Dodaj do ulubionych

obiad w pracy a oszczędność

07.01.13, 11:10
od dwóch miesięcy przebywam na L4 ciążowym. pracując stołowałam się w pracy, gdzie miałam dofinansowanie 70% posiłków, a mąż w swojej (dziennie kosztuje go to max 12 zł). teraz ja gotuję w domu, ale tylko dla siebie, mąż dalej je w pracy. proponowałam mu, żeby jadał ze mną, wraca o 17, ewentualnie w pracy jadł tylko zupę (nie wiem jaki koszt), jeśli ma nie wytrzymać od 6 rano. myślicie, że oszczędzimy jedząc oboje w domu? jakiego rzędu będzie to kwota? teraz jeśli policzę, że dni roboczych w miesiącu jest 20 mąż wydaje na obiady 240. do tego ja gotuję dla jednej osoby, a prąd idzie. chciałabym przekonać go podając konkretną kwotę, którą zaoszczędzi. dodam, że dla mnie każda kwota jest satysfakcjonująca, bo muszę oszczędzać, muszę, muszę.

Obserwuj wątek
    • aga90210 Re: obiad w pracy a oszczędność 07.01.13, 11:17
      Jeśli twój mąż jest poza domem od 6 do 17, czyli 11 godzin, to ja nie zabieralabym mu tych obiadow codziennie. Moznaby sie umowic, ze no 2 razy w tygodniu je z kolegami na stołowce a 3 razy- spakowany przez ciebie zestaw lunchowy.
      Tani obiad robiony w domu to ok. 5 zl na osobę.
      • zuzanna56 Re: obiad w pracy a oszczędność 07.01.13, 11:23
        Mąż wydaje w pracy 240 zł miesięcznie na obiady. Jeśli naprawdę musicie oszczędzać, to warto z tego zrezygnować i zjeśc obiad domowy o 17.00.
      • jjoann Re: obiad w pracy a oszczędność 07.01.13, 11:23
        w samej pracy teoretycznie 8,5 godziny, reszta to dojazd. widzisz, nie pomyślałam o tym, żeby ograniczyć ilość w tygodniu. co do obiadów zabieranych z domu to on nie może się przekonać nawet, żeby wziąć sałatkę (chociaż je uwielbia) i jeść w pracy, jakąś ma blokadę, kanapkę owszem, ale nic poza tym. dzięki za pomysł. pięć złotych mówisz, czyli jakieś 140 złotych oszczędności.
        • 987ania Re: obiad w pracy a oszczędność 07.01.13, 11:40
          Mój mąż też miał ale do jedzenia zabieranego z domu ale jak musieliśmy zaoszczędzić a obiad w pracy w Wawie kosztował go 30zl, to sie przekonał. Teraz z kasą nie ma problemu a nawyk został. Zabiera jedzenie z domu. Na mieście czasami jada ale to wyjątki. Dodam jeszcze, że do pracy wychodzi około 8 a wraca najwcześniej o 18, choć zdarza się i 20 i 24. Jak zostaje dłużej, to zjada coś na mieście.
          A czy mąż ma możliwość odgrzania sobie obiadu w mikrofali? Może jakaś zapiekanka albo placki?
          • jjoann Re: obiad w pracy a oszczędność 07.01.13, 11:52
            cholera, no niby ma możliwość, ale doprawdy nie wiem czy go przekonam smile jeszcze samo to, że jeździ komunikacją miejską, przesiadki, wzmaga opory, że się wyleje, wybabrze, no jak to mężczyzna smile będę próbować ale też nie wiem czy każdy obiad da się tak odgrzać albo na zimno zjeść. wolałabym jeść z nim w domu, ale nie chcę go trzymać o kanapkach tyle godzin.
            jak się pojawi dziecko to może spojrzy inaczej na problem oszczędności.
            • lilyrush Re: obiad w pracy a oszczędność 07.01.13, 12:41
              jeśli sie nie przekona to oznacza, ze tak naprawdę nie musicie oszczedzac i stac was na jego obiady. Bo jakby nie było to nie miałby wyjścia

              Ja na obiadach oszczedzac nie muszę, ale biorąc pod uwagę świństwo na stołówce + moja bezglutenowosc i tak zawsze mam jedzenie ze soba i nie wyobrażam sobie jedzenia codzienne tego czegoś co tam nazywają obiadem
            • wyihdia Re: obiad w pracy a oszczędność 07.01.13, 15:21
              Ja żywię się w pracy głównie "domowym zestawem lunchowym" choć nie z powodu oszczędności.

              Klasyczne obiady z zupą odpadają, za dużo składników, babrania się. Także ryba która śmierdzi po odgrzewaniu w mikrofali. Tylko jednogarnki.

              • jjoann Re: obiad w pracy a oszczędność 07.01.13, 15:25
                możliwe, że będę 2 razy w tygodniu gotować takie dania i przekonam męża do jedzenia ich w pracy smile dzięki.
              • klarysa991 Re: obiad w pracy a oszczędność 09.01.13, 23:17
                czemu odpadają zupy?

                moj mąz sobie wyraźnie zyczy obiad dwudaniowy do pracy...sad, dostaje zupe w słoiku..smile a drugie danie w innym pojemniku (mięso+ ziemniaki , kasza) i w osobnym jakas surówka

                Ja jak pracowałam szykowałam "jednogarnki"
                • wyihdia Re: obiad w pracy a oszczędność 09.01.13, 23:54
                  Co kraj to obyczaj smile

                  Zupy są mało treściwe. W jednogarnkowym ta sama ilość składników zmieści się w 1/3 objętości. Po co tachać wodę do pracy

                  Zupa może spowodować katastrofę gdyby pojemniczek się rozszczelnił.

                  Dla mnie obie cechy wykluczają zupę do pracy. Odniosłem wrażenie, że dla męża joann też.
                  • ninkacelinka Re: obiad w pracy a oszczędność 10.01.13, 09:13
                    jesli chodzi o obiady w pracy to mozliwe jest tez rozwiazanie posrednie: np. 3 razy w tygodniu obiad stolowkowy, 2 razy wlasne kanapki + zupa ze stolowki. Podejrzewam, ze mozna wniesc na stolowke wlasne jedzenie.

                    Dla mnie osobiscie argumentem za ograniczaniem stolowkowego jedzenia jest lepsza kontrola tego, co jem (ilosc tluszczu, jego jakosc, kalorie, wielkosc dania: za duze porcje, ktore czuje sie zobligowana zjesc).
            • jagoda_pl Re: obiad w pracy a oszczędność 09.01.13, 19:15
              Od lat nosimy do pracy jedzenie gotowane dzień wcześniej w domu, a przesiadki i tłok nie są nam obce wink Polecam pudełka z Ikei (białe z czerwonymi gumkami) - nic się nie wylewa jeśli jest dość gęste i zwarte (makaron z sosem, zapiekanka itp.). Kiedyś wrzuciłam do takiego opakowania sałatkę z oliwą i balsamico i była mała katastrofa. Zupy w słoikach.
    • volta2 Re: obiad w pracy a oszczędność 07.01.13, 12:49
      jeśli będzie zabierał jedzenie z domu, jakiekolwiek, to też to będzie kosztować, tyle że mniej.
      załóżmy, że 50% oszczędności z tego bedzie, ale nie więcej - w tym przypadku bym mu tych obiadów nie zabierała, bo nie są po prostu drogie.

      u mnie w domu funkcjonował taki układ, że dzieci jadły lunch w szkole, mąż obiad w stołówce zakładowej za free, ja i tak gotowałam obiad i porą obiadokolacji wszyscy go zjadaliśmy extra. tzn. dla mnie był to jedyny obiad w ciągu dnia, dla dzieci często też, bo szkolny czasem był dobry,częściej nie, a mężowi nie przeszkadzały 2 obiady w ciągu dnia, ten stołówkowy się do domowego i tak nie umywał.
      • jjoann Re: obiad w pracy a oszczędność 07.01.13, 13:00
        dzięki za uwagi. chyba faktycznie nei ma sensu kombinować z odgrzewanym jedzeniem ani przetrzymywaniem na głodzie do 17 smile niby w domu zdrowiej, ale cóż..nie można mieć wszystkiego smile chyba, że z własnej woli zaproponuje przejście na taki system smile

        a przy okazji inny dylemat, widzę że można na Was liczyć.
        początek roku zaczął się szukaniem oszczędności, w maju urodzę pierwsze dziecko, a nie mamy żadnych oszczędności. nie licząc jakiś 500 złotych. może dałoby się zmienić mieszkanie na tańsze?
        Teraz płacimy za wynajem 1300, czynsz z ogrzewaniem, wodą, śmiećmi 324 zł, prąd (zaliczkowo, rozliczany co 6 miesięcy) 82 złote plus Internet 89 (olaboga! dobrze, że korzystam tyle z forum to się zwraca. Monopol na tę okolicę ma jedna firma) Razem- 1788. Za marne 42 metry (bez centymetrów) .
        Wczoraj przy przelewie znowu podnieśliśmy temat, że płacimy strasznie dużo i że może trzeba by poszukać czegoś tańszego. to jest nasze trzecie mieszkanie w od kwietnia 2011.
        coś znajduję- wynajem 1000 zł, czynsz z wodą, ogrzewaniem, śmiećmi właściciel podaje na 4 osobową rodzinę 350 (w zimie może być 400, wspomina właściciel w rozmowie- no ale to na 4 osoby, ile liczyć mam na dwie? no, dobrze na potrzebę chwili założę te 350) do tego prąd i gaz. Prąd zakładam tak samo 82, ale musi być mniej bo będzie gaz (kuchenka), na gaz ile liczyć? 40 zł? Tak myślę. Internet- może coś znajdę za 60 zł? a jak nie, to niechby było to 89. Przy założeniu, że nie znajdę tańszego neta, że rachunek za prąd nie będzie niższy mimo, że odejdzie gotowanie, że gazu nie będzie więcej niż za 40 zł i że czynsz wyniesie nas tyle co ich 4 osobową rodzinę- wychodzi mi różnica 219.
        Co robić?
        • zuzanna56 Re: obiad w pracy a oszczędność 07.01.13, 13:26
          Piszesz o wydatkach, a jaki macie dochód? Rozumiem, że nie tak duży, skoro chcecie wynając tańsze mieszkanie i ograniczyc inne wydatki.
          Wiesz co, my z mężem jesteśmy co prawda w pracy krócej, z dojazdem ja około 8 godzin, mąż 9 godzin, ale do pracy bierzemy tylko kanapki, jabłko, czasami banana czy sałatkę. W pracy możemy sobie zrobić kawę czy herbatę. Nie musimy oszczędzać na jedzeniu, nie mamy małych dochodów, ale po prostu gotujemy w domu i jemy w domu razem z dziećmi po południu. Nie jest to dla nas żaden problem. Ale rozumiem, że każdemu to nie musi pasować.
          • jjoann Re: obiad w pracy a oszczędność 07.01.13, 13:40
            mi się wydaje, że to wpływa na zdrowie trochę, cały dzień o kanapce lub trzech a po 11 godzinach ciężkostrawny obiad, bardziej pod tym kątem patrzę. oczywiście był czas, że męża nie było w godzinach 10-21 i jadł obiad po pracy, a w pracy tylko kanapki i to naprawdę było hardkorowe.
            dochody 4900
            wydatki stałe comiesięczne
            mieszkaniowe z rachunkami 1788
            2 bilety mies. 180
            polisa 150
            rata ikea 110
            jedzenie i chemia - próbuję się zmieścić w 800, nie mogę sad
            lekarz 100-150
            obiady męża 240
            tel męża 30
            tel mój 160 (od marca przechodzę na maks 50 abonament)
            karta kredytowa (zadłużona na 2 tyś) 150
            teoretycznie zostaje 1000. teoretycznie, bo w praktyce zawsze coś, w tym miesiącu lekarstwa 400 i prezenty, czasem jakieś ubranie. w najlepszym wypadku powinniśmy coś odłożyć...a nie udaje się.
            • aga90210 Re: obiad w pracy a oszczędność 07.01.13, 13:55
              Wydajesz jakiś majatek na telefon, a chcesz męzowi obiady odebrać? wink Zaproponowalabym mu, by wybieral tansze rzeczy na te stołówce, by bral jedno danie lub by czasem brał z domu kanapkę, ale nie jestescie w tak złej sytuacji by mu calkowicie zabierać przyjemność ze spedzenia przerwy na obiedzie.

              -Internet weź darmowy- aero. Jest wolny, ale do przeglądania stron na forum wystarczy.
              -Polisa na co? zrezygnowałabym, chyba ze da ci to jakaąs kase gdy ruodzisz dziecko
              -lekarz- żadne z was nie ma prywatnego ubezpieczenia zdrowotnego w pracy? nie mozna wykupić?
              -bilety miesięczne- czy możecie kupic kwartalne, tańsze?

              Oszczędziłabym jakies 100 zł na obiadach, 150 na polisie, 89 na necie, 130 na telefonie i jak najszybciej spłaciła karte kredytową.
              • verdana Re: obiad w pracy a oszczędność 07.01.13, 14:05
                Obiady w pracy powinny zostać, o ile nie trzeba oszczędzać dramatycznie. A i tu najpierw nalezy ciąć chemię i telefon, a nie jedzenie. Mąż ma rację - jezeli jeździ komunikacją miejską i to w godzinach szczytu, to na pewno nie raz czy dwa coś, co nie jest suche mu sie wyleje czy rozsypie. Czasem trzeba bedzie dodać koszt prania. Poza tym podejrzewam, ze obiad jest czasem wytchnienia, pogadania z kolegami, zjedzenie kanapki bez niczego ciepłego i pewnie nie w stołówce - to nie to samo. O podgrzewaniu w pracy ja bym zapomniała. To bywa wcale nie takie proste.
                • jjoann Re: obiad w pracy a oszczędność 07.01.13, 14:08
                  zgadzam się ze wszystkim smile oprócz cięcia chemii, to zaledwie 20 zł miesięcznie. w tym kosmetyki.
              • jjoann Re: obiad w pracy a oszczędność 07.01.13, 14:06
                faktycznie brzmi strasznie- zestawienie telefonu z obiadami. głupia byłam biorąc wysoki abonament i to na długie miesiące, na szczęście już się umowa kończy. będzie 100 do przodu.
                polisa, to właściwie fundusz inwestycyjny, a nie polisa, więc nie zrezygnujemy
                chodzę do ginekologa prywatnie, byłam u 4 na abonament z pracy, ale niestety nie czułam się pod dobrą opieką. teraz jestem bardzo zadowolona i czuję się pewniej z ciążą.
                obiad męża 12 zł to najtańsza obcja, ziemniaki plus mięso, nawet surówek nie bierze (bo mu nie smakują, nie że mu zakazuję big_grin)
                Internet- sprawdzałam dziś właśnie to aero- ale mąż jest obcokrajowcem i korzysta ze skype na połączenia międzynarodowe bardzo często.
                bilety miesięczne kwartalne to oszczędność w miesiącu 5,65 zł

                co do spłaty karty to mąż nawet o niej nie wie, co spędza mi sen z powiek smile mamy osobne konta i osobne wypłaty, ja tę kartę spłacam ze swojej, mniejszej oczywiście..
                • aga90210 Re: obiad w pracy a oszczędność 07.01.13, 14:11
                  >polisa, to właściwie fundusz inwestycyjny, a nie polisa, więc nie zrezygnujemy

                  O matko i córko, wkopaliscie się.
                  Jesli myślisz ze na tym zarobisz 14% obiecywane przez pseudo-doradcow- nie łudź się. Jeśli dużo nie wpłaciliscie minimalizowalabym straty rezygnujac natychmiast, a jeśli wpłacacie od lat to nie wiem... Strata w kazdym razie bedzie na koncu ogromna.
                  • jjoann Re: obiad w pracy a oszczędność 07.01.13, 14:17
                    teraz na pewno nie ma sensu rezygnować, wierzę mimo wszystko że to była dobra decyzja.
                • linn_linn Re: obiad w pracy a oszczędność 07.01.13, 14:21
                  Mieso i ziemniaki to jeszcze nie obiad, wiec moze warto przekalkulowac. Obiady 240 zl. - mieso i ziemniaki 240 zl.
                • aga90210 Re: obiad w pracy a oszczędność 07.01.13, 14:38
                  Hmm, wczesniej pisałaś, że obiad męza to "max 12 zł", stąd zrozumiałam, ze ma w tym zupę, drugie danie z surówką i deser. Teraz piszesz, ze te 12 zł to jest minimum, taniej się juz nie da.

                  Jak same ziemniaki i mięso to drogo. Nie jest głodny jak wraca?
                  • jjoann Re: obiad w pracy a oszczędność 07.01.13, 14:42
                    nie, w ogóle mało je, ale to może dlatego że mu nie smakuje. wydaje mi się, że to tylko za drugie danie, jak go pytam czasem ile wydaje to mówi, że max 12 zł (to zależy pewnie od dania, jak jest jednogarnkowe, albo bezmięsne to może taniej), nie sądzę by to było i drugie i zupa. muszę dopytać uncertain potem dopiero kolacja, wtedy potrafi zjeść smile
              • jamesonwhiskey Re: obiad w pracy a oszczędność 07.01.13, 14:06
                > Wydajesz jakiś majatek na telefon, a chcesz męzowi obiady odebrać?

                wydaje sie to dosc dziwne
                zamiast dupe zawracac mezowi spojz na swoje wydatki i je obetnij
                • jjoann Re: obiad w pracy a oszczędność 07.01.13, 14:09
                  nie mogę w tym momencie zakończyć umowy. napisałam, że kończy się z dniem 16 lutego, ostatni taki rachunek, od tego momentu max 50 zł.
                  • jjoann Re: obiad w pracy a oszczędność 07.01.13, 14:10
                    nie chciałam mężowi odbierać obiadów tylko gotować dla niego w domu zdrowiej i spędzać czas razem przy stole, a oszczędność miała być skutkiem pobocznym.
                    • jamesonwhiskey Re: obiad w pracy a oszczędność 07.01.13, 14:19
                      no to fajnie ze tak chcialas tylko twoje chcenie powoduje ze caly dzien nie bedzie nic konkretnego jadl
                      po drugie dzieciak ci sie urodzi to zobaczysz jak zabawne jest stwqierdznie o spedzanie razem czasu przy stole
                      • aga90210 Re: obiad w pracy a oszczędność 07.01.13, 14:23
                        daj jej spokój...
                      • jjoann Re: obiad w pracy a oszczędność 07.01.13, 14:27
                        a Ty ile "dzieciaków' już urodziłeś/ urodziłaś? ała. ewidentnie nie zapoznałeś się z całym wątkiem, gdzie skłoniłam się wcześniej do opcji kontynuowania obiadów na mieście, wyrywasz zdania z kontekstu i nie widzę w Twojej wypowiedzi, żadnego pomysłu, jak Ty rozwiązałbyś daną sytuacją. no, tak, idiotka myślała, że ktoś jej bezinteresownie doradzi na forum. no, tak, na szczęście ktoś się taki znalazł.
                        linn_linn dzięki za uwagę.
                        • jamesonwhiskey Re: obiad w pracy a oszczędność 07.01.13, 14:38
                          ale co ty za sytuacje chcesz tu rozwiazywac
                          jesc trzeba a ze obiady w robocie nie wpisuja sie w twoja wizje spedzania czasu przy stole no to trudno
                          musisz sie z tym jakos pogodzic
                          • jjoann Re: obiad w pracy a oszczędność 07.01.13, 14:45
                            poza obiadem, w tym jednym wątku poruszam dwa inne tematy- zamiana mieszkania na tańsze i ogólniejszy- wydatki+ zapanowanie nad budżetem.
                            • incredibilmente Re: obiad w pracy a oszczędność 07.01.13, 14:49
                              Jeśli macie szansę znaleźć tańsze mieszkanie bez ponoszenia strat (np. utrata części kaucji za zerwanie umowy przed terminem), to jasne, że tak - popieram.

                              Druga rada, bardzo oczywista:
                              zakupy raz w tygodniu, z listą, zero "gotowców" (czyli gotowanie w domu),no i reżim finansowy - kupujesz to, co naprawdę jest potrzebne.

                              Mężowi obiady w pracy bym oczywiście zostawiła, przecież jest poza domem po 11 godzin dziennie.
                              • jjoann Re: obiad w pracy a oszczędność 07.01.13, 14:56
                                znalazłam mieszkanie, które dziś jedziemy oglądać. zaoszczędzilibyśmy na zamianie 219 złotych, plus tańsza o połowę kaucja- dodatkowa gotówka na wyprawkę. robię zakupy raz w tygodniu z listą, oprócz warzyw, sera i szynki- te kupuję na bieżąco, reszta w biedronce. początkowa ze mnie kucharka, ale wykształcam tylko dobre nawyki, robię wszystko od podstaw. mam teraz czas.
            • zuzanna56 Re: obiad w pracy a oszczędność 07.01.13, 16:20
              Wiem, że 11 godzin to jednak sporo. Te 8-9 to zawsze lepiej. My też jeśli mamy wyjątkowo jakoś długi dzień w pracy (11-12 godzin poza domem), do tego jest czas na jedzenie, to kupujemy obiad, ale to się rzadko zdarza.
              Myślałam, że zarobki są niższe.
              • anula36 Re: obiad w pracy a oszczędność 07.01.13, 16:52
                to sa wszystko sztuczne ruchy - przeprowadzacie sie zeby zaoszczedzic na mieszkaniu 200-pare zlotych , wyrzrucajac w bloto co miesiac 150 zl na odsetki z karty kredytowej.
                Powiedz mezowi o karcie i zacisnijcie pasa,zeby ja splacic jak najszybciej, szkoda tej kasy.
                • volta2 Re: obiad w pracy a oszczędność 07.01.13, 20:53
                  bardzo trafna uwaga,

                  a druga rzecz - czy przeprowadzacie się tam gdzie taniej do porównywalnego standardu? żeby nie wyszło, że taniej będzie ale rachunki za prąd was zaczną rujnować, bo sprzęty nieekonomiczne?

                  i ja bym jeszcze zagrała va bank z obecnym właścicielem - " jesteśmy bardzo zadowoleni, bla bla, ale niestety musimy się wyprowadzić, do czegoś identycznego jedank tańszego" ale gdyby pan pomyślał nad obniżką - to może moglibyśmy zostać tu dłużej? w ten sposób udałoby się uzyskać obniżkę nie angażując czasu i wysiłku na przeprowadzkę?
                  oczywiście w razie nieudanych negocjacji rzeczywiście przeprowadzić sięsmile

                  nawet 100 złotych to już coś. (ja jako wynajmujący wolałabym dać obniżkę, niż szukać nowego najemcy, odmalować, ryzykować nieudanego lokatora itp. itd.)
                • acid_rain88 Re: obiad w pracy a oszczędność 09.01.13, 16:11
                  Zwłaszcza, że przeprowadzka to też koszty - nawet jeśli nie macie mebli do przenoszenia, to i tak ładnych parę razy trzeba autem obrócić. Ty dodatkowo w aktualnej sytuacji zdrowotnej nie powinnaś dźwigać a mężowi po 11h w pracy średnio może chcieć się latać w tą i z powrotem taszcząc pudła z książkami.
                  Nie mówiąc o tym, że na nowym mieszkaniu często trzeba coś dokupić, coś sobie urządzić itd - może się okazać, że jest to gra niewarta świeczki.

                  Wydaje mi się, że spłata karty jest w waszej sytuacji najlepszym miejscem do znalezienia oszczędności.
                  • incredibilmente Re: obiad w pracy a oszczędność 09.01.13, 19:29
                    Piszesz, że powinno Wam zostawać 1000 zł, po zapłaceniu wszelkich rachunków, kredytów, po wydatkach na "życie".
                    No to żeby zaoszczędzić, powinniście wprowadzić prostą, banalną zasadę: w dniu otrzymania wynagrodzeń przelewacie na konto oszczędnościowe tą kwotę.
                    I jej nie ma do dyspozycji w ogóle - chyba, że naprawdę w szczególnym, nagłym wypadku.
                    Z kolejnej pensji - tak samo.
                    Pewnie się okaże, że spokojnie jesteście w stanie tyle odkładać, po wprowadzeniu pewnych "korekt" swoich wydatków i przyzwyczajeń.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka