mariposa 28.06.04, 18:46 mylic sie jest rzecza ludzka (podobno) skad wiec paniczny strach przed popelnianiem bledow? chcemy byc nieludzcy? m. ps. chcialam "zaszpanowac" po lacinie, ale sie przestraszylam ze popelnie blad w "errare" Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
roseanne Re: wypijmy za bledy 28.06.04, 18:53 mysle, ze nie tyle boimy sie bledow jako takich, co potem oceny..... a jak przy okazji nam jeszcze aureolka przy tym spadnie to juz wogole wstyd polecam "droge do Eldorado", jako przyklad i rozrywke przy okazji Odpowiedz Link
mariposa Re: wypijmy za bledy 28.06.04, 19:14 ale najtrudniej przed soba, prawda? bo przed innymi to mozna sie USPRAWIEDLIWIC na tysiac sposobow i WMOWIC im, ze jest OK i w ogole wlasnie tak mialo byc. m. ps. a to ksiazka czy film Odpowiedz Link
kamfora Re: wypijmy za bledy 28.06.04, 20:09 Jak sobie można dać coś wmówić? Dla świętego spokoju? Z lenistwa? Z głupoty? Odpowiedz Link
roseanne Re: wypijmy za bledy 28.06.04, 21:22 mariposa napisała: >> > ps. a to ksiazka czy film > film, animowany Odpowiedz Link
kamfora bo ja to nigdy bym... 28.06.04, 20:07 ...no to jak potem zaakceptować błąd? roseanne napisała: > mysle, ze nie tyle boimy sie bledow jako takich, co potem oceny..... Odpowiedz Link
napoleon_b kilka pytań na dzień dobry 28.06.04, 20:40 Czy w ogóle możemy uważać jakieś decyzje za błędne?I kiedy jest właściwy moment na dokonanie oceny? Pamiętacie "Przypadek" Kieślowskiego?Może tak naprawdę te nasze "świadome" decyzje, po podjęciu których, długo głowimy się czy były trafne czy też błędne, wcale nie decydują o naszym życiu?A jeśli wszystko zależy od błahego przypadku, który może nawet już się wydarzył, tylko my go nawet nie zauważyliśmy? Ciekaw jestem Waszych opinii.Dzień dobry Wszystkim Odpowiedz Link
malvvina Re: kilka pytań na dzień dobry 28.06.04, 21:08 bledne i bladzace istoty ... powtarzam sie ale znow napisze : kazda podjeta decyzja jest najlepsza ktora moglismy podjac w danym momencie i gdyby bylo inaczej podjelibysmy inna wiec o jakich bledach mowa ? normalnie kat nam sie z czasem i doswiadczeniem zmienia no i z nowymi elementami ktore nie zawsze widzielismy i ktore nie zawsze nam odkryto (bo co to my supermany z lazerowym okiem ???!!!) znow jak Ba bede ...tego tam ... )) no ale powiem : pokory nieco pokory ! co to za ped do perfekcji i idealu ?! po co ta chec zostania cyborgami ? heee ???? Odpowiedz Link
kamfora Re: kilka pytań na dzień dobry 28.06.04, 22:25 napoleon_b napisał: > Czy w ogóle możemy uważać jakieś decyzje za błędne?I kiedy jest właściwy moment > na dokonanie oceny? Może chodzi o to, jak rozumiemy samo pojęcie błędu. (ja już tak mam, że od definicji muszę wyjść Błędem można nazywać decyzję, której skutkiem był brak oczekiwanego sukcesu, przy czym ten brak sukcesu wiąże się z rozczarowaniem, jest niespodziewany. Ale też błędem można nazwać decyzję, która była podjęta z pełną świadomością, że skutki będą żałosne, a jednak została podjęta. > Pamiętacie "Przypadek" Kieślowskiego?Może tak naprawdę te nasze "świadome" > decyzje, po podjęciu których, długo głowimy się czy były trafne czy też błędne, > wcale nie decydują o naszym życiu?A jeśli wszystko zależy od błahego przypadku, > który może nawet już się wydarzył, tylko my go nawet nie zauważyliśmy? Decyzje podejmujemy zgodnie z aktualnie wyznawaną hierarchią wartości. Podejmujemy je w każdej chwili, przy ciągle zmieniających się warunkach. Warunki niekoniecznie zależą od nas, ale decyzje - zawsze. > Ciekaw jestem Waszych opinii.Dzień dobry Wszystkim Dzieńdobrywieczór! Odpowiedz Link
napoleon_b Re: kilka pytań na dzień dobry 29.06.04, 08:40 kamfora napisała: > > Może chodzi o to, jak rozumiemy samo pojęcie błędu. (ja już tak mam, że od > definicji muszę wyjść > Błędem można nazywać decyzję, której skutkiem był brak oczekiwanego sukcesu, > przy czym ten brak sukcesu wiąże się z rozczarowaniem, jest niespodziewany. > Ale też błędem można nazwać decyzję, która była podjęta z pełną świadomością, > że skutki będą żałosne, a jednak została podjęta. Pojęcie sukscesu jest bardzo subiektywne. Łatwo wpaść w pułapkę przerostu ambicji nad obiektywnymi możliwościami. Wówczas, każda decyzja może wydawać się błędna, bo nie doprowadziła do wymarzonego sukcesu, podczas gdy tak naprawdę w ogóle nie był on możliwy do osiągnięcia, niezależnie od podjętych przez nas starań. Poza tym to co w naszym subiektywnym przekonaniu jest porażką, może mieć w sobie ziarno, zapowiedź znacznie większego acz innego sukcesu, niż początkowo oczekiwaliśmy. A czy wówczas decyzje, które doprowadziły do takiego stanu można nazwać błędnymi? Moje motto: nawet największą porażkę można przekuć w największy sukces. Oto moje przemyślenia, pozdrowienia spod Moskwy Napoleon.B Odpowiedz Link
kamfora Re: kilka pytań na dzień dobry 29.06.04, 23:15 napoleon_b napisał: > Pojęcie sukscesu jest bardzo subiektywne. To prawda Pisząc "sukces" miałam na myśli osiągnięcie z a m i e r z o n e g o celu. Cokolwiek by to było (np. naciśnięcie odpowiedniego guziczka w celu usłyszenia muzyki). Nie myślałam o sukcesie w znaczeniu "wymarzony sukces". Odpowiedz Link
jaro_ss Re: wypijmy za bledy 29.06.04, 11:49 Dziekuje, wypiłem :o) A tak przyglądając się dyskusji widzę, że zmierza w kierunku sytuacjonizmu, to jest poglądu, że nie warto stosować norm ogólnych, bo wszystko jest zależne od decyzji podejmowanej w sytuacji. Można by tu zacytować "dwojakie normy" Czeżowskiego (to taki logik). Ale sobie myślę, że właśnie ta możliwość popełniaia błędów jet egzystencjalnym uzasadnieniem prawdziwości bytu ujmowanego w jego egzystencji, tak jak Heideger widział troskę, tak ja widzę prawdziwośc i nieodwracalność tego co się wydarzyło, to właśnie pozwala na wyłonienie swojego człowieczeństwa ze stanu niebytu i apatii. Właśnie świadomość możliwości popełnienia błędu i możliwość doświadczania jego konsekwencji pobudza mnie do działania, paradoksalnie... Jak nie będę działał, niczego się nie nauczę, w tym bycia człowiekiem też... Odpowiedz Link
napoleon_b Re: wypijmy za bledy 29.06.04, 20:18 jaro_ss napisał: > Właśnie świadomość możliwości popełnienia błędu i możliwość doświadczania jego > konsekwencji pobudza mnie do działania, paradoksalnie... > Jak nie będę działał, niczego się nie nauczę, w tym bycia człowiekiem też Świetnie powiedziane! Niemniej nasuwa mi się wątpliwość, czy powyższa zasada w łatwy sposób nie stanie się doskonałym usprawiedliwieniem dla osób świadomie przekraczających pewne normy, w imię lub tylko pod pozorem zdobywania nowej wiedzy o życiu lub o sobie. A uczyć należy się przecież nie tylko na podstawie własnych doświadczeń. Takie oto myśli zaprzątają mą głowę.Pozdrowienia spod Moskwy, Napoleon.B Odpowiedz Link
szycha216 Re: wypijmy za bledy 08.07.04, 00:10 Posiadając stosowny kompilator o błędach można zapomnieć, a tymbardziej o strachu przed ich popełnianiem Zazwyczaj więc można odgrodzić się pewną abstrakcją pojęć i ich relacji, poza którą można sobie pozwolić na cokolwiek ...oczywiście w pewnych ramach [ ] )) Odpowiedz Link