Dodaj do ulubionych

bezrobotny facet

17.03.11, 23:32
Witam,

Do tej pory nie odzywałam się na zadnym forum, ale po prostu nie mam komu się wyżalić, a muszę wyrzucić z siebie to, co mnie gnębi. Otóż jestem w związku od ponad 7 lat, formalnie jesteśmy zaręczeni, ale nie planujemy ślubu (brak kasy, ale w duzej mierze chodzi o moje wątpliwości), kupilismy razem mieszkanie na kredyt (jeszcze 27 lat do spłaty). Problemem jest to, że mój facet po raz kolejny stracił pracę. Zaczął pracować 4 lata temu, w tej chwili rozstał się z piątą firmą, w której pracował. Dodam, że niestety w 4 na 5 przypadków to jemu wręczono wypowiedzenie, dwa razy powodem były kłopoty finansowe firmy, ale szczerze powiedziawszy nie do końca uważam ten fakt za jedyny powód zwolnienia. Dodam, że pracowal w działach handlowych, dwa spośród tych stanowisk miały charakter typowo telemarketingowy. Zarobki też nie były powalające. W ostatniej pray otrzymywał 1700 zł, no ale w porównaniu do poprzedniej pensji (1300 zł), to i tak było nie najgorzej.Tak naprawdę jedynie pierwsza praca była ok- z perspektywami, dobrymi zarobkami powyżej 2500 zł, na dodatek jeśli chodzi o nawał obowiązków i związanymi z nimi stres wszystko było w normie. Po tem już tylko w dół- praca na kilka miesięcy, często za niewiele więcej niż najniższa krajowa, bez widoków na cokolwiek... No i znowu du...! Nie mam pojęcia, jak szybko coś znajdzie, nie wiem też, czy ma sens żeby znowu szukał pracy w handlu, bo się chyba do tego po prostu nie nadaje. Absolutnie nie mam do niego o to pretensji- sama nie wyobrazam sobie siebie na stanowiskach sprzedażowych. Ale w zasadzie mój facet nie ma innych doświadczeń zawodowych, ani kwalifikacji. Wyksztalcenie średnie (prawdę mowiąc to zawalił ostatni rok studiów i nigdy na nie nie wrócił, nie obronił pracy magisterskiej), znajomość angielskiego na słabym poziomie, od zaledwie dwóch tygodni ma prawo jazdy, nie jest ani ambitny, ani zaradny. Nie wierzę już w to, że będzie lepiej, po prostu nie wierzę... Jakoś dajemy radę finansowo, bo moje dochody starczają na ratę kredytu, rachunki, jedzenie, ale nie ma mowy o czymkolwiek poza tym. Nie pamiętam już kiedy kupiłam sobie jakiś ciuch, buty, książkę, kiedy bylam w kinie, na kawie, w knajpce na piwie, nie wspominając o wakacjach. Liczenie każdej złotówki. Mam 31 lat, chcialabym mieć kiedyś dziecko, ale co będzie, gdy zajdę w ciążę, urodzę je. Nie ma mowy o opiece ze strony dziadków, w rachubę wchodzi jedynie żłobek lub opiekunka, a po prostu nie stać nas na takie wydatki. Jeśli poszlabym na wychowawczy, byłoby jeszcze gorzej. Mam dość biedowania, zamartwiania się o to, czy wystarczy do przysłowiowego pierwszego. Najgorsze jest to, że gdyby nie wspólne mieszkanie i kredyt, to chyba bym już z nim nie była. Wiem, że zawsze mogę się wyprowadzić, wynająć coś sobie, ale szkoda mi mieszkania, poza tym koszty wynajmu wyjdą bardzo podobnie, do obecnych. Nie ma też mowy, że moj facet wyprowadzi się i zostawi mi mieszkanie. W końcu ma rację- kupiliśmy je razem, obydwoje mamy do niego takie samo prawo. Z jednej strony jeszcze mi na nim zależy. Jest dobrym człowiekiem, w wielu sytuacjach był i jest w porządku, wiem, że mnie kocha, że mu na mnie zależy. Nie wiem o żadnych jego zdradach, flirtach, nałogach, nieślubnych dzieciach.... Tylko ten parmanentny problem z pracą. Wstyd mi o tym komukolwiek mówić- ukrywam to przed rodziną, znajomymi, przed wszystkimi... Mieszkamy w dużym mieście z jednym z najniższych w kraju wskaźników bezrobocia. Patrzę na moich znajomych i widzę, jak im się wiedzie w pracy. Nie jest źle- wielu z nich ciągle jest w tych samych miejscach, do których się zaczepili zaraz po studiach, awansują, coraz lepiej zarabiają. A mój facet- szkoda gadać. Nie mam już siły.Nie wiem, czy dam radę kolejny raz uslyszeć, że znowu dostał wypowiedzenie. Nie chcę się z nim kłócić, czy też mówić mu, że jest w tym zakresie do niczego, ani też prowadzić go za rękę. Jest dorosły, niegłupi. Na wszystkich moich znajomych i rodzinie robi wrażenie konkretnego, bystrego i zaradnego mężczyzny. Ale kompletnie nie przekłada się to na sferę zawodową. Probelemem są też jego ambicje. Czasem chciałabym, żeby po prostu poszedł do jakiejś fizycznej roboty, ale przynajmniej stałej, za w miarę normalne pieniądze, ale on na razie nie bierze tego pod uwagę. Największy problem to kredyt mieszkaniowy.... Gdyby nie on.... A tak blokada... Ciągle mi jeszcze na nim zależy, kochałam go bardzo, chyba nadal jeszcze nie do końca uczucia z mojej strony wystygły, ale widzę, że się pogrążam. Coraz częściej żałuję, że nie chciałam widzieć jego wad, miałam klapki na oczach. Trzeba było zostawić go, gdy zawalil studia (obiecywał mi wielokrotnie, że je dokończy, ale nic z tego nie wyszło; teraz nie ma na to szans, bo nawet nie ma na to kasy), a nie ladować się w kredyt. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że kredyt wzięliśmy, gdy wydawalo się, że jest ok, mieliśmy oszczędności, dobre prace obydwoje. Na dodatek wkurzają mnie relacje z jego rodzicami, ale to temat na inną historię. Zresztą, gdyby było wszystko dobrze z jego pracą, to problem rodziców nie bylby tak istotny... Jak mam postąpić, jak rozwiązać problem mieszkania (kompletnie nie opłaca się go sprzedawać)??? Czy mimo wszystko tkwić przy nim, bo może jeszcze wszystko się dobrze ułoży i wyjdziemy na prostą? A może myśleć o sobie i odejść, olać wszystko???
Obserwuj wątek
    • magdalaena1977 Re: bezrobotny facet 17.03.11, 23:43
      Przeczytaj sobie ten wątek - tam dziewczyna ma podobnego faceta, tylko wyszła za niego za mąż i ma dwoje dzieci.
      forum.gazeta.pl/forum/w,49213,123249536,123249536,Poradzcie_jak_pomoc_przyjaciolce_.html
      I mam jedno pytanie - czy Twój narzeczony wie, jak się czujesz ? i jak na to reaguje ?
      i jedną uwagę - jeśli chcesz mieć dziecko z zaradnym mężczyzną wink to z każdym rokiem będzie Ci trudniej znaleźć.
      • anetapzn Re: bezrobotny facet 18.03.11, 11:43
        magdalaena1977 napisała:

        > Przeczytaj sobie ten wątek - tam dziewczyna ma podobnego faceta, tylko wyszła z
        > a niego za mąż i ma dwoje dzieci.
        > forum.gazeta.pl/forum/w,49213,123249536,123249536,Poradzcie_jak_pomoc_przyjaciolce_.html

        To mój wątek, niestetysad radzę weż to pod uwagę, bo nie daj Bóg mozesz sie tak zaplątać jak moja przyjaciółka. A nie myślałaś o wizycie u psychologa, moze ci coś podpowie, chociażby jak porozmawiać z partnerem, albo coś innego. Jezeli nie masz pieniedzy na psychologa prywatnie, to (nie wiem gdzie mieszkasz) poszukaj w Ośrodkach Interwencji kryzysowej- są w większych miastach, tam są bezpłatni prawnicy i psycholodzy, pomogą ci, podpowiedzą.
    • gorczycaxxl Re: bezrobotny facet 17.03.11, 23:49
      To musisz sei zdecydować.
      Chcesz w tym związku trwać, nie chcesz?
      Chcesz miec z nmi dzieci, nie chcesz. Dopiero pozniej podejmiesz decyzje co dalej z kredytem

      Pozostaje sprzedaż mieszkania, uregulowanie kredytu i podzielenie tego co ew. zostało.

      Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, ze w domu mam podobny model. Mamy 6 latka. Wczoraj próbował cos ze swoim CV zrobić i bylo tak:
      ja je mu napisałam-jego było.. on nic umiał go napisać
      wysłałam je do firmy x (umiem pisać CV, nawet gdy ktoś ma pustkę zawodową zamiast życiorysu..)
      firma się odezwała
      dala mu zlecenie
      zlecenie zrobił..
      i..
      nie odezwali się po następne..

      z ciekawości zajrzałam do jego pracy i...
      szybko ją zamknęłam..
      ale coś w niej zgrzytało

      Mode ten model zyje w innym siwecie, moze.. problem jest w tym, ze zyjecie za twoje-u mnie tak jest, zyjemy dzieki MOJEJ ZARADNOŚCI, KRETYWNOSCI, POMYSŁOWOŚCI I PRZEBIEGŁOŚCI
      Chyba mają z nami za dobrze
      No ale ja mieszkanie mam na siebiesmile)) i bez kredytu
      Aktywizuj go, ja swojego prooobuuuujeesmile
      • gorczycaxxl Re: bezrobotny facet 17.03.11, 23:54
        przepraszam za.. niedociągnięcia w teksiesmile
      • deszcz.ryb Re: bezrobotny facet 18.03.11, 13:06
        Jedno pytanie - PO CO pisałaś mu to CV? Moim zdaniem on cię wykorzystuje - odwala byle co, bo wie, że żonka i tak za niego zrobi. Napisze, wyśle, pracę załatwi, może jeszcze posprząta i ugotuje? uncertain

        Sory za wścibstwo, ale to dla mnie sytuacja nie do wyobrażenia, jak ty z nim jeszcze wytrzymujesz? uncertain
    • linn_linn Re: bezrobotny facet 18.03.11, 08:20
      "Najgorsze jest to, że gdyby nie wspólne mieszkanie i kredyt, to chyba bym już z nim nie była."
      Sama sobie odpowiedzialas.
      • konwalia-82 Re: bezrobotny facet 18.03.11, 08:47
        masz 2 opcje:tkwić w tym dalej albo rozliczyć mieszkanie-sprzedać(nawet jak to neiopłacalne) albo go spłacić
        sama musisz zadecydować, proponuję sobie wypisać wszystkie za i przeciw biorąc pod uwagę 2 opcje za 10lat(z nim i bez)
      • anetapzn Re: bezrobotny facet 18.03.11, 11:44
        linn_linn napisała:

        > "Najgorsze jest to, że gdyby nie wspólne mieszkanie i kredyt, to chyba bym już
        > z nim nie była."
        > Sama sobie odpowiedzialas.
        Linn ma rację, jezeli sama tak myślisz...
    • ula27121 Re: bezrobotny facet 18.03.11, 08:57
      Ja bym na początek spróbowała uregulować sprawę mieszkania. Bo jeśli sama je spłacasz i Was utrzymujesz a mieszkanie jest na was, to w razie rozstania będziecie je dzielić na pół. Jakby mieszkanie było Twoje, to możesz sobie z nim być i się zastanawiać.
      • annie_83 Re: bezrobotny facet 18.03.11, 09:22
        ula27121 napisała:

        > Ja bym na początek spróbowała uregulować sprawę mieszkania. Bo jeśli sama je sp
        > łacasz i Was utrzymujesz a mieszkanie jest na was, to w razie rozstania będziec
        > ie je dzielić na pół.

        Nie będą dzielić na pół, bo nie ma wspólnoty małżeńskiej. Każde będzie musiało udowodnić, ile włożyło w mieszkanie i na tej podstawie dokunuje się podziałów.
        • ula27121 Re: bezrobotny facet 18.03.11, 10:46
          O widzisz. Nie wiedziałam. To nie jest najgorzej.
      • koronka2012 Re: bezrobotny facet 07.03.14, 20:08
        ula27121 napisała:

        > Ja bym na początek spróbowała uregulować sprawę mieszkania. Bo jeśli sama je sp
        > łacasz i Was utrzymujesz a mieszkanie jest na was, to w razie rozstania będziec
        > ie je dzielić na pół.

        Nie będą, bo nie są małżeńswem, w związku z tym każde jest w stanie wykazać ile zrobiło nakładów na spłatę kredytu. Ważne z czyjego konta idzie ta spłata.

        Swoją drogą - naiwność powinna mieć jakieś granice, pakowanie się w kredyt mieszkaniowy z życiowym nieudacznikiem, który ma 2 lewe ręce do pracy i brak chęci na rozwój zawodowy jest obarczone zbyt dużym ryzykiem.

        Ten związek nie rokuje, szczególnie że facet nic nie robi, żeby sobie jakoś polepszyć perspektywy zawodowe na przyszłość. Myślenie o dziecku w tej sytuacji to samobójstwo.
    • annie_83 Re: bezrobotny facet 18.03.11, 09:21
      > Najgorsze jest to, że gdyby nie wspólne mieszkanie i kredyt, to chyba bym już z
      > nim nie była. Wiem, że zawsze mogę się wyprowadzić, wynająć coś sobie, ale szk
      > oda mi mieszkania, poza tym koszty wynajmu wyjdą bardzo podobnie, do obecnych.
      > Nie ma też mowy, że moj facet wyprowadzi się i zostawi mi mieszkanie. W końcu m
      > a rację- kupiliśmy je razem, obydwoje mamy do niego takie samo prawo.

      A kto płaci ratę za mieszkanie? Zakładam, że nie on?

      Naprawdę szkoda Twojego czasu i życia na takiego faceta. sad
      • naturella Re: bezrobotny facet 18.03.11, 09:55
        Czy mieszkacie w Warszawie? Mozesz mi odpisac na maila.
      • nvv Re: bezrobotny facet 18.03.11, 10:36
        > Naprawdę szkoda Twojego czasu i życia na takiego faceta. sad

        Niesamowite jak mało trzeba aby ocenić drugiego człowieka: wystarczy jeden post anonimowej kobiety, jednostronna krótka relacja i już niektórzy wiedzą, że szkoda "życia na takiego faceta".

        Pracę każdy może stracić (szczególnie w takim kryzysowym okresie jaki mamy). Nie znamy relacji drugiej strony, a historia może być mocno jednostronna
        • ofelia1982 Re: bezrobotny facet 20.03.11, 16:42
          nvv, bardzo mądry post! Słowa autorki sa bardzo przekonywujące i przyznam, że też stanęłam po jej stronie, ale chyba masz rację - nie wiemy jak jest naprawdę, bo znamy relację tylko jednej strony. Poza tym też odnoszę wrażenie, że zamiast myśleć jak mu pomóc - ona juz sobie toruje drogę wyjścia i sprawdza swoje opcje (np. sprawa z mieszkaniem), żeby na tym wyjść jak najlepiej.
          Nie twierdzę, że tak jest, bo może faktycznie facet jest z gatunku tych, co się uczepił kobiety i czuje, że nie musi się starać, bo ona i tak spłąci ratę i zarobi na jedzonko.
          • mama_dorota Re: bezrobotny facet 07.03.14, 10:58
            Też się zgadzam. Sytuacja jest trudna i trzeba jej stawić czoła razem. Lata temu byłam w podobnej, ale z dwojgiem dzieci. Mój mąż ma znacznie niższe wykształcenie od mojego, więc zanim dzieci się urodziły mama ciągle mi "prorokowała", że będę go utrzymywać i w pewnym momencie na to wyglądało, jednak dopiero teraz potrafię należycie docenić fakt, że mój mąż ma zmysł przedsiębiorcy, może nie takiego, który zrobi nie wiem jakie pieniądze, ale takiego, który i zarobi i ma czas, do tego wiele potrafi i na przykład sam zbudował fundament domu. Przeszliśmy trudny okres, nadal zarabiam teoretycznie więcej od męża, ale to się wyrównuje, do tego mnie można zwolnić w ciągu 3 miesięcy, a on pracuje u siebie.

            Jest pewna ważna sprawa. Aby facet miał dużo wiary w siebie prawie zawsze potrzebuje kobiety, która w niego wierzy, docenia go i potrafi mu to okazać. Naprawdę warto nad tym pracować i będzie to wymagało mniej wysiłku, niż rozstanie i podzielenie "majątku". Bez tego oni albo w siebie nie wierzą albo nie mają dość motywacji.

            Autorko! Myślę o tobie z sympatią. Zdaję sobie sprawę jak kobieta czuje się w takiej sytuacji, szczególnie gdy obserwuje nieraz dalszy ciąg w otoczeniu, a także wtedy, gdy wokół widzi innych, którym wyszło. Doceniam też to, że starałaś się nam pokazać partnera dość obiektywnie, zwracając uwagę na to, ze jest z nim tej jeden główny problem i że doceniasz jego zalety.

            Wydaje mi się też, tak trochę czuję, że on tej pracy nie lubi i wolałby robić coś zupełnie innego. I trzeba to z niego wydobyć, nawet jeśli to jest szalone, odłożyć rozsądek na bok i o tym rozmawiać. To jest twoje zadanie.

            Dasz sobie radę i on sobie da radę, ale pracujcie nad tym razem smile.
    • volta2 Re: bezrobotny facet 18.03.11, 10:18
      w sumie to rodzina może bardzo dobrze działać, gdy jedno z małżonków poświęci się pracy zawodowej a drugie zajmie domem i dziećmi.
      ale żeby miało to sens, to praca zarobkowa musi dawać dobre efekty finansowe na koncie a druga osoba nie może mieć poczucia niespełnienia.

      jeśli nie są zachowane w/w proporcje układ zdrowo funkcjonował nie będzie.

      ty już się źle czujesz, bo efekty twojej tylko pracy aż tak dobre nie są i liczysz na współpracę, która nie rokuje. szczerze, nie dziwię się twoim lękom, ale z drugiej strony czy chciałabyś być wymieniona na model jeszcze lepiej zarabiający?(moją koleżankę mąż poinformował, że odchodzi, bo ona taka nieambitna, zarabia tylko 2 tysie a on potrzebuje zorientowanej na sukces koroporacyjnej suki... z 20 kołami na miesiąc - sam jako korporacyjny też tyle wyciągał. dziś są po rozwodzie, koleżance zostały dzieci z 2 tysiami alimentów i pensja, jemu znów chce się żyć, ma nowe dziecko). bo do tego się twoje rozmyślania sprowadzają, nic mu nie możesz zarzucić poza kwestią pracowania/zarabiania. i nawet chyba jeszcze go kochasz, choć wiesz, że powinnaś odejść.

      widać, że jesteś z pokolenia które przy doborze partnerów warunki finansowe stawia na równi z takimi jak warunki fizyczne, czy możliwości uczuciowe, nie jest to pewnie złe i oszczędza sporo kłopotów w przyszłości, ale u ciebie zaczyna to być jedyne kryterium. pewnie jako koleżanka z twojej klasy zostałabym na wieki panną, taki nierokujący finansowo model byłam/jestemsmile

      lepiej się rozstań, rozlicz mieszkanie już teraz i nie ładuj w nie więcej tylko swoich pieniędzy. na ratę zrzucajcie się po równo, i nie ma cię interesować, skąd bierze pieniądze. jak nie ma na ratę, niech się wyprowadzi a ty zacznij spłacać gościa. przy założeniu, że "mieszkania ci szkoda" i nie chcesz go sprzedać.

    • ogromna_carla Re: bezrobotny facet 18.03.11, 10:56
      Ja mogę się wypowiedzieć tylko pod kątem finansowym, i przyszedł mi do głowy taki pomysł: skoro facet nie zaraba zbyt dużo i jesteście przyzwyczajeni do tego poziomu (wstarcza na pokrycie minimalnych wydatków) to może warto żeby wrócił na studia i je dokończył? Jeżeli studiował dziennie to w łikendy mógłby dorabiać a jeśli zaoczne studia to chyba w ciągu tygodnia też by mógł pracować? Skoro to tylko rok to warto się przez rok potrudzić i po skończeniu studiów pewnie samoocena faceta wzrosnie i moze łatwiej będzie znaleźc prace?
      • ewagorak Re: bezrobotny facet 18.03.11, 11:16
        Pytania:
        - co Twój facet robi, żeby poprawić swoją sytuację zawodową?
        - co Twój facet robi, żeby poprawić Waszą sytuację ekonomiczną?
        - co Twój facet robi, żeby poprawić relacje w związku?
        Na razie to Ty się tym wszystkim gryziesz i ściągasz z niego emocjonalnie ciężar odpowiedzialności. On nadal będzie sobie spokojnie żył.

        • insignia928 bez owijania w ... 18.03.11, 12:03
          to, że na znajomych i rodzinie robi wrażenie bystrego i konkretnego (ciekawe czym?gadką?) to żaden argument, gdyż ma się nijak do rzeczywistości. ważniejsze są czyny, a nie wrażenie.
          kiedyś mój Tata powiedział taką frazę: ludzie się nie zmieniają.
          Ktoś zasugerował, żebyś zaczęła nad nim pracować. Owszem, można i popracować, ale materiał powinien się do tego nadawać.
          Kiepski materiał na ojca Twojego dziecka.
          Co do kredytu: ja się zastanawiam, jaki bank i na jakiej podstawie udzielił Wam tego kredytu? Czy mieliście wkład własny?
          Jeżeli tak, to ile wyniosła jego część? Możesz mu zadeklarować, że spłacisz tę jego część, niech się wyprowadzi, mieszkanie zostaje dla Ciebie. Resztę kredytu spłacasz sama i w ratach spłacasz jego część.
          Również można sprzedać mieszkanie (tu znaczenie ma to, kiedy był zaciągany kredyt, w jakiej walucie i czy będzie to się opłacało.)
          To, że nie jesteście w zwiazku małżeńskim, w tym przypadku, niestety, element negatywny,ale dochodza jeszcze wyższe koszty czynności cywilno-prawnych (przeniesienie własności na Ciebie).
          Nie trać z nim swojego czasu!
    • mlodyniedowziecia Re: bezrobotny facet 18.03.11, 12:13
      Może przedstawię chociaż jeden męski punkt widzenia.
      Faceci dzielą się na takich co im zależy i wyprują sobie żyły (ucząc się, pracując fizycznie, po godzinach itp), żeby ich kobieta (żona, a potem i dzieci) miały coraz lepiej i takich co żyją z dnia na dzień. Przyczyna jest nieważna (wypalenie zawodowe, lenistwo, kastrująca matka lub partnerka) liczy się skutek.
      Miałaś "przyjemnośc" trafić na drugi typ (lub zmienił sie w trakcie). Widzę po swoich koleżankach, które męczą się z takimi facetami, że warto uciekać póki czas. Dlaczego?
      - lata lecą, Twój zegar biologiczny tyka (dziecko) a on nie bierze za nic odpowiedzialności (nawet za swoje studia),
      - nic się nie zmienia chyba że na gorsze (pracuje krótko i za grosze),
      - nie ma planu na życie (praca, dziecko, dom), ani z tego co piszesz istotnego hobby,
      - utrzymujesz go (moja koleżanka swojemu narzeczonemu płaciła nawet kieszonkowe i dawała kasę, żeby kupił jej prezent) co dla przeciętnego faceta jest po prostu uwłaczające (według przedwojennego kodeksu honorowego "niehonorowym jest ten kto przyjmuje utrzymanie od kobiet nie będących jego krewnymi")
      - jak już będziesz w moim wieku (35) to przekonasz się, że sensowni faceci są albo zajęci, albo po poważnych przejściach, albo do niczego.
      Co do mieszkania to nie napisałaś na kogo kupione jeśli na Ciebie to nie musisz pytać, jeśli na spółke to przy podziale możesz udowadniać, że to ty płaciłaś i dostaniesz większość kasy. Ale krótko - warto sprzedać
      • insignia928 Re: bezrobotny facet 18.03.11, 12:21
        w 100% się zgadzam z mlodyniedowziecia.
        uciekaj póki czas!
        sprawy da się pozałatwiać.
      • triss_merigold6 Re: bezrobotny facet 18.03.11, 12:26
        Podpiszę się pod młodymniedowzięcia.
        Sprawę z mieszkaniem można rozstrzygnąć na drodze sądowej udowadniając kto miał większy wkład. Dziewczyna na tym pewnie straci, ale lepsza strata nastu tysięcy niż reszty życia.
        Z opisu sądząc to facet jest zwyczajnym leniem, nie rokuje jako materiał na ojca dzieciom.
        • chwalipieta Re: bezrobotny facet 18.03.11, 12:49
          facet przyzwyczaił sie do dobrego i ma ZERO ambicji. jeżeli jest jeszcze slaby psychicznie to wpadnie w alkoholizm i wtedy będziesz miała duży problem.

          powodzenia
          • triss_merigold6 Re: bezrobotny facet 18.03.11, 12:55
            Wbrew pozorom łatwiej pozbyć się z życiorysu alkoholika, niż faceta, który TYLKO nie pracuje i jest TYLKO niezaradnym, roszczeniowym leniem. Przecież on taki dobry miś i stara się ale mu kłody pod nogi rzucają, a zła kobieta zamiast wspierać misia jeszcze od niego wymaga.
            • insignia928 Re: bezrobotny facet 18.03.11, 12:59
              jak on to taki dobry miś i stara się to niech się stara, w samotności, widocznie do związku z kobietą jeszcze nie dorósł ani emocjonalnie, anie zawodowo, ani finansowo.
              • triss_merigold6 Re: bezrobotny facet 18.03.11, 13:03
                To ironia była.
                I niech autorka nie liczy na to, że - gdyby pojawiło się dziecko - niezadarny miś przejąłby obowiązki dziecięco-organizacyjno-domowe. Im dłużej z nim jest tym ma mniejsze szanse na poznanie kogoś sensownego i dzieci, bo zegar biologiczny tyka nieubłaganie.
                • chwalipieta Re: bezrobotny facet 18.03.11, 13:07
                  racja, będzie miała dwójkę dzieci na utrzymaniu.
                  • pulcino3 Re: bezrobotny facet 18.03.11, 14:33
                    życie masz tylko jedno, warto je marnować?
                    • arubaa Re: bezrobotny facet 20.03.11, 12:56
                      Lepiej rozstać się teraz niż obudzić z ręką w nocniku za 10 lat,gdy będzie już za późno na dziecko i znalezienie normalnego faceta.
      • joa-aa Re: bezrobotny facet 07.03.14, 20:32
        Ze co??, niby plan na zycie to dziecko, zona i praca do emerytury..??? I to ma byc wytyczna dla innych i miernik?
        Przedwojenne kodeksy?? Największa hołota byla przedwojenna. Teraz sa emerytami-pasożytami..


        mlodyniedowziecia napisał:

        > Może przedstawię chociaż jeden męski punkt widzenia.
        > - lata lecą, Twój zegar biologiczny tyka (dziecko) a on nie bierze za nic odpow
        > iedzialności (nawet za swoje studia),
        > - nic się nie zmienia chyba że na gorsze (pracuje krótko i za grosze),
        > - nie ma planu na życie (praca, dziecko, dom), ani z tego co piszesz istotnego
        > hobby,
        > - utrzymujesz go (moja koleżanka swojemu narzeczonemu płaciła nawet kieszonkowe
        > i dawała kasę, żeby kupił jej prezent) co dla przeciętnego faceta jest po pros
        > tu uwłaczające (według przedwojennego kodeksu honorowego "niehonorowym jest ten
        > kto przyjmuje utrzymanie od kobiet nie będących jego krewnymi")
        > - jak już będziesz w moim wieku (35) to przekonasz się, że sensowni faceci są a
        > lbo zajęci, albo po poważnych przejściach, albo do niczego.
        > Co do mieszkania to nie napisałaś na kogo kupione jeśli na Ciebie to nie musisz
        > pytać, jeśli na spółke to przy podziale możesz udowadniać, że to ty płaciłaś i
        > dostaniesz większość kasy. Ale krótko - warto sprzedać
    • ladyjm Re: bezrobotny facet 21.03.11, 07:57
      ODEJSC i nie ogladac sie za siebie. o rany, jak to niektore babki lubia sie same oszukiwac.
      • bea_safir Re: bezrobotny facet 21.03.11, 09:33
        Jest jeszcze opcja - ty pracujesz,on zostaje z dzieckiem w domu.
        U nas się sprawdza - ja wróciłam na etat, tata dziecka w tym czasie jest z nim.
        Po południu i wieczorem pracuje.

    • ablims Re: bezrobotny facet 21.03.11, 10:05
      Jeśli nic nie robi i nie kwapi się do jakiejkolwiek roboty to nie ma sensu takiego " trzymać".
      Sytuacja się zmienia jak będzie chciał, lub gdy widzisz że zajmie sie rodziną i domem. Ale po Twoim opisie widze, że nie bardzo.
      Znam facetów którzy nie pracują i są utrzymywani przez żony, jedni do darmozjady, a natępni to tacy co ze świeczką szukac, bo mimo że żona utrzymuje to w domu zajmie się dziecmi, ugotuje, posprząta, załatwi wszyskie sprawy na bieżąco, zrobi zakupy, opłaty, przypilnuje rachunków i zrobi budżet awaryjny i jeszcze wieczorkiem zadowoli żone. tongue_out
      Osobiście znam takie małżeństwo, dziewczyna jest strasznie o męża zazdrosna, mówi że nie żałuje ani przez chwile.
      • black_halo Re: bezrobotny facet 09.03.14, 10:31
        > Jeśli nic nie robi i nie kwapi się do jakiejkolwiek roboty to nie ma sensu taki
        > ego " trzymać".
        > Sytuacja się zmienia jak będzie chciał, lub gdy widzisz że zajmie sie rodziną i
        > domem. Ale po Twoim opisie widze, że nie bardzo.

        Ja z tego opisu widze, ze facet sie stara jak moze bo w koncu nawet jak my 4 razy wreczono wypowiedzenie to jednak szukal innej roboty a przeciez wielu by usiadlo i sie zalamalo. W Polsce w ciagu ostatnich paru lat znacznie wzrosla liczba samobojstw, chyba nie z tego dobrobytu.

        Zastanowilabym sie nad zmiana zawodu i tyle.
    • fasolka6 Re: bezrobotny facet 06.03.14, 20:21
      Hej mam ten sam problem co Ty,tylko bez mieszkania i kredytu,my wynajmujemy,kazalam mu wrocic do domu jaksie ogarnie i znajdzie prace moze wrocic.pozdrawiam
      • panda74 Re: bezrobotny facet 06.03.14, 20:43
        Wątek sprzed 3 lat... uncertain
        • anula36 Re: bezrobotny facet 06.03.14, 21:57
          tym bardziej ciekawe jak sie skonczylsmile
        • mama_dorota Re: bezrobotny facet 07.03.14, 12:31
          panda74 napisała:

          > Wątek sprzed 3 lat... uncertain

          No właśnie. Niestety. Swoją drogą ciekawe jak to się rozegrało.
    • martini-7 Re: bezrobotny facet 07.03.14, 15:16
      Stres związany z kasą zabija to co jest między wami, choć z drugiej strony "tyle wiemy o sobie na ile nas sprawdzono", w ciężkich sytuacjach można się świetnie sprawdzić jako para. Może po prostu szczerze z nim pogadaj, powiedz co czujesz, nie krzycz, nie złość się, tylko wyjaśnij mu, że nie jest Ci lekko. Nie obwiniasz go, piszesz, że zależy Ci jeszcze, a przynajmniej tak sądzisz. Może zwykła szczera rozmowa wiele zmieni. Ustalcie coś razem. Narzeczony ma wielkie ambicje i praca fizyczna go nie kręci, uświadom go, że ok, ale ambicja to nie tylko w pracy się wyraża, może się dokształcać, czytać czy co tam lubi po pracy, a jeśli marzy mu się kariera zawodowa to, przecież nic nie stoi na przeszkodzie by ją rozwijał, ale najpierw trzeba wyprostować waszą sytuację finansową, a tu niestety zakasać rękawy trzeba i brać pracę jaka jest, żadna uczciwa praca nie hańbi, a jak już się odbijecie od dna, to przecież może założyć sobie nawet działalność i wyrażać swoją ambicję zawodową pracując na własny rachunek, zwłaszcza, ze z tego co piszesz to głupi nie jest.
    • stokrota113 Re: bezrobotny facet 07.03.14, 19:43
      Na początku było mniej więcej równo. Później przez 2-3 lata ja nas głównie utrzymywałam. Wkurzałam się, bo nie raz brałam ciężką prace fizyczną, nie związaną z zawodem, bo była okazja zarobienia bo wiedziałam, że potrzebujemy pieniędzy a druga połowa nie wykazywała zainteresowania niczym poza narzekaniem i wydawaniem pieniędzy. Może miałam chwilami żal, że mi nie pomaga ale kochałam go bardzo i chciałam z nim być. Później on znalazł pracę, w której awansował i zarabia teraz lepiej niż ja. Od kilku lat on głównie utrzymuje naszą rodzinę a ja mogłam sobie pozwolić na zmianę pracy na mniej dochodową, ale niestresującą. Czasami jak patrzę na znajomych, to wydaje mi się, że wystarczy mieć szczęście i z dnia na dzień sytuacja finansowa potrafi się mocno zmienić. Chociaż to też działa w drugą stronę i łatwo jest stracić.
    • beverly1985 Re: bezrobotny facet 08.03.14, 13:22
      Mnóstwo rodzin tak zyje- tyle ze zazwyczaj to kobieta jest niezaradną i nieambitną stroną. Żyją i sa zadowoleni. Laski nie wracają do pracy "bo nie ma gdzie wracać", "bo nie zarobię na niańkę", "bo wyciagam tylko minimalna krajową" i jakoś nikt ich źle nie ocenia.
      Może taki układ i wam by pasowal?
      • martini-7 Re: do beverly1985 09.03.14, 11:40
        beverly1985 to co piszesz jest bardzo niesprawiedliwe, nie wiem czy masz rodzinę czy masz dzieci, ale kobiety nie są niezaradne czy nieambitne, często zostają w domu z dzieckiem poświęcając więcej niż pracę, poświęcając całą siebie, wychowanie dziecka to praca 24/7, owszem często nie wracają na stanowiska jakie pozostawiły, niestety większość z nich musi się potem zadowolić niższym stanowiskiem bo "wypadły z obrotu".
        Jednak znam wiele przypadków kiedy kobiety wychowują i pracują, lub zaraz po macierzyńskim czy wychowawczym wracają do pracy, bywa, że wracają i po latach, ale wracają, a nawet kiedy siedziały w domu starały się grosz dorobić. Owszem znam i przypadki które mają prawie nastoletnie dziecko i nie idą bo wychowują, coś tam szukają pracy, ale nie obrażają się nie znajdując jej, ale to już coraz mniej takich jest, przynajmniej w moim otoczeniu.
        Jakby jednak nie było, wychowanie dziecka to też nie lekka praca, pewnie dlatego w Niemczech przez pewien czas rodzic zostający z dzieckiem w domu dostaje od Państwa kasę. Taka pensja za pracę wychowawczą.
        • beverly1985 Re: do beverly1985 10.03.14, 21:18
          Czy ja wrzucam do jednego worka wszystkie gospodynie domowe?
          Mówię ze istnieje wiele takich pań, które nie pracują dlatego, ze wlasnie im się nie chce, sa niezaradne, nie mają doświadczenia zawodowego i nie próbują go zdobyć. I nie ma o nich wątkow na forach, niepracująca kobita jest akceptowana społoecznie (nawet jesli nie ma gromadki dzeci w domu).
          • mama_dorota Re: do beverly1985 11.03.14, 09:25
            > niepracująca kobita jest akceptowana s
            > połoecznie (nawet jesli nie ma gromadki dzeci w domu)

            Nie masz racji. Bodajże rok temu jeden pan wyżalił się na sytuacje z żoną, która nie chciała iść do pracy, bo perfekcyjnie opiekowała się 9-latkiem, a on martwił się co by się stało z rodziną, gdyby jego zabrakło w tej sytuacji. Inny skarżył się na problem z żoną, która studiowała, nie pracowała, a jednocześnie nie chciała na niczym oszczędzać, gdy on oszczędzał uważała, że jest skąpy. Inny skarżył się na żonę, która opiekując się dzieckiem mało pracowała, ale nieźle na tym zarabiała. Pamiętam, że ogół forum bronił tylko tej ostatniej.
    • black_halo Re: bezrobotny facet 09.03.14, 10:28
      > Witam,
      >
      > Do tej pory nie odzywałam się na zadnym forum, ale po prostu nie mam komu się w
      > yżalić, a muszę wyrzucić z siebie to, co mnie gnębi. Otóż jestem w związku od p
      > onad 7 lat, formalnie jesteśmy zaręczeni, ale nie planujemy ślubu (brak kasy, a
      > le w duzej mierze chodzi o moje wątpliwości), kupilismy razem mieszkanie na kre
      > dyt (jeszcze 27 lat do spłaty). Problemem jest to, że mój facet po raz kolejny
      > stracił pracę. Zaczął pracować 4 lata temu, w tej chwili rozstał się z piątą fi
      > rmą, w której pracował. Dodam, że niestety w 4 na 5 przypadków to jemu wręczono
      > wypowiedzenie, dwa razy powodem były kłopoty finansowe firmy, ale szczerze pow
      > iedziawszy nie do końca uważam ten fakt za jedyny powód zwolnienia. Dodam, że p
      > racowal w działach handlowych, dwa spośród tych stanowisk miały charakter typow
      > o telemarketingowy.

      Nie wiem na jakim Ty swiecie zyjesz ale w dzialach handlowych jest duza rotacja bo zazwyczaj istnieja "normy do wyrobienia" i jak tych norm nie wyrobisz to wylatujesz. Jesli wiecej osob tych norm nie wyrobi to firma ma problemy i tyle. Nie wiem tez czy zdajesz sobie z tego sprawe ale owe normy sa coraz bardziej wysrubowane i wiekszosci ludzi sie to nie udaje. Dla firmy zaden problem, jednemu wreczy sie wypowiedzenie zeby zatrudnic kogos z urzedu pracy, z dotacja. A jak skonczy sie dotacja to sie wymieni na innego.

      Problem nie lezy w Twoim facecie tylko w rynku pracy. Moze jestes troche oderwana od realiow ale zobacz ile ludzi pracuje na zlecenie, o dzielo albo i na czarno.

      Telemarketing czy handel - bardzo trudno znalezc po tym inna prace. Wlasciwie jedyna sensowna rada jaka mozna wam dac to albo wyniesc sie za granice, gdzie zareczam Ci, ze Twoj facet jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki zamini sie w pracownika roku albo wlasnie skonczyc kurs ukladania kafelkow czy hydrauliki jakiejs.
      • alpepe Re: bezrobotny facet 09.03.14, 22:08
        wątek sprzed 3 lat!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka