Ubezpieczeniowe Agropolisa samo
ustanawia prawo w tym kraju. Płaci ile chce, odpisuje kiedy chce????? To się
w głowie nie mieści, czy wszystko na około musi być patologią???

Jeżeli jadę za szybko to od razu jakiś za przeproszeniem dbający o
bezpieczeństwo i egzekwowanie prawa domaga się pieniędzy!!! Jeżeli chodzi o
mnie to mogę poczekać, a w ogóle dlaczego smiem coś powiedzieć.
Brać co dają i zamknąć mordę?????

Jeżeli wszystko tak działa w tym chorym kraju i nikt za nic nie odpowiada to
może ja jutro założę Towarzystwo Ubezpieczeniowe Agropolisa II wezmę kasę
(zniżki 50%) , a potem niech się inni martwią:). Jest przecież jakaś
instytucja nadzorująca firmy ubezpieczeniowe. Jak do nich dotrzeć?????????? .

Dowiedziałem się ostatnio o firmie DAS ochrona prawna ubezpieczonych, ale to
dopiero są jaja. Tam trzeba zapłacić około 140 zł......przed szkodą za to, że
zaczną poruszać swoimi kontaktami w celu odzyskania pieniędzy. Poprosiłem ich
o kontakt do jakiegoś ich prawnika, który odpłatnie chciałby się zająć moim
przypadkiem. Dostałem telefon zadzwoniłem i zostawiłem wiadomość trzy
tygodnie temu sekretarce z prośbą żeby pan mecenas zadzwonił to dam mu
zarobić.

Myślicie, że zadzwonił??!!!!!! do dzisiaj cisza i z Agropolisy i
kancelarii "pana mecenasa". Chyba trzeba kupić kałacha!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
myślę, że po przestrzeleniu kolan wydział likwidacji szkód Agropolisy
S.A. "przejrzy na oczy" czy ktoś zna inne sposoby upominania się o swoje?

Istnieje przecież system Audatex, który w miarę precyzyjnie określa wartość
części i robocizny. Szanujące się towarzystwo wypłaca tę kwotę oczywiście
brutto i potem to moje zmartwienie czym za ile i czy w ogóle naprawię.
Niestety Agropolisa S.A TO PATOLOGIA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: marekggg Re: Ubezpieczyciel może robić co chce?????? IP: 212.244.110.* 02.08.03, 16:27
      porozmawiaj z kims UOKiK-u - moze zadziala
      • Gość: Adam Re: Ubezpieczyciel może robić co chce?????? IP: *.acn.waw.pl 03.08.03, 23:17
        Gość portalu: marekggg napisał(a):

        > porozmawiaj z kims UOKiK-u - moze zadziala

        Może jakiś namiar.
        Dzięki, Adam
        • Gość: Odyn Re: Ubezpieczyciel może robić co chce?????? IP: *.acn.pl 03.08.03, 23:45
          Adamie, oto adres do rzetelngo prawnika, który pomógł mojemu koledze:
          advocatus@go2.pl

          pozdr.

          • Gość: POOL Re: Ubezpieczyciel może robić co chce?????? IP: *.zamosc.cvx.ppp.tpnet.pl 04.08.03, 00:01
            W podobnej sytuacji zawiadomiłem prokuraturę o przestepstwie z art. 286 k.k.
            Przeprosili , wypłacili co do grosza tłumacząc się, że im program komputerowy
            źle wyliczył. Kpina. Oczywiście po tym postepowanie umorzono, a ja nie wnosiłem
            zażalenia. Ich szczęście.
          • Gość: Adam Re: Ubezpieczyciel może robić co chce?????? IP: *.acn.waw.pl 04.08.03, 08:51
            Gość portalu: Odyn napisał(a):

            > Adamie, oto adres do rzetelngo prawnika, który pomógł mojemu koledze:
            > advocatus@go2.pl
            >
            > pozdr.
            >
            Bardzo dziękuję. Nie wiesz przypadkiem jak kształtuje się jego honorarium? Czy
            jest to procent od wywalczonej sumy czy ma stałą stawkę. Będę wdzięczny gdybyś
            spytał się kolegi.

            Pozdrawiam,
            Adam
    • Gość: ttt Re: Ubezpieczyciel może robić co chce?????? IP: 81.15.182.* 04.08.03, 07:50
      A po co sam walczyłeś o kasę?
      Jak kiedyś jeden gostek stuknął mi samochód na parkingu to spisaliśmy
      oświadfczenie i zaniosłem do swojego ubezpieczyciela.
      Kasę wypłacili mi co do grosza i bez żadnych dyskusji, a sami zdzierali z
      ubezpieczyciela sprawcy. I to jest chyba najlepszy sposób bo firmy zawsze
      sięjakoś dogadają, a normalny człowiek ma za małą siłę przebicia.
      Z poważaniem ttt
      • wamal Re: Ubezpieczyciel może robić co chce?????? 04.08.03, 13:16
        Ewidentny błąd. Niedawno Ślązak (bez urazy, rejestracja była z Glowic) zagubił
        się i wjechał mi w lewe tylne drzwi. Wezwałem policję (musiałem, bo na
        aucie "mam " bank), protokół, --->ubezpieczyciele (obydwa PZU). Krótka piłka:
        kosztorys czy rachunki. Z czasów jazdy w serwisie wyjazdowym znałem rynek
        napraw, więc na warsztat. Wycena kostorysowa 1900 PLN. Warsztat jest znany z
        tego, że dobrze naprawia. Dwukrotnie dodatkowo był wzywany z PZU rzeczoznawca,
        żeby zatwierdzić uszkodzenia, których nie dało się stwierdzić przy pierwszych
        oględzinach (doszedł słupek pomiędzy drzwiami). Ostateczne rozliczenie to 2900
        PLN. A jeszcze miły drobiazg: na czas naprawy (około tygodnia) dostałem auto
        zastępcze na nast. warunkach: ma wrócić nie bardziej poobijane, a paliwa ma być
        +-tyle samo.
        • wamal Re: Ubezpieczyciel może robić co chce?????? 04.08.03, 13:18
          Naprawa oczywiście była bezgotówkowa, podpisałem tylko kwity zlecające naprawę
          i odbiór auta.
        • edek40 Re: Ubezpieczyciel może robić co chce?????? 04.08.03, 14:00
          Szczesciarzu. Masz nowy samochod. Przy wyplacie z OC sprawcy przypadku
          starszych potracaja amortyzacje. MOtywuja to tym, ze nie moge odniesc korzysci
          na naprawie. Ja ten przepis rozumiem tak: rozbili mi przedni reflektor. Aby nie
          odniesc korzysci nie moge wstawic sobie xenona. Jednak nasi ubezpieczyciele
          wola zmusic mnie do kupna lampy na szrocie. Co wiecej warsztaty ze spora
          niechecia przyjmuja na bezgotowkawa naprawe starsze auta. Twierdza (slusznie),
          ze samochod moze byc np. skorodowany. Powstaje problem. Klient twierdzi, ze g..
          go to obchodzi, a ubezpieczyciel oczywiscie nie zaplaci za dodatkowe koszty.
          Wiec warsztaty raczej odmawiaja.

          Ubezpieczyciel wyplaca odszkodowanie skladajace sie z kosztu elementow wg ich
          tabel oraz kosztow robocizny, ale bez VATu. Innymi slowy zmusili mnie do zakupu
          uzywanych czesci oraz do wykonania naprawy w tzw. szarej strefie. Ponadto
          uszkodzony reflektor ma niewielki odprysk na szkle. Ze wzgledu na wiek auta
          obcieli za czesc 30% oraz 30% za uszkodzenie, z ktorym samochod przechodzi
          badania techniczne (co wobec z tego obejmuje amortyzacja - wydawac by sie
          moglo, ze wlasnie drobne uszkodzenia wynikajace z eksploatacji). Wg ich tabel
          lampa do mojego samochodu kosztuje okolo 1500 zl. Jednak w moim modelu cena
          wynosi blisko 1900 zl. Listwa ozdobna to koszt okolo 900 zl. Mi wycenili ja na
          350 zl. Cene zderzaka okreslili na 900 zl. To bzdura - nawet byle jaka podrobka
          kosztuje 700 zl. Nowy oryginal to koszt okolo 1800 zl. Na koniec kierunkowskaz:
          u mazdy 450 zl u ubezpieczyciela 380 zl. Wszystkie ceny oczywiscie zostaly
          zamortyzowane. Troszeczke brzeczalem przy ladzie. Na wszystkie moje pytania
          panienka odpowiadala, ze moge sobie znalezc rzeczoznawce, ktory robil wycene i
          z nim pogadac, ale po pierwsze go niema bo wyjechal, po drugie i tak nic nie
          wskoram, bo jeszcze nikomu sie nie udalo. Ponad to gdybym mial nowy samochod to
          nie mialbym tych problemow oraz jak mnie stac to moge ich podac do sadu.

          Do przekretow podatkowych oraz do niszczenia auta czesciami ze szrotu zmusza
          PZU. Lider w dziedzinie ubezpieczen.
    • Gość: emes Robi tylko to, na co mu pozwalamy IP: *.studiokwadrat.com.pl 04.08.03, 14:16
      Najczesciej "winni" jestesmy my - kierowcy zrobieni w ch...

      Firmy ubezpieczeniowe ida w zaparte bo wiedza, ze klient z rozbitym nie z
      wlasnej winy samochodem chce ten samochod jak najszybciej naprawic. I jezeli
      cos zaczyna sie sypac z ubezpieczeniem to poszkodowany woli poniesc dodatkowe
      koszty niz odstawic rozbity samochod "na kolki" na czas rozprawy sadowej (bo
      ubezpieczyciel prawie zawsze mowi: "nie podoba sie - podaj nas do sadu"). Bo
      rozbite auto to corpus delicti :-))) I jako dowod nic w nim nie moze byc
      zmienione. Przez czas oczekiwania na rozprawe i czas rozprawy. 3, 5, 7 lat...

      Absolutnie nie mozna w czasie rozmow skamlec i jeczec uzasadniajac jak bardzo
      nam samochod jest potrzebny i jaka szkode ponieslismy - g... ich to obchodzi.
      Dosc dobrze skutkuje (nie zawsze) spokojne rozmawianie jezykiem "prawniczym".
      Obcinaja ubezpieczeni - ok! Prosze o podstawe prawna! Na pismie - nie nr
      paragrafu - w koncu nie musisz znac wszystkich pragrafow. Jezeli osoba, z ktora
      sie rozmawia zorientuje sie, ze cos sie nt. prawa kuma to zaczyna mieknac.
      Mieknie proporcjonalnie do skutecznosci naszego przekonywania. Jezeli to nie da
      rezultatow to mozna zagrozic donosem do prokuratury. W koncu firma
      ubezpieczeniowa kradnie nalezna nam kase!

      Rozmowa "prawniczym" jezykiem moze dac np. rezultat w sytuacji gdy trzasneli
      nam starsze auto i chca amortyzowac czesci bo prawo mowi, ze auto po likwidacji
      szkody nie moze miec wyzszej wartosci niz przed szkoda. Jest to ewidentna
      naditerpretacja - samochod po "dzwonie" ZAWSZE ma nizsza wartosc niz przed -
      jakich czesci bysmy w niego nie wsadzili (oczywiscie odpada wymiana stluczonych
      lamp H4 na ksenony, ale NOWY blotnik czy zderzak nie podpadaja pod takie
      praktyki!). Za obnizke wartosci samochodu po kraksie ubezpieczyciel MUSI
      wyplacic odszkodowanie. Dotyczy to tylko auta po pierwszym wypadku (ale chyba
      nie ma limitu wieku - w koncu mozna miec pierwszego dzwona po 15 latach) i
      spokojnie mozna przyjac, ze auto traci na wartosci ok. 10%.


      Musimy walczyc o swoje tak jak walcza firmy ubezpieczeniowe!
      • Gość: POOL Re: Robi tylko to, na co mu pozwalamy IP: *.zamosc.cvx.ppp.tpnet.pl 04.08.03, 22:50
        Panowie, przy OC to jest zwykłe oszustwo z tzw. amortyzacją. Zgoda, że oponę,
        akumulator można potraktowć przez pryzmat amortyzacji. Ale blachy na które jest
        10 czy 12 lat gwarancji? A i zawsze muszą wypłacić z VATEM chyba, że auto jest
        firmowe. Poza tym auto po naprawie to pewna całość i wstawienie nowych części
        na pewno nie zwiększy jego wartości rynkowej.
        • edek40 Re: Robi tylko to, na co mu pozwalamy 05.08.03, 09:40
          Jak Ci rozwali jakis palant 1 opone i bedziesz musial po amortyzacji kupic
          sobie dwie zupelnie nowiutkie opony, za to za wlasne pieniadze, to zapewne
          zmienisz zdanie o zasadnosci amortyzacji. Jezeli chodzi o VAT to skad
          wiadomosci, ze firma nie placi tego podatku. W kazdym wypadku jest to zmuszanie
          do oszustwa lub do dokladania z wlasnej kieszeni do szkody, ktorej sie nie
          zawinilo (lub nam tego nie udowodniono :-)
        • Gość: emes Re: Robi tylko to, na co mu pozwalamy IP: *.studiokwadrat.com.pl 05.08.03, 10:04
          Gość portalu: POOL napisał(a):

          > Panowie, przy OC to jest zwykłe oszustwo z tzw. amortyzacją. Zgoda, że oponę,
          > akumulator można potraktowć przez pryzmat amortyzacji. Ale blachy na które
          jest
          >
          > 10 czy 12 lat gwarancji? A i zawsze muszą wypłacić z VATEM chyba, że auto
          jest
          > firmowe. Poza tym auto po naprawie to pewna całość i wstawienie nowych części
          > na pewno nie zwiększy jego wartości rynkowej.


          Alez dokladnie guzik powinno obchodzic POSZKODOWANEGO czy opona/akumulator sa
          czesciowo zuzyte. On jest poszkodowany wiec wszelkie koszty ponosi sprawca ze
          swojej polisy! Przeciez opony/akumulator jeszcze DZIALAJA (samochod jezdzi i ma
          wazny przeglad - inaczej w ogole nie bylo by mowy o ubezpieczeniu) i skoro nie
          ma potrzeby ich wymiany to znaczy, ze gdyby nie "dzwon" to jeszcze przez jakis
          czas poszkodowany nic by z tym nie robil (albo nawet sprzedal auto bez
          zagladania do tych elementow)! Czyli koszt niechcianej (bo z powodu kraksy)
          wymiany elementow pokrywa sprawca!

          Poza tym opony/akumulator firma ubezpieczeniowa zechce zamortyzowac wedlug
          wieku pojazdu, a nie elementu. Mi np. zdarzylo sie skasowac (nie ze swojej
          winy, ale...) dziewietnastoletnie auto 3 miesiace po remoncie-restauracji. Nowe
          (oryginaly) byly: opony, felgi, tarcze i bebny hamulcowe, klocki i szczeki
          hamulcowe, polowa zawieszenia (gumki, amortyzatory), przednia szyba, blotniki,
          progi, lampy, akumulator. Silnik byl po remoncie kapitalnym. Na szczescie
          odbylo sie to przed "amortyzacja" i dostalem kase na podstawie wartosci auta i
          poniesionych kosztow. Teraz by mi to wszystko zamortyzowani i, wobec zacnego
          wieku, pewnie musialbym doplacic!!!

          Nie dajmy sie robic w ch...
          • Gość: POOL Re: Robi tylko to, na co mu pozwalamy IP: *.zamosc.cvx.ppp.tpnet.pl 05.08.03, 13:44
            Gość portalu: emes napisał(a):

            > Gość portalu: POOL napisał(a):
            >
            > > Panowie, przy OC to jest zwykłe oszustwo z tzw. amortyzacją. Zgoda, że opo
            > nę,
            > > akumulator można potraktowć przez pryzmat amortyzacji. Ale blachy na które
            >
            > jest
            > >
            > > 10 czy 12 lat gwarancji? A i zawsze muszą wypłacić z VATEM chyba, że auto
            > jest
            > > firmowe. Poza tym auto po naprawie to pewna całość i wstawienie nowych czę
            > ści
            > > na pewno nie zwiększy jego wartości rynkowej.
            >
            >
            > Alez dokladnie guzik powinno obchodzic POSZKODOWANEGO czy opona/akumulator sa
            > czesciowo zuzyte. On jest poszkodowany wiec wszelkie koszty ponosi sprawca ze
            > swojej polisy! Przeciez opony/akumulator jeszcze DZIALAJA (samochod jezdzi i
            ma
            >
            > wazny przeglad - inaczej w ogole nie bylo by mowy o ubezpieczeniu) i skoro
            nie
            > ma potrzeby ich wymiany to znaczy, ze gdyby nie "dzwon" to jeszcze przez
            jakis
            > czas poszkodowany nic by z tym nie robil (albo nawet sprzedal auto bez
            > zagladania do tych elementow)! Czyli koszt niechcianej (bo z powodu kraksy)
            > wymiany elementow pokrywa sprawca!
            >
            > Poza tym opony/akumulator firma ubezpieczeniowa zechce zamortyzowac wedlug
            > wieku pojazdu, a nie elementu. Mi np. zdarzylo sie skasowac (nie ze swojej
            > winy, ale...) dziewietnastoletnie auto 3 miesiace po remoncie-restauracji.
            Nowe
            >
            > (oryginaly) byly: opony, felgi, tarcze i bebny hamulcowe, klocki i szczeki
            > hamulcowe, polowa zawieszenia (gumki, amortyzatory), przednia szyba,
            blotniki,
            > progi, lampy, akumulator. Silnik byl po remoncie kapitalnym. Na szczescie
            > odbylo sie to przed "amortyzacja" i dostalem kase na podstawie wartosci auta
            i
            > poniesionych kosztow. Teraz by mi to wszystko zamortyzowani i, wobec zacnego
            > wieku, pewnie musialbym doplacic!!!
            >
            > Nie dajmy sie robic w ch...

            Panowie ja może się przyznam... Jestem z branży , która nakazuje ubezpieczycie-
            lom zapłacić tyle ile mi biegły wyliczy. A jak źle wyliczy to już nie zostanie
            biegłym w sprawie.
            • Gość: emes Re: Robi tylko to, na co mu pozwalamy IP: *.studiokwadrat.com.pl 05.08.03, 14:01
              Gość portalu: POOL napisał(a):
              >
              > Panowie ja może się przyznam... Jestem z branży , która nakazuje
              ubezpieczycie-
              >
              > lom zapłacić tyle ile mi biegły wyliczy. A jak źle wyliczy to już nie
              zostanie
              > biegłym w sprawie.


              Eeeee... nie rozumie...

              Z jakiej? Konkretniej :-) Nie koniecznie konkretnie
              • Gość: POOL Re: Robi tylko to, na co mu pozwalamy IP: *.zamosc.cvx.ppp.tpnet.pl 05.08.03, 14:26
                Z wymiaru spr...
                • Gość: emes Re: Robi tylko to, na co mu pozwalamy IP: *.studiokwadrat.com.pl 05.08.03, 15:33
                  Gość portalu: POOL napisał(a):

                  > Z wymiaru spr...



                  Juz rozumie...

                  Znaczy sie jest niezle :-))) Jest o co walczyc?
                  • Gość: mysla, ze naiwna.. Re: Robi tylko to, na co mu pozwalamy IP: 156.24.231.* 05.08.03, 15:52
                    w moim nowiuskim samochodzie zlodzieje rozwalili mi zamek w drzwiach, zabrali
                    wmontowane radio (bez panela oczywiscie) uszkadzajac konsole... przecinajac
                    kable itp...
                    Hestia (bo tam musialam ubezpieczyc samochod ryczaltowo jako dodatek do nowego
                    autka) zakwestionowala mi zwrot kosztow skaradzionego radia, mimo iz na polisie
                    jest napisane ze ubezp. obejmuje sprzet audio montowany u dealera przed
                    odbiorem samochodu... ale to jedna sprawa...
                    czekam teraz na odpowiedz z Hestii bo odwolalam sie od ich decyzji...
                    jest tez druga sprawa - uczciwosci serwisu...

                    skradzione radio JVS mialo wartosc 700 pln, w to miesjce kupilam w serwisie
                    radio JVS za 810 pln (bedac pewna zwrotu z Hestii) poprosilam w serwisie o
                    kieszen, zeby mi znowu nie wyskubali radia.. powiedzieli mi, ze to bedzie ok.
                    100-150 zl z montazem...
                    Przy odbiorze samochodu musialam doplacic do radia 400 pln...ok i
                    doplacilam... a potem widze na kopii faktury z serwisu do Hestii, ze serwis
                    chce wyciagnac od nich 970 pln za moje nowe radio...
                    czy cos z tego rozumiecie?
                    Serwis domaga sie teraz doplaty "odrzuconej" przez Hestie kwoty tj. 970 pln ode
                    mnie oczywiscie... i mysla naiwni, ze za radio warte 810 pln zaplace im teraz
                    970 + 400 czyli 1370 pln??? poszaleli....
                    ciekawa jestem jak to sie skonczy...
                    dam znac...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka