Gość: franczeska
IP: 148.81.190.*
16.03.05, 16:45
witam wszystkich zainteresowanych ro zmową z konsulem. umówiona byłam na 8
rano, oczywiście zabłądziłam bo w cholernwj Warszawie to i tramwaj potrafi
zjechać z torów. w każdym razie po 28 minutach wycieczki w zamieci..dotarłam.
najpierw trzeba przejść przez bramkę. pierścionki zdjętę, pasek zdjęty...nic
nie zapipczało. poszłam dalej. przed wejściem stałam tylko 3 minuty. w środku
dość tłoczno. młody chłopak sprawdził mi dokumenty, jak sięokazało byliśmy z
tej samej uczelni. poszłam oddać odciski. facet przy okienku spytał czy
jużbyłam w Stanach, czy mieszkam z rodzicami kiedy chcęjechać i na którym
jestem roku. bez żadnej ściemy powiedziałam że jadęna 2 miesuiące i jestem na
ostatnim roku. bałam sięże po tym nie dostanę.......ale los mnie zaskoczył.
mam wizęna 10lat. życzęwszystkim powodzenia. najważniejsze to iść na luzie ja
poszłam w szerokich dżinach, różowej marynarce i zielonej kaszkietówce.
rozmawiałam z uśmiechem na twarzy. oni to lubią ...Apropos pewnej Czarnej
konsulki, która nie daje wiz. mój kolego z niągadał. nie dostał.
przy okazji dziękuję wszystkim, którzy pomogli mi przed mojąrozmową.