4000zł/netto, spore miasto (200tyś +) ale nie najdroższe (nie Warszawa, nie Wrocław). Singielka z gatunku tych, co to "nikt nie pomoże" - rodzice mieszkają daleko, więc ani tata nie pomoże z zepsutym autem, ani mama nie podrzuci słoików.
Uważacie, że 4tyś to dużo czy mało? Jak byście rozplanowali budżet?
Podobną sytuację mam ja i koleżanka z firmy (przy czym ja od niedawna) - i mi się wydaje, że rozplanowałam sobie budżet świetnie

(szczegóły poniżej) a ona mnie trochę "straszy" że kwota jest owszem OK na osobę, ale w parze - bo samej muszę doliczyć mnóstwo nieprzewidzianych wydatków.
Mój budżet wygląda tak, uważam że nieźle:
stałe koszty/opłaty za mieszkanie - 1000zł
rata mieszkaniowa - 600zł
tankowanie auta - 200zł
kot - 100zł
papierosy: 150zł
zostaje 2000 na jedzenie, chemię i przyjemności. Mało? Za miesiąc/pół roku będę płakać?