11.10.11, 09:33
Czy zostaliście wychowani w przeświadczeniu, że rolą rodziców jest finansowe holowanie dzieci do końca życia?
Że dzieciom się należy? Że wszystko dla nich?

Czytam niektóre wątki i nie mogę dojść do siebie z wrażenia. Nie sądziłam, że tylu dorosłych (mniej lub bardziej) ludzi może mieć żal do rodziców (często już starszych), że im czegoś tam (pieniędzy) nie dają. Bo im się qrwa należy.
Obserwuj wątek
    • zuzanna56 Re: Mama daj 11.10.11, 09:43
      Wręcz przeciwnie. Zostałam wychowana inaczej.
      • bal.cer Re: Mama daj 11.10.11, 12:22
        Ja tak samo, ale to chyba też dlatego że w domu rodzinnym nigdy się nie przelewało. Co prawda nie było biedy ale też bez luksusów. Chyba to "mamo daj" najczęściej wynoszą dzieci z "nowobogackich" rodzin.

        --
        konto dla dziecka
        • zuzanna56 Re: Mama daj 11.10.11, 15:07
          Czy z nowobogackich? Czy ja wiem, to chyba raczej kwestia wychowania. Ja pochodzę z normalnego domu, średnio zamożnego, na pewno nie bogatego.
          • ladyjm Re: Mama daj 25.10.11, 12:26
            Ja tez zostałam inaczej wychowana, zadne mamo daj nie wchodzi w rachube. Ba, pracować dorywczo zaczęłam już w liceum, a na studiach cały czas pracowałam i to na pełen etat.
    • araceli Re: Mama daj 11.10.11, 09:47
      Ja nie zostałam wychowana w przeświadczeniu, że rodzice są od dawania. Natomiast na pewno 'zasadą' jeżeli można było to tak nazwać, było to, że rodzina sobie pomaga. Oczywiście nie zawsze są to możliwości finansowe - np. moja mama zajmuje się dziećmi kuzynki, kiedy ta pracuje popołudniami a w zamian za to kuzynka pomaga mamie przywożąc ciężkie zakupy itp. Finansowo to w miarę możliwości.

      No i też generalną zasadą jest to, że jak już powołało się na świat dziecko to trzeba starać się zapewnić mu jak najlepszy start. Nie koniecznie ma to oznaczać odejmowanie sobie od ust i chodzenie 10 lat w jednym płaszczu ale mimo wszystko - dzieci pierwsze. I nie zabawki czy rozrywka ale edukacja, zdrowie.
      • amandaas Re: Mama daj 11.10.11, 19:55
        > No i też generalną zasadą jest to, że jak już powołało się na świat dziecko to
        > trzeba starać się zapewnić mu jak najlepszy start. Nie koniecznie ma to oznacza
        > ć odejmowanie sobie od ust i chodzenie 10 lat w jednym płaszczu ale mimo wszyst
        > ko - dzieci pierwsze. I nie zabawki czy rozrywka ale edukacja, zdrowie.

        Nic dodać nic ująć, jedynie może dodałabym że jednak trochę tej rozrywki, mądrej rozrywki dziecku trzeba zapewnić smile

        Mazel, można powiedzieć, że w pewnym sensie zostałam wychowana w przeświadczeniu że "wszystko dla dzieci". Pieniądze były więc rodzice od ust sobie nie odejmowali, ale dużo pakowali we mnie i rodzenstwo. Nie na zachcianki i głupoty, ale na wakacje, sporty, języki, hobby.
        To samo mam zamiar "oddać" swoim dzieciom i osobiście uważam to za słuszny układ.
    • mar_bo Re: Mama daj 11.10.11, 09:48
      Ja zostałam wychowana w inny sposób. Moi rodzice czasami pomagają mojej rodzinie, jednak jest to wyłącznie ich dobra wola. Jestem im wdzięczna, ale nigdy nie uważałam, że to ich obowiązek. I mówię tu zarówno o pomocy finansowej jak i o np. o opiece nad dzieckiem itp.
      Domyślam się o jaki wątek Ci chodzi, ale wydaję mi się, że tym osobom nie chodzi, że rodzice nie pomagają tylko o to, że jednemu dziecku pomagają a innemu nie.
      • verdana Re: Mama daj 11.10.11, 09:58
        Moi rodzice pomagają, ja pomagam - ale wszystko na zasadzie kompletnej dobrowolnosci. Mogę synowi z prawdziwą przyjemnoscią kupić kuchenkę, na ktorą mnie samą nie stać do domu, pod warunkiem jednak, ze to jest prezent, syn nie oczekuje, ze mu kupię, nie wymaga, a wręcz próbuje się dołożyć. Gdyby uwazał, ze cos mu sie nalezy, to musiałby sobie to kupować samsmile
    • agpagp Re: Mama daj 11.10.11, 10:50
      chyba wiem o który wątek Ci chodzi ... nie wypowiadałam się w nim bo i nic do powiedzenia nie mam. Nigdy nic od rodziców nie dostałam ( chociaż kilka razy byłam w więcej niż trudnej sytuacji) i tez niczego nie oczekuję. Jeżeli czegoś potrzebuję , na coś się decyduję jako osoba dorosła sama biorę za to odpowiedzialność.
    • aurinko Re: Mama daj 11.10.11, 11:06
      Nie. Moi rodzice nie mieli możliwości, nawet jakby chcieli, finansowania mnie. Owszem to, co było niezbędne dopóki nie poszłam do pierwszej pracy (wtedy wyprowadziłam się z domu), teraz w miarę możliwości staram się pomóc mamie, bo robi się u niej krucho (zwłaszcza po tym jak dowalili jej czynsz ponad 600zł), a pomoc od mojej mamy polega głównie na tym, że moje dzieciaki mogą do niej jechać kiedy chcą i są zawsze mile widziane. To ważniejsze niż kilka złotych. Nie wyobrażam sobie postawy "daj bo mi się należy", nawet jakby moja mama spała na pieniądzach.
      • korniz Re: Mama daj 11.10.11, 11:13
        a najwieksze piekło jest przy spadku czy przy testamencie.
        • aurinko Re: Mama daj 11.10.11, 11:24
          korniz napisała:

          > a najwieksze piekło jest przy spadku czy przy testamencie.

          My właśnie, aby w przyszłości uniknąć takiej sytuacji, przy wykupie mieszkania przepisujemy mieszkanie na mnie, aby moja siostra, która od kilkunastu lat ignoruje mamę, nie upomniała się o spadek. W sytuacji, gdy na wykup mieszkania ja biorę kredyt i ja go będę spłacać, a moja siostra udaje, że nie zna mamy uważam, że szczytem bezczelności byłoby pojawienie się jej w celu ew. podziału spadku uncertain
          • akacjax Re: Mama daj 11.10.11, 17:09
            No ale szczyt bezczelności może skorzystać z tzw. zachowku...i się o coś upomnieć. Niektóre typy tak mają, niestety.
            • amandaas Re: Mama daj 11.10.11, 19:58
              Dokładnie. Aurinoko, uważaj, bo to że mama przepisze mieszkanie na Ciebie za życia nie znaczy że siostra nie może się o nie upomnieć.
              • aurinko Re: Mama daj 12.10.11, 09:15
                hm.. a możecie podrzucić jakiegoś linka z przepisami na ten temat? Mieszkanie jest komunalne, w chwili wykupu od miasta ma być przepisane na mnie. Mama będzie nadal tam mieszkać. Czy przy przepisaniu na niepełnoletnie moje dzieci (wnuki mojej mamy) też ten zachowek obowiązuje? Jak to obejść sad Moja siostra od kilkunastu lat nie interesuje się rodziną, mimo, że mieszka w tym samym mieście, na wykup mieszkania ja wykładam pieniądze, siostra wiadomo ani złotówki nie dorzuci, z jakiej racji ma się jej coś potem należeć? Moja mama nie życzy sobie aby ona do czegokolwiek rościła sobie prawa...
                • amandaas Re: Mama daj 12.10.11, 12:55
                  Tak, nawet o to mieszkanie które zostało przepisane na Ciebie siostra może sobie rościć zachowek. Chyba, że to Ty je wykupiłaś za swoje pieniądze(nie może być nawet tak, że pieniądze jako darowiznę dostałas od mamy i kupiłaś bo również te pieniądze wliczają się do zachowku).
                  Nie można tego obejść tak na 100%. Należy w testamencie wydziedziczyć Twoją siostrę, ale nawet to może podważyć chyba że spełnia jeden lub więcej z 4 (bodajże 4, prawnikiem nie jestemsmile) warunków wydziedziczenia, a z tego co piszesz tak jest. Tylko że jeszcze musiałabyś to udowodnić w sądzie. Jak chcesz, to pisz na priva, wyjaśnię Ci co jeszcze wiem, bo to sprawy trudne i śmierdzącesmile
                • jagoda85 Re: Mama daj 14.10.11, 23:19
                  Unikniesz zachówku, jeśli mieszkanie zostanie wykupione na nazwisko twojego dziecka, nie przepisane przez dziadków, ale kupione na nazwisko dziecka. U moich znajomych była taka sytuacja, że babcia została sama w mieszkaniu komunalnym, znajomi wykupili to mieszkanie za swoje pieniądze na nazwisko swojego dziecka. Babcia dalej tam mieszkała sama, potem jak wnuk zaczął pracować to zamieszkał z babcią i opiekował się nią. Najzabawniejsze było to, że babcia proponowała, żeby któreś z dzieci kupili sobie to mieszkanie, synowie powiedzieli, że ich to nie interesuje, a jak znajomi kupili za swoje pieniądze, to zaczęli mieć pretensje i chcieli, żeby babcia dała to mieszkanie któremuś z ich dzieci. Sprawa oparła się o adwokata, ale nic nie mogli zrobić, bo babcia nie była właścicielką. żeby było zabawnie, to jak wnuk sprzedał po śmierci babci mieszkanie, żeby kupić sobie większe, to cała rodzina się obraziła, bo jak mógł go sprzedać, mało tego oni uważali, że on powinien się podzielić z nimi kasą, za sprzedane mieszkanie. Nic nie mogli zrobić, bo nie mieli takiego prawa.
                  • amandaas Re: Mama daj 15.10.11, 13:38
                    Nie mogli nic zrobić dlatego, że mieszkanie wykupili znajomi a nie potencjalni spadkobiercy. Gdyby babcia wykupila mieszkanie na nazwisko swojej córki (za swoje pieniądze, nie córki) to i tak reszta spadkobierców może się upomnieć o zachowek, ze względu na to, że babcia jakby przekazała swojej córce darowiznę w postaci kwoty równowartej mieszkaniu. Także na jeden pies wychodzi;/
                    • jagoda85 Re: Mama daj 15.10.11, 16:13
                      Nie zrozumiałaś mnie. Mieszkanie było komunalne, zostało wykupione przez córkę, za jej własne pieniądze, ale wykupione było na jej syna, czyli wnuka babci. Wszytko zostało załatwione łącznie z aktem notarialnym na dziecko i wpisem do ksiąg wieczystych. Dziecko od tego momentu było właścicielem mieszkania. Nie może być tutaj żadnej darowizny. Musi być akt notarialny na kupno tego mieszkania na dziecko. Zachówek nie ma tu nic do tego.
                      • amandaas Re: Mama daj 15.10.11, 18:19
                        Ale jeśli ta matka która wykupiła synowi mieszkanie, ma jeszcze inne dzieci, to one również mogą się tego czepiaćsmile Wykupienie mieszkania na dziecko jest w pewnien sposób darowizną, która w wypadku ewentualnej sprawy o podział reszty majątku po śmierci tej matki będzie brana pod uwagę.
            • aurinko Re: Mama daj 12.10.11, 09:11
              akacjax napisała:

              > No ale szczyt bezczelności może skorzystać z tzw. zachowku...i się o coś upomni
              > eć. Niektóre typy tak mają, niestety.

              O ile się orientuję to nie można się o zachowek upominać, jeśli wszystko co miało wartość za życia zostało przepisane na inną osobę? chyba, że jestem w błędzie...
              • lolka.77 Re: Mama daj 12.10.11, 09:18
                No niestety. Od darowizny na rzecz przyszłych spadkobierców należy się zachowek. Coś mi się kojarzy termin 10 lat, ale nie jestem pewna.
                Ale tu ma być chyba od razu wykup na twoje imię, więc to nie będzie darowizna.
                • lolka.77 Re: Mama daj 12.10.11, 09:21
                  Ja podobną sprawę rozwiązałam umową dożywocia - w KW wpisana jestem jako właściciel, a w obciążeniach KW jest służebność mieszkania i utrzymania. W chwili podpisania umowy własność przeszła na mnie, a umowa traktowana jest jak umowa sprzedaży bezgotówkowej (za dożywotnie utrzymanie osoby która była właścicielem)
                  • amandaas Re: Mama daj 12.10.11, 12:57
                    E-e, też tak próbowałam i to też podlega roszczeniom o zachowek. Wprawdzie masz jeszcze mocniejsze argumenty przeciw, ale sprawe o zachowek można Ci dalej założyć. Spadkobiercy mają na to czas do 5 lat od smierci bądź otwarcia testamentu.
              • verdana Re: Mama daj 12.10.11, 09:19
                Nie wiem, czy dobrze mówię - ale gdy kupowaliśmy mieszkanie synowi, prawnik mowił, ze do pieciu lat po darwowiźnie mieszkanie wlicza się do spadku - nie oznacza to, ze rodzeństwo mogloby zabrać mieszkanie, ale liczyłoby się,z e syn spadek w wysokosci wartosci mieszkania już dostał. Czyli jeśli bylby to nasz jedyny majątek, to pewnie przez pięć lat po darowiźnieo zachowek można się upomnieć.
                Ale prawa dziedziczenia uległy ostatnio zmianie, więc lepiej sprawdzić.
                • lolka.77 Re: Mama daj 12.10.11, 09:23
                  wliczenie darowizny do spadku a zachowek to są dwie odrębne kwestie.
                  • verdana Re: Mama daj 12.10.11, 09:32
                    Ale gdy się wlicza do spadku można zażądać zachowku...
                    • lolka.77 Re: Mama daj 12.10.11, 09:59
                      z tego co pamiętam to albo się wlicza do spadku, albo się chce zachowku. Można też chcieć zachowku od spadku. Kombinacji jest mnóstwo i osoba "poszkodowana" ma różne możliwości. Trzeba to dokładnie posprawdzać z każdej strony - i nie zawsze notariusz da dobrą radę. Najlepiej zasięgnąć rady u przynajmniej dwóch. W moim przypadku (fakt, że przepisy sprzed 3 lat) darowizna nie chroniła mnie przed niczym. Druga osoba, która miałaby prawo do spadku miałaby 10 lat na podważenie darowizny i wciągnięcia jej do masy spadkowej, lub żądać zachowku, po 10 latach cofnięcie już było nie możliwe, ale zachowek nadal ważny. Jeszcze czegoś termin 5 lat dotyczył, ale nie pamiętam dokładnie sad
                      • aurinko Re: Mama daj 12.10.11, 11:26
                        No to mnie dziewczyny zaskoczyłyście... trzeba więc pogłówkować jak tę sprawę dobrze rozwiązać sad
                        • lolka.77 Re: Mama daj 12.10.11, 13:46
                          poczytaj sobie o umowie dożywocia - na 100 % rozwiązuje problemy ze spadkiem i zachowkiem.
                • amandaas Re: Mama daj 12.10.11, 12:58
                  Do spadku wlicza się zawsze, a upomnieć można się do 5 lat po śmierci spadkodawcy. (z tego co wiem, prawnikiem jak powtarzam nie jestemsmile)
                  • akacjax Re: Mama daj 12.10.11, 17:45
                    Przepisy się czasem zmieniają...sprawy testamentowe jakoś teraz w październiku, ale ogolne info o zachowku:
                    spadki.wieszjak.pl/zachowek-i-dzial-spadku/78828,Czym-jest-zachowek.html
                    • amandaas Re: Mama daj 12.10.11, 18:05
                      Ok, 3 lata a nie 5.
                      Natomiast artykuł jest o kant d... rozbić, bo jak widzę takie pieprzenie, że wystarczy kogoś wydziedziczyc i nie ma prawa do zachowku to się we mnie gotuje. Potem ludze są w czarnej d... bo myslą ze jak wydziedziczą kogoś w testamencie to po sprawie. A do wydziedziczenia trzeba mieć podstawy prawne, nie można ot tak sobie kogoś wydziedziczyć.
                      Dla mnie to ubezwłasnowolnienie, ze człowiek nie może przekazać majątku na który pracowal cale zycie komu chce. No ale cóz, nie ja prawo ustalam.
                      • akacjax Re: Mama daj 12.10.11, 21:00
                        Mam przed sobą poradnik dotyczący zmian spadkowych itd. I tu jest napisane, że jeżeli dziecko latami nie utrzymuje kontaktu z rodzicem, nie opiekuje się w czasie choroby, czy ze względu na wiek, żyje wbrew woli spadkodawcy w sposób sprzeczny z zasadami współżycia społecznego: alkoholizm, narkomania, rozboje może być wydziedziczony i to będzie skuteczne, o ile spadkodawca przed śmiercią nie przebaczy...
                        Prawo jest tak stanowione, by można było wyrwać mnóstwo kasy od ludzi w wieloletnich i skomplikowanych sprawach sądowych...choć można prościej i taniej, ale to chyba stanowiącym prawo w głowie się nie mieści.
                        • amandaas Re: Mama daj 12.10.11, 21:08
                          Dokładnie o tych warunkach mówiłam, jednak mam w przyszywanej rodzinie przypadek osoby która spełniała większość tych warunków a i tak wygrała sprawę w sądzie o zachowek;/
                          Także o ile komuś naprawdę zależy na wydziedziczeniu to lepiej niech za wczasu zbiera dowody żeby ułatwić potem zycie przyszłemu prawowitemu spadkobiercy.
                          A ja wciąż pojąc nie mogę z jakiej racji czlowiek nie moze zapisać wszystkiego komu chce...;/
                          • madzioreck Re: Mama daj 18.10.11, 00:47
                            > A ja wciąż pojąc nie mogę z jakiej racji czlowiek nie moze zapisać wszystkiego
                            > komu chce...;/

                            Z jednej strony ja też nie. Ale z drugiej - bywają sytuacje odwrotne, gdzie ludzie faworyzują jedno dziecko, i wcale nie to, które się bardziej stara i jest na każde zawołanie.
                            • amandaas Re: Mama daj 18.10.11, 22:01
                              Niby tak, ale czy mimo wszystko można im odbierać do tego prawo? Prawo do zapisania całego swojego dorobku własnie jednemu dziecku? Sytuacje rodzinne są bardzo zawiłe, nie wszystko jest zawsze takie na jakie wygląda.Ktoś może pomagać i być na każde zawolanie, a jednocześnie mieć taką nienawiść w sobie, że aż d... ściska.
                              Ale to temat na grubszą dyskusję.
              • tapatik Re: Mama daj 18.10.11, 18:47
                aurinko napisała:

                > O ile się orientuję to nie można się o zachowek upominać, jeśli wszystko co miało wartość
                > za życia zostało przepisane na inną osobę? chyba, że jestem w błędzie...

                Jesteś w błędzie. Darowizny do 10 lat przed śmiercią liczone są do spadku. Czyli jeśli teraz Twoja mama Tobie coś podaruje, a umrze w 2020, to ta rzecz zostanie wliczona do masy spadkowej.
                Sprawy te reguluje Kodeks Cywilny.
                Sugeruję, abyś przeczytała KC od 922 artykułu.

                Co ciekawsze kwiatki:
                Art. 928. § 1. Spadkobierca może być uznany przez sąd za niegodnego, jeżeli:
                1) dopuścił się umyślnie ciężkiego przestępstwa przeciwko spadkodawcy;
                2) podstępem lub groźbą nakłonił spadkodawcę do sporządzenia lub odwołania testamentu albo w taki sam sposób przeszkodził mu w dokonaniu jednej z tych czynności;
                3) umyślnie ukrył lub zniszczył testament spadkodawcy, podrobił lub przerobił jego testament albo świadomie skorzystał z testamentu przez inną osobę podrobionego lub przerobionego.
                § 2. Spadkobierca niegodny zostaje wyłączony od dziedziczenia, tak jak by nie dożył otwarcia spadku.


                Art. 994. § 1. Przy obliczaniu zachowku nie dolicza się do spadku drobnych darowizn, zwyczajowo w danych stosunkach przyjętych, ani dokonanych przed więcej niż dziesięciu laty, licząc wstecz od otwarcia spadku, darowizn na rzecz osób nie będących spadkobiercami albo uprawnionymi do zachowku.

                Jednak sugerował bym wizytę u dobrego prawnika, bo widzę, że jesteś w tym temacie zielona i siostra może Cię wyrolować. Teraz jesteś w stanie coś zrobić, dopóki Twoja amam żyje, potem już nic.
                • aurinko Re: Mama daj 21.10.11, 09:48
                  Byłam po poradę u notariusza i wcale nie jest tak czarno jak myślałam, jest kilka rozwiązań aby formalni spadkobiercy (bo nie chodzi tylko o moją siostrę ale także o córkę męża mojej mamy) nie mieli nic do odziedziczenia a jednocześnie aby nie mieli podstaw do żadnych roszczeń wobec mnie. Ale załatwiać to będziemy dopiero za jakiś czas, bo teraz czekamy na rzeczoznawcę i po wycenie mieszkania dopiero będzie można finalizować wykup i jeszcze trzeba czekać na wpis do księgi wieczystej i dopiero wtedy będziemy dalej działać z notariuszem.
    • joanna_poz Re: Mama daj 11.10.11, 11:29
      > Czy zostaliście wychowani w przeświadczeniu, że rolą rodziców jest finansowe ho
      > lowanie dzieci do końca życia?

      nie.
      od kiedy skonczyłam studia i zaczęlam pracę wstydziłabym się prosić rodziców choćby o złotówkę.
    • marajka Re: Mama daj 11.10.11, 11:31
      Nie. W mojej rodzinie daje się dziecku wykształcenie i tak, uważam, że to się dzieciom nalezy - nie, że masz 18 lat, radź sobie sam. Później się pomaga, ale na zasadzie dobrowolności a nie: nalezy się. Osobiście uważam, że w rodzinie pomoc jest czymś naturalnym. Jeśli młodzi się urządzają, a rodziców stać finansowo na pomoc, to pomagają. Jeśli nie stać, to nikt od ust sobie odejmować nie powinien. Ja nie potrafiłabym przyjąć pomocy, jesli wiedziałabym, że moja mama w jednych butach chodzi a resztę odkłada dla dzieci, bo i takie przypadki znam.
    • allybb Re: Mama daj 11.10.11, 13:38
      Nie. Sama czuję się kiepsko wiedząc, że za mało pomagam swoim rodzicom, ale dopiero zaczynam odkuwać się finansowo (przez długi czas nie miałam pracy).
      Co do obowiązku finansowania dzieci/wnuków: oburzającym byłoby, gdyby zamożna babcia szusowała na nartach w alpejskich kurortach w czasie gdy jej córka/wnuczka z maleńkim dzieckiem wylądowała na ulicy z przyczyn losowych. Bądź brakłoby jej na leki czy rehabilitację dziecka a matka/babcia przedkładałaby swoje przyjemności nad zdrowie wnuka.
      Gdyby córka wynajmowała 3-pokojowe mieszkanie w dobrej lokalizacji i co miesiąc "pożyczała" od rodziców pieniądze, bo brakło jej na wynajem, a spokojnie mogłaby się pomieścić w mieszkaniu 2-pokojowym i płacić o kilkaset zł mniej (wtedy by jej dochody wystarczyły), to domaganie się od rodziców współfinansowania byłoby oburzające.
      Również w drugą stronę - czy wnuczka nie powinna pomóc finansowo babci, której brakuje na jedzenie czy leki? Ale już np. w przypadku, gdy babcia otrzymane pieniądze przeznacza na papierosy albo zakup "cudownego otwieracza do konserw za jedyne 199,99zł" w telezakupach Mango, wnuczka powinna cofnąć pomoc, bądź ją jakoś zreorganizować.

      Wydaje mi się, że wszystko zależy od charakteru człowieka. Wychowanie też pewnie ma na to jakiś wpływ, ale znam przypadek rodzeństwa, wychowanego przez tych samych rodziców, z którego jeden syn jest pracowity i dorabia w wakacje kelnerując w restauracji, a drugi żadną pracą się nie zhańbi, wymaga utrzymania przez rodziców, a na papierosy "pożycza" pieniądze od dziadków (i nigdy nie oddaje). Oczywiście nigdy nie pożycza na papierosy, tylko np. na książkę albo na dentystę. Wbrew pozorom, pracowity chłopak jest młodszy a roszczeniowy starszy, choć wydawać by się mogło na odwrót.
    • mar_bo Re: Mama daj 11.10.11, 14:26
      Zastanawia mnie czemu na tym wątku nie wypowiadają się osoby, które wymagają od rodziców wsparcia. Chciałabym poznać ich punkt widzenia.
    • ta_karola Re: Mama daj 11.10.11, 15:57
      Nie zostałam wychowana w takim przeświadczeniu. Natomiast moi rodzice nieco przechylili w drugą stronę, gdyż praktycznie wcale nie rozmawiali ze mną o przyszłości -kim będę ,jaką szkołę skończę itd. Na szczęście ja sama dosyć wcześnie pomyśłałam o swojej przyszłości i zadbałam o edukację choć ciężej mi było niż innym. Nic nie odkładali, wręcz przeciwnie to ja gdy zaczęłam ieć swoje pieniądze spłaciłam ich dług mieszkaniowy razem z siostrą. Tak czasem sobie myślę, że fajnie byłoby mieć opiekuńczych rodziców- nie twierdzę, że mieliby mi dawać ale zatroszczyć się o moją przyszłość uważam,że bardziej powinni byli.
      • naturella Re: Mama daj 11.10.11, 16:11
        Nigdy nie poprosiłam rodziców o pieniądze. Przez pewien czas wspomagali mnie finansowo, zresztą do dzisiaj mama daje mi pieniądze, ot tak, żebym sobie coś kupiła, czy dla dzieci itp - ale może sobie na to pozwolić i wiem, że nie wpłynie to na jej płynność finansową. Cieszę się z tych prezentów, ale nie oczekuję tego, nie uważam, że mi się należy. Ja sama odwdzięczam się drobiazgami w stylu fajne rajstopy, o których wiem, że mamie się podobały, książka dla ojca, jakieś kosmetyki itp - bez okazji, ile razy się widujemy.

        Rodzice zadbali o moją edukację, utrzymywali mnie do końca studiów, od skończenia studiów jestem samodzielna. Dostałam od nich wkład na pierwsze mieszkanie, zawsze będę im za to wdzięczna, bo to dzięki temu mogłam mieszkanie kupić, potem dobrze sprzedać i mieć teraz obecne, większe. Ale nie miałam roszczeniowego podejścia, nie uważałam, że mi się to należy, mimo, że wiedziałam, że rodzice mają spore możliwości finansowe. Uważałam, że ich możliwości, a moje, to są zupełnie dwie różne sprawy i nie należy tego mieszać.
      • maaaria62 Re: Mama daj 11.10.11, 16:39

        Mam wspaniałą córkę, którą od najmłodszych lat uczyłam szacunku do pieniędzy. Teraz ma 20 lat i swoich oszczędności około 8 tysięcy, które wydaje na swoje "zachcianki". Ale już od 17 roku życie sama, bez przymusu pracuje w wakacje. W okresie, gdy pracowała nie potrzebowała kieszonkowego, zaczął się rok szkolny- kieszonkowe wróciło.Idąc na zakupy część ciuchów kupuje sobie za swoje pieniądze, resztę kupuję ja. Nie jest osobą roszczeniową, zawsze się pyta na ile możemy sobie pozwolić.Nigdy nie wymuszała pieniędzy ani od dziadków ani od rodziców.Tak została wychowana, co w dzisiejszych czasach nie jest łatwe.
        • kanna Re: Mama daj 12.10.11, 16:37
          T
          > eraz ma 20 lat i swoich oszczędności około 8 tysięcy, które wydaje na swoje "za
          > chcianki". Ale już od 17 roku życie sama, bez przymusu pracuje w wakacje.

          Przez 3 lata zarobiła - pracując w wakacje - 8 tysięcy? Ładnie smile I nie wydawała nic?
          • maaaria62 Re: Mama daj 12.10.11, 23:11

            Ja pisałam, że ma 8 tysięcy oszczędności a na to składa się : w sumie 6 miesięcy pracy w wakacje przez 3 lata po tysiąc zł miesięcznie, do tego 18-te urodziny czyli już jakaś gotówka od rodziny, urodziny, imieniny, święta i jeszcze inne okazje. Z tych pieniędzy aby nas odciążyć zafundowała sobie wakacje poza Polską, kupuje sobie różne "zachcianki", studenckie wyjścia "na piwo". Poza tym jest studentką studiów dziennych i oczywiście my dajemy pieniądze na książki, a ona później je sprzedaje i ma na własne potrzeby.Chodzi mi o to,że nie jest dzieckiem , które tylko przychodzi i mówi "Mamo daj," ale sama potrafi rozsądnie gospodarować pieniędzmi. Oczywiście wszystkie koszty związane ze studiami czyli książki, kursy językowe i inne to nasza sprawa. Wiem, że nie wydaje pieniędzy na byle co a nawet jak jej się to zdarzy to ma nauczkę na przyszłość aby lepiej przemyśleć jakiś zakup.
    • akacjax Re: Mama daj 11.10.11, 17:14
      Nie jestem nauczona prosić rodziców o pomoc, wręcz czułabym się niezręcznie, gdyby coś mi chcieli dać. Może to wynika z tego, że wiem ile sami mają, może inaczej bym na to patrzyła gdyby byli bardzo bogaci.
      Moi synowie mają postawę na granicy dolnej roszczeń, ale wydaje mi się, że gdybym im chciała dać dużo-wcale by nie mieli oporów brać. Nie wiem, czy to postawa facet-taka prosta-dają, to można brać? Bo myślę, że podobną miałby wobec rodziców mój brat-choć człowiek znacznie od moich synów starszy i rozumie lepiej ile mają rodzice.
      • nelamela Re: Mama daj 11.10.11, 17:51
        Pochodze ze srednio zamoznego domu.Jako dziecku niczego mi nie brakowalo-wyjezdzalam dwa razy do roku na kolonie,uczylam sie jezykow obcych.Rodzice sponsorowali studia.Az do czwartego roku gdy ciezko zachorowal moj tata.Leczenie pochlanialo ogromna kase.Musialam posilkowac sie kredytem studenckim przez dwa ostatnie lata.Dodatkowo udzielalam korepetycji z chemii i biologii.I dalam rade.Od momentu ukonczenia studiow nie wzielam od rodzicow ani zlotowki.Sama daje sobie rade i jestem z tego dumna.Fakt moi rodzice kupili nam z siostra kawalerke po dziadkach ale obecnie kazda z nas ma swoje wlasne mieszkanie wiec oni ja sobie wynajmuja.Czytam niektore watki z radami jak to mama ma splacac kredyt czy dac na poczatek kase i szczena mi opada...Nie wyobrazam sobie takiej sytuacji.Uwazam ze to ja im teraz powinnam pomagac i w miare mozliwosci to robie.A taka roszczeniowa postawa nic dobrego nie przynosi-mam kilku takich znajomych i widze ze starych traktuja jak portfel-ambicji za grosz.Pozdrawiam.
    • coralin Re: Mama daj 11.10.11, 17:50
      Dla mnie to chore. W moim otoczeniu takich przykładów jest jednak mnóstwo. Traktowanie rodziców jako darmowych opiekunów dzieci i pretensje jeśli nie zawsze chcą przyjść. Dokładanie do budowy domu.
      • joko5 Re: Mama daj 11.10.11, 18:37
        Nigdy nie prosiłam rodziców ani teściów o kasę, sami mają satysfakcję, że mogą nam pomóc. Stać Ich na to , nie doznają żadnego uszczerbku finansowego pomagając nam. Będę robiła wszystko, aby pomagać swoim dzieciom w miarę swoich możliwości i tylko jeśli dzieci będą tego chciały.
        • coralin Re: Mama daj 11.10.11, 18:59
          Też nigdy nie prosiłam o pieniądze mojej mamy, a ona chyba trochę ubolewa, że nie chcę brać od niej pieniędzy. Moim zdaniem dla człowieka "w wieku produkcyjnym", który ma nogi, ręce i głowę taka pomoc jest demoralizująca.
          • joko5 Re: Mama daj 11.10.11, 19:05
            Mam inne zdanie, jeśli rodzicom sprawia to przyjemność to dlaczego Im ją odbierać. Nie mówię o utrzymywaniu dorosłych, pracujących dzieci. Rodzice dołożyli do kupna pierwszego i drugiego mieszkania, do samochodu. Dzięki Nim nie mamy żadnego kredytu, ale podkreślam, że to była Ich inicjatywa, prosili, aby nie brać kredytu, cieszyli się, że pomagają. Mam nadzieję, że będę mogła pomagać dzieciom tak samo. Jeśli rodzicom pogorszyłaby się sytuacja finansowa (chociaż to nie możliwe) napewno mogą na nas liczyć.
            • crises Re: Mama daj 12.10.11, 10:12
              > Im
              > Nim

              Już nie żyją czy Ty nie umiesz pisać zaimków?
              • morgen_stern Re: Mama daj 12.10.11, 12:04
                Nie umie.
            • solejrolia Re: Mama daj 13.10.11, 21:59
              joko5 napisała:

              > Mam inne zdanie, jeśli rodzicom sprawia to przyjemność to dlaczego Im ją odbier
              > ać. Nie mówię o utrzymywaniu dorosłych, pracujących dzieci.

              Choćby dlatego, że to rodzicom może otwierać furtkę na "dysponowanie" życiem dorosłych dzieci, oraz nieustanne wtrącanie się , oraz nadmierne krytykowanie, jeśli nie spełniło się ich oczekiwań. rodzice swoją nadopiekuńczością powodują, że dorosłe dzieci stają się niezaradne, i coraz trudniej przeciąć pępowinę, którą rodzice na siłę umacniają, zamiast odcinać i pozwalać tym samym dorosłym dzieciom żyć autonomicznie.

              np miałam taką sytuację kilka lat temu, moja mama postanowiła dołożyć się do NOWEGO samochodu konkretnej marki, dość drogiej, resztę rat musielibyśmy sami spłacać przez następne 3lata. nie zgodziliśmy się. kupiliśmy za gotówkę 5latka, model jaki nam pasował, tańszy ale też bardziej ekonomiczny. taki nam się podobał, taki chcieliśmy, na taki było nas stać, i tyle w temacie.
              pech chciał, że po 2-3 miesiącach trzeba było oaut oddać do naprawy (no zdarza się, ale części nie było znowuż takie drogie, więc budżetu to nie zrujnowało, samochód naprawiony i do dziś jeździ) i się zaczęło: a nie mówiłam, trzeba było nowy kupić , a nie mówiłam, mogliście mnie posłuchać. a w ogóle to na ciemnym widać bardziej brud uncertain
              miło?
              no nie bardzo.
    • black_halo Re: Mama daj 11.10.11, 19:19
      A ja tam troche zazdroszcze mojej kolezance, ktorej ojciec po normalnej pracy szedl ukladac kafelki zeby dolozyc do wesela i mieszkania. Jednak do rodzicow nie mam pretensji - ona dostala ponad polowe wartosci mieszkania od rodzicow i tesciow i jest w znacznie lepszej sytuacji. Natomiast ja po obronie wyjechalam i nawet okres dluzszego bezrobocia nie sprawil, ze prosilam rodzicow o kase. Zdziwilo mnie jednak, ze sami nie zaproponowali choc drobnej pomocy choc mogli i mieli pieniadze. No ale trudno, to mnie nauczylo drobnego egoizmu - jak mi sie zaczelo lepiej powiodziec to nie wydawalam calej kasy na prezenty dla rodziny.
      • listopad2009 Re: Mama daj 12.10.11, 10:31
        Nie oczekuję od rodziców pomocy, ale jeśli dają pieniądze to się cieszę i jestem wdzięczna.

        Nigdy nam niczego nie brakowało. Zawsze na wszystko było, aczkolwiek nie mieszkaliśmy w domu z 10 pokojami ani tata nie jeździł mercedesem. Kolonie, języki, obozy. Na studiach też mnie utrzymywali. Co nie przeszkadzało mi wcale zarabiać w OHP przy zbieraniu ogórków jak miałam niecałe 16 lat. A potem dorabiałam w wakacje. Na studiach dawałam korepetycje. Te pieniądze były na moje "zachcianki".
        Po studiach (trzy dni po obronie) przeprowadziłam się do nowej kawalerki - kupionej dla mnie przez rodziców. Jestem wdzięczna do dzisiaj, bo ta kawalerka determinowała moje późniejsze wybory (wyjechać za granicę/nie wyjechać, wyjechać do innego miasta/nie wyjechać). Jak po studiach nie pracowałam to rodzice płacili czynsz i dawali mi na życie.

        Teraz rodzice też mi pomagają. Bo chcą. Bo mogą. Bo mają. Kupują dla moich dzieci, dla mnie, dla M. (powiedzmy drobne prezenty). Na dzień dziecka wszyscy dostajemy prezenty (lub pieniądze). Teraz płacą za przedszkola dzieci. Mimo, że nie prosiłam, a nawet mówiłam, że nie mam potrzeby (choć się bardzo przyda).

        Jestem im wdzięczna, nie oczekuję pomocy, ale chętnie ją przyjmuję.

        Swoim dzieciom chcę zapewnić taki start jak rodzice zapewnili mojej siostrze i mnie samej. Chcę, żeby początki miały łatwe. Chcę, żeby zawsze mogły na mnie liczyć (oczywiście nie tylko finansowo, ale to też). Mam nadzieję, że się uda.
        • elenka-2 Re: Mama daj 12.10.11, 11:06
          Jestem wdzięczna do dzisiaj, bo ta kawalerka dete
          > rminowała moje późniejsze wybory (wyjechać za granicę/nie wyjechać, wyjechać do
          > innego miasta/nie wyjechać).

          W jaki sposób determinowała? Trzymała Cię w danym mieście? To pozytywne?
    • agni71 Re: Mama daj 12.10.11, 10:36
      Nie "finansowanie do konca zycia" i nie "wszystko dla dzieci", ale... jak czytam taka wypowiedż:

      "Nigdy nic od rodziców nie dostałam ( chociaż kilka razy byłam w więcej niż trudnej sytuacji) i tez niczego nie oczekuję."

      to to jest dla mnie bardzo smutne. Uważam, że zarówno dziecko, równiez dorosłe, jak i rodzic, moze oczekiwac pomocy ze strony tego drugiego, i nie jest to niczym wstydliwym czy żałosnym.
      • verdana Re: Mama daj 12.10.11, 11:51
        Otóż to. To tak, jakby dorosłość powodowała zerwanie kontaktów i przeswiadczenie, że wszelka pomoc jest złem - nawet w najtrudniejszych warunkach nie tylko nie nalezy oczekiwać (może raczej "mieć naddziei" na pomoc, ale wrecz wstydzić się, gdy pomoc zostanie udzielona. Rozumie, ze mozna nie oczekiwać pomocy od rodziców, którzy nie mogą pomoc, albo tych, którzy wielokrotnie pomocy odmowili - ale w tym drugim przypadku coś chyba w rodzinie szwankuje.
        Mam też powazne watpliwości, czy zasadnicze odmawianie przyjęcia wszelkiej pomocy finansowej od zamożniejszych rodziców lub dziadkow jest takie znowu szlachetne. Dla mnie to raczej świadczy o niechęci do rodziców, jest próbą udowodnienia im, ze nie sa juz w żade sposób potrzebni.
        Moje dzieci mają stałe i nieustanne wyrzuty sumienia biorac kasę i prezenty, które wciska im dziadek. Ja próbuję im wytłumaczyć, ze wiekszej przyjemnosci i satysfakcji, niż świadomość, że się ma 80 lat i nadal zarabia tyle, ze mozna obdarowywać hojnie wnuki nie ma.
        • joanna_poz Re: Mama daj 12.10.11, 12:01
          no ale wątek jest chyba zupelnie o czym innym:

          Nie sądziłam, że tylu dorosłych (mniej lub bardziej) ludzi może mieć żal do rodziców (często już starszych), że im czegoś tam (pieniędzy) nie dają. Bo im się qrwa należy.

          o postawie roszczeniowej, daj, bo mi się należy, a nie o zwykłej pomocy.
          • verdana Re: Mama daj 12.10.11, 13:42
            Problem jest też w rodzicach - jak oni, do cholery, wychowali dzieci, ze te mają teraz postawę roszczeniową? częściowo, niestety, sami są sobie winni...
      • agpagp Re: Mama daj 12.10.11, 18:27
        A to wyrwane ze mnie. Nic od rodziców nigdy nie dostałam bo i nie mieli z czego dać. Ale wy sobie dopisałyście resztę. Miałam ich prosić by wzięli kolejny kredyt bo ja muszę mieć na adwokata?
        • brimga Re: Mama daj 13.10.11, 19:00
          U mnie blyo inaczej: rodzice nic nie dawali. Jedno było pozwane o alimenty.
          Zalezy jakcih masz rodziców
          Moim to ksapcy i klamcy. Mnie ise ine udało.
          Ale q..wa jak slysze, ze dziad ma na koncie pieniadze, a ja muszę lcizyc, to szlag mnie trafia i sobie mysle sk..wie..l
          • ewma Re: Mama daj 13.10.11, 19:58
            A mnie wku... takie gadki umoralniające, typu - jak można wymagać od rodziców......bla,bla,bla.
            Ludzie decydując się na dzieci muszą brać pod uwage takie rzeczy jak m.in, ułatwienie startu dzieciom i jeśli mają takie możliwości ,to uważam ,że jest to ich obowiązkiem.
            Nie sztuką jest ,zrobić 5 dzieci i nie mieć na ich edukację czy pomoc gdy wkraczają w dorosłość.
            W mojej rodzinie,bliskiej i dalszej, nie do pomyślenia jest takie pozostawienie młodych ludzi samych sobie bo sali się dorośli.
            Każdy na start dostaje lokum ,czasem pomoc w wyposażeniu czy samochód i wtedy łatwiej jest mu brnąć w dalsze życie,które przecież i tak jest bardzo trudne.
            Sama mam tylko 1 dziecko bo wiem ,że jednemu będzie łatwiej pomóc na starcie a jest to dla mnie bardzo ważne.

            Hasła typu - są już dorośli więc teraz niech radzą sobie sami ,są dla mnie nie do przyjęcia.
            Dodam jeszcze ,że nie mówimy tutaj o nierobach ,którzy nic nie robią tylko czekają na kase.
            • akacjax Re: Mama daj 13.10.11, 22:02
              ewma napisała:

              > A mnie wku... takie gadki umoralniające, typu - jak można wymagać od rodziców..
              > ....bla,bla,bla.
              > Ludzie decydując się na dzieci muszą brać pod uwage takie rzeczy jak m.in, ułat
              > wienie startu dzieciom i jeśli mają takie możliwości ,to uważam ,że jest to ich
              > obowiązkiem.

              Między decyzją o posiadaniu dziecka a jego startem mija czasem ponad 20 lat. Podziwiam zdolność przewidywania, co będzie po tym czasie.

              > Sama mam tylko 1 dziecko bo wiem ,że jednemu będzie łatwiej pomóc na starcie a
              > jest to dla mnie bardzo ważne.

              Współczuje jedynakom, że ich tak bardzo odpowiedzialni rodzice nawet nie pomyślą, że dbając o zapewnienie dobrego startu zapominają, że gdy sami się zestarzeją, to każda rzecz dotycząca pomocy im, będzie obciążać to jedno dziecko. Chyba, że pomoc działa tylko w jedną stronę.
              • amandaas Re: Mama daj 14.10.11, 02:41
                Mimo że to co piszesz to prawda to jednak jesteś trochę niekonsekwentna. Z jednej strony wyśmiewasz umiejętność przewidzenia najbliższych 20 lat, a z drugiej nie dostrzegasz mozliwości, że mimo iż sobie ktoś narobi 5 dzieci to niekoniecznie cała 5 będzie chciała się nimi zajmować na starość. Mam taki przykład w rodzinie gdzie wychuchana kochana przez rodziców 2 dzieci ma ich w glebokim powazaniu.
              • ewma Re: Mama daj 14.10.11, 07:29
                akacjax napisała:

                >Współczuje jedynakom, że ich tak bardzo odpowiedzialni rodzice nawet nie pomyśl
                > ą, że dbając o zapewnienie dobrego startu zapominają, że gdy sami się zestarzej
                > ą, to każda rzecz dotycząca pomocy im, będzie obciążać to jedno dziecko. Chyba,
                > że pomoc działa tylko w jedną stronę.

                Ja natomiast współczuję dzieciom takich osób jak ty,ponieważ po twoich tekstach od razu widać czego oczekujesz od dzieci, decydując się na nie.
                Robisz sobie 2-3 dzieci aby mieć gwarancję ,że ta gromadka zajmnie się tobą na starość??????
                Super - gratuluję pomysłu.Widzisz ...nie każdy ,powoływanie dzieci na świat traktuje jak inwestycje .która się dobrze zwróci w przyszłości.
                I nie masz gwarancji ,że ta 2-3 dzieci z chęcią się tobą zaopiekuje.Szczególnie gdy od dzieciństwa wiedzą po co sobie ich mama zrobiła.
                • ewagorak Re: Mama daj 14.10.11, 10:08
                  akacjax napisała:
                  >
                  > >Współczuje jedynakom, że ich tak bardzo odpowiedzialni rodzice nawet nie pomyślą, że dbając o zapewnienie dobrego startu

                  A nie pomyślałaś o tym, że ktoś nie mógł/ nie może mieć więcej dzieci? I ten jedynak to jego CUD życiowy?
                  Szkoda mi Twoich dzieci, bo niczym sobie na zasłużyły na matkę o tak prostackich poglądach.
                  • akacjax Re: Mama daj 14.10.11, 19:01
                    Źle interpretujesz...
                    Ja mam rodzeństwo, rozkładamy opiekę nad starzejącymi się rodzicami, gdybym sama miała to wszystko ogarnąć...byłoby mi bardzo trudno.

                    > A nie pomyślałaś o tym, że ktoś nie mógł/ nie może mieć więcej dzieci? I ten je
                    > dynak to jego CUD życiowy?

                    Czy nie pomyślałaś, że wtedy odpada argument z postu powyżej:

                    >Sama mam tylko 1 dziecko bo wiem ,że jednemu będzie łatwiej pomóc na starcie a jest to dla mnie bardzo ważne.

                    A tak poza tym to lubię swoje prostackie poglądy.
              • miska_malcova Re: Mama daj 14.10.11, 23:35
                akacjax napisała:

                > Współczuje jedynakom, że ich tak bardzo odpowiedzialni rodzice nawet nie pomyśl
                > ą, że dbając o zapewnienie dobrego startu zapominają, że gdy sami się zestarzej
                > ą, to każda rzecz dotycząca pomocy im, będzie obciążać to jedno dziecko. Chyba,
                > że pomoc działa tylko w jedną stronę.

                co ty wiesz o życiu... Wiesz tyle, ile ci się wydaje, ze wiesz...
    • konwalia-82 Re: Mama daj 14.10.11, 20:25
      myslałam, ze będzie o dzieciecych zachciankach wink
    • babka.pracujaca Re: Mama daj 15.10.11, 19:46
      niezależnie od tego czy się ma jedno czy pięcioro dzieci to należy zapewnić im:

      - jak najlepszy byt,
      - umiejętność radzenia sobie w życiu , czyli między innymi zapewnić odpowiednią edukację
      - coś na start - czyli pieniądze i poukładany system wartosci w głowie.Mieszaknie , dom- oczywiscie jesli tylko dam radę.Wkońcu chcę aby moje dzieci miały lepiej odemnie, lżej.Nie po to je sprowadziłam na ten swiat żeby wiodły skromne życie jak bohaterowie utopijnych nowel.
      Życie jest jedno i należy je przeżyć jak najlepiej.
      - należy dawać dziecku dobry przykład i zawsze powtarzać że może być jeszcze lepsze, mądrzejsze,kultularniejsze, że znajdzie dobrą pracę, że da rade w życiu.
      - zapewnić o odpowiedni poziom kultury osobistej ,mentalnej- znam kilkuosobową gromadkę dzieci której poszanowanie wszystkiego dookoła woła o kryminał .

      Jak człowiek ma dobry start w zyciu , w każdym tego słowa znaczeniu ,to od starszych rodziców nic nie bedzie brał. Ale start powinien otrzymać , bo to daje pewność w życiu.
      Wkońcu nie po to mamy te dzieci zeby im nic nie dać, nauczyć .

      Do końca życia będe pamiętac ten smak goryczy , gdy usłyszałm od kogoś że jestem ,,gołodupcem" czy coś w tym stylu. Upokażające i zrobie wszystko aby moje dzieci tego nigdy nie zaznały.co nie znaczy że będe je sponsorować nawet wtedy gdy dożyję emerytury - choć jesli będzie mnie na to stać , zdrowie dopisze to na pewno pomogę jak tylkoo będę mogła.

      sory za literówki , cwicze pisanie bez patzrenia na klawiature.
      • akacjax Re: Mama daj 17.10.11, 13:58
        Od mama daj przeszliśmy do zapewnienia dobrego startu dziecku. A co jest wg Was wystarczające na dobry start?
        Umożliwienie skończenia dobrych(czy wybranych przez dziecko) studiów, mieszkanie, czy jakaś suma pieniędzy? Czy może wieloletnie wspieranie gdy dziecko jest na tzw. dorobku?
        • woman-in-the-city Re: Mama daj 17.10.11, 14:35
          To jest sprawa bardzo indywidualna. Nie każdy jest Kulczykiem, więc pomoc powinna być wprost proprocjonalna do mozliwości , chęci rodziców i samego dziecka takze, by przy okazji znało wartość pieniadza, czy rzeczy niepoliczalnych, równie cennych co materialne.
    • zielona-oliwka Re: Mama daj 18.10.11, 01:54
      U mnie też nie ma tej zależności, że rodzice zawsze pomagają dziecku. Pomaga się temu, kto tej pomocy potrzebuje, niezależnie od tego, czy jest to dorosłe już dziecko, rodzic, dziadkowie, rodzeństwo czy ciotka. Rodzina to rodzina, ma się wobec niej pewne zobowiązania - nie może być tak, że jeden z członków rodziny przymiera głodem, a inni jeżdżą na egzotyczne wakacje. Pomijam tu wszelkie patologie, jak na przykład zdrowy "byczek" na garnuszku rodziców "bo mu się nie opłaci pracować", mówimy o normalnych sytuacjach rodzinnych, kiedy rodzina wzajemnie się wspiera.
    • noemi29 Re: Mama daj 20.10.11, 23:54
      Mam 30 lat, swój dom i swoją rodzinę. Nigdy do głowy mi nie przyszło oczekiwać od rodziców pomocy finansowej.
      Jestem jedynaczką, ale nie zaznałam w dzieciństwie przepychu (chociaż rodziców byłoby stać).
      Rodzice realizowali własne cele i marzenia. We mnie nie specjalnie inwestowali.
      • kiszczynska Re: Mama daj 22.10.11, 20:29
        noemi29 napisała:

        > Mam 30 lat, swój dom i swoją rodzinę. Nigdy do głowy mi nie przyszło oczekiwać
        > od rodziców pomocy finansowej.
        > Jestem jedynaczką, ale nie zaznałam w dzieciństwie przepychu (chociaż rodziców
        > byłoby stać).
        > Rodzice realizowali własne cele i marzenia. We mnie nie specjalnie inwestowali.

        Smutna historia. Uchowaj boże od takich rodziców.
        I krzyż im na drogę!
    • szalonymotocyklista Re: Mama daj 22.10.11, 14:54
      Zostałem wychowany tak, że rodzice dawali na różne rzeczy jednocześnie chcąc o wszystkim decydować - jaki będę miał samochód, gdzie mieszkał, co mam jeść, itd. Odciąłem się od tych datków i mam spokój.
      • johana75 Re: Mama daj 22.10.11, 19:41
        Ja nic nie dostałam od rodziców, nawet wykształcenia takiego jakiego chciałam. Musiałam sama na to pracować. Nie było ich stać. Teraz czasami pomagam mamie.
        Mam jedno dziecko i tak zostanie. Spróbuje dać jemu to co mogę dać, lecz mądrze. Chciałabym aby miał łatwiej ode mnie w zyciu, nie chciałabym aby myślał że mu się należy. Nawet teraz nie dostaje tego co ja uważam za zbytek (np. konsoli PSP). Wole pojechać z nim na wczasy i pokazać inny kraj. Inwestuje w jego wykształcenie i zajęcia sportowe które lubi.
        Jak bede staruszką to zobaczymy czy mi będzie pomagał...trudno prorokować, staram się o to sama zatroszczyć...
        • szalonymotocyklista Re: Mama daj 22.10.11, 20:04
          johana75 napisała:
          > Nawet teraz nie dostaje tego co ja uważam za zbytek (np. konsoli PSP).

          O, i tu właśnie widzę ten sam problem co i u mnie. Mama wie lepiej co potrzebne jest dziecku.
          - Mamo, ale ja chcę piłkę!
          - Nie synku, dostaniesz rakietę do tenisa!
          - Mamo ja chcę piłkę!
          - Nie ma mowy!
          [mama kupuje rakietę tenisową]

          U mnie dało to o sobie znać nawet niedawno (chociaż 30-tkę dawno przekroczyłem) jak kupiłem sobie samochód, który nie podobał się mamie. Była obraza boska smile .

          Może lepiej ustalić dziecku limit. Niech samo decyduje na co przeznaczy pieniądze w ramach przyznanego limitu. Warto uczyć dziecko, że nie można mieć wszystkiego, że nie da się zjeść ciastko i mieć ciastko. Gdy dziecko wychowywane w taki sposób, że rodzice rządzą tym co będzie miało dorasta, chce samo decydować i mieć to czego nie dostało. Natomiast nie jest nauczone oszczędnego gospodarowania zasobami pieniężnymi. Pokusa do zaciągania zobowiązań wyłazi z każdego kąta, umowę kredytową podpisać łatwo i później funkcjonują takie osoby jak dziewczyna którą niedawno poznałem - zadłużona na 12-krotność swoich dochodów.
          • johana75 Re: Mama daj 22.10.11, 21:03
            PSP to taki przykład. Nie kupię mu jej, bo ma wielkie ciągotki do gier, a ja nie chce żeby spędzał przed konsolą cały dzień i zgłupiał od tego, a jak bym mu tego nie ograniczała to tak by było.
            Gdyby chciał zmienić zainteresowania sportowe to bardzo proszę. Zmienił z karate na basen, ja nie mam nic przeciwko temu.
            Czas na gry na kompie tez ma ustalony nie może grać ile chce. tak samo z oglądaniem TV.

            Jesli chodzi o samochód to bez sensu, nich jeździ jakim chce, ubrania też sobie sam wybiera, kolor ścian w jego pokoju. Dostosowuje to do wieku, on ma dopiero 8l . nie 30 tak jak ty ;P

            Kieszonkowym dysponuje jak chce , na urodziny kupuje mu taki prezent jaki chce *jeśli nie jest to konsola do gier ;p
      • kiszczynska Re: Mama daj 22.10.11, 20:29
        szalonymotocyklista napisał:

        > Zostałem wychowany tak, że rodzice dawali na różne rzeczy jednocześnie chcąc o
        > wszystkim decydować - jaki będę miał samochód, gdzie mieszkał, co mam jeść, itd
        > . Odciąłem się od tych datków i mam spokój.

        Coś za cossmile
        • szalonymotocyklista Re: Mama daj 22.10.11, 22:17
          kiszczynska napisała:
          > Coś za cossmile

          Cena była dla mnie zbyt wysoka...
          • johana75 Re: Mama daj 23.10.11, 09:32
            > Cena była dla mnie zbyt wysoka...

            Czyli co, dalej dajesz się komenderować mamusi, bo jednak kasa od niej ważniejsza czy jak?
            • ta_karola Re: Mama daj 23.10.11, 11:03
              Johana przecież napisał, że odciął się. I racja, przecież to wolność. Bez sensu dać się za kasę zniewolić i też nie w porządku dawać komuś kasę chcąc w zamian niewolnictwa. Inaczej nie potrafię tego nazwać.
              • johana75 Re: Mama daj 23.10.11, 14:24
                Jeśli ktos napisał:
                "Cena była dla mnie zbyt wysoka " - oznacza to ze wrócił do dawnych zachowań, nie uważasz?
                powinno być : Cena była dla mnie wysoka, lub bardziej poprawniej : zapłaciłem za to wysoka cene.

                Jeśli koleżanka pyta ciebie czy kupiłaś ten śliczny płaszczyk który ogladaliście w galerii, a ty odpowiesz: Cena była dla mnie zbyt wysoka.
                To znaczy że kupiłas ten płaszcz czy znaczy ze go nie kupiłaś?
                • kiszczynska Re: Mama daj 23.10.11, 14:31
                  ale tu chyba najważniejszy jest kontekst!! a nie pol zdania wyrwanego z kartki..
                  • elenka-2 johana 23.10.11, 18:31
                    cena mamusinego dobrobytu była dla niego zbyt wysoka. Fakt nie brzmi to dobrze że cena pieniedzy była zbyt wysoka ale z kontekstu jasno to wynika johano.
                    • johana75 Re: johana 23.10.11, 20:29
                      Tak z kontekstu tak to wynika , droga elenko...
                • ta_karola Re: Mama daj 24.10.11, 14:10
                  A jak zinterpretujesz zdanie surpriseddciąłem się od tych datków i mam spokój. ?

              • kloss99 Re: Mama daj 24.10.11, 13:30
                > Johana przecież napisał, że odciął się. I racja, przecież to wolność. Bez sensu
                > dać się za kasę zniewolić i też nie w porządku dawać komuś kasę chcąc w zamian niewolnictwa. Inaczej nie potrafię tego nazwać.

                niewolnictwo u rodziców oczywiście jest poniżej ludzkiej godności, super. Tyle że nie każdy ma szansę na godną pracę w odpowiadającym ludzkiej godności wymiarze godzin, dlatego ludzie jednak bywają zmuszeni wybierać między niewolnictwem u rodziców a niewolnictwem u pracodawców oraz pożyczkodawców. Być może rzeczywiście taki bankowiec jest dla klienta mniej okrutny niż byliby dla tego klienta jego rodzice...
                • ta_karola Re: Mama daj 24.10.11, 14:17
                  Pracodawca nie wtrąca się w moje sprawy osobiste. Pracuję od do ,reszta to moje życie i moje wybory. Poza tym pracę się wybiera. Można szukać i poświęcić wiele czasu na naukę , na doszkalanie, na zbieranie pieniędzy na własny biznes aby uwolnić się od pracodawcy, który bardzo nisko wycenia naszą pracę.
                  Umowy kredytowej nikt nie każe podpisywać a bank też nie będzie mi narzucać nic w mojej kwestii osobistej.
                  Jak ktoś woli całe życie robić to co jego apodyktyczni bogaci rodzice każą to jego sprawa. Jednak ja uważam,że to nie jest godne życie dorosłego i wolnego człowieka.
            • szalonymotocyklista Re: Mama daj 23.10.11, 21:23
              Dziewczyny, dywagujecie coś tu tylko trochę nie w tą stronę co trzeba.
              Przyszedł taki moment, że rodzice chcieli zbyt wiele decydować o moim życiu w stosunku do mojego wieku. Po kilku oczyszczających atmosferę wymianach zdań zrozumieli, że czas podejmowania decyzji za swojego syna już minął. Nie było też żadnego napięcia, walki czy gniewania się.
              Jestem też za wyraźnym postawieniem granicy, co jest moje a co należy do reszty rodziny.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka