IP: *.cs.bialystok.pl 22.09.03, 09:19
Zgadzam się z Tobą bez zastrzeżeń. Nie ma co z tymi ludźmi rozmawiać, bo z
nimi się nie da. Jeżeli ktoś mnie wyprzedza "lepszym, gorszym" zawsze
zjeżdżam. Po co mu przeszkadzać, niech jedzie. I tego samego oczekuję kiedy
ja wyprzedzam. Często jeżdzę w "trasy" i zawsze mam taki przypadek: przede
mną np. 3 wózki, zamierzam wyprzedać daję kierunek i wciskam pedał. Prawie
jestem na lewym pasie a tu głupek też daje kierunek i wyprzeda. Więc muszę na
trzeciego, albo się chowam. Miałeś takią historię? Pierwszeństwo ma ten kto
jest pierwszy z "kierunkiem". Wydaje się, że o tym zapominają, albo nie
wiedzą Twoi rozmówcy. Jeżeli jadą np. 100-120 niech jadą jak najbliżej lewej
strony. Ja tak robię i krzywda mi się nie dzieje. Oni też tak mogą, tylko im
się nie chce i są złośliwi. To najczęściej właśnie oni doprowadzają do
konfliktów na drodze. Bo im się nie chce zjechać. A po co mam zjeżdżać? Mam
przecież prawo jechać jak mi się podoba. To jest właśnie ich myślenie.
Ciekawy jestem jaką prędkością by jechali gdyby musieli "zrobić" dziennie np.
800-900 km.
Obserwuj wątek
    • Gość: Mar Re: Do Mar'a IP: *.skorosze.2a.pl 22.09.03, 09:28
      Ano właśnie, wypowiadają się osoby które nie widzą chyba różnych odcieni życia
      i nie myślą o różnych oklicznościach na drodze... Może mają małą praktykę, może
      są przyzwyczajeni do innych (lepszych) dróg (tak jak pewien pan ze Szwecji).
      Czasem można i trzeba ustąpić nawet "gorszemu" samochodowi - np.
      wyprzedzajacemu z przeciwka. Jeśli tamten widzi, że pobocze z mojej strony jest
      puste, to wcale mu nie mam za złe, że wyprzedza na trzeciego, albo i na
      czwartego. Sam mam przyzwoity saochód, ale jak widzę za sobą nowe BMW albo AR,
      to rezygnuję z wprzedzania i czekam, aż mnie tamten wyprzedzi, bo wiem, że ma
      faktycnzie dobre przyspieszenie. Wydawałoby się, że ogólne trudności (chujowe
      drogi) powinny solidaryzować i saniać do współpracy kierowców - ale gówno,
      każdy robi tak jak JEMU wygodnie, bo MA PRAWO. Ale to są ludzie ograniczeni,
      nieskłonni do kompromisów. Polacy, jednym słowem..
      • lexus400 Re: Do Mar'a 22.09.03, 09:40
        ....dokładnie tak jak piszecie,żadne argumenty nie trafiają bo oni jadą prawidłowo,zgodnie z przepisami a wszyscy inni to idioci,mordercy,szaleńcy itd..
        Pozdrawiam
        • Gość: Mar i to jest przykłąd myślenia lineranego IP: *.skorosze.2a.pl 22.09.03, 10:01
          Przepisy, przepisy.... ale że przepisy są miejscami głupie, to juz się nie chce
          zauważyć? Kto te przsepisy uchwala? Jaki jest skład parlamentu, kto rzadzi w
          ministerstwach, kto pracuje w policji? Uważasz, że oni zjedli wszystkie rozumy?
          • lexus400 Re: i to jest przykłąd myślenia lineranego 22.09.03, 10:06
            Gość portalu: Mar napisał(a):

            > Przepisy, przepisy.... ale że przepisy są miejscami głupie, to juz się nie chce
            >
            > zauważyć? Kto te przsepisy uchwala? Jaki jest skład parlamentu, kto rzadzi w
            > ministerstwach, kto pracuje w policji? Uważasz, że oni zjedli wszystkie rozumy?
            >

            Nie myślisz chyba,że ja jestem z tych co to jeżdżą zgodnie z przepisami? daleki jestem od tego i też dostaję kur...cy jak chcę wyprzedzać a nie mogę bo ktoś jedzie zgodnie z przepisami,przy samej osi jezdni itd...
            Pzdr.
            • Gość: Mar ano tak :-) IP: *.skorosze.2a.pl 22.09.03, 10:11
              Nie wyłapałem sensu i zrozumiałem na odwrót :-)
              • Gość: Golthar Re: ano tak :-) IP: *.lodz.dialog.net.pl 22.09.03, 10:26
                jedz i daj jechac innym...
    • Gość: Doki Re: Do Mar'a IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 22.09.03, 10:43
      > Ciekawy jestem jaką prędkością by jechali gdyby musieli "zrobić" dziennie np.
      > 800-900 km.


      To akurat jest proste- z taka jak zawsze, ale z gory planuje, ze "zrobienie"
      takiego dystansu zajmie mi 14-15 godzin. Predkosci nie dobiera sie w funkcji
      dystansu do przejechania, tylko w funkcji warunkow drogowych. Czyzbys sie z tym
      nie chcial zgodzic?
      • Gość: Mar Re: Do Mar'a IP: *.skorosze.2a.pl 22.09.03, 10:53
        Chyba nie powiesz, że w komunistycznej Belgii pracujecie 14-15 godzin dziennie?
        A poza tym nie gadaj, jak się nie znasz - w Belgii drogi wyglją zupełnie
        inaczej niż w Polsce, więc i zachowania na drodze są inne. Po dobrej
        autostradzie przejechanie 800 km nie powinno zająć więcej niż 6-7 godzin.
        • Gość: Doki Re: Do Mar'a IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 22.09.03, 12:30
          Myslalem o warunkach polskich. Masz rzecz jasna racje z tymi autostradami. Poki
          co, w Polsce autostrad jest jak na lekarstwo, wiec musisz planowac, ze 900 km
          przejedziesz w 15 godzin. Jesli nie- to znaczy, ze Twoje plany sa
          nierealistyczne, a co gorsza sa zagrozeniem dla innych. Nie jest przeciez tak,
          ze MUSISZ przejechac te kilometry. Mowisz po prostu "sorry, nie da rady, bede
          jutro" i czesc.

          PS: praca 15 godzin dziennie nie jest w moim fachu niczym szczegolnym.
          • Gość: Mar Re: Do Mar'a IP: *.skorosze.2a.pl 22.09.03, 12:35
            Ale ja nawet niespieszac się jeźdżę szybko, bo chociaż jeździć lubię, to
            wleczenie się w tempie pierdoloneza mnie nuży i nudzi.
            • lexus400 Re: Do Mar'a 22.09.03, 14:55
              Gość portalu: Mar napisał(a):

              > Ale ja nawet niespieszac się jeźdżę szybko, bo chociaż jeździć lubię, to
              > wleczenie się w tempie pierdoloneza mnie nuży i nudzi.


              Masz tak samo jak ja:))
              Pzdr.
        • Gość: niki Re: Do Mar'a :)))))) IP: *.stacje.agora.pl 22.09.03, 15:00
          Wykluczajac przypadek jezdzenia dookola, fizyczna niemozliwoscia jest
          przejechanie w Belgii 800 km autostrada.
          To zart :)))

          niki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka