scand
28.12.21, 10:54
Ostatnie wątki poruszane na naszym forum nastroiły mnie do zadawania (sobie oraz innym) pytań funda_mentalnych. Jest to zgodne z programem husserlowsko/kartezjańskim brania nawet podstawowych przekonań "w nawias".
Zadajmy więc pytanie;
czy słowa "istnieją" ?
Pozornie tak, ale każdy przyzna że nie jest istnienie porównywalne z istnieniem np. drzewa czy stołu. Słowa nie są "bryłami" w sensie zaproponowanym przez Ala. Ponadto słowa poza językiem nie mają sensu. A więc nie mają bytu samodzielnego, Ich wyodrębnienie z języka jest tylko pewnym procesem kognitywnym, ale nie można wyobrazić sobie tylko jedno słowo, a wszystkie inne zapomnieć.
Obecnie słowa można zapisać na papierze czy w zapisie audio, ale chyba to nie ten zapis miałby powodować "że jest to dowód na istnienie" bo inaczej musielibyśmy odmówić ich istnienia w erze przedpiśmiennej.
Jest więc pewien problem z "istnieniem" słów.
Wydaje się, że rozwiązaniem tego byłoby dopuszczenie do własności istnienia procesów, ale procesy to jednak nie "bryły", więc jest to trochę inny sposób istnienia niż piły do drzewa czy obrusu.