Dodaj do ulubionych

Gorican-Letenye

IP: *.olsztyn.vectranet.pl 10.06.10, 10:52
Witam ,czy przekraczał może ktoś ostatnio granicę Chorwacja -Węgry na
przejściu Gorican-Letenye? chodzi mi o informację czy czynne jest stare
przejście nie autostradą , z tego co wiem na starym przejściu jest lepsza
infrastruktura bankomat ,restauracja ,kantor itp.
W ubiegłym roku było czynne czasowo od czerwca do sierpnia.
Obserwuj wątek
    • Gość: tom Re: Gorican-Letenye IP: *.tvkstella.pl 10.06.10, 16:41
      Dołączam się do pytania. Na razie usiłują rozkminić to w ten sposób, że poprzez
      webkamerkę HAK-a podglądam sobie to stare przejście:
      www.hak.hr/rmt/?id=45&l=9
      Kamerka jest aktywna, więc jakiś powód tego jest. Ale ruch - prawie żaden, więc
      nie idzie na ten podstawie żadnych tez postawić: nie jeżdżą bo nie ma po co,
      albo nie jeżdżą tędy, bo wygodniej i szybciej jest przejściem autostradowym, tym
      nowym...?
      A czy ktoś jest w stanie powiedzieć, czy wjeżdżając do Hungarii z Chorwacji
      właśnie tym nowym przejściem autostradowym Gorican/Letenye na sto proc. uda się
      opłacić węgierską "matrice" autostradową? Jest gdzie to-to kupić?
      • artur251 Re: Gorican-Letenye 13.06.10, 22:31
        Jeszcze w zeszłym roku "stare przejście" służyło do obsługi ruchu towarowego/ciężarowego - i tez mam nadzieję, że to się nie zmieniło. Zjeżdżając na stare przejście (kierując się jak "ciężarówka") można było skorzystać z pierwszego Chorwackiego Bankomatu czy stacji benzynowej...
      • hepik1 Re: Gorican-Letenye 14.06.10, 08:30
        > A czy ktoś jest w stanie powiedzieć, czy wjeżdżając do Hungarii z
        Chorwacji
        > właśnie tym nowym przejściem autostradowym Gorican/Letenye na sto
        proc. uda się
        > opłacić węgierską "matrice" autostradową? Jest gdzie to-to kupić?

        Za punktem kontroli na nowym przejsciu,po lewej stronie jest (była w
        zeszłym roku) niepozorna budka Ibuszu z wymianą i winietkami.
        • Gość: tom Re: Gorican-Letenye IP: *.tvkstella.pl 14.06.10, 11:05
          To wiem, ale to była sytuacja sprzed wielu miesięcy. Ciekaw jestem, jak jest
          teraz - kilkoro moich znajomych jedzie tą trasą do Chorwacji po raz pierwszy,
          chcę im jakoś doradzić. Mają dwa wyjścia: jadąc do Chorwacji wykupić winietkę
          minimum za bodaj 1560 Ft czy jakoś tak, i w drodze powrotnej szukać miejsca,
          gdzie można wykupić taka samą na przejazd "M-kami" madziarskimi od Letenye po
          Miskolc, czy też pójść na całość, wykupić - wjeżdżając do Hungarii od strony
          Słowacji w drodze na urlop - miesięczną matricę za 4200 FT i mieć problem z
          głowy w drodze powrotnej. Wtedy w Gorican/Letenye mozna nawet silnika auta nie
          gasić, pokazać paszport i w drogę - prosto na M7, bez straty czasu. Różnica nie
          będzie wielka, jakies 15-156 zł, a ma się spokój i bezstresowość w trasie
          powrotnej. Natomiast jeśli można bez trudu kupić winietkę hungarską w Letenye -
          można tych 15-16 zeta wydać na jakieś pamiątkowe węgierskie winko gdzieś po
          trasie... ;-)
          • jachay Re: Gorican-Letenye 14.06.10, 11:30
            Winieta na Węgrzech jest wirtualna. Kupić można przez internet:
            www.virpay.hu/de/autopalya-matrica-vasarlas.htm?session=ODA2ODk=
            • hepik1 Re: Gorican-Letenye 14.06.10, 12:44
              A sam kupowałeś przez internet e-matricę?
              Ci którzy kupowali piszą o dodatkowym obciążeniu kwotą ok 15 złotych
              i co śmieszniejsze ,w roku następnym ,mimo ,że na Węgry się nie
              wybierają,ta opłata manipulacyjna sie powtarza(forma jakiegoś
              abonamentu?)i jest sciągana z karty.
              Teraz kombinują jak sie z tego wyplątać.

              • Gość: tom Re: Gorican-Letenye IP: *.tvkstella.pl 14.06.10, 13:19
                Jak się wyplątać? A ponegocjować - po węgiersku, naturalnie! Życzę powodzenia!
                Mnie się raz zdarzyło negocjować z węgierskimi policjantami, kiedy nie bylem w
                stanie - w czasie tęgiej ulewy zresztą - wyplątać się z pokręconych objazdów w
                Gyor. Podjechałem do ich radiowozu, poprosiłem o pomoc. Chłopaki młode i nawet
                chętne do pomocy, ale po angielsku komunikowali się na poziomie Kalego - co mnie
                zaskoczyło i zasmuciło wielce - za to jako-tako po niemiecku, którego ja z kolei
                nie opanowałem na poziomie wyższym niż kultowe dialogi ze "Stawki większej niż
                życie" ;-( Gdyby nie syn, wówczas licealista z jaką-taką znajomością
                niemieckiego, zostalibyśmy w tym rozkopanym wówczas Gyor do końca świata i
                pewnie jeszcze jeden dzień.
                Innym razem, wracając nocą z Chorwacji, około 2 w nocy chcieliśmy doprecyzować
                koszmarne oznakowania dróg, aby wjechać na właściwą wylotówkę na Miskolc.
                Pracownik renomowanej stacji paliw w centrum miasta nie znał żadnego języka
                oprócz ojczystego. Pojechaliśmy więc na nieoznakowanym rozjeździe "na pałę", a
                potwierdzenie, że jesteśmy na właściwym kierunku, było dopiero na słupku
                drogowym... 26 kilometrów dalej! Dodam, że to była epoka sprzed ogólnodostępnych
                nawigacji i GPS-ów...

                Co do winiet: fajnie, że można przez internet, ale to niekoniecznie rozwiązuje
                problem kogoś, kto z terenu Chorwacji wjeżdża na Węgry nie mając wykupionej
                winietki na drogę powrotną. Musiałby - będąc w Chorwacji jeszcze - łazić po
                kawiarenkach internetowych i logować się na te strony węgierskie, by winietkę
                opłacić, bądź mieć na urlopie własny komputer i dostęp do wi-fi, niekoniecznie
                jeszcze aż tak powszechny. Tylko na grzyba mi na urlopie notebook nawet? Poza
                tym - jeśli mam płacić extra 15 zeta za zakup e-winietki w sieci, to już wolą
                kupić ją w stacji benzynowej przez ladę, bez ryzyka, że stanę się mimo woli
                "stałym klientem", nie...? Bo, jak widać, wychodzi, że jednak najprościej będzie
                opłacić - na wjeździe do Madziarii w drodze do Chorwacji - miesięczną matricę za
                4,2 thousanda HUF-ów i mieć z głowy problem, mając prawo przez miesiąc korzystać
                z ich autostrad.
                • hepik1 Re: Gorican-Letenye 14.06.10, 13:34
                  Hej,Tom!
                  Kolega atre 2 niekoniecznie pisze o internecie.
                  Po prostu na wjeździe można kupic dwa w jednym czyli 2 razy 4 day,tą
                  drugą z odpowiednią datą a dla rozwiązania problemów lingwistycznych
                  wystarczy kartka papieru z datami.
              • jachay Re: Gorican-Letenye 14.06.10, 16:15
                Kupowałem w zeszłym roku, faktycznie rejestrowałem się jako członek klubu
                PPO.hu, opłata ok.15 PLN. Płaciłem 100 forintów więcej za pośrednictwo w kupnie
                winiety. Spróbuję się "wyrejestrować". Dam znać. Na tej stronie, którą
                zalinkowałem, jest napisane po niemiecku, że nie trzeba rejestrować karty i
                żadnego członkostwa.
                • jachay Re: Gorican-Letenye 14.06.10, 17:56
                  W połowie stycznia 2010 roku firma PPO.hu oszukała ok 50 do 100 tysiecy klientów
                  z całej Europy. Przez ściągnięcie z kart kredytowych "opłaty członkowskiej
                  rocznej". Rząd węgierski, z urzędu, wszczął postępowanie karne wobec PPO i
                  rozwiązał z nimi umowę na sprzedaż winiet. Nie miałem na mojej karcie tej
                  opłaty. Miał ktoś ten problem, chętnie się dowiem?
          • atre2 Re: Gorican-Letenye 14.06.10, 13:09
            Przecież od razu możesz na wjeździe wykupić dwie winiety 4 dniowe
            podając terminy ich ważności. W systemie będą figurowały jako daty
            potencjalnego przejazdu.
            Pzdr.
            • Gość: tom Re: Gorican-Letenye IP: *.tvkstella.pl 14.06.10, 18:46
              A widzisz, tego nie wiedziałem. Jeśli tak, to wszystko jest OK dla tych, ktorzy
              - jadąc na urlop - wiedzą dokładnie, kiedy będą wracać. Ja, niestety, do tych
              szczęśliwców nie należę... ;-) Przeważnie jest tak, że urlop biorą na cały
              wrzesień, wyjeżdżając mam jakiś ogólny plan, mniej więcej chcemy trafic w ten,
              tamten i jeszcze inny region, a na wszystko mamy jakiś tam budżet. Jeśli udaje
              się trafić tańsze kwaterki niz wstępnie kalkulowaliśmy - zostają wolne środki.
              Jeśli zatem pogoda dopisuje, to dlaczego zjeżdżać wcześniej, skoro można pobyć
              dłużej w ramach tego samego budżetu...? Mając wykupioną - już na wjeździe -
              winietkę z "oknem powrotnym" (w sensie dat) miałbym już narzucone przez siebie
              samego ograniczenie w swoim urlopowym trampingu. A tego nie chciałbym.
              Ostatnim razem przebomblowaliśmy w Chorwacji o ponad tydzień dłużej, niż
              wstępnie planowaliśmy - było fajnie, spotkaliśmy kolejnych miłych ludzi,
              sensownie wytargowaliśmy w innym miejscu fajne ceny, o połowę niższe niż
              oczekiwaliśmy... Po co było się spieszyć z powrotem do domu? Pewnie
              posiedzielibyśmy jeszcze ze 4-5 dni, ale lekki deszczyk zmusił naszych
              przyjaciół i gospodarzy zarazem do przesunięcia terminu winobrania, w którym
              mieliśmy i chcieliśmy uczestniczyć. Chcąc deszczyk przeczekać, siedzielibyśmy
              pewnie jeszcze z tydzień, a już naprawdę zaczęło nam się z lekka tęsknić za
              rodzinnymi stronami...
              Z tych pozycji wychodząc - niespecjalnie chciałbym wiązać się terminem wykupu
              matricy na jazdę powrotną już w momencie jazdy TAM. A mając miesięczną - mam
              zawsze nieomal pewność, że się w tym terminie załapię...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka