Dodaj do ulubionych

Systematyka

09.11.04, 20:37
W miarę rozwoju nauki istoty żywe zostały "szufladkowane" według
coraz innych/lepszych kryterów. Jednak sam fakt przesunięcia z jednej
szuflady do innej - nie zmienia ani na jotę istoty istoty wink
Zmieniają się klucze.
Obserwuj wątek
    • ilmatar Re: Systematyka 09.11.04, 23:36
      Dostrzegamy to co nazwiemy.
      • kamfora Re: Systematyka 10.11.04, 07:52
        ilmatar napisała:

        > Dostrzegamy to co nazwiemy.

        To prawda - ale czy zmienia się coś, gdy się/kogoś przemianujemy?
        Na przykład weźmy : malwinamalwina i malvvina - toż to tylko
        zmiana nicka. Istota kryjąca się za nickiem jest ta sama wink

        Że pozwolę sobie nie wspominać o sobie, czy innych bliźnich smile))
        • malvvina Re: Systematyka 12.11.04, 19:50
          >
          > To prawda - ale czy zmienia się coś, gdy się/kogoś przemianujemy?
          > Na przykład weźmy : malwinamalwina i malvvina - toż to tylko
          > zmiana nicka. Istota kryjąca się za nickiem jest ta sama wink



          >no niby taka sama ale jak zmieniona smile))

          >
          • scand Re: Systematyka 17.11.04, 13:35
            Kobieta która np. przefarbuje włosy jest już inną kobietą. To samo pewnie jest
            z imieniem (nickiem).
    • oldpiernik Re: Systematyka 10.11.04, 12:27
      Tworzymy mapy, które ułatwiają nam życie.
      Lokujemy coś na mapie i z grubsza zapamiętujemy miejsce.
      Głupio położone można przesunąć, czyż nie?

      OLDCHICHOT
    • witekjs Re: Systematyka 11.11.04, 10:42
      Istnieje zasada Rumpelstilzchena, która mówi, że sama czynność nazwania ma
      efekt terapeutyczny.
      "Zasada ta pochodzi od braci Grim, którzyw początkach XIX wieku prowadzili
      badania nad osobowością.
      Ilustruje ona magię właściwego słowa.
      W wersji braci Grimm jest ona imieniem pewnego niedobrego człowieka, który
      pragnie porwać dziecko królowej.
      Dziecko zostanie uratowane tylko wówczas, gdy królowa poprawnie wypowie to imię.
      W ostatniej chwili trafia ona na włściwe - RUMPELSTILZCHEN - i z tą chwilą
      dziecko jest ocalone, a królowa żyje szczęśliwie do końca swych dni."

      Myślę, że na wszelki wypadek warto się tego imienia nauczyć...wink

      Pozdrawiam . Witek

      Pisminnictwo:
      TORREY E. Fuller, Czarownicy i psychiatrzy, PIW, Warszawa 1981, str.42
      • ilmatar Rumpelstilzchen - długie i śmieszne 13.11.04, 14:55
        James Finn Garner

        Dawno temu w dalekim królestwie mieszkał pewien młynarz, który pozostawał w wielce niekorzystnej
        sytuacji ekonomicznej. Dzielił swoje skromne mieszkanko z jedyną córką, niezależną młodą osobą
        imieniem Esmeralda. Ów młynarz bardzo się wstydził swojego ubóstwa ? zamiast obudzić w sobie
        słuszny gniew na spychający go na margines system ekonomiczny ? i wciąż szukał sposobu, aby
        szybko się wzbogacić.

        'Gdybym tylko zdołał wydać córkę za bogatego człowieka ? dumał w sposób prymitywny i seksistowski
        ? ona stałaby się niezależna finansowo, a ja już nigdy nie musiałbym pracować.' W tym niegodziwym
        celu obmyślił pewien plan. Rozpuścił plotkę, że jego córka ze zwykłej słomy potrafi upleść szczere
        złoto. Ta nieprawdziwa wieść miała zwrócić uwagę wielu bogatych mężczyzn i umożliwić Esmeraldzie
        wyjście za mąż za jednego z nich.

