28.11.21, 12:08
Czy jakikolwiek obiekt na świecie może istnieć bez granic? Jeżeli tych granic - które odróżniają go od innych obiektów nie ma - to nie jesteśmy w stanie go zauważyć jako odrębnego obiektu. Jest to wtedy część jakiejś większej całości. Wezwanie zatem aby znieść granice jest de facto wezwaniem do anihilacji obiektu.
Ale granice mogą być różnego rodzaju. Tak czy inaczej aby obiekt istniał musi mieć swoje granice.
Obserwuj wątek
    • krytyk2 Re: Granice 28.11.21, 15:55
      Myślę ,że problem powstaje na poziomie naszego ludzkiego codziennościowego,sposobu widzenia.Nie dotyczy raczej np fizyki kwantowej czy też wielkich skupisk gwiazd.Przykładem może być dyskusja wokół zewnetrznych granic Układu Słonecznego.Przyjmuje się ,że tę granice stanowi obłok Oorta.Jest to hipotetyczna sfera,której istnienie zakłada się żeby wytłumaczyć pojawianie sie "w głębi" ukladu słonecznego komet o wielkich mocno eliptycznych orbitach.Astronomowie spierają się np czy owa sfera Oorta nie jest czasem tak odległa i szeroka ,że stanowi rozmytą granicę wpływów grawitacyjnych zarówno ciał z Ukladu Słonecznego jak tez najbliższych nam gwiazd.Ten pas graniczny zwany też sferą Hilla jest ponoć tak szeroki ,że jego wewnętrzną granicę wyznacza odległość 3 tysiecy jednostek astronomicznych a zewnętrzna jest sytuowana w odległości nawet 30 tys jedn astronomicznych a wg niektórych badaczy siega ona nawet 200 tys j.a.,czyli ponad 3 lata świetlne!
      Zakłada się też ,że w trakcie przesuwania się "obok" nas najbliższych nam gwiazd drogi mlecznej ,pas Hilla może się skracac lub wydłużac, w zaleznosci od oddziaływań grawitacyjnych tych gwaizd
      • krytyk2 Re: Granice 28.11.21, 16:06
        Opis problemów związanych z wyznaczaniem "realnej" granicy Układu słonecznego wyraźnie wskazuje na ukryty prawdziwy problem ,ż którym sie tu stykamy:sugerowane ustawienie poj granicy na poziomie ontologicznym,jest w rzeczywistości problemem na poziomie epistemologicznym.Mowiąc wprost:to co definiujemy jako problem granicy ukladu słonecznego jest uzaleznione od tego co rozumiemy pod tym pojeciem.Bo jesli np jest to szkolne rozumienie w postaci - Słońce plus zbiór planet -to sprawa jest prosta -granicą U.Sł jest zewnetrzna wobec Slonca granica ostatniej planety.Ale juz tutaj mamy problem -bo nawet nie potrafimy wskazc ponad wszelką wątpliwość która to planeta mialaby byc ostatnią.W miare jak dodajemy do poj U Sł kolejne obiekty i oddziaływania(grawitacyjne np),nasze "granice" zaczynaja sie coraz bardziej wydłużać.
      • krytyk2 Re: Granice 29.11.21, 11:48
        najbardziej arbitralnym poj granicy sa granice państw.Wszystkie problemy ekologiczne wykazuja jednoznacznie,ze to ,co "robia" z powietrzem,woda i gruntem poszczególne kraje dalece wykracza poza sztywno nakreslona odpowiedzialnosc zwiazana z zajmowanym miejscem fizycznym
        • scand Re: Granice 29.11.21, 20:12
          Granice państw są arbitralne a jednocześnie niezbędne aby te państwa istniały. Budowanie indywidualności to również budowanie granic. Zresztą fizyczne granice w przyrodzie właśnie prowadzą również do różnicowania się np. gatunków a jak będą już zróżnicowane to jesteśmy w stanie je odróżnić jako odrębne.
    • krytyk2 Re: Granice 28.11.21, 23:12
      Jeszcze gorzej wygląda sprawa granic w mikroswiecie.Wyodrębnione teoretycznie pewne cząstki elementarne istnieja w zasadzie jako wynik obliczeń matematyczno-fizycznych .Przykładem sa hadrony egzotyczne czy kule gluonowe.Cała praktyczna fizyka cząstek elementarnych polega w zasadzie na próbach potwierdzenia istnienia takich teoretycznie wyodrębnionych bytów.Upór w ich poszukiwaniu w tunelach służacych do rozpędzania i zderzania cząstek elementarnych, bierze się z ekstrapolacji wnisoku ,że skoro udało sie to w kilku poprzednich próbach ,to musi udać sie także w następnych.A nie jest to wnioskowanie pewne logicznie.
      Opierajac sie na standardowym podziale cżastek na fermiony i bozony,jestesmy jeszcze w stanie zrozumieć "granicę" formionu,który okresla w przybliżeniu materialny aspekt bytu,to już bozon ,który definiuje się jako cząstke promieniowania ,czy też oddziaływania miedzycząsteczkowego,trudno "obarczyć" czyms takim jak materialna granica ksztaltu i pozycji przestrzennej.
      • krytyk2 Re: Granice 29.11.21, 11:40
        bozon byłby w świecie makro rozumiany na podobieństwo piecyka ,którego "substancjalność" byłaby równoznaczna z zasięgiem promieniowania cieplnego w momencie gdy jest podłączony do pradu czy gazu.Widac z tego ,ze przy takim zdefiniowaniu granica takiego piecyka byłaby trudna do jednoznacznego zakreślenia.Uwzględniając dodatkowo dyfuzję dwóch rodzajów powietrza- dotychczasowego(zimnego)i "produkowanego" przez piecyk(ciepłego) można by pokusić sie o dynamiczne slajdy zapisu róznych faz mieszania sie tych dwóch rodzajów powietrza ,jak w przykładowym zdjeciu
        • scand Re: Granice 02.12.21, 09:55
          Ciekawe że w świecie ewolucji wraz z rozwojem złożoności organizmów granice między nimi a światem zewnętrznym rosną. Oczywiście najbardziej jaskrawym przykładem jest człowiek, ale już przejście zmiennocieplne-stałocieplne jest nową granicą dla oddziaływania świata zewnętrznego.
          • kanciasta Świat zewnętrzny 03.12.21, 10:01
            scand napisał:

            > Ciekawe że w świecie ewolucji wraz z rozwojem złożoności organizmów granice
            > między nimi a światem zewnętrznym rosną. Oczywiście najbardziej jaskrawym
            > przykładem jest człowiek, ale już przejście zmiennocieplne-stałocieplne jest nową
            > granicą dla oddziaływania świata zewnętrznego.


            W ludzkim przewodzie pokarmowym żyją mikroorganizmy, bez których człowiek żyć by nie mógł (niektóre między innymi wpływają na prawidłowe funkcjonowanie mózgu). Wagowo jest ich mniej, niż człowieka wink, ale jeśli się weźmie pod uwagę ilość komórek - to ponoć 1:1.
            Czy mikrobiota to dla człowieka "świat zewnętrzny", czy nie? A może tylko ta jej wroga człowiekowi część?
            (Ale własne komórki też czasami stają się wrogami).

            Tak mi się przedpołudniowo plecie, wiem smile
            • scand Re: Świat zewnętrzny 04.12.21, 10:10
              Witaj Ba. Cieszę się że nadal masz sokratejskie nastawienie i intrygują Cię pytania.

              Mikrobiotę zaliczmy do świata wewnętrznego, - tak jak stanie się tym światem woda w szklance, która stała przed chwilą na stole a teraz jest w żołądku. Może i chwilowo, ale jednak. Człowiek jest przepływem, co nie oznacza oczywiście, że nie ma granic. W ewolucji wydaje się wraz ze wzrostem złożoności organizmów maleje zaufanie do świata zewnętrznego i organizmy coraz mniej chcą podlegać często przypadkowym wpływom zewnętrznym, Stąd pojawiła się stałocieplność, jako sposób na zabezpieczenie się przed niespodziankami temperaturowymi, a człowiek dodatkowo do tego wymyślił jeszcze ubranie - cóż za ekscentryczny pomysł w świecie przyrody, żeby chodzić (na początku tej drogi) ciągle w skórach/ futrach innych zmarłych zwierząt. Myślę, że konserwatyści wtedy bardzo protestowali, że jest to "nienaturalne" wink

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka