Wątek pod wpływem innego wątku
Zawędrowałam tu jakiś czas temu, dzięki linkowi zamieszczonemu na
innym forum.
Link prowadził do watku o tym, jak oszczędzac na jedzeniu. Największe
poruszenie wywołał czyjś wpis o tym, jak robi zupe pomidorową- dodaje
keczupu do wody i wychodzi "pyyycha". Moja pomidowówka (nieskromnie
uważam że BOSKA

) jest gęsta, czerwona i aromatyczna, robię ją z
kartonu przecieru pomidorowego, dodaję kwaśnej śmietany, drobnego
makaronu i swieżej pietruszki. Koszt wielkiego gara tej zupy to
jakieś 5 zł - nikt chyba nie uzna że to rozrzutność.
Zajrzałam tu więc, bo byłam ciekawa kim (nie jak biednym/bogatym)
trzeba być, żeby karmić rodzinę rozwodnionym keczupem i jeszcze
twierdzić że to pyyycha
"Niestety" okazało się że pisze tu grupa zupełnie normalnych ludzi
("niestety" w cudzysłowie, bo lubię forumowe jatki

) Podczytuję,
nieraz wykorzystam czyjś pomysł.
Podsumowując - wpis o zupie z keczupu to dla mnie własnie
"dziadowanie", takie pseudo oszczędzanie kosztem zdrowia, pseudo- bo
koszt keczupowej zupy pewnie był zbliżony do tej mojej.
"Bycie oszczędnym" to segregowanie śmieci, nie wyrzucanie jedzenia,
energooszczędne żarówki czy (tak!) ustawienie lodówki tak, żeby w
lecie nie nagrzewało jej słońce.