tomiwe
29.09.06, 19:01
Postaram sie opisac subiektywne moje wrazenia dotyczace pobytu w hotelu,
biura podrozy i regionu zachodniej Krety.
Zacznijmy od konca. Miejscowosc Kastelli nie nalezy do rozrykowych. Odradzam
wszystkim singlom i osoba spragnionym wrazen dyskotekowo-towarzyskich. Nadaje
sie za to do dobrego wypoczynku ze wzgledu na bliskosc pieknych plaz;
Falassarny (15 min jazdy ichniejszym PKS-em zwanym KTEL, cena 5,6 euro w
obydwie strony, wyjazd z rana o 9.45 powrot o 17, plaza piaszczysta, po
wejsciu do wodu szeroki pas o jednakowej glebokosci siegajacej do pasa
czystej wody, podłoże piaszczyste, umiarkowane fale, niedaleko kilka knajpek,
gdzie mozna zjesc mussake- 5euro i wypic frappe 2 euro) , laguna Balos -
przepiekne kolory wody, czyste dno, plywajace ryby, doskonale miejsce do
nurkowania, tam najlepiej dotrzec promem Balos Express, albo Gramvousa Expres-
cena 20 euro po drodze zwiedzanie twierdzy weneckiej, widoki z niej
niezapomniane, wyjazd o 10 rano powrot ok 18, port znajduje sie na koncu
miasta (patrzac od Chani ;-) sa osoby co docieraja tam samochodem, ale droga
tam jest szutrowa i niebezpieczna i wtedy nie da sie tez zwiedzic Gramvoussa,
rowniez samochod mozna uszkodzic, no i oczywiscie laguna Elafonissi -
najdalej polozona od Kastelli, mozna dojechac KTEL-em kolo 20 euro, ale chyba
lepiej samemu, wynajetym samochodem lub wziac wycieczke fakultatywna od
rezydenta (trzeba przeliczyc w ile jest sie osob i co bardziej sie oplaca) po
drodze atrakcje jaskina sw Zofii i klasztor przed sama laguna, dobrze sie
wybrac w niedziele, gdyz jest wtedy otwarty.
Hotel Kissamos Palace tak nazwany w katalogu Itaki wlasciwie sie nazywa Sunny
Bay Hotel. Polozony bezposrednio na plazy (kamienisto/piaszczystej, nalezy
przejsc kawalek aby wygodnie polezec na piasku, jednak w wodzie sa kamienie)
i to jego chyba jedyna zaleta, pod warunkiem, ze sie dostanie pokoj z
widokiem na morze, a nie na skwierczace slupy elektryczne. Jedzenie -
sniadania klasyczne czyli nic ciekawego jak wszedzie, choc pasjonujaca sprawa
jest pojawiajaca sie spocona mortadela (spocona dlatego ze pokrojona lezy
kilka dni w zamrazalniku), zalegajaca wielki polmisek na spolke z jednym
rodzajem sera zoltego. Podejrzewam ze greccy wlasciciele nigdy nie slyszeli o
Szwajcarii i o bogatym wyborze smakow zoltego sera. Czasami polawia sie
omlet - trzeba miec szczescie i przyjsc w pore, nie za wczesnie gdyz jest
jeszcze pieczywo z wczoraj, ktore zaczelo juz usychac i jest twarde (nic nie
moze sie zmarnowac w tym biznesie;-), choc trzeba przyznac ze pieczywo moja
najlepsze ze wszystkich hoteli w jakich do tej pory bylem. Wspomne rowniez
parowke, choc jej zaskakujace pojawianie sie w ilosci kilku sztuk nie nalezy
do codziennosci. Oprocz tego zawsze gotowane jajka, jogurt, platki i dzem i
miod. Po dwoch tygodniach ma sie dosc. prawdziwym nieporozumieniem za to jest
obiado\kolacja podawana wieczorem. W kissamos palace nie ma szwedzkiego stolu
z salatkami - tam jest cos jak szwedzka lawa, ledwo co sie mieszcza na niej 3-
4 polmiski z "salatkami" jest to cebula, papryka, pomidor, oliwki, pojawia
sie tez feta i tzatziki. Slaby i maly wybor rozdrapywany z lapczliwoscia
przez mieszkancow. Nie ma zadnego zroznicowania, nie ma wloskiej, pekinskiej
czy chocby czerwonej kapusty, marchewki itd ( co w inych hotelach zdarzalo mi
sie ujrzec, lacznie nawet z salatkiami z tunczyka i przystawkami ). Danie
glowne to normalnie przystawka do dan glownych widzianyh przeze mnie w innyc
hotelach, Zalamalem sie jak dostalem kawalek ryzu w opieczonym pomidorze i
papryce. W innych hotelach to byla przystawka tu danie glowne, poza tym
serwuje mielone i takie tam, dobra maja tylko rybe, podali ja wraz z malym
cienko pokrojonym burakiem. Te dania to jakby wersja dla odchudzajacych sie,
klub kwadransowych grubasow bylby wniebowziety. Normalni ludzie szybko biegli
na pobliska promenada zapchac sie mussaka czy inna grecka specjalnoscia,
inaczej wedrowales do lozka z pustym brzuchem i marzeniem o porannej spoconej
mortadeli. Nalezalo wtedy po takiej kolacji ograniczyc ruch aby nie tracic
kalorii i miec sile przetrwac do rana. Czesto dania sa zimne, wiec trzeba sie
spieszyc i byc pierwszym.
Wlascicielka, krecaca sie w srednim wieku kobieta usmiecha sie i zdaje sie
byc niegrozna, nie tak w kazdym badz razie co jej przygarbiony nastoletni syn
obserwujacy wszystkich spod byka i mamroczacy cos ciagle pod nosem.
W pokojach sa mrowki, albo latjace zielone gacki, trzeba zabrac jakis aerozol
do wali z nimi - to normalne na Krecie, wiec Mnie nie zdziwilo.
Itaka wywiazala sie ze swojego zadania, wyjazd przelot, powrot bez zarzutu.
Mierzilo toche spotkanie ze sprawiajaca wrazenie naburmuszonej ciagle
rezydentki - pania Jadzia, ale da sie z nimi (rezydentami) zalatwic rozne
rzeczy, druga / mloda rezydentka jezdzila do apteki po jakies leki/opatrunki
dla starszej pani w potrzebie bez zadnego szemrania i odplatnosci. Moge
spokojnie polecic Itaka na Krete. Co moze oburzyc to to , iż w ostatnim dniu
nalezy wymeldowac sie do 10 chyba ze zaplaci sie €20 za mozliwosc pobytu do
godziny wyjazdu. Takie koczowanie z walizami przy basenie tudziez barze moze
byc udreka kiedy wylatuje sie wieczorem i nie wiadomo co ze soba zrobic, w
sumie dzien zmarnowany a zaplacony. Niemniej jednak zawsze mozna znalezc
wiecej plusow niz minusow chyba ze z natury jest sie malkontentem. Polecam
rowniez odwiedzenie przy okazji wizyty w Chanii Kafenionu prowadzonego przez
Polakow Gosie i Bartka o ktorych przeprowadzce byl kiedys reportaz w DF
Gazety Wyborczej.
www.creteteam.com/kafenion.html