Dodaj do ulubionych

Oszczędzanie a kwestia wstydu

24.03.13, 18:11
Zastanawiam sie dlaczego tak bardzo wstydzimy się oszczędzannia (bez względu na powody) .
Często nawet na tym forum można przeczytać o tym, że ktoś nie robi zakupów w dyskontach. albo ktos ma sygnature , jacy to sterani zyciem ludzie stoją w kolejce do kasy w Biedronce. Dlaczego robic zakupy w hipermarkecie to fajne a w Biedronce to obciach.... Ostatnio słyszałam rozmowe Pań w wieku około 55 lat. Jedna do drugiej powiedziała:idę do biedronki po makaron, ale oczywiście dla Pieska? o co kamansmile
Sorki za literówki, ale jedną ręką odpycham małolata ,który chce mi wykraść komp.
Obserwuj wątek
    • jamesonwhiskey Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 24.03.13, 18:32
      nie lubie dyskonotow, wlasnie przez to wrazenie biedy
      jakies porozwalane kartony, bardzo ograniczony wybor, totalnie badziewny wystroj
      lub mozna powiedziec brak wystroju, jakosc towarow mocno ograniczana przez cene
      a nie liczne normalne towary wcale nie sa tansze niz gdzie indziej
      te bramki na wejsciu ,jakbym mial cos tam krasc
      jak dla mnie lipa
      • angazetka Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 24.03.13, 18:39
        Widać, że do dyskontów nie chodzisz, bo masz ich obraz sprzed dekady.
        W zyciu nie przyszłoby mi do głowy wstydzić się - czy w ogóle rozważać kwestię - tego, gdzie robię zakupy. Ani tego, że na coś mnie nie stać.
      • ilse2 Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 24.03.13, 18:44
        Osobiście nie mogę zdzierżyć atmosfery carrrefoura, reala,itp. w których panuje wiecznie hałas, jakieś komunikaty z głośnika o promocjach, o kartach kredytowych i o kredytach, które mozesz zaciągnąć na miejscu; megasztuczne oczojebne światło, po 15 minutach boli mnie głowa i oczy i mam ochotę wyjść.
        Wolę spokojną Biedronkę, Netto czy Lidla.
      • crises Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 25.03.13, 13:13
        Ale to już tak nie wygląda od jakichś co najmniej 5 lat. Bo dawniej owszem, Biedronka to był syf, brud i porozwalane kartony na europaletach. Wszystko się zmieniło, od sposobu prezentacji po ofertę towarową, naprawdę.
    • ilse2 Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 24.03.13, 18:40
      To takie kołtuństwo: "Nie kupuje dla siebie w Biedronce, tylko dla pieska. Dla siebie kupuje w normalnym sklepie". W domyśle - jestem lepsza niż biedota, która kupuje w biedrze.

      Prawda jest taka, że teraz sprytni ludzie kupują w biedronce i maja gdzieś co inni pomyślą.
      • verdana Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 24.03.13, 18:48
        Istnieje jeszcze możliwość, ze pani kupowała makaron dla pieska, a tłumaczyła sie znajomej, bo się odchudza i makaronu w ogóle jeść nie powinna.
      • dyciorek1 Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 24.03.13, 23:22
        w Biedronce makaron dla pieska a w innym sklepie karme dla psow we flaku dla siebie.Dlatego piesek tej pani wyglada lepiej od wlascicielki bo je makaron z Biedronki
    • afroddytta Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 24.03.13, 19:05
      Ja nigdy się nie spotkałam z taką opinią (że dyskonty dla biednych) np. wśród znajomych czy ogólnie w otoczeniu, po prostu sklep jak sklep, część rzeczy kupuję część nie bo np. w Lidlu lepsze/tańsze niż w Biedronce itd. Dopiero na tym forum przeczytałam, że jest taka ogólna opinia, ale jakoś mnie to nie rusza.
    • amused.to.death Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 24.03.13, 19:12
      jedni się wstydzą inni nie, jak zwykle.
      Dla mnie idea wstydu z powodu robienia zakupów w tym a nie innym miejscu jest czymś dziwnym i kompletnie niezrozumiałym.
      Nie rozumiem też tego, że robienie zakupów w supermarkecie dla kogoś miałoby być fajne - dla mnie zakupy to przykry obowiązek a nie przyjemność - może też stąd to moje niezrozumienie.

      Tego, że oszczędzam też się nie wstydze - oszczędzanie sporo mi dałosmile
    • simari1980 Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 24.03.13, 19:13
      Hmm, dziwne to trochę o czym piszesz. Moi wszyscy znajomi, bez względu na zasoby portfela robią zakupy w Biedronce i sie tego nie wstydzą, a Lindl np. jest uznawany za sklep, w którym można kupić produkty bardzo wysokiej jakości ( jak np sos balsamiczny). Ja sama mam 3 sklepy, w których lubię robić zakupy: 1. Lidl 2. Auchan. 3. Biedronka
      W tych czasach tylko nowobogackie snoby wstydza sie kupować w dyskontach, ale to nie typ ludzi, których chciałabym naśladować, brrr....
      Choć znam też ludzi, którzy wiem, że robią zakupy w najtańszych dyskontach a np meble kupują z VOXa bo to już widać, jak sie wchodzi do domu, natomiast do lodówki nikt nie zagląda wink
    • ira_07 Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 24.03.13, 19:22
      albo ktos ma sygnature , jacy to sterani zyciem ludzie stoją w kolejc
      > e do kasy w Biedronce.

      Przecież to dla jaj i pisane przez Gazetę, jednego z najpopularniejszych trolli, a Ty łyknęłaś big_grin ?

      > Często nawet na tym forum można przeczytać o tym, że ktoś nie robi zakupów w dy
      > skontach.

      A znasz kogoś takiego? Bo na forum różne rzeczy się czyta.

      Ostatnio słyszałam rozmowe Pań w wieku około 55 lat. Jedna
      > do drugiej powiedziała:idę do biedronki po makaron, ale oczywiście dla Pieska?
      > o co kamansmile

      No właśnie, o co kaman? Znasz te panie? Może pani makaronu nie je?

      Nie znam nikogo, kto by się wstydził oszczędzania, no ale ja raczej się w środowisku ludzi młodych obracam, nie w "middle middle class" wink to mam inny punkt widzenia.
    • linn_linn Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 24.03.13, 19:54
      Wstydzimy sie? Tzn. kto? Ty i kto jeszcze? W dyskontach / podobnie jak gdzie indziej / sa produkty warte zakupu i te, ktorych lepiej nie kupowac. A o sygnaturke pytaj jej wlasciciela. Co nam do niej?
      • hugo43 Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 24.03.13, 20:12
        ja tam lubie lidla,biedronke i kaufland.za maly metrazsmilenie znosze lazic po hipermarketach .strasznie mnie to meczy.do lidla wejde,wiem na pamiec gdzie co jest,15 minut i po zakupach.
    • jagoda_pl Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 24.03.13, 20:50
      Ja mam innych znajomych - na spotkaniach wręcz wypada opowiadać co się w Lidlu/Biedronce upolowało wink Poza tym naprawdę nie widzę różnic w klienteli takiego choćby Auchana/Tesco czy w.w. dyskontów.

      • lisia312 Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 24.03.13, 21:45
        zakupy robię większe w Biedronce, Lidlu i Aldim. Nie lubię hipermarketów. Na myśl mi nie przyszło, że to wstyd smilesmilesmile
    • jamesonwhiskey Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 24.03.13, 22:03
      nie rozsmieszajcie mnie z tym uwielbieniem dyskontow
      polska to kraj gdzie jedna czwarta pracujacych nie zarabia nawet 2 tysiecy
      no i stad to wielkie powodzenie bieda sklepow
      w ostatniej aferze z konina, gdzie wykryto to mieso ano w lidlu aldim i tesco value,
      ceny sie nie da oszukac
      np wolal bym latac first class lufthansa ale najczesciej wybieram ryanaira ale jakos nie przyszlo by mi do glowy pisac ze jest to najlepsza linia lotnicza
      tak samo chyba nikt nie ma watpliwosci ze fiat panda to nie do konca to samo co mercedes
      chociaz i to i to samochod ma cztery kola i kierownice
      ale ogolnie popieram dyskonty , troche trzymaja w szachu markety

      • jagoda_pl Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 24.03.13, 22:08
        Ale Ty porównujesz delikatesy do dyskontów wink
        • jamesonwhiskey Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 25.03.13, 18:40
          mowie o zwyklych marketach , nawet nie tych lepszych


    • agus-ka Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 24.03.13, 22:09
      moimi ulubionymi sklapami są Lidl, Biedronka i Auchan. W auchan robię zakupy raz na 2-3 tyg, takie większe. W dwoch pierwszych robię czesciej zakupy i jakoś nie mam poczucia obciachu. Na parkingu często widzę dobrej marki samochody typu BMW, mercedesy, audi (mówię o tych nowszych), widać bogacze też nie mają poczucia obciachu
      ja ogóle nie mam poczucia obciachu jeśli chodzi o oszczędzanie, zwłaszcza czasu a w dyskontach ten czas oszczędzamsmile
      • jamesonwhiskey Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 24.03.13, 22:28
        > BMW, mercedesy, audi (mówię o tych nowszych), widać bogacze też nie mają poczuc
        > ia obciachu

        spoko spoko, jak bogacz zaplaci lizing za tego mercedesa czy audi rate za chate kredyt za wysposazenie i troche splaci kredytowke to z obciachem czy nie grzeje do biedry
        jesc cos trzeba
      • johana75 Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 24.03.13, 22:29
        W Pl. to i moze obciach robic zakupy w dyskontach...nie wiem, ale jak widze w De jakie fury podjeżdzją do Aldi i nikt sie nie wstydzi big_grin
        Moje sklepy na zakupy to:
        Lidl 3 x mies.
        Aldi 1x mies.
        Kaufland 1x mies.
        Biedronka raz na 2-3 miesiące
        Wszedzie mam ulubione produkty i robie zapas.
        Ostatnio w Lidlu była moja ulubiona kawa Melita (zielona) za 9.99 i kupiłam cały karton! Bo z De przywoziłam ja po 15 zł! heheh uwielbiam Lidla !
        • jamesonwhiskey Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 24.03.13, 22:32
          niemcy to liczykrupy wiec slaby przyklad
          i jakie to fury , lambo , ferrari , bo wiesz bmw w niemcowni to zaden szal
          • johana75 Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 25.03.13, 10:25
            Raczej chodziło mi o Porsche czy Jaguara...BMV to normalne auto dla mnie...
            • jamesonwhiskey Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 25.03.13, 10:45
              chyba nie miala byc to dyskusja o samochodach przed niemieckim lidlem
              zreszta porsche za 10 k euro to tez zaden szal
              poza tym niemcy maja bardzo silne organizacje konsumenckie i byle czego sprzedawcy im nie wciskaja
              • johana75 Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 26.03.13, 16:06
                to po co ciągniesz ten temat...
    • sigrid-1 Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 24.03.13, 22:20
      W życiu by mi nie przyszło do głowy, żeby wstydzić się robić zakupy w dyskontach. Trzeba być bardzo zakompleksionym, żeby się wstydzić.
      Co komu do tego gdzie robię zakupy, robię je tam gdzie chcę, i gdzie mi wygodniej, poza tym z jakiego powodu mam za ten sam towar płacić więcej, jeśli mogę płacić mniej. Uważam, że trzeba do tego podchodzić zdroworozsądkowo. Dla mnie oszczędzanie to wydawanie pieniędzy rozsądnie, z głową.
      • jamesonwhiskey Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 24.03.13, 22:33
        spoko to ten sam towar, bo biedra doplaca do tego zebys mogla kupic taniej niz gdzie indziej
    • nostress.ka21 Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 25.03.13, 00:22
      Przytoczona już w wątku "middle middle class" jest odpowiedzią na wszelkie wątpliwości smile

      Niestety, ale widzę taki tok rozumowania wśród części osób "na dorobku", szczególnie tych którzy zarabiają wielokrotność średniej krajowej, a jeszcze stosunkowo niedawno nie mieli nic lub bardzo mało. Większość z nich przechodzi okres pseudobogactwa. Oni gardzą wszystkim co w ich mniemaniu jest popolite, bo pospolite = gorsze.

      W swoim najbliższym kręgu znajomych mam takiego delikwenta. Dwa lata temu zarabiał trochę ponad średnią krajową, prawie połowę zarobków oddawał na mieszkanie (wynajem), kupował w Biedronce czy Tesco, polował na okazje. Życie potoczyło się tak, że przez rok zmienił pracę dwa razy, teraz zarabia prawie 30 tysięcy i co? Biedronka jest dla biedoty, mieszkanie nie w apartamencie jest dla nieudaczników, komunikacja miejska - biedota. Jak już mu się zdarzy robić zakupy w rzeczywistym sklepie to jest to Alma lub Piotr i Paweł, ładuje do koszyka wszystko co najdroższe, 90% z tego wyrzuca.

      zaliczył niezły "awans", w 2009 roku wyrwał się z M3 w na Podlasiu, teraz jest kimś lepszym, lepszym od każdego, poza swoimi szefami. Nie szanuje pieniędzy, nie myśli perspektywistycznie, gardzi wszystkim co kojarzy mu się z przeciętnością...

      I nie jest jedyny.

      Osoby z Warszawy na pewno pamiętają protesty mieszkańców osiedla Skorosze. Dzielnica, gdzie 70% mieszkańców stanowią osoby spoza Warszawy, osiedle gdzie mieszkania są najtańsze, a wielkie protesty urządzali, że Biedronkę im stawiają pod oknami ich apartamentowców. To dokładnie ten typ.

      Tak zostali wychowani, tego nauczyły ich lata kiedy pieniądz oglądali z każdej strony, teraz jest inaczej, mają pieniądze, czują się lepsi i za wszelką cenę chcą wyrwać się ze stereotypu biedy czy przeciętności. Wiem, że zalatuje to hipokryzją, ponieważ sami tworzą czy też pielęgnują ten stereotyp.
    • marcelina4 Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 25.03.13, 08:30
      miejsce gdzie robię zakupy nie ma dla mnie żadnego znaczenia, dyskont, czy nie dyskont i tak mi to obojętne, zresztą zakupy są dla mnie prozaiczną i niestety konieczną czynnością, której chcę poświęcić minimum czasu, więc rozmyślanie nad tym, czy aby nie robię sobie obciachu wchodząc do Lidla to jakiś problem z d... wyjęty smile
      jednakże znam osoby o zgoła odmiennych poglądach, tak się jakoś głupio składa, że obie ( rodziny ) mieszkają w sławetnym już miasteczku wilanów, gdzie na słowo biedronka, lub dyskont panie uciekają z krzykiem smile
      nie wiem doprawdy, co to miejsce ma w sobie takiego niezwykłego, ale ludzie tam jakiegoś małpiego rozumu dostają po przeprowadzce, nagle okazuje się, że dyskont nigdy w życiu, tylko alma i piotr i paweł, ciuchy tylko z zary, wakacje tylko za granicą, samochód tylko nowy rodzinny van ( najczęściej przy jednym dziecku ) i generalnie wielkie zadęcie i och i ach!
      a potem ukradkiem ( dosłownie wieczorkiem, żeby sąsiedzi nie widzieli ) pan domu wymyka się do samochodu, żeby przynieść do domu koszyki ze smakołykami na cały tydzień przywiezionymi od mamy lub teściowej, bo na życie ledwie starcza z powodu kredytu i rozbuchanego konsumpcyjnego stylu życia na pokaz przed znajomymi, sąsiadami i rodziną co to na prowincji została.
      no wiem, że to ich sprawa, że nie mój problem, ale autentycznie śmiech mnie pusty ogarnia
      • mamuska25 Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 25.03.13, 09:14
        Pamiętam taką sytuację jak jedna osoba przyszła do mnie na kawe z własną kawą, bo to "dobra, markowa" a nie z Biedronki. Akurat miałam taką samą tylko kupioną w Biedronce big_grin
        Wzięłam grzecznie kawkę, podziękowałam i zaparzyłam swoją, w sumie taką samą. Do ostatniego łyka dziewczyna się zachwycała smakiem markowej kawy, jaka wspaniała, pyszna i w ogóle nie to co w Biedronce, a ja myślałam, że pęknę ze smiechu.
        Potem "podyskutowałyśmy" (czytaj wysłuchałam monologu) o wspomnianym już "makaronie dla pieska z Biedronki, kobitka pozachwycała sie swoimi wielkomiastowymi zakupami w Realu, Carffurze czy jak mu tam wink Normalnie smiech na sali.
        Totalnie nie rozumiem tej głupoty, jak dla mnie to snobizm i jak słusznie już ktoś zauważył, zazwyczaj pojawia sie u ludzi, którzy "odrobinę sie odbili od ziemi", przeprowadzili w "lepsze" miejsce itd.
        Ja tam kupuję wyłącznie w Biedronce i nie narzekam. Nie lubię tych ogromnych marketów, gdzie masę wrzasku, pisku, szumu i zaraz mi łeb pęka.
        No ale ja z tej niższej półki obywateli wink
      • nostress.ka21 Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 25.03.13, 10:43
        marcelina4 napisała:

        > bo na życie ledwie starcza z po
        > wodu kredytu i rozbuchanego konsumpcyjnego stylu życia na pokaz przed znajomymi
        > , sąsiadami i rodziną co to na prowincji została.

        Znam też takich, którzy w rodzinne strony jeżdża co dwa czy trzy miesiące. Przez ten czas zaciskają pasa, żeby tylko zebrać odpowiednie fundusze na wyjazd. Jednakże nie w sensie drogiej podróży, a konieczności pokazania się z perspektywy "bogacza", którego stać na wszystko co tylko zapragnie. Takie zachowanie spotykane są nie tylko w przypadku ludzie mieszkających w Warszawie/Wrocławiu/Krakowie i jadących na Pcimia Górnego, ale również wśród osób mieszkających za granicą. Liczą każdy grosz, odmawiają sobie sporej ilości rzeczy, a przyjeżdżając do PL czy do swojej rodzinnej miejscowości wydają przez 10 dni więcej niż w miejscu zamieszkania przez 3 miesiące uncertain
        • z17 Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 25.03.13, 11:24
          W biedronce byłem RAZ, kupiłem tam mięso, którym się nieźle strułem i więcej tam moja noga nie postanie. Poza tym te MORDY I ODZYWKI (powieści Wiecha mi się przypomniały...), badziewny wystrój, kupowanie z palet i nader skąpy asortyment czynią to miejsce dość odpychającym. Nawet Selgros w którym czasem bywam, ma o niebo lepsze wnętrze niż tanie dyskonty detaliczne.

          Mam w życiu zasadę, że na jedzeniu nie oszczędzam w ogóle. Szkoda życia na wpier-d-alanie chemii, konserwantów, żył i łoju.

          Co do wstydu, to imho oszczędzanie nie ma z nim nic wspólnego. Wstyd wiążę ze skrajnym ubóstwem, kiedy to trzeba chodzić po prośbie, pożyczać kasę i upokarzająco starać się o socjal. Oszczędzanie (nawet w skrajnym wydaniu) jest etapem dużo wcześniejszym, kiedy JAKAŚ kasa jest, natomiast trzeba się ograniczać. Wstydu tu żadnego nie ma.
          • jolunia01 Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 26.03.13, 08:06
            z17 napisała:

            > W biedronce byłem RAZ, kupiłem tam mięso, którym się nieźle strułem i więcej ta
            > m moja noga nie postanie.

            Trzeba było kupić swieże, a nie z przeceny.

            > Poza tym te MORDY I ODZYWKI (powieści Wiecha mi się p
            > rzypomniały...),

            Jakie? Bo nie znam ani jednej.

            > badziewny wystrój, kupowanie z palet i nader skąpy asortyment
            > czynią to miejsce dość odpychającym.

            Biedactwo, ty te sklepy to w jakimś Sudanie widujesz? Od lat czegoś takiego nie spotykam w znanych mi dyskontach, wliczając w to tę maglowaną tu Biedronkę. Ostatnio z palet w Biedronce kupowałam w jakimś '97 papier toaletowy.

            > Mam w życiu zasadę, że na jedzeniu nie oszczędzam w ogóle. Szkoda życia na wpie
            > r-d-alanie chemii, konserwantów, żył i łoju.

            A ja oszczędzam. Wole kupić miecznika w Biedronce po 50 zł/kg niż w rybnym po 80 lub więcej.
            • coralin Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 26.03.13, 17:40
              Ludziom kojarzy się Biedronka z przetworzonym jedzeniem. Z tego typu rzeczy kupuję tylko pomidory w puszce.
              Gulaszowe w Biedronce to ewenement. W żadnym sklepie pod taką nazwą nie widziałam "czystej" wołowiny, zawsze są to podlejsze kawałki z żyłami, tłuszczem itp. Zawsze jadłam dużo ryb, a teraz jeszcze więcej, bo ten okoń morski, dorada są przepyszne i blisko. Szkoda, że nie ma barramundi.
              Na 100% chodziłabym do Lidla, gdyby był bliżej.
              • jamesonwhiskey Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 26.03.13, 17:50
                > Gulaszowe w Biedronce to ewenement. W żadnym sklepie pod taką nazwą nie widzia
                > łam "czystej" wołowiny, zawsze są to podlejsze kawałki z żyłami, tłuszczem it


                ewenement do dlugosc zycia tej krowy co ja na to gulaszowe pokroili
                • coralin Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 26.03.13, 18:24
                  Zdziwiłam się jak szybko się przyrządza. Nie jest to polędwica wołowa, ale część wołowiny o znakomitej jakości. Wołowina i królik to najczęściej jedzone przeze mnie mięsa. Chwała, że w pobliskiej Biedronce mogę je kupić. Szkoda, że tak rzadko jest wołowina na zrazy, bo bije tę sprzedawaną w okolicznych sklepach mięsnych.
                  • jamesonwhiskey Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 26.03.13, 22:05
                    troche zartuje bo przeciez nie jadlem to nie wiem
                    poprostu w polsce ciezko o dobra wolowine bo glownie stare mleczne krowy sa bite
        • mamma_2012 Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 25.03.13, 11:26
          Na szczęście ja nie mam takich znajomych, o których piszecie. ani takich, którzy wstydzą sie robienia zakupów w dyskontach ani takich, którzy pod osłoną nocy wnoszą słoiki. Obracam sie raczej w srodowisku ludzi, ktorym niczego nie brakuje i każdy, kto zdobyły sloiczek dzemu domowego albo ogórki kiszone domowe chwalilby sie tym głośno i ustawial te cuda w widocznym miejscu, a jedzonka od mamusi zabierał w termosiku do pracy.
          Co wiecej, chętnie sami kupują drogie truskawki i ogórki ze sprawdzonych źródeł i próbują je przetwarzane z lepszym czy gorszym skutkiemsmile
          Mam tylko jedna koleżankę, która karmi dzieci zupkami z kubka i promocyjnymi zestawami z mc syfow i pewnie tylko ona mogłaby mieć problem z ty, gdzie kto robi zakupysmile
          Sama nie mam nic do tego, gdzie kto sie zaopatruje i raczej uwazam, ze dla niewielu ludzi jest to problem. Nie prowadzę z nikim poważnych dyskusji o wyższości kupowania mąki w Piotrze i Pawle nad kupowaniem jej gdzie indziej.
          Sama nie kupuje w biedronce (innych dyskontow w okolicy nie mam, za to hipermarketów i delikatesow pełen zestaw) z kilku powodów i zupełnie nie maja nic wspólnego z jakimkolwiek synobizmem.
          Po pierwsze, w tym sklepie nie ma wielu rzeczy, ktore zwykle pakuje do koszyka, po drugie jeśli kupuje sie produkty malo przetworzone to oszczędności sa pewnie niewielkie (to tylko moja ocena tak na oko), po trzecie warzywa i owoce w marketach zwykle sa słabej jakości.
          Musze sie tez przyznac, ze mimo wszystko mam tez pewne obawy przed tanszymi odpowiednikami z napisem wyprodukowano dla..., bo kto miałby dopłacać do tych moich zakupów (pomijając zyski z braku reklamy).
          Nie widzę tez sensu kupowania wędlin po 9,99, bo one nawet nie powinny tak sie nazywać i wolałabym zjeść bułkę z ogorkiem czy jajkiem zamiast takiego papierowego przysmaku.

    • skarbonka-bez-dna Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 25.03.13, 11:46
      A ja myślę, że wstydzić się mogą dzieci, których rodzice oszczędzają, a dzieci obracają się w środowisku "dzieci-mających-wszystkich" czy "dzieci-ciągle-na-wakacjach" i dla takiej młodzieży obciachem (nie wiem czy tak się jeszcze mówi) może być biedronka w lodówce, skoro koledzy mają almę.
      Można się czuć niekomfortowo ciągle odmawiając zaproszeń czy wyjścia na lunch - bo taniej w domu czy kanapki itp.
      • z17 Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 25.03.13, 12:28
        Rywalizacja w grupie rówieśniczej nastolatków karmi się nie tylko gadżetami i statusem materialnym rodziców. Wzrastałem w czasach gdy wszyscy mieli mniej więcej po równo, a i tak nastolatkowie kultywowali silne hierarchie wraz z brutalnymi wykluczeniami z grupy. Nie ma rady na to, że start w dorosłość bywa okrutny, a życie to nie jest bajka. Zresztą "dzieci-mające-wszystko" i "dzieci-ciągle-na-wakacjach" często z czasem płacą za tę wiedzę dużo wyższą cenę.
      • linn_linn Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 25.03.13, 12:40
        Tzn. glownie wstydza sie wlasnych rodzicow? To juz zalezy od wychowania tych dzieci.
      • jolunia01 Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 26.03.13, 08:01
        skarbonka-bez-dna napisała:

        > A ja myślę, że wstydzić się mogą dzieci, których rodzice oszczędzają, a dzieci
        > obracają się w środowisku "dzieci-mających-wszystkich" czy "dzieci-ciągle-na-wa
        > kacjach" i dla takiej młodzieży obciachem (nie wiem czy tak się jeszcze mówi) m
        > oże być biedronka w lodówce, skoro koledzy mają almę.

        Taaa, moja córka miała w gimnazjum taka koleżankę, co to "z Biedronki? fuj!", ale jak do nas przychodziła nigdy nie odmawiała zjedzenia czegokolwiek, nawet z Biedronki, bo w domu to "lepsze" miała wyliczone i zwyczajnie bywała głodna.
    • beatrix_75 z tymi smutnymi ludzmi ..to niestety prawda 25.03.13, 14:05
      najczesciej widzę ich w Biedronce ,przyglądam sie czasem ludziom stojac w kolejce
      widze twarzy styrane zyciem , zmęczone...
      nigdy nie osmieliłabym sie kpic z nicjh ,ale nie da sie zaprzeczyć

      Odnoscnie tych sklepów -dla mnei Biedronka i LIdla są ostanio wybawienem .Markety mnei mierżą ...chodze , chodze km ida w d--ę , po całym dniu pracy to wole na szybko zakupyu zrobic i wio do domku rozkoszowac spokojem .
      Nie kupuje najtańszych produktów , bo mi nie smakuja .
      poza tym np- nigdzie nie znalazłam orzechów włoskich tak dobrych jak w Ldlu
      ( niebieskie opakowanie 200 g--12 zł )
      mam swoje ulubione produkty i je kupuje .Nie widze w tym absolutnie niczego złego .
      • angazetka Re: z tymi smutnymi ludzmi ..to niestety prawda 25.03.13, 18:38
        > najczesciej widzę ich w Biedronce ,przyglądam sie czasem ludziom stojac w kolejce
        > widze twarzy styrane zyciem , zmęczone...

        Hm, w Tesco, w którym bywam, widuję masę pijaków, ale to jest kwestia okolicy, a nie tego, że Tesco to sklep dla żuli big_grin
      • jagoda_pl Re: z tymi smutnymi ludzmi ..to niestety prawda 25.03.13, 20:33
        > najczesciej widzę ich w Biedronce ,przyglądam sie czasem ludziom stojac w kolej
        > ce
        > widze twarzy styrane zyciem , zmęczone...

        To raczej od okolicy zależy. Zapewniam Cię, że w Warszawie inne twarze są w Biedronce na Szczęśliwicach (całkiem przyjemna część Ochoty), a inne na Targowej (Praga Północ)...
        • feniks_z_popiolu Re: z tymi smutnymi ludzmi ..to niestety prawda 26.03.13, 05:53
          A jeszcze inne twarze spotykamy w Biedronce przy Hotelu Hilton w Warszawie. Mieszkańcy okolicznych apartamentowców. Goście Hotelu Hilton (czasami w klapkach i krótkich rękawach przechodzą bezpośredni łącznikiem), turyści zmierzający o strony Marszałkowskiej do Muzeum Powstania. Międzynarodowe towarzystwo, ostatnio część napisów pojawiła się po angielsku.
          • milka_jogurtowa Re: z tymi smutnymi ludzmi ..to niestety prawda 26.03.13, 17:53
            feniks_z_popiolu napisał:

            > A jeszcze inne twarze spotykamy w Biedronce przy Hotelu Hilton w Warszawie. Mie
            > szkańcy okolicznych apartamentowców. Goście Hotelu Hilton (czasami w klapkach i
            > krótkich rękawach przechodzą bezpośredni łącznikiem), turyści zmierzający o st
            > rony Marszałkowskiej do Muzeum Powstania. Międzynarodowe towarzystwo, ostatnio
            > część napisów pojawiła się po angielsku.

            Racja, lubie tam zaglądać, tak wieje wielkim światemwink)))))
            Podobno kolejna Biedronka ma powstać 50 metrów od Sejmu RP, też fajnie wink))))
            • jagoda_pl Re: z tymi smutnymi ludzmi ..to niestety prawda 26.03.13, 20:28
              Długo nie bywałam w okolicach Grzybowskiej i ostatnio jak zobaczyłam, że pod Hiltonem wyrosła Biedronka wielki banan pojawił się na mej twarzy smile A jakby takowa pojawiła się koło Sejmu to byłaby bardzo szczęśliwa, bo pracuję przy Wiejskiej i dostaję palpitacji serca kupując od czasu do czasu w okolicznym sklepie Społem...
    • coralin Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 25.03.13, 16:35
      Dla mnie jednym z elementów komfortu życia jest zrobienie zakupów blisko, w porze, w której jest mało klientów. Kiedyś kupowałam w osiedlowym sklepiku królika, którego właścicielka kupowała w Makro (drugi koniec miasta). Jeszcze 2 lata temu Biedronka była mi nieznana, bo nie miałam jej blisko. Teraz królika kupuję tam i równie często okonia morskiego (wcale nie tani- 29 zł za kg ryby z głową, jedynie wypatroszonej to sporo, wychodzi drożej niż filet z łososia, którego nie lubię), z mrożonych sandacza i ostatnio miecznika. Pyszne i wcale nie tanie, w delikatesowych cenach są sery kozie portugalskie. Do Lidla, Almy nie chodzę , bo daleko.
    • asfo Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 25.03.13, 17:54
      1. Niektórzy nie przyznają się do robienia zakupów w tanich sklepach, ponieważ chcą sprawiać wrażenie, że im się dobrze powodzi.

      2. W tanich sklepach faktycznie jest ograniczony wybór i wiele produktów ma gorszy skład lub mniejsze opakowania. Np. nie można tam kupić lodów zrobionych uczciwie ze śmietanki, są tylko takie na bardzo niezdrowym utwardzanym tłuszczu roślinnym. Ludzie mają mało czasu i nie chce im się chodzić gdzieś tylko po np. ziemniaki (czy inne nieprzetworzone rzeczy). Nie ma się co oszukiwać - poniżej pewnej ceny jakość produktu musi być gorsza. Jak się nie ma pieniędzy to człowiek je to, na co go stać, ale nie ma co sobie wmawiać, że to delikatesy. Przeżyłam ciężkie czasy, potem mi się poprawiło i teraz widzę, że rzeczy które jadłam kiedyś i zdawały mi się dobre teraz mi nie smakują i jak muszę oszczędzić to wolę jeść kartofle z cebulą niż niedrogie paróweczki (fuj). ;->

      3. Nie chodzę do Biedronki, bo nie można płacić kartą i jest trochę za daleko żeby targać siatki. Kiedyś celowo unikałam tego sklepu z uwagi na złe traktowanie pracowników.

      4. W wielu miejscach w Polsce Biedronka i Lidl są jedynymi większymi sklepami spożywczymi, oprócz hipermarketu w centrum handlowym najbliższego miasta. Nikt się nie zastanawia nad ideą chodzenia do Biedronki, bo nie ma innego sklepu.

      5. Robię zakupy w Auchan i za każdym razem jest to irytujące przeżycie - bałagan na półkach, tłok, kolejki do kas, brudne i zdezelowane wózki, kobitka cały czas nadaje o promocjach przez głośniki i nie słychać własnych myśli, parę razy zdarzyło mi się kupić coś popsutego lub nieświeżego. Z większością hipermarketów coś jest nie tak, ale się tam jeździ bo większy wybór i taniej niż na osiedlu.
      • olewka100procent Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 25.03.13, 18:51
        rodzice zawsze uczyli mnie oszczędności, nie rozumiem jak można iść do almy i kupić masło za 5 zł zamiast w biedronce za 3,49 ( ta sama firma ) mleko za 2.20 nie różni się niczym od mleka z almy za 3,50 . Jak ktoś lubi tak marnotrawić swoje pieniądze to sorki .. uważam, że coś z nim nie tak . Mam znajomą kasjerke w tesco , opowiadała mi, że często zakupy u nich robi znana w naszym mieście żona pewnego biznesmena , jej dochód roczny to okrągła bańka .. a mamy alme i pawała i piotra . Ale jak widać , sodówka nie uderzyła jej do głowy
        • jamesonwhiskey Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 25.03.13, 20:03
          nie rozumiem jak można iść do almy i k
          > upić masło za 5 zł zamiast w biedronce za 3,49 ( ta sama firma )


          ta sama firma, czy to samo maslo?

          > a pewnego biznesmena , jej dochód roczny to okrągła bańka .. a mamy alme i pawa
          > ła i piotra . Ale jak widać , sodówka nie uderzyła jej do głowy

          a skad ty wiesz jaki ma dochod i jakie ma zobowiazania
          siedzisz u niej pod lozkiem

          • amused.to.death Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 25.03.13, 20:56

            > nie rozumiem jak można iść do almy i k
            > > upić masło za 5 zł zamiast w biedronce za 3,49 ( ta sama firma )
            >
            >
            > ta sama firma, czy to samo maslo?

            To samo masłosmile
            Też to kiedyś odkryłam - akurat Almę i Biedronkę mam blisko siebie i do nich najczęśćiej chodzę.
            Kiedyś mając wolne przedpoludnie sobie poszłam porównać różne rzeczy - nie tylko cenę, ale i rodzaj, wagę i zawartość produktu w produkcie... W ten sposób znalazłam parę fajnych produktów w Biedronce, a przy innych wyszło mi, że czasami mogę iść te 200 metrów bliżej, do Almy, bo nie ma różnicy.
            • jamesonwhiskey Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 25.03.13, 23:34
              www.dlahandlu.pl/koszyk/towar/maslo-extra-kostka-200g,9.html
              zamiast chodzic zobacz w necie
              i cos ta mityczna taniosc biedy nie chce sie potwierdzic
              taniej w tesco realu kauflandzie carrefurze
              • jamesonwhiskey Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 25.03.13, 23:41
                popatrz sobie jeszcze w koszyk
                www.dlahandlu.pl/koszyk/
                tez dyskonty przegrywaja
                poprostu badziwne wrazenie taniosci okazuje sie duzym zludzeniem
                • linn_linn Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 26.03.13, 09:07
                  Szczegolnie zludzeniem optycznym sa nizsze ceny placone w kasie. Co maja do rzeczy zestawienia w necie? Ludzie znaja kilka sklepow, dyskonty, hipermarkety i widza ceny, a szczegolnie roznice. Jakosc tez umieja porownac. Poza tym nikt wszystkiego nie kupuje w dyskoncie / mam nadzieje /: potrafi wybrac co, gdzie i kiedy warto, a co nie.
                  • jamesonwhiskey Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 26.03.13, 11:38
                    ma do rzeczy ze pokazuje ceny w poszczegolnych sklepach
                    a te w roznice w cenach placonych w kasie wynikaja z porownywania masla z maslem robionym dla biedronki , ktore to podobno jest takie samo bo robi to jedna firma
                    markety tez maja swoje tanie marki wlasne
                    i jak pisalem normalne produkty sa w dyskoncie najczesciej drozsze

                    • linn_linn Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 26.03.13, 15:11
                      Nikogo nie interesuja wszystkie dyskonty i inne sklepy. Bierze pod uwage te z jego terenu. Nie wiem jak jest w Polsce, ale we wloskich dyskontach jest taniej. Nie zmienia to faktu, ze w promocji w supermarkecie pod domem moze byc chwilowo jeszcze taniej / ale za kilka dni znowu drozej /. Ja robie zakupy zwykle przy tzw. okazji. Jestem blisko dyskontu, wchodze i kupuje wybrane / przetestowane / produkty. Kupuje ich coraz wiecej, a zaraz po otwarciu bylam bardzo nieufna. Wiele produktow kupuje tylko w dyskoncie, a najlepiej w promocji w dyskoncie. Powtarzaja sie okresowo, wiec wystarczy zamiast 1 sztuki kupic 3. Mam kilka produktow, kotrych w zadnym innym sklepie nie kupie, a sa swietne. W zadnym ze sklepow nie kupuje wszystkiego, wiec ogolne poziomy cen mnie nie interesuja. Wyznaje zasade "potulne ciele dwie matki sssie". W przypadku handlu tych "matek" jest wiecej.
                      • jamesonwhiskey Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 26.03.13, 15:22
                        > Nikogo nie interesuja wszystkie dyskonty i inne sklepy.

                        to po huja piszesz cos o wloskich dyskontach
                        nie interesuje mnie to


                        > uktow, kotrych w zadnym innym sklepie nie kupie, a sa swietne.

                        dyskontowe produkty spozywcze ktorych nie da sie nigdzie kupic i sa swietne?
                        powiedz moze ze sa poprostu najtransze, bo czy swietne to smiem watpic
                        • johana75 Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 26.03.13, 16:05
                          przeglądałam koszyk na WP i wiekszości tych produktów nie wkładam do swojego koszyka, więc dla mnie o kant doopy taki koszyk rozbić.
                          Widzę jakie sa ceny i gdzie. Mam swoje ulubione produkty i je kupuje. Np. jesli kawa mi sie kończy (przywoże ja zawsze z De.- ulubiną) to jade po kawe tylko do Aldi (wcale nie ta najtańszą)
                          Papier do tyłka kupuje w netto bo jest tej samej jakości i cenie co w Aldi, ale kolor pasuje mi do wystroju łazienki...big_grin zakręcona jestem pod tym względem...
                          Mleko tj mi obojętnie gdzie kupie...masło patrze na skład, wiekszośc produktów oglądam pod kontem składu, nie kupuje gotowców, lub tylko od swięta i nie ma u mnie w domu glutaminianu sodu...
                          Wybrane produkty kupuje w PiP bo niegdzie więcej w mieście u nas ich nie ma...
                          • jamesonwhiskey Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 26.03.13, 16:53
                            na stronie mozesz sobie wybrac konkretny produkt jak i miasto
                            wiec do o kant dupy rozbic operatora
                          • jamesonwhiskey Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 26.03.13, 16:57
                            no niestety nie maja w dyskontach cubity to sobie jej tam nie kupie
                            i tak jest praktycznie z kazdym produktem
                            jedynie jogurt i sok widzialem ale drozej niz w markecie
                            wiec gdzie sens gdzie logika
                        • johana75 do moderatorów 26.03.13, 17:37
                          Prosze wyciąc niecenzuralne słownictwo...
            • z17 Re: masło 26.03.13, 15:26
              Masło to trochę skomplikowana sprawa. Produkują je różne spółdzielnie mleczarskie, które częściowo firmują je same, a częściowo robią to pod szyldem pośredników, którzy później je sprzedają. Jakość masła 82% zależy od konkretnej spółdzielni mleczarskiej, a nie od naklejki na kostce.

              Osobiście jadam masło ze spółdzielni Kosów Lacki, które jest jednym z droższych, ale jeśli ktoś posiada smak, to wie, że warto. Cena kostki w hurtowym Selgrosie wychodzi 4 złote, a w detalu (Auchan) ponad 5 złotych.

              Teoretycznie takie samo masło 82% , tyle że ze spółdzielni mleczarskiej "no name", nawet w drogim 'Piotrze i Pawle' można kupić już za 3,29 zł/kostka. Ta cena nie różni się wiele od ceny z dyskontów, z tym, że produkt i tu i tam jest badziewny.

              Więc mechaniczne porównywanie cen masła, bazujące wyłącznie na cenie kostki z napisem "masło extra 82%", wydaje mi się bezsensowne.
              • volta2 Re: masło 26.03.13, 17:22
                ja też kupuję masło ze względu na smak - nie ze względu na cenę.

                lubię rozpoczynać miło dzień, a z tym wiąże się dobre śniadanko.
                używam więc masła z Ciechanowa, jest o 10 gr droższe od łaciatego, które też uważam za smakowo nienajgorsze. a łaciate do tanich nie należy, na paragonie mam 4,59 za kostkę.

                ale o te 10 groszy Ciechanów jest smaczniejszysmile
          • olewka100procent Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 26.03.13, 23:14
            bo gdybym nie miała tej pewności to bym nie pisała ...
        • asfo Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 26.03.13, 20:48
          Na fali niniejszego wątku sprawdziłam cenę mleka w lokalnych delikatesach (Helion). Najtańsze chude mleko 1.90 1,5%, łaciate 2% - 2,80, reszta między 2,40 a 3.

          Ogólnie, ceny podstawowych produktów (mleko, pieczywo, kurczak) nie są wygórowane, chociaż np. soki, alkohol czy szampon są droższe niż w Oszołomie.
    • anaiss Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 25.03.13, 19:14
      Ludzie w kolejce do kasy chyba wszędzie wyglądają na tak samo umordowanych życiem, zwłaszcza jak pół dnia spędzają w hipermarkecie. Do niedawna w Biedronce nie kupowałam, bo zwyczajnie nie było jej w mojej okolicy. Teraz po przeprowadzce mam blisko i lubię tam kupować. Mam kilka swoich ulubionych produktów (uwielbiam ich kozie sery i bagietki korzenne). Mięsa i ryb nie jadam także nie muszę się zastanawiać ile mięsa jest w mięsie wink Warzywa kupuję w warzywniaku obok pracy, twaróg w osiedlowym spożywczym, mam też swój ulubiony sklep ekologiczny i raz na jakiś czas wybieram się po specjały.
      Hipermarketów nie znoszę ze względu na ścisk, wielkie powierzchnie i ogłupiającą muzykę na zmianę z reklamami kredytów czy innych promocji. Jadę jeśli potrzebuję jakieś konkretne produkty, typu ulubiony mascarpone albo czekolada do wypieków.
      • z17 Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 26.03.13, 15:15
        anaiss napisała:

        > Ludzie w kolejce do kasy chyba wszędzie wyglądają na tak samo umordowanych życi
        > em,

        No, nie wiem. W "Piotrze i Pawla" w warszawskim Blue City widzę raczej ludzi zadowolonych.
    • ablims Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 25.03.13, 23:54
      Nie widzę wstydu w oszczędzaniu i umiejętnym gospodarowaniu.
    • headvig Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 26.03.13, 08:40
      zakupy w biedronce wychodzą dużo drożej niż w hipermarketach. jak nie wierzysz, to kup 10 tych samych produktów w dwóch sklepach i spójrz na różnicę w cenie.
    • beatrix_75 Biedronka i Lidl=nie przepłacam za warzywa/owoce 26.03.13, 08:58
      przypomnialo mi sie własnie - w moich osiedlowych warzywniakach straszna drożyzna
      banany po 6 zł , lodowa po 4-5 itp. itd , a w powyższych sklepach -swieżo i taniej na pewno.
      • lisia312 Re: Biedronka i Lidl=nie przepłacam za warzywa/ow 26.03.13, 15:23
        spoko spoko, jak bogacz zaplaci lizing za tego mercedesa czy audi rate za chate kredyt za wysposazenie i troche splaci kredytowke to z obciachem czy nie grzeje do biedry
        jesc cos trzeba

        nie rozśmieszaj mnie mnie, typowo polskie : kupi merca i idzie kupować tam, gdzie " biedota"?
        Nikt nie powiedział, ze w dyskontach kupuje się mięso i chwali. Zrobiłam test- mój kot je mięso TYLKO z leclerca. Nie ma innych opcji, więc co , ja mam robić zakupy mięsne w delikatesach- nawet mój kot tego nie zje ( chociaż mi bez różnicy wink)
        • z17 Re: Biedronka i Lidl=nie przepłacam za warzywa/ow 26.03.13, 15:39
          lisia312 napisała:

          > Zrobiłam test-
          > mój kot je mięso TYLKO z leclerca. Nie ma innych opcji, więc co , ja mam robić
          > zakupy mięsne w delikatesach- nawet mój kot tego nie zje ( chociaż mi bez różni
          > cy wink)

          Gratuluję kota. Mój żre tylko mielone indycze z osiedlowego bazarku. Próby dawania mu mięsa z hipermarketów nie wypaliły ani razu - nawet nie skosztował.
          • johana75 Re: Biedronka i Lidl=nie przepłacam za warzywa/ow 26.03.13, 16:11
            Mięso kupuje ze sklepu przy rzeźni, jak jadę do mojej siostry lub ona do mnie to mnie zaopatrza. Ostatnio był schab b/k za 12zł. robię zaopatrzenie na cały miesiąc porcjuje i mam z głowy (zamrażalnik w zabudowie więc mało miejsca)
            Ogólnie nie lubie zakupów spozywczych więc wybieram częściej dyskonty bo jest szybciej...
    • koronka2012 Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 26.03.13, 19:34
      A przyszło ci do głowy, że ludzie deklarują że nie kupują w Biedronce nie dlatego, że się wywyższają? jak dla mnie tam nie ma nic do kupienia poza winami. Cenowo - tym bardziej nie widzę sensu.

      Kupowanie w Biedronkach i dyskontach wcale nie jest oszczędnością. Dopiero co były artykuły na temat tego, że tam jest DROŻEJ niż w hipermarketach. A i wybór o niebo gorszy. Jakość też pozostawia wiele do życzenia.
      • guderianka Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 26.03.13, 19:49
        Biedronka i Lidl są drogie wink W rankingu najtańszych prowadzi od długiego czasu Auchan wink
        Robię zakupy w Auchanie bo taniej, w Netto bo blisko i tanio.
    • hermenegilda_zenia Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 26.03.13, 21:14
      Nie zgadzam się, koszt własnoręcznie przyrządzonego sushi to nie tylko cena składników. Przygotowanie sushi od a do z - szczególnie przyrządzenie i ugotowanie ryżu, odczekanie aż porządnie wystygnie i będzie można kręcić sushi to przynajmniej 3 godziny. Wolę zapłacić 50 PLN za zestaw sushi w Auchan niż marnować 3 godziny na robienie sushi, bo strata 3 godzin kosztuje mnie znacznie więcej niż te 50 PLN - w zasadzie ponad 3 razy więcej, bo tyle jest warta godzina mojej pracy.
      • chill Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 26.03.13, 22:46
        Dziwne, jakoś nigdy nie zastanawiam się nad wyceną mojej pracy gdy : gotuję obiad/piekę ciasto/szykuję jedzenie na przyjęcie.
        A główną masę zakupów spożywczych od jakiegoś czasu zamawiam w Tesco i mam prosto do domu-jak do tej pory bez pudła, w koszyku brak dodatkowych, impulsywnych zakupów, bo przed monitorem mam czas wszystko 5 razy przejrzeć, poprawić, odłożyć... I mam pełną kontrolę nad ceną zakupów-dla mnie wspaniałe smile Warzywa, owoce, mięso i jajka mam ze sprawdzonych źródeł od lat.
        • hermenegilda_zenia Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 26.03.13, 23:21
          A co w tym dziwnego? Jeżeli mam permanentny deficyt czasu wolnego, to zamiast siedzieć 3 godziny nad sushi wolę w tym czasie popracować i zarobić parę stówek, a sushi zamówić za 50 PLN. W konsekwencji jestem finansowo do przodu, a dyskutujemy tu na forum oszczędzanie, więc dla mnie takie myślenie jest całkowicie racjonalne. Akurat w przypadku sushi moje nie smakuje mi tak jak kupne, bo w restauracjach mają większy wybór egzotycznych składników, więc robienie samodzielnie tego akurat jedzenia nie ma dla mnie większych walorów smakowych, czy dodatkowych plusów, które uzasadniałyby aż tak długie ślęczenie przy jego przygotowaniu.
          • astrum-on-line Re: Oszczędzanie a kwestia wstydu 27.03.13, 23:24
            Ja się lubię oderwać od pracy i zająć robieniem czegoś innego, co też jest dla mnie frajdą (nie mówię ze praca nie jest). Akurat lubię gotowanie i nie widzę powodu dla którego nie mogłabym spędzić trzech godzin w kuchni. Niekoniecznie przy sushi bo nie lubię, ale przy czymś innym.
    • iberka wstyd to jest kraść 26.03.13, 21:28
      a nie robić zakupy tu czy tam. Ja uwielbiam zaoszczędzić nawet kilka złotych. Nie ukrywam, że w dyskontach jestem sporadycznie, bo jestem przyzwyczajona do konkretnych marek. Ale jak jestem to kupuję i makarony i inne rzeczy i w nosie mam co sobie ktoś pomyśli.
      Miałam kiedyś takich znajomych, którzy gardzili dyskontami ( wtedy był PLUS) i wręcz publicznie śmiali się z biedaków. Ale ich pensja 10 lat temu to było 30k pln na wysokim stanowisku w biurze PLUS'a właśnie wink


      iza
      • olewka100procent Re: wstyd to jest kraść 26.03.13, 23:16
        np. dziś w biedronie kupiłam śliwki suszone cena - 2.99 i morele suszone cena - 3,5 . Firma bakalland - nie wierze, że w Almie znajde w tej cenie .
      • yoko0202 dokładnie tak 26.03.13, 23:32
        żal mi ludzi, którzy mają takie podejście i punktem honoru jest dla nich, żeby znajomi przypadkiem nie zidentyfikowali w ich kiblu, że papier toaletowy to nie ten super hiper 57-warstowy, a tańszy i z promocji
        osobiście, jak robię zakupy, wydam niedużo, i kupię taniej niż gdzie indziej, to uważam że jestem zaje***sta smile)
        są pewne rzeczy wcale nie najtańsze, które lubię i kupuję, ale i tak szukam okazji, żeby te konkretne rzeczy kupić taniej
        bardzo chętnie korzystam z rad mojej Mamy emerytki, która ma więcej czasu ode mnie więc ma obcykane wszystkie sklepy w najbliższej okolicy, i dokładnie wie co gdzie można kupić za lepszą cenę.

        a biedronkę mam pod blokiem, sporo rzeczy tam kupuję i jest na pewno taniej niż w wielu innych miejscach w okolicy.
        • huexido Re: dokładnie tak 27.03.13, 21:59
          Ja najczęściej robię zakupy w Lidlu (nabiał, mieso, jarzyny i czasem ichne specjały, szampony i żele pod prysznic Cien), czasem w Almie (chleb z Liszek, czasem mięso) i u miłego pana w sklepiku obok mojego dawnego mieszkania (sery korycińskie, wędliny bez domieszek, przetwory od niszowych dostawców lokalnych). No i oczywiście Selgros czy Makro (hurtowo Muszynianka, Piwniczanka, soki dla młodego itd., pietruszka dla zwierzaka i chemia).
          Nie znoszę Tesco, Auchana i Reala w moim mieście. Może dlatego, że jest tam tak gorąco, głośno i tłoczno. Zawsze wychodzę rozdrażniona. No i według mnie strasznie drogo. Nienawidzę Kauflanda, kiedyś mieszkałam obok i co wpadłam to znajdowałam coś przedatowanego. Tam dawali nawet 5 zł w bonach za pokazanie przedatowanych produktów. Zraziłam się potwornie, mimo, że można było zarobić na nich...
          Biedronka to dla mnie inna historia - nie po drodze mi, czasem zajeżdzam, ale wkurza mnie parking, a właściwie jego brak i to, że skoro rzadko bywam, to nie mogę się odnaleźć, jestem z tych czytających etykiety i ciągle coś mi nie pasuje... Nie twierdzę, że Lidl czasem nie ma cudów w składach, ale do pewnych produktów jestem już przyzwyczajona, mam wypróbowane i łatwiej i szybciej mi wrzucać to co znam bez czytania w Lidlu.
          Wszystko zalęzy też od tego co się kupuje. Jak w Lidlu nawrzucam specjałów z tygodnia azjatyckiego, szwedzkiego czy innego to pewnie, że zabulę. Jak w Almie nakupuję serów pleśniowych, antipasti czy innych cudów również. Jak kupuję podstawy, to nie przepłacam.
          • roodolff Re: dokładnie tak 27.03.13, 23:14
            W Biedronce kupuję rzadko i konkretne rzeczy (wędlina - 2 rodzaje: szynka i schab w kawałku są super; słonecznik łuskany w dobrej cenie - a mam żarłoczne sikory za oknem). Zniechęca mnie natomiast brak możliwości płacenia kartą i niedostępne inne produkty (śmietana i żółty ser bez dodatków - to z tych koniecznie potrzebnych, kiedyś też nie mogłam kupić dobrego masła, ale zdaje się, że to się zmieniło).

            Najbardziej lubię tesco extra, bo to co chcę kupuję tanio (warzywa od polskich producentów, podczas gdy Lidl ma w większości importowane; nabiał - żółty ser marki własnej jest bez azotanu potasu, masło w promocji z reguły po 3,5, jogurty marki własnej też ok; podobnie chemia, np. papier toaletowy, tabletki do zmywarki, płyn do prania, do zmywania, mydło w płynie do rąk; pesto nam marki tesco smakuje lepiej niż włoskie, są wędliny ze 128g mięsa w przyzwoitej cenie - dziś chyba 37 zł/kg i wg mnie podobne w smaku jak biedronkowe, a tylko dla tych wędlin do B. nie pojadę ze względu na benzynę i czas; ryż jest w tesco najtańszy, a potrzebuję go dużo, bo mam labradora wink ; na każdym dziale kosz z produktami tańszymi o 50%, bo mają rozwalone opakowania - dziś Duplo córce tak kupiłam smile; itd... ), a to na czym mi zależy mogę wziąć droższe, jak akurat nie muszę mocno zacisnąć pasa (Lavazzę, Lindta, herbaty sypane, itp.).

            Kiedyś też z wyższością patrzyłam na kupujących w Biedronce - głupia byłam big_grin Szczęśliwie człowiek z biegiem czasu się rozwija (przynajmniej niektórzy), więc teraz mi to wisi, co kto sądzi na mój temat, bo robię zakupy tu a nie tam. Jak jakiś znajomy miałby mnie spuścić, bo mam nieodpowiedni papier w toalecie... cóż chyba nie mam takich znajomych smile, ale z pewnością bym nie żałowała.
        • linn_linn Re: dokładnie tak 28.03.13, 08:07
          Moim zdaniem lepiej jest kupic papier 4-warstwowy wlasnie z powodu oszczednosci. Ja kupuje w dyskoncie, ktorzy od czasu do czasu robi dodatkowo 1-dniowa promocje na ten papier. Konca nie widac i na dlugo starcza. Papier 2-warstwowy leci jak woda smile Jesli w domu jest kilka osob / jedna tez /, to warto porownac "ktory papier sie naprawde oplaca".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka