Gość: Gregor
IP: *.cs.bialystok.pl
22.09.03, 09:19
Zgadzam się z Tobą bez zastrzeżeń. Nie ma co z tymi ludźmi rozmawiać, bo z
nimi się nie da. Jeżeli ktoś mnie wyprzedza "lepszym, gorszym" zawsze
zjeżdżam. Po co mu przeszkadzać, niech jedzie. I tego samego oczekuję kiedy
ja wyprzedzam. Często jeżdzę w "trasy" i zawsze mam taki przypadek: przede
mną np. 3 wózki, zamierzam wyprzedać daję kierunek i wciskam pedał. Prawie
jestem na lewym pasie a tu głupek też daje kierunek i wyprzeda. Więc muszę na
trzeciego, albo się chowam. Miałeś takią historię? Pierwszeństwo ma ten kto
jest pierwszy z "kierunkiem". Wydaje się, że o tym zapominają, albo nie
wiedzą Twoi rozmówcy. Jeżeli jadą np. 100-120 niech jadą jak najbliżej lewej
strony. Ja tak robię i krzywda mi się nie dzieje. Oni też tak mogą, tylko im
się nie chce i są złośliwi. To najczęściej właśnie oni doprowadzają do
konfliktów na drodze. Bo im się nie chce zjechać. A po co mam zjeżdżać? Mam
przecież prawo jechać jak mi się podoba. To jest właśnie ich myślenie.
Ciekawy jestem jaką prędkością by jechali gdyby musieli "zrobić" dziennie np.
800-900 km.