stemmini
28.04.08, 00:03
Jestem osobą nieco przesadnie oszczędna: czasami wygląda to tak, że w domowej
skarbonce jest pusto, wszystko na koncie, a ja nie mam nawet na lakier do
paznokci.
Złota zasada, która mi przyświeca to taka, ze nie wyjmuje pieniędzy z konta
''za nic''.
Co jest wpłacone nie może byc wypłacone.
Latam do banku raz w miesiącu-wpłacam tyle ile uznam, ze powinno po tym
miesiącu być, i za resztę-często zbyt małą ciułam'
Potem oczywiście, idę do 'najbliższych i bliższych', którzy uznając, ze jestem
w potrzebie fundują mi to i tamto 'na wieczne oddanie'.
W tym miesiącu dostałam 'sporawe pieniądze'-oczywiście nie ma mowy o oddaniu i
jest mi głupio, ale z drugiej strony, ta moja zasada.
ee