Dotychczas byłam tylko cichym czytaczem tego forum, postanowiłam się ujawnić, żeby napisać wam że robicie świetną robotę i poprosić o obiektywne rzucenie okiem na naszą sytuację i dawkę motywacji.
Jesteśmy małżeństwem z dwuletnią córeczką, miesięczny dochód ok. 4,5-5tyś/miesiąc (czasem więcej, rzadziej są miesiące że mniej). Planujemy w ciągu roku - dwóch postarać się o rodzeństwo dla małej, ale zanim to się stanie koniecznie chcemy kupić większy samochód i zbudować poduszkę finansową, żeby czuć się bezpiecznie. Łatwo nie będzie, bo zapowiada się sezon weselny - dwa wesela wyjazdowe, dwa na miejscu, są to nasi bliscy przyjaciele i naprawdę chcemy być z nimi. Ale pod względem finansowym mam ciarki na plecach. Dodatkowo koniecznie będzie trochę zmienić nawyki, bo nie żyjemy rozrzutnie a jednocześnie kasa "gdzieś" się rozchodzi.
Kilka razy podchodziłam do zapisywania wydatków, ale zawsze gdzieś po drodze wypadało coś pilniejszego, rósł stos paragonów i sprawa się rozmywała.
Tak mniej więcej:
1000 zł jedzenie - (tu wstyd, bo wyrzucamy..., zdarza się jeść na mieście to co można zrobić w domu itp.)
150-200zł chemia/leki (kwotę nabiją pamki, ale odpieluchowanie tuż tuż

)
700zł - niania na niepełny etat
770zł - kredyt mieszkaniowy
1000zł - opłaty stałe (500 - czynsz/woda, 100 prąd/gaz,300zus, 40internet, 70zł telefony)
200zł - ubrania (nie zejdę niżej, budujemy bazę)
500zł paliwo
Sumując wychodzi jakieś 4tyś... W grudniu kupiliśmy mieszkanie pozbywając się prawie wszystkich oszczędności, żeby kwota kredytu była jak najmniejsza. Od czterech miesięcy kwota na koncie oszczędnościowym praktycznie nie rośnie, tak więc te zarobione nadwyżki gdzieś nam umykają ;-(