        Plotka rozeszła się po królestwie w tempie przypominającym pożar buszu i niebawem dotarła do
        księcia. Chciwy i łatwowierny, jak większość mężczyzn na jego stanowisku, uwierzył pogłosce i zaprosił
        Esmeraldę do pałacu na obchody pierwszomajowe. A kiedy przybyła, wtrącił ją do lochu pełnego słomy
        i kazał pleść złoto.

        Zamknięta w lochu, obawiając się o swoje życie, Esmeralda usiadła na ziemi i zapłakała. Nigdy dotąd
        patriarchalny wyzysk nie ukazał się jej z taką wyrazistością. Kiedy tak wylewała łzy, w lochu pojawił się
        maleńki człowieczek w zabawnym kapeluszu.

        ? Czemu płaczesz, moja droga? ? zapytał. Esmeralda była zdumiona, ale odpowiedziała:

        ? Książę kazał mi upleść złoto z całej tej słomy.

        ? Ale dlaczego płaczesz? ? powtórzył.

        ? Bo tego nie da się zrobić. A kim ty jesteś, jakimś geniuszem czy co?

        Mężczyzna o niezwykłej posturze roześmiał się i rzekł:

        ? Kochanie, za dużo myślisz lewą półkulą mózgową, naprawdę. Jednak masz szczęście. Pokażę ci, jak
        wykonać to zadanie, owszem, ale najpierw musisz przyrzec, że dasz mi w zamian to, co chcę.

        Postawiona w sytuacji bez wyjścia, Esmeralda wyraziła zgodę. Aby zamienić słomę w złoto, dostarczyli
        ten surowiec do pobliskiej spółdzielni rolniczej, gdzie wykorzystano go do załatania starego dachu. W
        zabezpieczonym przed wilgocią domu chłopi odzyskali zdrowie i podnieśli wydajność pracy, uzyskując
        rekordowe plony pszenicy na potrzeby lokalnej społeczności. Dzieci rosły silne i wysokie, uczęszczały
        do spółdzielczej szkoły, a z czasem przemieniły królestwo w prawdziwy wzór demokracji, bez
        jakichkolwiek nierówności ekonomicznych czy seksualnych, z wyjątkowo niskim wskaźnikiem
        śmiertelności niemowląt. Jeśli chodzi o księcia, to pojmał go zdenerwowany tłum i zakłuł na śmierć
        widłami na pałacowym dziedzińcu. Kiedy z całego świata zaczął napływać kapitał inwestycyjny, rolnicy
        przypomnieli sobie o szczodrym darze Esmeraldy i nagrodzili ją wieloma skrzyniami złota.

        Kiedy wszystko to się dokonało, maleńki człowieczek w zabawnym kapeluszu zachichotał i rzekł:

        ? Oto jak słomę zamienia się w złoto.

        Potem zmierzył Esmeraldę groźnym spojrzeniem.

        ? Teraz, kiedy wykonałem zadanie, ty musisz wywiązać się z twojej części umowy. Musisz oddać mi
        pierworodnego syna!

        ? Nie będę negocjować z kimś, kto narusza moje prawo do reprodukcji! ? odpaliła mu Esmeralda.

        Mężczyzna o niezwykłej posturze przystopował, słysząc zdecydowany ton jej głosu. Postanowił zmienić
        taktykę i rzekł chytrze:

        ? No dobrze, kochaneczko. Zwolnię cię z umowy, jeśli odgadniesz, jak się nazywam.

        ? W porządku ? odparła Esmeralda. Zamilkła na chwilę, podrapała się w podbródek, aż wreszcie
        oznajmiła: ?Czy nie nazywasz się... nno, nie wiem, może... Rumpelstilzchen?

        ? AAAAACHCH! ? wrzasnął mężczyzna o nietypowych rozmiarach. ? Przecież, przecież... skąd
        wiedziałaś?

        ? Ciągle masz wpiętą w klapę plakietkę z Seminarium Ruchu na Rzecz Maluczkich ? odrzekła.

        Rumpelstilzchen wydał gniewny okrzyki tupnął nóżką, a w tym momencie ziemia się rozstąpiła i
        pochłonęła go, czemu towarzyszył gęsty kłąb dymu i siarki. Esmeralda przeniosła się do Kalifornii,
        gdzie otworzyła klinikę specjalizującą się w kontroli narodzin, w której uczyła inne osoby płci żeńskiej,
        jak nie dać się zniewolić systemowi reprodukcji, i żyła do końca swoich dni jako aktywna, niezależna
        finansowo jednostka wolnego stanu.

        =
        Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 1994
        • ilmatar Uwaga typograficzna 13.11.04, 14:59
          Mój komputer tak miewa, że myślniki zamienia na znaki zapytania.
          Prawdziwy znak zapytania pozostaje niezmieniony na nic, a odróżnia się tym od fałszywego, że nie
          występuje przed nim spacja.
          Pardon.
        • witekjs Re: Rumpelstilzchen - długie i śmieszne 13.11.04, 16:09
          Ta opowieść jest bezdyskusyjnie piękniejsza od ponurych opowieści braci Grimm,
          będę ją propagował tam wszędzie, gdzie to jrst potrzebne.

          Dziękuję i pozdrawiam. Witek
          • ilmatar Re: Rumpelstilzchen - długie i śmieszne 17.11.04, 10:13
            smile
          • scand Re: Okrutne bajki braci Grimm 17.11.04, 15:39
            Opowieści braci Grimm - prorocza projekcja epoki pieców krematoryjnych..
            • ilmatar Re: Okrutne bajki braci Grimm 17.11.04, 23:12
              Co masz na myśli z tą projekcją?

              (Chodzi mi o termin 'projekcja', nie o paskudne bajki braciszków).
              • scand Re: Okrutne bajki braci Grimm 18.11.04, 09:39
                Jeśli całe pokolenia jako dzieci uczą się o wsadzaniu złych ludzi do pieca
                (Jaś i Małgosia) to w końcu coś z tego zostaje wink
                W Niemcach zresztą jest jakieś uparte odczucie grozy odizolowanego istnienia -
                ich thrillery są, przynajmniej dla mnie , dużo bardziej straszne od np.
                amerykańskich.
                • ilmatar Re: Okrutne bajki braci Grimm 18.11.04, 10:59
                  No widzisz, nie zrozumieliśmy się. Wydawalo mi się, że niesłusznie użyłeś teminu 'projekcja', ktory
                  odnosi się do kilku obszarów psychologii, ale jak pamiętałam, nie pasuje do czegoś w rodzaju
                  przepowiedni, czy też zapowiedzi.
                  Jest na tyle wieloznaczny, że poszukałam jakiegoś przystępnego skrótu wiadomości na ten temat, bo
                  nie umialam go dobrze zdefiniować:

                  Projekcja
                  wzięte z gógla:
                  www.google.pl/search?q=cache:_eUp_F1Bwf8J:www.psychologia.edu.pl/index.php%3Fdz%3Dslownik%26op%3Dspis%26id%3D2746+projekcja&hl=pl&lr=lang_pl


                  1. W psychoanalizie: jeden z mechanizmów obronnych Ego, polegający na przypisywaniu innym
                  ludziom własnych negatywnych uczuć, cech lub motywów postępowania, które zostały wyparte do
                  podświadomości, ponieważ budziły lęk bądź też z innych względów nie mogły być przez jednostkę
                  zaakceptowane; wg założeń psychoanalizy treści wyparte ze świadomości funkcjonują dalej w
                  podświadomych warstwach osobowości; w przypadku projekcji ujawniają się one w postaci
                  nadmiernego uwrażliwienia na dostrzeganie nie akceptowanych u siebie cech w zachowaniu innych
                  osób, prowadząc do nieadekwatnej interpretacji tych zachowań.
                  2. W innych teoriach psychodynamicznych: proces nieświadomego przypisywania własnych przekonań,
                  wartości lub innych procesów subiektywnych innym. Użycie to, typowe dla podejścia Melanie Klein, ma
                  inną konotację. Proces jest tutaj postrzegany jako normalny aspekt rozwoju psychologicznego i nie
                  musi odzwierciedlać skłonności nerwicowych.
                  3. Postrzeganie zdarzeń i bodźców z otoczenia (zwłaszcza tych niejednoznacznych) pod kątem
                  własnych oczekiwań, potrzeb, dążeń itd. Znaczenie to jest całkowicie neutralne w odniesieniu do
                  patologicznego aspektu projekcji. (...)
                  4. Przypisywanie innym własnych błędów i wad. Takie znaczenie terminu na ogół przyjmuje się w
                  mowie potocznej. Nie jest ono prawidłowe pod względem specjalistycznym, ponieważ zostaje
                  zawężone do błędów i wad będących tylko jednym z elementów znaczenia specjalistycznego.

