Miraluna Seaside

01.07.14, 07:16
W związku z faktem, iż niewiele aktualnych opinii można znaleźć w Internecie na temat hotelu Miraluna Seaside w Kiotari (oraz Miraluna Village&Spa) postanowiłem podzielić się swoimi wrażeniami z tegorocznych wakacji.

Oba hotele sąsiadują ze sobą, tak naprawdę na początku można się nie zorientować gdzie jest która część. Dla rodzin z dziećmi polecam zdecydowanie Village&Spa, gdzie jest spokojniej, gdyż budynek główny Miraluna Seaside ma pokoje z balkonami/tarasami na Pool Bar, w których do późnych godzin wieczornych są zabawy oraz animacje, a także baseny z małymi wodospadami, powodujące hałas, który uniemożliwia niektórym osobom spokojny sen, przy otwartym oknie. Zawsze można włączyć klimatyzację (wg opisu czynna od 1 lipca, jednak – na szczęście - była już włączona w połowie czerwca), jednak sen przy głośno chodzącej klimatyzacji, również nie należy do najprzyjemniejszych. Jeśli macie taką możliwość, lepiej wybierać/prosić o pokoje na parterze, a nie na 1 piętrze, gdyż w nich jest zdecydowanie chłodniej i przyjemniej. W takich pokojach jest na tyle chłodno, że w nocy można spać przy zamkniętym oknie oraz wyłączonej klimatyzacji.

Sklepy: sklepy są w miarę blisko hotelu, przy wyjściu z hotelu w lewą stronę (trzeba iść główną drogą krajową, dużo pojazdów, trochę niebezpiecznie, brak normalnego pobocza), ok. 7 min. drogi do Proton Marketu oraz ok. 15 min. do Carrefoura Express. Czas liczony dla szybkiego marszu dorosłego człowieka.

Przystanek autobusowy jest przy hotelu. Cena za 1 osobę do Rodos to 6,5 euro, a do Lindos 2,5 euro. Przy hotelu zatrzymuje się również pociąg turystyczny z 3 wagonikami. Podróż trwa godzinę, pociąg przejeżdża ulicami Kiotari. Cena 5 euro dorośli, 3 euro dzieci.

Plaża: w katalogu jest napisane, iż plaża jest piaszczysto-żwirowa. Kamieni jest mnóstwo, a piasek był wysypany jedynie na niewielkim obszarze, więc plaża jest raczej żwirowa. Cena za 2 leżaki i parasol na plaży – 6 euro/dzień.

Wypożyczalnia samochodów: naprzeciwko recepcji znajduje się wypożyczalnia samochodów Marster. Ceny zaczynają się od 40 euro/dzień (Fiat Panda, Hyundai Getz, Peugeot 107), 45 euro/dzień (Kia Picanto), 70 euro/dzień (7-osobowy Fiat Doblo), 80 euro/dzień (7-osobowy VW Caddy). Są również inne samochody, w przedziale cenowym 50-60 euro/dzień, typu VW Up, Nissan Micra, itp. Oczywiście można także wynająć jeepa, kabrioleta, itp. Podczas mojego pobytu była promocja, 3 dni w cenie 2 i np. Fiata Pandę można było pożyczyć na 3 dni za 80 euro.

Najwięcej gości hotelowych było z Rosji (z 70%), następnie Polacy, Niemcy i Anglicy.
Niestety opis hotelu w katalogu Neckermanna „Rodzinne Wakacje, Lato 2014” jest niezbyt prawdziwy. Według katalogu goście z Seaside nie mogą korzystać z infrastruktury Village&Spa i odwrotnie. Było jednak inaczej – goście z Village&Spa mogli korzystać ze wszystkiego, natomiast goście z Seaside mieli parę zakazów, m.in. zakaz wstępu do restauracji (w budynku z Disco i wypożyczalnią samochodów Marster), basenu ze zjeżdżalniami (żółtą i zieloną) i do Taverny (jednak obsługa Taverny nie robiła żadnych problemów dla „gorszych” gości i można było z niej korzystać).
Kolejną niezbyt prawdziwą informacją jest – cytuję – „rozległy plac zabaw Miracle Playground”. Dwie zjeżdżalnie, drabinki i parę huśtawek, umieszczonych na niewielkim obszarze, to raczej nie rozległy plac zabaw. Brak zwykłej piaskownicy, huśtawki nadgryzione zębem czasu – to mówi samo za siebie. Cudem ten plac nie jest, niestety…
Minigolf znajdujący się obok „placu zabaw” jest płatny – o tym dowiedziałem się po powrocie, ale patrząc na jego stan, nie chce mi się wierzyć, gdyż nie dało się na nim normalnie grać. Odchodząca w wielu miejscach sztuczna nawierzchnia nie pozwalała na zabawę. Jeśli ktoś bardzo chce pograć w minigolfa, to w Kiotari znajduje się płatny minigolf, który jakościowo jest znacznie lepszy od tego w Seaside.

Animacje dla dzieci: dwa razy dziennie: od 10.00-12.30 i od 15.00-17.30 z polską animatorką bardzo sympatyczną Kasią, lubianą przez dzieci. Animacje dla dorosłych prowadził również sympatyczny Łukasz, ale w nich nie uczestniczyliśmy więc o ich jakości nie możemy się wypowiedzieć.
Animacje, jak i dyskoteka dla dzieci (o 20.30) odbywały się codziennie poza czwartkiem. Jeśli chodzi o dyskotekę dla dzieci to mimo, iż zawsze był ten sam program ok. 7 piosenek – dzieci ją uwielbiały, jeśli chodzi o animacje dla dorosłych to uczestniczyliśmy w nich raz – Abba show – nie polecam, niewiadomo było, czy się śmiać czy płakać……….

Jedzenie – co kto lubi, żona schudła prawo 2 kg będąc w ciąży w ciągu dwóch tygodni najbardziej brakowało zup, jedna do obiadu, jedna do kolacji – w dodatku niezbyt smaczne i mocno przyprawione, poza tym jedzenie nienajgorsze, ale też bez rewelacji, pyszne owoce – arbuzy, pomarańcze, brzoskwinie, nektaryny – w Polsce takich soczystych i smacznych to ze świeczką szukać, jabłek nie polecam, w Polsce zdecydowanie smaczniejsze.
Śniadania, niby dużo, duży wybór, ale codziennie fasolka i różne dziwactwa, jajecznica, którą w Polsce uwielbia córka, jak spróbowała – pluła, parówki, które również są w jej jadłospisie – raz zjadła i pluła. Dla dzieci zawsze kaszka manna, nutella (lub a`la nutella), różne dżemy, płatki, owoce, jogurty, miód. Obiady też urozmaicone, kolacje również.
Jeśli chodzi o desery – to na szczęście – dla dbających o figurę – mało, nienajlepsze i nie zachęcające do ich jedzenia – no ale jak zawsze – co kto lubi.

UWAGA! Nie wolno zapomnieć o urządzeniach, najlepiej do kontaktu, oraz dodatkowo kremach na komary! Jest ich dużo, nam na początku znacznie utrudniły życie. Nie radzę również wyrzucać pestek po owocach do kosza, bo jeśli nie przywitają Was na dzień dobry mrówki, to jak już się pojawią to do końca wakacji Was nie opuszczą. I uwaga na karaluchy. Do czasu pojawienia się w pokoju karalucha spaliśmy przy otwartym oknie
Reasumując, wakacje udane – polecam , Rodos jako wyspa cudna, widoki przepiękne.
Pełna wersja