Gość: PsuBrat
IP: 10.129.136.*
15.01.02, 02:20
Wsród moich znajomych panuje opinia, że nie warto serwisować auta w ASO po
upływie gwarancji. Drogie części, droga robocizna, niemiła obsługa i takie
historie jak ta.
Moja znajoma oddała auto na zwykły przegląd po iluś tam kilometrach (ASO
Fiata). Był piątek, powiedziano jej, że dzisiaj się nie wyrobią (?) - auto
będzie do odbioru w poniedziałek po poł. Przy odbiorze dziewczyna
stwierdziła, że samochód (Punto) jest uszkodzony - miał lekko wgnieciony tylny
błotnik. Dodatkowo auto miało na liczniku (w stosunku doopisu na zleceniu) o
ponad 800 km więcej... Ktoś z pracowników ASO wypuścił się na weekend np. do
Zakopanego (odległość pasuje) i jeszcze dodatkowo uszkodził wózek!!! Kierownik
serwisu nie widział nic niestosownego w tym, ze próbowano wydać samochód
uszkodzony w serwisie - rozbrajająco stwierdził: "przeciez ma pani AC"!
Bagatelizował też stan licznika - tłumaczył, że ktoś się pomylił na zleceniu.
Po prostu chamstwo i tupet.
Wiem, że można znaleźć tez dobre ASO. Sam korzystam z takiej (nieregularnie -
auto jest po gwarancji) ale wcześniej musiałem się pożegnać z dwoma innymi
dealerami gdzie czułem sie bezczelnie rolowany. Tak więc w moim przypadku na
trzy ASO dwie nie spełniały moich oczekiwań. Z opowiadań znajomych tez wynika,
że muszą zawsze patrzeć mechanikom na ręce.
Czy w warsztatach zasadą jest krętactwo i kombinowanie a uczciwość jest czymś
wyjątkowym???
Pozdrawiam serdecznie.