Wiem, że takie wątki już tu były i że nie odkrywam niczego specjalnego, ale...
zachęcony wypowiedziami na Forum zlokalizowałem najbliższą "Biedronkę" w
swojej okolicy i dziś po raz pierwszy w życiu przekroczyłem próg tego
szacownego dyskontu osiedlowego

Szok na wielki plus! Dotychczas żyłem w
złudnym przekonaniu, że taniej, niż w sławnym Tesco nie ma nigdzie(nawiasem
mówiąc odkryłem, że np. jaja, masło i w ogóle nabiał w Tesco w tej samej cenie
lub droższy od "mojego" sklepu w centrum Krakowa)!
A tymczasem... dobry wybór, nawet dużo produktów "markowych" a cena na każdym
produkcie (w przedziale do 10zł) od 10gr do 2-3zł niżej, niż Tesco. Przy
dużych zakupach przed podróżą (jak np. moje dzisiaj),to jest nie byle co, nie
wierzyłem własnym oczom przy kasie.
Jedyne, co mnie wkurzyło, to kompletny, z pewnością nie przypadkowy, bajzel i
chaos w cenach (brak, przesunięte artykuły, itp.). Na szczęście na sklepie
jest czytnik kodów.
Zmieniam nawyki, rzucam poczciwe Tesco i od dziś dreptam do B.
Dzięki wszystkim Forumowiczom za inspirację