                  Reber A. (2000). Słownik psychologii (s. 553). Warszawa: Wydawnictwo Naukowe SCHOLAR.
                  Szewczuk W. (1985). Słownik psychologiczny (s. 228). Warszawa: Wiedza Powszechna.
                  • scand Re: Okrutne bajki braci Grimm 19.11.04, 10:34
                    W tym znaczeniu byłoby to najbliższe punktowi 3.
                    ***
                    Możnaby też "projekcję" rozumieć na sposób filozoficzny jako rzutowanie.
                    Jeśli więc "duch niemieckosci" najpierw rzutował się na baśnie braci Grimm a
                    następnie na warstwę Niemiec roku 1933 to dla obserwatora współczesnego ktory
                    rzecz jasna może obserwowac "ducha niemieckości" jedynie poprzez poszczególne
                    wartswy wyglądałoby to jak rzutowanie baśni braci Grimm w epokę braci
                    Strasserów wink
                • ilmatar Re: Okrutne bajki braci Grimm 18.11.04, 10:59
                  Niemieckie thrillery są po prostu lepsze od holyłódzkiej tandety wink
                  • scand Re: Okrutne bajki braci Grimm 19.11.04, 10:36
                    Ostatnio polski serial "Glina" ( w reżyserii Pasikowskiego) ma w sobie coś z
                    ducha okrutnych niemieckich opowieści.
                    Może w tym naszym kapitalizmie stajemy sie po prostu bardziej Niemcami ?? wink
    • jaro_ss Re: Systematyka 17.11.04, 07:03
      Podział podziałem, ale najważniejsze jest kryterium, ono jest motorem i
      sensem...
      • oldpiernik Re: Systematyka 17.11.04, 14:05
        kryterium, w którym (u)kryte jest uprzedzenie
        systematyka to system uprzedzeń

        OLDBOTAK
        • jaro_ss Re: Systematyka 18.11.04, 06:00
          Jest to właściwość możliwości poznania, intelektem poznajemy rzeczywistość
          poprzez twory ogólne i uniwersalne. Nie wdając się w dywagacje,
          systematyzowanie jest funkcją poznawczą. Świadomość kryteriów pozwala na
          uczynienie tego narzędzia elastycznym i funkcjonalnym. Uprzedzenie - to funkcja
          emotywna, jakieś skojarzenie emocjonalne związane z indywidualnymi, lub
          wywołanymi przez zbiorowość przeżyciami...

          Jak każdy pogląd jest w stanie być zarówno narzędziem poznania, jak i
          przesłaniać rzeczywistość, ale w sumie jest tylko narzędziem....

          P.S. To, że odmawiam czemuś afirmacji, nie przeczy tolerancji, ani nie musi być
          uprzedzeniem, tym bardziej, że nie afirmując jakiejś wartości -w osobie- mogę
          afirmować osobę w sensie kategorialnym...
          • oldpiernik Re: Systematyka 18.11.04, 09:06
            Dobrze.
            Coś o mapach napisałem juz wcześniej. smile

            Systematyka jest także ograniczeniem postrzegania, schematem...
            Schematy - rutyna - poukładane i posegregowane już tak nie inspiruje.

            Tak sobie a muzom plotę. smile

            OLDWSCHEMACIE
    • witekjs Re: Systematyka 18.11.04, 09:28
      Wydaje się,że systematyka bywa również odruchową formą weryfikowania naszego
      poznania.
      Wszystko co spotykamy /nasze zmyzły, nasz intelekt/, próbujemy rozpoznać i
      uporządkować.
      Pozwala to nam na prawidłową, emocjonalną ocenę tego, z czym się spotkaliśmy.
      Niebezpieczne-nieprzyjemne, przyjazne- przyjemne, objętne, nowe-nieokreślone.
      Po latach doświadczeń każdy /również zwierzęta/, stara się jak najpredzęj
      określić kategorię spotkanego "problemu".
      Jest to wstępne systematyzowanie, którego konsekwencją jest stosunek do niego.
      Konieczne jest to szczególnie wobec rzeczy "nowych-nieokreślonych".
      W tej sytuacji bardzo wiele zależy od osobowości, charakteru podmiotu.
      Naturalnym, szczególnie niemobilnych środowiskach, odruchem bywa nastawienie
      ksenofobiczne.
      Na szczęście nie jest powszechne.
      U bardzo wielu ludzi i zwierząt dominuje ciekawość, potrzeba eksploracji, chęć
      poznania i systematyzowania nowości.
      Zbyt często bywa ona dość powierzchowna, powodująca przedwczesne szufladkowanie
      i stereotypowe nastawienie do nowopoznanego.
      W większości przypadków jest to skuteczny mechanizm obronny, wykształcony we
      wczesnym okresie rozwoju w środowisku, z którego pochodzi osobnik.
      Nieliczni tylko gotowi są ryzykować, dokładnie badać oraz bardziej precyzyjnie
      systematyzować otaczające lub spotkane w nowym miejscu zjawiska i jednostki.
      Znacznie łatwiej jest, oczywiście jeśli znamy już imię Rumpelstilzchena...wink

      Witek }:-})=

      • jaro_ss Re: Systematyka 18.11.04, 12:15
        A co ma ksenofobia z poznaniem?

        Noematyka, tworzenie predykatów, jakakolwiek funkcja językowa, nazwanie czegoś
        podlega prawom systematyzacji, nie jest to zależne od niczego, jest
        właściwością inteletku i języka....

        To co oskarżacie o ksenofobię i tak dalej - to mentalność, nie do końca
        uświadomiona hierarhia wartości i modele zachowań. Właściwe jest to jednostkom
        nie ko końca świadomym rzeczywistości, im więcej nieuświadomionych wartości,
        tym więcej mentalności w wypowiedziach, powtarzalnych i prymitywnych struktur,
        aż uszy bolą...

        Z drugiej strony nie wsystko zawsze może być świadome i mentalność jest czymś
        powszechnym, nawet jednostkom nawykłym do używania swojej świadomości...

        ..........
        • witekjs Re: Systematyka 18.11.04, 19:44
          jaro_ss napisał:

          > A co ma ksenofobia z poznaniem?

          W moim odczuciu wiele.
          Ksenofobia to przecież, przede wszystkim przesadna niechęć lub wrogość w
          stosunku do obcych. < gr.ksenos=obcy+phobos=strach>

          Również/Kopaliński/ niechęć, wrogość w stosunku do cudzoziemców i
          cudzoziemszczyzny.
          Nie o to znaczenie mi chodziło.

          Pozdrawiam. Witek
      • ernest.wampir Re: Systematyka 18.11.04, 19:56
        witekjs napisał:

        > Wydaje się,że systematyka bywa również odruchową formą weryfikowania naszego
        > poznania.
        czytałem sobie na ten temat całkiem niedawno, powyższe zdanie jest właściwie
        uzasadnieniem tzw. koherencyjnej teorii prawdy (która mówi że sąd jest
        prawdziwy, jeśli jest spójny z określonym systemem innych sądów). Wydaje się
        jednak, że twierdzenie to powinno być raczej udowodnione niż traktowane jako
        założenie (chodzi mi o zdanie, nie o teorię smile ).
        • jaro_ss Re: Systematyka 19.11.04, 06:25
          Sama koherencja nie jest do końca weryfikacją prawdy...

          Co do ksenofobii - przekonanie, że nie akceptacja, zwłaszcza kogoś, lub grupy
          społecznej, zniknie, w wyniku "poznania", wiedzy, edukacji itp, jest przejawem
          intelektualizmu eaksjologicznego, a nawet bardziej: inteletkualizmu wolitywnego
          i nie do końca to tak działa. Wiedzieć nie do końca znaczy chcieć i zmienić
          postawę...
          Niestety proces ten jest bardziej skomplikowany, generalnie przewartościowanie
          ksenofobii jest procesem społecznym...

          Postawom ksenofobicznym nie są obce osoby "oświecone", kiedy negują pewne
          tezy " z zasady", choćby dlatego, że ktoś mówi o moralności, porządku etycznym,
          czy wartościach wypracowanych przez religię...
          • oldpiernik Re: Systematyka 19.11.04, 09:19
            Systematycznie tracę dystans po każdym zdaniu.
            Przepraszam, nie rozumiem.

            Żartując z systematyki, miałem na myśli jej potocznie stosowaną usłużność, w
            celu szybkiego, pozbawionego refleksji, "szufladkowania".
            Ksenofobia jest powyższego przykładem.

            W innym miejscu rozmawiamy o uznawaniu życia za dobro.
            To też próba porządkowania, systematyki, czyż nie?
            A przecież bardzo blisko jej, do przyjęcia "z założenia", że coś jest czymś.
            Systematyka jest rodzajem umowy?
            Pogubiłem się.

            OLDPROSTACZEK smile
            • witekjs Re: "Systematyka jest rodzajem umowy" 19.11.04, 10:03
              oldpiernik napisał:


              > Systematyka jest rodzajem umowy?
              > Pogubiłem się.

              Chyba jednak nie pogubiłeś się. smile
              Też uważam, że jest ona rodzajem umowy. Pozwala ona porozumiewać się osobnikom
              posugującym się tymi samymi feromonami, symbolami i/lub językiem.
              Daje to możliwość szybkiego przekazywania informacji, niekiedy ratującego
              życie, w innych sytuacjach pozwalającego, z dużą przyjemnością począć nowe
              życie... wink smile)
              "Ksenofobia", to inaczej obawa, lęk lub nawet strach przed czymś nieznanym,
              nowym i potencjalnie niebezpiecznym.
              Właściwie, jest naturalnym odruchem.
              Człowiek ma, oczywiście dzięki mowie i umiejętności czytania, większą możliwość
              przekazywania informacji i uwalniania się od niej.
              Nie znaczy to, że zada sobie tyle trudu by te informacje poznawać. sad
              Prawdziwe fobie, to większy problem.
              Są one niełatwo poddające się racjonalnemu osądowi.
              Wiadomo jednak, że z pewnym trudem udaje się od nich uwolnić.
              Masz rację, że w tej naszej kawiarence dość łatwo się pogubić.
              Co się nie odezwiesz, to ktoś wszystko pokręci i najprostsza sprawę, zrobi
              trudną. wink smile) smile))

              Witek, również vulgaris }:-})=
              • scand Re: "Systematyka jest rodzajem umowy" 19.11.04, 11:23
                > Właściwie, jest naturalnym odruchem.

                Wiele ze współczesnych zaleceń stoi w opozycji do naturalnych odruchów...

                Nie każda systematyka jest sensowna np. kiedyś posegregowano rzeczy tego świata
                ma "męskie" i "żeńskie" . Do tej pory mamy tego ślady i znosimy konsekwencje
                gramatyczne tego podziału ale już nie wiemy dlaczego sufit jest "męski" a
                podłoga "żeńska"
                albo brzoza, olcha "żeńska" a dąb czy klon "męski".
                • witekjs Re: "Systematyka jest rodzajem umowy" 19.11.04, 11:39
                  Naturalne ODRUCHY, nie są przemyślanymi reakcjami.
                  Do tego mózg wymaga dłuższego czasu i doświadczenia, pozwalającego na
                  weryfikację "zagrożeń" ze strony postrzeganych obiektów lub zjawisk.

                  Pozdrawiam. Witek
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka