styro
24.11.04, 20:57
Mam nadzieje, ze tym razem nikt mi nie skasuje bez powodu tego postu :-)
Witam!
Deska na Teneryfie? Tak, ale nie zwykla deska surfingowa… Raz w roku 29
listopada w niektorych miejscowosciach polnocno zachodniej czesci teneryfy –
ma miejsce ciekawa tradycja zwiazana ze swietem Swietego Andrzeja – San
Andres – patrona winiarzy. W tym dniu wielu wlascicieli winnic otwiera swoje
piwnice i wszyscy chetni moga probowac mlode wino.... Rowniez w tym dniu
odbywa sie fiesta zwana – Las tablas de San Andres i ma to wieloletnia
tradycje siegajaca zamierzchlych czasow kiedy drwale powalajacy sosny w
gornych czesciach Icod de los Vinos i okolic, do transportu drewna
uzywali... drewna. Siadali bowiem na pniach czy tez deskach i zjezdzali na
sam dol.... Jest dosc ciekawa tradycja spotykana tylko w okolicach Icod de
los Vinos, La Guancha, Icod el Alto i czasem w Los Realejos....
Ma to miejsce tylko raz do roku i przewodniki badz krotko wspominaja o tej
fiescie lub tez nic o niej nie mowia. W tym czasie maja tez miejsce
koncerty, potancowy itp. Ja namawiam Was do poswiecenia jednego wieczoru czy
nocy jesli akurat bedziecie w tym okresie na Teneryfie i do wycieczki do Icod
de los Vinos. W praktyce wyglada to tak, ze na dole jednej z bardziej
stromych ulic w miescie usypuje sie gore ze starych opon samochodowych majaca
zapobiec powazniejszym obrazeniom (bywaly wypadki smiertelne). Deska to
zwykla deska, czasem stare drzwi lub okiennice. Uczestnicy (majacy zazwyczaj
wysoki poziom alkoholu i innych substancji we krwi) zaopatrzeni sa w grube
robocze rekawice lub nawet 2 pary. Dlonie „obute” w te rekawice sa zarowno
hamulcem jak i kierownica. Dodam, ze ulice, z ktorych sie zjezdza wcale nie
sa proste – niektore z nich maja kilka zakretow – w tym przypadku wysokie
krawezniki zapobiegaja wypadnieciu z „toru”.... Sluzby medyczne maja w ta noc
pelne rece roboty, gdyz wiele ze zjazdow konczy sie obtarciami, wywrotkami
itp.... Sam bylem swiadkiem w zeszlym roku jak taki jeden otyly tubylec
zjezdzal na desce, ktora byla ciut ciut za mala i pupa wystawala mu poza
deche – na zakrecie tak ladnie przejechal pupa po kancie kraweznika, ze ze
spodni zostaly strzepy, z majtek zostaly strzepy a pupe mial obtarta do
zywego miesa ... Po zalozeniu opatrunkow – skurczybyk zjezdzal dalej.....
Deski zazwyczaj sa 1-2 osobowe, chociaz spotyka sie tez „autobusy” – w
zeszlym roku widzialem taki jeden „autobus” czyli stare drzwi a na nich 11
osob. Sam – osmielony mlodym winkiem – zjechalem w zeszlym roku kilka razy
jako pasazer i wrazenia to takie – ze – zjezdza sie szybko, ale pozniej
trzeba wyjsc z pieronsko ciezka deska na sama gore....
Ja sadze, ze Ci ktorzy beda 29 listopada na wyspie moga mowic o szczesciu,
ze moga cos takiego poogladac gdyz – jak wspominalem – ma to miejsce tylko
raz do roku - wypozyczcie auto (www.eurodoblon.com, www.nizacars.com,
www.pepecar.com i inne) a pozniej wystarczy obrac TF1 – TF5 i prosto do Icod
lub tez jadac z poludnia mozna sie przedzierac przez Santiago del Teide do
gory.
Szukalem zdjec na necie – ale bardzo ciezko znalezc – fiesta bardzo popularna
wsrod tubylcow – troche mniej wsrod turystow – ale mozna wypatrzec takie
zdjecie na:
es.wikipedia.org/wiki/Icod_de_los_Vinos_(Santa_Cruz_de_Tenerife) tam
takie malutkie zdjecie w polowie strony
Ja w Icod de los Vinos bede na pewno – wiec do zobaczenia. Jesli ktos ma
jakies pytania dotyczace tej imprezy czy dojazdu do Icod to lapcie mnie na
#PolishPub – www.polishpub.net lub piszcie na maila.