Gość: smerfetka
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
19.09.06, 23:43
Byłam z chłopakiem na wycieczce „Antyczna Grecja” z firmą Tramp Travel. W
Katowicach podstawiono autokar bez logo czy tabliczki firmy ale jakimś cudem
domyśliliśmy się że to ten. Autokar miał być z klimatyzacją i toaletą.
Niestety zamiast klimatyzacji był tylko nawiew – kierowcy kazali otworzyć
klapy na dachu, a toaleta była zamknieta.
Postoje były co kilka godzin i toalety były do tego płatne – nawet po 80
eurocentów.
Inna sprawa to piloci:
- w Katowicach pojawił się Dawid, który narobił bałaganu przydzielając po dwie
osoby na jedno miejsce. Nie wiem czy Pan Dawid, opowiadając o Belgradzie,
mówił o nim, gdyż co drugie słowo słyszałam „Zagrzeb”.
- W Grecji pojawiła się Pani Kasia, która pochwaliła się, że ukończyła
historię sztuki na UJ ale nie ma licencji. Język Pani Kasi był zadziwiający.
Na przykład: „kolumna z podstawą bez podstawy”, „iść po prostemu”, „rogowa
kolumna” (chodziło o kolumnę narożną), „melasa” to wytłoki z winogron, „w
orchestronie grała orkiestra” (starożytni Grecy nie znali orkiestry, chodziło
o chóry), kariatydy kojarzyły się Pani Kasi z „córami Koryntu” itp.
- w Budapeszcie pojawiła się pani Justyna która zorganizowała grupie
bezsensowną przejażdżkę po Dunaju (za 8 Euro), a następnie przejażdżkę po
krzakach po Wyspie św. Małgorzaty (2 Euro) –
- ciekawe jaką prowizje na tym skubła – a podstawowych zabytków np. takich jak
bazylika sw. Istwana nie widzieliśmy, a potem dojechaliśmy do hotelu który był
zamknięty na cztery spusty bo nasza pilotka nie mogła tam zadzwonić i
czekaliśmy tam godzinę na zakwaterowanie.
Z kolei w Grecji. okazało się, że nie mamy zarezerwowanych miejsc. Zjawił się
właściciel Biura, który zaczął dopiero przez telefon szukać dla nas miejsc, po
czem ciągnęli nas z bagażami do hotelu ok. kilometra. Co gorsze ten niby-hotel
był usytuowany 4 metry od dyskoteki, gdzie do czwartej rano był potworny łomot.