Dodaj do ulubionych

Jakie buty do szkoly?

11.08.09, 20:58
Dostalam wczoraj w koncu list ze szkoly! Maly jest przyjety, przed
chwilka zamowilam mu juz ubrania (biale lub niebieskie bluzki i
ciemne spodnie) ale zastanawiam sie jakie buty mu kupic?
Czy typowe polskie kapcie (kupilam mu w Polsce) beda OK czy
potrzebne beda na bardziej twardej podeszwie?
dzieki za pomoc dziewczynY! :-)
Obserwuj wątek
    • edytkus Re: Jakie buty do szkoly? 11.08.09, 22:27
      kapcie?! IMO adidasy sa do szkoly najwygodniejsze
      • marthas Re: Jakie buty do szkoly? 11.08.09, 23:22
        Tylko adiday. Tutaj dzieci nie zmieniaja butow, nawet zima :-( Ja czasem wysylam
        moja z lekkimi adidasami w zimie na zmiane, ale to juz jak jest snieg.
        • fogito Re: Jakie buty do szkoly? 12.08.09, 00:36
          to znaczy, ze nawet po sniegu w adidasach pomykaja? A jak jest mokro
          to cale bloto do szkoly wnosza? Coraz bardziej zadziwiona jestem
          tymi szkolnymi obyczajami.
          A co do pytania glownego to ja na pewno dalabym malemu kapcie na
          zmiane, ale tylko pod warunkiem, ze koledzy nie beda sie z niego
          smiac.
          • edytkus Re: Jakie buty do szkoly? 12.08.09, 01:33
            fogito napisała:

            > to znaczy, ze nawet po sniegu w adidasach pomykaja? A jak jest
            mokro
            > to cale bloto do szkoly wnosza?

            skad te bloto skoro wszystko na ulicach jest wybetonowane i
            wyasfaltowane a snieg usuwaja zanim skonczy padac ;) Za moich czasow
            (w PL) buty zmienialo sie nie dla wygody a zeby nie brudzic podlog w
            szkole, i musialy byc to kapcie z miekka podeszwa (nie dajaca
            zadnego arch support) coby nie robic rys na linoleum. O ile pamietam
            zaden uczen nie lubil tego zwyczaju. O dziwo tutaj nawet w
            najwieksza chlapake podlogi w szkole zostaja "czyste." W szkole
            mojej corki w takie dni pod drzwiami (wewnatrz) rozkladaja kawalek
            "gumowej wykladziny,"efekty brzydkiej pogody pozostaja na niej.


            > A co do pytania glownego to ja na pewno dalabym malemu kapcie na
            > zmiane, ale tylko pod warunkiem, ze koledzy nie beda sie z niego
            > smiac.

            Smiac sie nie beda ale pamietaj ze tu nie ma przerw jak w Polsce
            wiec nie ma kiedy butow zmieniac, poza tym po korytarzu dzieci
            biegac same nie moga a szafki z ubraniami i plecakami wlasnie sa tam
            (tutaj dziecko w plecaku praktycznie nosi tylko prace domowa).
            • fogito Re: Jakie buty do szkoly? 12.08.09, 09:58
              edytkus napisała:

              >> skad te bloto skoro wszystko na ulicach jest wybetonowane i
              > wyasfaltowane a snieg usuwaja zanim skonczy padac ;)

              to, ze wszystko jest zalane betonem, to juz zauwazylam, ale czy
              dzieciaki nie biegaja po parkach. Moj przed szkola obowiazkowo musi
              wlezc na trawnik albo w kaluze dla polepszenia samopoczucia.


              Za moich czasow
              > (w PL) buty zmienialo sie nie dla wygody a zeby nie brudzic podlog
              w
              > szkole,

              A za moich czasow nie zmienialo sie butow w szkole i bylo to
              szalenie niewygodne zwlaszcza zima, bo nogi okrutnie sie pocily. No
              ale zimy wtedy byly srogie i buty musialy byc cieple.


              > Smiac sie nie beda ale pamietaj ze tu nie ma przerw jak w Polsce
              > wiec nie ma kiedy butow zmieniac, poza tym po korytarzu dzieci
              > biegac same nie moga a szafki z ubraniami i plecakami wlasnie sa
              tam
              > (tutaj dziecko w plecaku praktycznie nosi tylko prace domowa).

              W szkole mojego syna tez nie ma przerw w potocznym rozumieniu tego
              slowa. Ale buty sa zmieniane po wejsciu do szkoly. Dzieci maja
              dostep do swoich szafek podobnie jak do toalet, ktore sa w poblizu.
              I przy okazji toalet. Skoro nie ma przerw i nie moga same wychodzic
              z klasy, czy to oznacza, ze jak jakiemus dzieciakowi zechce sie siku
              to prowadzi go do toalety nauczyciel? Pytam powaznie, bo nie wiem
              jak to jest rozwiazane logistycznie.
              • edytkus Re: Jakie buty do szkoly? 12.08.09, 17:42
                fogito napisała:


                > to, ze wszystko jest zalane betonem, to juz zauwazylam, ale czy
                > dzieciaki nie biegaja po parkach.

                my przechodzimy przez park ale Alexandra za bardzo sie spieszy do
                kolezanek zeby po nim biegac, po szkole to juz inna historia ;)



                > A za moich czasow nie zmienialo sie butow w szkole i bylo to
                > szalenie niewygodne zwlaszcza zima, bo nogi okrutnie sie pocily.

                Ja pamietam doskonale czasy workow na kapcie i szatni zamykanych na
                klodke, z ktorych i tak ciagle cos ginelo. Jak komus wyzej mojej
                siostrze zginely nowe adidasy, moja Mama zrobila dyrektorce awanture
                ze gdyby nie kazano butow zmieniac nic podobnego nie mialoby
                miejsca.

                >No
                > ale zimy wtedy byly srogie i buty musialy byc cieple.

                W NJ kozaki nosi sie co najwyzej dla ozdoby :)



                Dzieci maja
                > dostep do swoich szafek podobnie jak do toalet, ktore sa w
                poblizu.

                Te najmlodsze (pre-K oraz K) maja szafki w sali, ale oprocz np.
                kurtek i zeszytow nic w nich nie ma. Przybory trzymaja w stolikach,
                a kazde krzeslo i stolik maja zaznaczone imie dziecka.

                > I przy okazji toalet.
                Skoro nie ma przerw i nie moga same wychodzic
                > z klasy, czy to oznacza, ze jak jakiemus dzieciakowi zechce sie
                siku
                > to prowadzi go do toalety nauczyciel? Pytam powaznie, bo nie wiem
                > jak to jest rozwiazane logistycznie.

                Nie :) Jak juz pisalam toalety sa w klasach, jednoosobowe, wiec
                nauczyciel i jego asystent maja wszystko pod kontrola. W polskiej
                szkole natomiast gdy dziecko chce wyjsc do toalety prowadzi je
                czekajacy na korytarzu dyzurny (czyli ktorys pechowy rodzic ;)).

                Wracajac jeszcze do smart boards, ludzkie oko najlepiej odroznia
                czarny tekst na bialym tle. Ponadto stoliki w klasach sa tak
                ustawione ze wszystkie dzieci siedza blisko tablicy. Czasem w
                gromadce, czasem w kolku, a czasem wszystkie zestawione w jeden duzy
                stol z dziecmi wokol. W zasadzie nie ma czegos takiego ze nauczyciel
                stoi przy tablicy i wyklada, wszyscy uczestnicza w lekcji, ktora
                jest dosc luzna. Klasy sa duze, jest miejsce na stoliki, na dywan
                gdy dzieci nie musza pisac, pomoce naukowe. W szkole mojej corki nie
                ma duzego placu zabaw i na zewnatrz dzieci czesto nie wychodza, ale
                wtedy sa zabierane do przeogromnej sali gimnastycznej, maja zajecia
                w rownie wielkim cafetorium lub, jak moja corka, odsiaduja detention
                za nieodpowiednie ubranie.
                • fogito Re: Jakie buty do szkoly? 12.08.09, 19:06
                  edytkus napisała:

                  >
                  >Jak juz pisalam toalety sa w klasach, jednoosobowe, wiec
                  > nauczyciel i jego asystent maja wszystko pod kontrola. W polskiej
                  > szkole natomiast gdy dziecko chce wyjsc do toalety prowadzi je
                  > czekajacy na korytarzu dyzurny (czyli ktorys pechowy rodzic ;)).

                  No nie wiem jak jest w innych polskich szkolach, ale ja nie
                  slyszalam o 'opcji dyzurnego'. W przedszkolu owszem lazienki byly
                  przy kazdej sali, ale juz w szkole gdzie miesci sie oddzial K czyli
                  tzw. zerowka lazienka jest na zewnatrz sali zaraz obok i maluchy tam
                  wedruja sikac. Nie wdrazalam sie w temat, ale nie sadze, zeby byly
                  prowadzane. Wydaje mi sie, ze po prostu wychodza same. Ale moze sie
                  myle i moze musza wychodzic z asystentka :O


                  > Wracajac jeszcze do smart boards, ludzkie oko najlepiej odroznia
                  > czarny tekst na bialym tle.
                  To ja mam chyba 'nieludzkie oko' bo kiepsko widze czarne na bialym i
                  problemem jest tez dla mnie odblask tablicy. Ale to chyba tez jest
                  kwestia przyzwyczajenia i sposobu wykorzystania takiej tablicy.

                  Ponadto stoliki w klasach sa tak
                  > ustawione ze wszystkie dzieci siedza blisko tablicy. Czasem w
                  > gromadce, czasem w kolku, a czasem wszystkie zestawione w jeden
                  duzy
                  > stol z dziecmi wokol. W zasadzie nie ma czegos takiego ze
                  nauczyciel
                  > stoi przy tablicy i wyklada, wszyscy uczestnicza w lekcji, ktora
                  > jest dosc luzna. Klasy sa duze, jest miejsce na stoliki, na dywan
                  > gdy dzieci nie musza pisac, pomoce naukowe.

                  Ale tak wygladaja rowniez polskie klasy poczatkowe. Taka tez byla
                  moja zerowka w wiejskiej szkole i takie sa klasy w szkole syna.

                  , jak moja corka, odsiaduja detention
                  > za nieodpowiednie ubranie.
                  >

                  A to tez osobny temat, bo w regulaminie przed wakacjami
                  przeczytalam, ze za spoznianie sie do szkoly dziecka - czyli
                  wlasciwie rodzicow - oraz brak mundurka - grozi synowi polgodzinne
                  siedzenie i gapienie w sciane po lekcjach :O
                  >
                  • jagoda_k Re: Jakie buty do szkoly? 12.08.09, 20:27
                    fogito napisała:

                    > Ale tak wygladaja rowniez polskie klasy poczatkowe. Taka tez byla
                    > moja zerowka w wiejskiej szkole i takie sa klasy w szkole syna.

                    Tutaj tak wygladaja nie tylko klasy poczatkowe. Moja corka skonczyla
                    wlasnie szosta i nadal mieli stoly polaczone w grupki, a nie zwykle
                    lawki. Mniej wiecej co miesiac zmieniano im miejsca, zeby uczyli sie
                    wspolpracowac w roznym skladzie. Poza tym mieli tez miejsce na
                    dywanie plus poduchy i bean bags i gdy na przyklad czytali nie
                    musieli zostac w lawkach, mogli swobodnie siedziec na podlodze, a
                    nawet lezec :) Nie bylo ani jednego stolu, ktory bylby oddalony od
                    tablicy wiecej niz mniej wiecej trzy metry. Poza tym w klasie byly
                    tez stanowiska komputerowe, z ktorych dzieci korzystaly w razie
                    potrzeby. I tak, jak pisze edytkus, od dzieci oczekuje sie aktywnego
                    udzialu w lekcji, to znaczy glosnego myslenia, dyskusji (z
                    nauczycielem takze :P), bronienia swoich racji itd. Nauczyciel,
                    owszem wyklada, ale interaktywnie ;) A o dyktowaniu, czy typowym
                    przepisywaniu z tablicy do zeszytu, to juz w ogole nie ma mowy.
                    Dzieciaki dostaja ksero materialow.
                    Jak bedzie teraz, w klasie siodmej, jeszcze na pewno nie wiem, ale
                    widzialam juz kilka sal i wygladaja podobnie. Nie wiem tylko, czy
                    dzieciaki maja tyle samo swobody.
                    • fogito Re: Jakie buty do szkoly? 12.08.09, 21:03
                      jagoda_k napisała:

                      > > Tutaj tak wygladaja nie tylko klasy poczatkowe. Moja corka
                      skonczyla
                      > wlasnie szosta i nadal mieli stoly polaczone w grupki, a nie
                      zwykle
                      > lawki.

                      W Polsce tez w wielu szkolach tak jest, bo wiele sie zmienilo
                      od 'naszych' czasow, ale ja nie siedze w temacie starszych klas wiec
                      wypowiadac sie nie moge. Poslalam syna do szkoly montessori wlasnie
                      ze wzgledu na inna metode nauczania i brak lawek w rzedach. Takie
                      grupowe uczenie jest tam prowadzone do 6 klasy. Pewnie jak bedzie
                      konczyl 6 klase to poszukam nastepnej szkoly, ktora nie sadza
                      uczniow pod linijke.

                      >A o dyktowaniu, czy typowym przepisywaniu z tablicy do zeszytu, to
                      juz w ogole nie ma mowy.

                      Przepisywanie owszem jest uciazliwe, ale pozwala na poprawne
                      nauczenie sie pisowni wyrazow oraz cwiczenie kaligrafii. Bo co
                      innego samemu napisac a co innego przeczytac z ksero. Podobnie
                      zreszta z dyktowaniem ze sluchu - to bardzo wazna i niestety
                      porzucana metoda uczenia. I potem mowi sie do mlodego czlowieka a do
                      niego nie dociera, bo nie rozumie dopoki nie zobaczy. Dyktowanie
                      zostawilabym jako bardzo cenne. No ale nie jestem specjalista.
                      • jagoda_k Re: Jakie buty do szkoly? 13.08.09, 04:09
                        fogito napisała:

                        > W Polsce tez w wielu szkolach tak jest, bo wiele sie zmienilo
                        > od 'naszych' czasow (...) Poslalam syna do szkoly montessori
                        wlasnie ze wzgledu na inna metode nauczania i brak lawek w rzedach.

                        Ale z tego, co piszesz, to jednak w publicznych szkolach to sadzanie
                        pod linijke jest powszechne. A ja pisalam wlasnie o szkole
                        publicznej, darmowej.

                        > Przepisywanie owszem jest uciazliwe, ale pozwala na poprawne
                        > nauczenie sie pisowni wyrazow oraz cwiczenie kaligrafii.

                        Pisalam o przepisywaniu z tablicy, a nie o przepisywaniu w ogole :)
                        Dzieciaki przepisuja ale z ksiazek, albo z rzeczonych ksero. Z tym,
                        ze nie przepisuja, jak leci, tylko robia notatki, wybierajac
                        najwazniejsze informacje, najpierw z pomoca nauczyciela, potem juz
                        coraz czesciej same. Mowie oczywiscie o starszych dzieciach. Maluchy
                        przepisuja chyba tylko cotygodniowe zestawy slow, ktorych poprawnej
                        pisowni musza sie nauczyc. Ale tez nie przepisuja ich mechanicznie,
                        po kolei, tylko musza ulozyc je w kolejnosci alfabetycznej i dopiero
                        wtedy przepisac kilkakrotnie, a potem ulozyc z nimi zdania. Tak
                        przynajmniej bylo w klasie mojego syna (a wczesniej w klasie corki).
                        Czyli szanse na nauke poprawnej pisowni i kaligrafii chyba jednak
                        jakies maja.

                        > Dyktowanie zostawilabym jako bardzo cenne. No ale nie jestem
                        specjalista.

                        Ja tez nie :) Ale dziwie sie, ze uwazasz dyktowanie za cenne :P Ja
                        wspominam je jako najwiekszego zlodzieja czasu szkolnego. W zyciu
                        nic z niego nie wynioslam. Pisalam mechanicznie, a zazwyczaj myslami
                        bladzilam gdzie indziej. Podobnie zreszta przy przepisywaniu z
                        tablicy. Byc moze to moja indywidualna cecha, ale raczej bylabym
                        sklonna myslec, ze to powszechne :P Znacznie wiecej wynosilam z
                        wykladu nauczyciela, czy przeczytania materialu w podreczniku, a
                        najwiecej zawsze z dyskusji, jesli taka przypadkiem na lekcji miala
                        miejsce.
                        Dlatego ja brak dyktowania i mechanicznego przepisywania uwazam za
                        niewatpliwe plusy i nie dam sie przekonac, ze jest inaczej :P
                        • fogito Re: Jakie buty do szkoly? 13.08.09, 12:39
                          jagoda_k napisała:
                          >
                          > Ale z tego, co piszesz, to jednak w publicznych szkolach to
                          sadzanie
                          > pod linijke jest powszechne. A ja pisalam wlasnie o szkole
                          > publicznej, darmowej.

                          Z tego co pisze mozna wywnioskowac jak jest w szkole syna ;) Nie
                          wiem jak jest statystycznie w szkolach publicznych, bo nie bralam
                          takiej szkoly pod uwage ze wzgledu na brak wykladowego angielskiego.
                          Ale z tego co czytam na forach o szkolach to naprawde jest mase
                          fajnych szkol, w ktorych juz dawno nie sadza sie pod linijke.

                          >> Pisalam o przepisywaniu z tablicy, a nie o przepisywaniu w
                          ogole :)

                          No ale czasami cos z tej tablicy warto jednak przepisac. Chociaz
                          faktycznie chyba teraz nie robi sie tego w takich ilosciach ze
                          wgledu na powszechnosc ksero.


                          > Czyli szanse na nauke poprawnej pisowni i kaligrafii chyba jednak
                          > jakies maja.
                          >

                          Dzieki za wyjasnienia ;) Mam nadzieje, ze maja szanse na nauke
                          kaligrafii ;)

                          > Ja tez nie :) Ale dziwie sie, ze uwazasz dyktowanie za cenne :P Ja
                          > wspominam je jako najwiekszego zlodzieja czasu szkolnego.

                          Mnie chodzi raczej o pisanie dyktanda, ktore pozwla sprawdzenie
                          umiejetnosci poprawnego pisania i rozumienia ze sluchu a nie o
                          przepisywanie w ten sposob czegokolwiek. Nie drazylam tematu, ale
                          wydaje mi sie, ze dyktanda w polskiej szkole sa jeszcze powszechne.
                          Nie wiem jak w Stanach, ale moze ktos mnie oswieci.

                          W zyciu
                          > nic z niego nie wynioslam.
                          >> Dlatego ja brak dyktowania i mechanicznego przepisywania uwazam
                          za > niewatpliwe plusy i nie dam sie przekonac, ze jest inaczej :P

                          Przekonywac nie bede:)
                          • jagoda_k Re: Jakie buty do szkoly? 13.08.09, 17:23
                            fogito napisala:

                            > Z tego co pisze mozna wywnioskowac jak jest w szkole syna ;) Nie
                            > wiem jak jest statystycznie w szkolach publicznych, bo nie bralam
                            > takiej szkoly pod uwage ze wzgledu na brak wykladowego
                            angielskiego.

                            Odwracasz kota ogonem :P Przeciez napisalas wyraznie, ze wybralas
                            szkole montessori miedzy innymi z powodu braku lawek w rzedach. Nie
                            znam wszystkich szkol w Polsce, ale jednak mam tam troche znajomych
                            i rodziny. Wszystkie znajome dzieci siedza w rzedach. Tak tez
                            wygladaja szkoly, jakie od czasu do czasu widuje w polskich
                            wiadomosciach. Nawet jesli nie jest tak wszedzie, to inne
                            rozwiazania to jednak wyrazne wyjatki.

                            > Dzieki za wyjasnienia ;) Mam nadzieje, ze maja szanse na nauke
                            > kaligrafii ;)

                            Maja, maja :) Bodajze w trzeciej klasie ucza sie pisac cursive,
                            czyli literami pisanymi, przy ktorych polskie litery to bulka z
                            maslem ;P Wtedy maja sporo przepisywania, ale wciaz nie z tablicy :P
                            Chociaz moim zdaniem w dzisiejszych czasach, nauka kaligrafii to juz
                            glownie sztuka dla sztuki.

                            > Mnie chodzi raczej o pisanie dyktanda, ktore pozwla sprawdzenie
                            > umiejetnosci poprawnego pisania i rozumienia ze sluchu a nie o
                            > przepisywanie w ten sposob czegokolwiek.

                            No to sie nie zrozumialysmy. Ja pisalam o sposobie prowadzenia
                            lekcjii polegajacym na dyktowaniu notatek do zeszytow. Co do
                            dyktand, to w Stanach raczej ich sie nie praktykuje. Powszechne sa
                            spelling tests, gdzie dzieciaki pisza pojedyncze slowa w kolumnach,
                            ale o dyktowaniu calego tekstu nigdy jeszcze nie slyszalam.


                            Zdaje sobie sprawe, ze tu szkoly naprawde bywaja rozne, ale ze mam
                            doswiadczenia tylko z dobrymi, to o takich pisze :) A bronie ich jak
                            lwica :DDD, bo jestem naprawde bardzo zadowolona, z tego, w jakiej
                            atmosferze i w jakich warunkach ucza sie moje dzieci. Podoba mi sie,
                            ze ucza ich samodzielnego myslenia i bronienia swoich racji, ze
                            indywidualne roznice sa cenione, a nie gnebione i ze nie maja
                            pojecia, co to znaczy zakuc, zaliczyc, zapomniec.
                            • fogito Re: Jakie buty do szkoly? 13.08.09, 21:46
                              jagoda_k napisała:


                              > Odwracasz kota ogonem :P Przeciez napisalas wyraznie, ze wybralas
                              > szkole montessori miedzy innymi z powodu braku lawek w rzedach.

                              Montessori wybralam ze wzgledu na metode nauczania. A przy okazji
                              podoba mi sie ustawienie lawek, ktore jest wypadkowa tej metody.
                              Wiele polskich szkol ma podobnie ustawione stoly chociaz nie maja
                              nic wspolnego z montessori. Tez mam znajomych z dziecmi w takich
                              szkolach :P


                              , jakie od czasu do czasu widuje w polskich
                              > wiadomosciach.

                              A w filmach ze Stanow tez widuje sie wylacznie lawki w rzedach, ale
                              czy to oznacza w takim razie norme...


                              > Maja, maja :) Bodajze w trzeciej klasie ucza sie pisac cursive,
                              > czyli literami pisanymi, przy ktorych polskie litery to bulka z
                              > maslem ;P

                              I teraz to nie rozumiem co masz na mysli. Co to znaczy, ze polskie
                              litery to bulka z maslem? Przeciez to ten sam alfabet i litery
                              pisane wygladaja podobnie. Kupilam malemu zestaw do kaligrafii w
                              Stanach i uczy sie jej odkad skonczyl 3 lata. Podobnie zreszta juz
                              zaczal uczyc sie kaligrafii w przedszkolu rok temu. Trzecia klasa to
                              chyba dosc pozno na nauke pisania.
                              A poza tym kursywa to pismo pochylone a kaligrafia to sztuka
                              starannego pisania i wcale nie musi byc ono pochyle.

                              > Chociaz moim zdaniem w dzisiejszych czasach, nauka kaligrafii to
                              juz
                              > glownie sztuka dla sztuki.

                              To nie sztuka dla sztuki, tylko doskonale cwiczenie koordynacji reka-
                              oko, ktora bardzo jest potrzebna w rozwoju dziecka i dlatego dzieci
                              powinny sie uczyc pisac i rysowac jak najwczesniej. Po za tym uczy
                              porzadku i dyscypliny.

                              Co do dyktand, to w Stanach raczej ich sie nie praktykuje.
                              Powszechne sa
                              > spelling tests, gdzie dzieciaki pisza pojedyncze slowa w
                              kolumnach,
                              > ale o dyktowaniu calego tekstu nigdy jeszcze nie slyszalam.

                              Hmm... Mam nadzieje, ze dyktanda jednak sa w jakis szkolach.
                              Napisanie pojedynczego slowa jest o niebo latwiejsze niz napisanie
                              poprawnie calego zdania po jednokrotnym przeczytaniu. To wymaga
                              wiekszej koncentracji, zapamietania i zrozumienia.


                              > Zdaje sobie sprawe, ze tu szkoly naprawde bywaja rozne, ale ze mam
                              > doswiadczenia tylko z dobrymi, to o takich pisze :) A bronie ich
                              jak
                              > lwica :DDD, bo jestem naprawde bardzo zadowolona, z tego, w jakiej
                              > atmosferze i w jakich warunkach ucza sie moje dzieci.

                              To ciesze sie bardzo, ale znam w Stanach osoby, ktore juz
                              kilkakrotnie zmienialy szkoly dzieciom, bo nie byly zadowolone z
                              rozmaitych powodow.

                              Podoba mi sie,
                              > ze ucza ich samodzielnego myslenia

                              To dobrze, ale gdzie sie w takim razie podziewa samodzielne myslenie
                              u doroslych Amerykanow. W ostatnich tygodniach mialam do czynienia z
                              kilkoma urzedami i ludzmi, ktorych raczej o samodzielne myslenie nie
                              mozna posadzic :/

                              > pojecia, co to znaczy zakuc, zaliczyc, zapomniec.

                              taka opcja to chyba z czasow studenckich...
                              • jagoda_k Re: Jakie buty do szkoly? 13.08.09, 22:41
                                fogito napisala:

                                > Co to znaczy, ze polskie litery to bulka z maslem? Przeciez to ten
                                sam alfabet i litery pisane wygladaja podobnie.

                                No nie wiem, czy tak podobnie. Ja nie potrafie pisac amerykanska
                                kursywa, choc fakt, ze nigdy sie jej nie uczylam :P W kazdym razie
                                na oko wydaje mi sie trudniejsza:
                                www.cs.virginia.edu/~wh5a/personal/cursive.gif

                                Kupilam malemu zestaw do kaligrafii w
                                > Stanach i uczy sie jej odkad skonczyl 3 lata. Podobnie zreszta juz
                                > zaczal uczyc sie kaligrafii w przedszkolu rok temu. Trzecia klasa
                                to chyba dosc pozno na nauke pisania.

                                I znowu nie zrozumialas. Dzieci ucza sie pisac juz w przedszkolu, a
                                najpozniej w zerowce, pewnie uzywajac podobnych zestawow, jak twoj
                                syn. Ale ucza sie pisac liter "drukowanych", ktore ksztaltem
                                przypominaja alfabet drukowany wlasnie, bez ogonkow i upiekszen. W
                                trzeciej klasie ucza sie pisac kursywa, ktora dla mlodszych dzieci
                                jest zwyczajnie za trudna. Pamietaj, ze tu przecietny
                                trzecioklasista jest rok mlodszy od tego w Polsce. Mam w rodzinie
                                chlopca, ktory uczyl sie w prywatnej, "prestizowej" szkole, gdzie
                                miano ambicje uczyc kursywy pieciolatkow. Maly sleczal nad literkami
                                godzinami, a i tak nijak nie dalo sie odczytac, tego, co niby
                                przepisal. A z rysowaniem i szlaczkami nie mial zadnych problemow.

                                > A poza tym kursywa to pismo pochylone a kaligrafia to sztuka
                                > starannego pisania i wcale nie musi byc ono pochyle.

                                Wiedzialam, ze sie do tego przyczepisz, dlatego napisalam "cursive"
                                po angielsku i wyjasnilam, ze to tutejsze literki pisane. Wczesniej
                                dzieci uzywaja "block letters" (czyli tych prostych, niby
                                drukowanych). To nie moje nazewnictwo, wiec chyba nie mi powinnas
                                tlumaczyc :P A pisalam o kursywie w kontekscie kaligrafii, bo wtedy
                                starannosc ma najwieksze znaczenie.

                                > To nie sztuka dla sztuki, tylko doskonale cwiczenie koordynacji
                                reka-oko, ktora bardzo jest potrzebna w rozwoju dziecka i dlatego
                                dzieci powinny sie uczyc pisac i rysowac jak najwczesniej.

                                Nie wspominalam o rysowaniu ani nawet o pisaniu jako takim, tylko o
                                kaligrafii, ktora, jak bylas uprzejma mi wyjasnic :D, jest nauka
                                pisania starannego i o zwiazanych z nia zmudnych cwiczeniach. I o
                                ile rozumiem sens i cel tych cwiczen, za zbedne i czesto szkodliwe
                                uwazam ich ocenianie.

                                > Hmm... Mam nadzieje, ze dyktanda jednak sa w jakis szkolach.

                                Hmm... nie sadze :) Ale moge sie mylic.

                                > > pojecia, co to znaczy zakuc, zaliczyc, zapomniec.
                                >
                                > taka opcja to chyba z czasow studenckich...

                                Alez nie. Przez cala podstawowke mialam watpilwa przyjemnosc miec
                                pania od historii (!), ktora do kazdej lekcji podawala notatki,
                                podzielone na punkty, podpunkty, myslniki, itd. Na klasowkach
                                wymagala odpowiedzi w dokladnie takiej samej formie. Za przejaw
                                myslenia w postaci przestawienia poznanych zdarzen we wlasnych
                                slowach mozna bylo dostac co najwyzej troje. Owa pani nadal uczy w
                                tej samej szkole, a szkola ma opinie najlepszej w miescie :)
                                Powaznie watpie, ze zmienila metody nauczania, skoro przez
                                poprzednie 20 lat nie czula takiej potrzeby.
                                • edytkus Re: Jakie buty do szkoly? 13.08.09, 23:09
                                  jagoda_k napisała:
                                  >Przez cala podstawowke mialam watpilwa przyjemnosc miec
                                  > pania od historii (!), ktora do kazdej lekcji podawala notatki,
                                  > podzielone na punkty, podpunkty, myslniki, itd. Na klasowkach
                                  > wymagala odpowiedzi w dokladnie takiej samej formie. Za przejaw
                                  > myslenia w postaci przestawienia poznanych zdarzen we wlasnych
                                  > slowach mozna bylo dostac co najwyzej troje.


                                  ja mialam co najmniej trzy takie nauczycielki, przy odpowiadaniu
                                  ustnym tez nie mozna bylo sie pomylic, az dziw ze nie wymagaly
                                  dodawania w ktorym miejscu sa znaki interpunkcyjne ;) Dwie z nich
                                  uczyly fizyki. Ale to i tak nic w porownaniu do nauczycieli
                                  rzucajacych mokrymi gabkami w uczniow wyzywajac od krow czy
                                  targajacych za uszy (z oberwaniem jednego wlacznie). Ci nauczyciele
                                  na szczescie juz przeszli na emerytury.

                                  Co do dyktant to moja corka w tutejszej pierwszej klasie miala je
                                  jako extra credits przy spelling tests. Najpierw pisaly slowa, a
                                  potem nauczycielka dyktowala cale zdania z uzyciem tych slow. Biorac
                                  pod uwage ze w jez. angielskim praktycznie kazdego slowa trzeba sie
                                  najpierw nauczyc na pamiec dyktanda jak w PL nie moga miec racji
                                  bytu. Jezeli pierwszak uczy sie pisowni doslownie kazdego slowa w
                                  zdaniu typu "Ala ma kota" to trudno zeby opanowal do konca roku
                                  bezbledna pisownie "Litwo, ojczyzno moja" ;)
                                  • fogito Re: Jakie buty do szkoly? 13.08.09, 23:59
                                    edytkus napisała:
                                    >
                                    > Co do dyktant to moja corka w tutejszej pierwszej klasie miala je
                                    > jako extra credits przy spelling tests. Najpierw pisaly slowa, a
                                    > potem nauczycielka dyktowala cale zdania z uzyciem tych slow.

                                    To znaczy, ze jednak dyktanda sa. I o to tylko mi chodzilo.

                                    Biorac
                                    > pod uwage ze w jez. angielskim praktycznie kazdego slowa trzeba
                                    sie
                                    > najpierw nauczyc na pamiec dyktanda jak w PL nie moga miec racji
                                    > bytu. Jezeli pierwszak uczy sie pisowni doslownie kazdego slowa w
                                    > zdaniu typu "Ala ma kota" to trudno zeby opanowal do konca roku
                                    > bezbledna pisownie "Litwo, ojczyzno moja" ;)

                                    Rozumiem roznice w nauce tak odmiennych jezykow i wcale nie chodzilo
                                    mi o to, ze na wejsciu maja byc dyktanda ze zdaniami zlozonymi. Ale
                                    pamietajmy tez, ze w polskim jest sporo ortografii i odmian, ktorych
                                    nie ma w angielskim. A poza tym nikt nie wymaga na koniec pierwszej
                                    klasy napisania bezblednie Inwokacji. A samo zdanie 'Ala has a cat'
                                    jest raczej proste i chyba kazdy pierwszak pod koniec roku bylby w
                                    stanie napisac dyktando zlozone z takich wlasnie prostych zdan.
                                    • jagoda_k Re: Jakie buty do szkoly? 14.08.09, 01:05
                                      fogito napisała:

                                      > Ale pamietajmy tez, ze w polskim jest sporo ortografii i odmian,
                                      ktorych nie ma w angielskim.

                                      Mysle, ze to wlasnie jest glownym powodem polskich dyktand. Po
                                      angielsku wyraz w zdaniu wyglada zawsze dokladnie tak samo, jak
                                      samodzielnie. Poza skrotami typu I am = I'm, ale one bywaja w
                                      testach. Podobnie zwroty "boy's hat" i "two boys".
                                      Dobrze wiedziec, ze jednak bywaja tu gdzies dyktanda, nawet jesli
                                      tylko jako extra credit. Moje dzieci jako extra credit dostaja
                                      dodatkowe, trudniejsze slowa.
                                • fogito Re: juz dawno nie o butach :O 13.08.09, 23:42
                                  jagoda_k napisała:



                                  > No nie wiem, czy tak podobnie. Ja nie potrafie pisac amerykanska
                                  > kursywa, choc fakt, ze nigdy sie jej nie uczylam :P W kazdym razie
                                  > na oko wydaje mi sie trudniejsza:
                                  > www.cs.virginia.edu/~wh5a/personal/cursive.gif

                                  No to teraz ja zadziwiona jestem, bo ja uczylam sie tego w polskiej
                                  podstawowce i naprawde roznic jest niewiele. Takie zestawy do
                                  cwiczen z kaligrafii wlasnie kupilam mojemu trzylatkowi i on w wieku
                                  5 lat pieknie pisze.

                                  >
                                  > I znowu nie zrozumialas. Dzieci ucza sie pisac juz w przedszkolu,
                                  a
                                  > najpozniej w zerowce,

                                  Och wiem przeciez, ze ucza sie pisac wczesniej. Chodzilo mi o
                                  kaligraficzny zapis.

                                  pewnie uzywajac podobnych zestawow, jak twoj
                                  > syn. Ale ucza sie pisac liter "drukowanych", ktore ksztaltem
                                  > przypominaja alfabet drukowany wlasnie, bez ogonkow i upiekszen.

                                  No chyba nie uzywaja podobnych zestawow, bo podany wyzej to przyklad
                                  kaligrafii, a nie liter drukowanych.


                                  W
                                  > trzeciej klasie ucza sie pisac kursywa, ktora dla mlodszych dzieci
                                  > jest zwyczajnie za trudna.

                                  Kaligrafia niekoniecznie jest za trudna. Dzieci w przedszkolach
                                  owszem ucza sie pisac na poczatku drukowanymi, ale rowniez
                                  wprowadzana jest kaligrafia. Moj syn dostawal zestawy do
                                  kaligraficznego zapisu liter juz w wieku 4 lat. Nie wiem jaki sa
                                  obecnie odgorne zalozenia, ale ja 30 lat temu uczylam sie kaligrafii
                                  juz w zerowce w wieku 6 lat.

                                  Pamietaj, ze tu przecietny
                                  > trzecioklasista jest rok mlodszy od tego w Polsce.

                                  Do tej pory tak, ale po wprowadzeniu reformy juz nie. Poza tym
                                  trzecioklasista w Stanach, to jesli sie nie myle ma przynajmniej 8-9
                                  lat. Wiec jednak ta kaligrafia jest wprowadzana dosyc pozno.

                                  Mam w rodzinie
                                  > chlopca, ktory uczyl sie w prywatnej, "prestizowej" szkole, gdzie
                                  > miano ambicje uczyc kursywy pieciolatkow. Maly sleczal nad
                                  literkami
                                  > godzinami, a i tak nijak nie dalo sie odczytac, tego, co niby
                                  > przepisal. A z rysowaniem i szlaczkami nie mial zadnych problemow.

                                  I to jest przyklad tylko na to, ze dzieci rozwijaja sie w roznym
                                  tempie. Moj 5 latek pisze przepieknie kaligraficzne literki i ma
                                  zadatki na benedyktynskiego mnicha, bo potrafi pisac godzinami. Ale
                                  faktem jest, ze ma zdolnosci rysunkowe i manualne po mamie. A
                                  prestizowa szkola - cokolwiek by to nie znaczylo - nie pomoze,
                                  jesli dziecko nie ma zdolnosci w jakims kierunku. Co nie oznacza
                                  oczywiscie, ze nalezy czekac z kaligrafia do wieku 8-9 lat, bo to
                                  jak na moj gust lekko za pozno.

                                  >> Wiedzialam, ze sie do tego przyczepisz, dlatego
                                  napisalam "cursive"
                                  > po angielsku i wyjasnilam, ze to tutejsze literki pisane.

                                  No tak, bo Amerykanie - tak super wyksztalceni - nie odrozniaja
                                  kaligrafii od kursywy i dla nich to wsio rawno :P Ale Ty jestes
                                  Polka, wiec roznice widzisz na pewno ;)

                                  jest nauka
                                  > pisania starannego i o zwiazanych z nia zmudnych cwiczeniach.

                                  Jakich zmudnych. Dla mojego malca to super rozrywka - serio.

                                  I o
                                  > ile rozumiem sens i cel tych cwiczen, za zbedne i czesto szkodliwe
                                  > uwazam ich ocenianie.

                                  Co do oceniania, to nie wiem, gdzie padlo takie stwierdzenie, ale ja
                                  nie przypominam sobie tzw. dwoj za brzydkie pisanie. Brat koszmarnie
                                  pisal i zawsze byl najlepszym uczniem w klasie. Chodzi mi o
                                  wprowadzanie kaligrafii jako czynnika stymulujacego koordynacje reka
                                  oko, bo jest to szalenie wazne w rozwoju dziecka. Poza tym, chyba do
                                  3 klasy wlacznie sa oceny opisowe jesli sie nie myle, wiec
                                  raczej 'dwoi' sie nie dostanie za brzydkie pisanie.

                                  >
                                  > > Hmm... Mam nadzieje, ze dyktanda jednak sa w jakis szkolach.
                                  >
                                  > Hmm... nie sadze :) Ale moge sie mylic.

                                  Mam nadzieje, ze sie mylisz i ktos napisze, ze jednak sa dyktanda.

                                  W kazdym razie daleko odbieglysmy od tematu butow w szkole i chyba
                                  autorka watku nie jest z tego zbyt zadowolona.
                                  Pozdrawiam.
                                  • jagoda_k Re: juz dawno nie o butach :O 14.08.09, 00:57
                                    fogito napisała:

                                    > No to teraz ja zadziwiona jestem, bo ja uczylam sie tego w
                                    polskiej podstawowce i naprawde roznic jest niewiele.

                                    Ja sadze, ze tych roznic jest jednak calkiem sporo. Nie moge na
                                    szybko znalezc lepszego linka, ale ja uczylam sie takich liter, jak
                                    te w tej zabawce:
                                    topic.com.pl/oscom2/product_info.php?products_id=8
                                    i takie tez sa w podrecznikach do polskiego, z jakich korzystamy w
                                    domu.
                                    Nie ma tu duzych liter, ale male to w wiekszosci zaokraglone nieco
                                    litery drukowane, wlasnie takie, jakie pisza tu mniejsze dzieci (z
                                    niewielka roznica w "p","b" i "f", no i z innym "s"). Wygladaja
                                    podobnie do swoich drukowanych odpowiednikow. Przy wielkich literach
                                    tych roznic jest troszke wiecej, ale tez nie duzo. Dla porownania w
                                    amerykanskim "cursive" ;P, poza roznicami w tych samych literach,
                                    male "r" i "z" wygladaja zupelnie inaczej niz ich drukowani
                                    bracia ;) Dodatkowo "f" ma extra ogonek i przez to tez juz nie
                                    bardzo przypomina "f" drukowane, a "s", ma nie tylko inny ksztalt,
                                    ale jest tez zamkniete. Popatrz tez na duze G,I,J,Q,S i Z.

                                    > I to jest przyklad tylko na to, ze dzieci rozwijaja sie w roznym
                                    > tempie.

                                    Masz racje, oczywiscie. Tylko, ze nie wszystkie maluchy maja
                                    zdolnosci rysunkowe i manualne, jak Twoj synek. A te, ktore nie
                                    maja, sa w wieku pieciu lat zwyczajnie nie gotowe na kaligrafie. I
                                    nie sadze, ze idealem byloby tego od nich wymagac. A pieciolatki tu
                                    juz pisac musza, bo maja miedzy innymi spelling tests :) I zeszyty,
                                    w ktorych pisza mini opowiadania na zadany temat. Stad pewnie nauka
                                    literek drukowanych w pierwszym rzedzie. Byc moze pisane mozna by
                                    bylo wprowadzic wczesniej niz w trzeciej klasie, ale na pewno nie od
                                    nich zaczynac.
                                    Zapomnialabym, chyle czola przed Twoim synkiem, ze w tak mlodym
                                    wieku juz pieknie pisze te wszystkie pozakrecane litery :)
                                    • fogito Re: juz dawno nie o butach :O 14.08.09, 11:18
                                      jagoda_k napisała:

                                      >> Ja sadze, ze tych roznic jest jednak calkiem sporo.

                                      A ja patrzac na oba zestawy widze niewiele roznic ;)

                                      Nie moge na
                                      > szybko znalezc lepszego linka, ale ja uczylam sie takich liter,
                                      jak
                                      > te w tej zabawce:
                                      > topic.com.pl/oscom2/product_info.php?products_id=8


                                      To nie zabawka ;)tylko super zestaw liter do nauki czytania i
                                      pisania. Moj syn zaczal na tym nauke u logopedy w wieku 3 lat.

                                      > Nie ma tu duzych liter,

                                      Alez sa duze litery po drugiej stronie kazdego kartonika :)

                                      ale male to w wiekszosci zaokraglone nieco
                                      > litery drukowane, wlasnie takie, jakie pisza tu mniejsze dzieci (z
                                      > niewielka roznica w "p","b" i "f", no i z innym "s"). Wygladaja
                                      > podobnie do swoich drukowanych odpowiednikow.

                                      Bo z zalozenia litery pisane i drukowane musza wygladac podobnie :)
                                      W kazdym razie jest to alfabet lacinski i kaligrafowanie jego liter
                                      musi wygladac podobnie. W amerykanskim linku litery maja dodane
                                      zamaszyste polaczenia, co wywoluje wrazenie, ze sa skomplikowane i
                                      trudne do napisania - np. a, c, d. Wlasciwie tylko r i z wygladaja
                                      odmiennie w przypadku malych liter. Ja w szkole uczylam sie 'k'
                                      takiego jak w opcji amerykanskiej a nie polskiej. Moja mama uczyla
                                      sie pisac duze 'A' takie jak amerykanska wersja, a ja taka jak
                                      polska. I tu zastanawiam sie, czy istnieje oficjalna wersja zapisu
                                      kaligraficznego alfabetu lacinskiego.

                                      Przy wielkich literach
                                      > . Popatrz tez na duze G,I,J,Q,S i Z.

                                      No patrze :) i stwierdzam, ze to jest udziwniona wersja opcji
                                      podstawowej. Np. 'Z' pisane jest w stylu rosyjskim ;) Ale moze to
                                      wplyw imigrantow ze wschodu :P


                                      >
                                      > Masz racje, oczywiscie. Tylko, ze nie wszystkie maluchy maja
                                      > zdolnosci rysunkowe i manualne, jak Twoj synek. A te, ktore nie
                                      > maja, sa w wieku pieciu lat zwyczajnie nie gotowe na kaligrafie.

                                      A co to jest gotowosc na kaligrafie? Jak moj maly mial 3 lata to
                                      babcia 96 lat(!) juz mu mowila, zeby rysowal 'laseczki i koleczka'
                                      jako cwiczenie wprowadzajace do kaligrafii. Bo nawet za jej czasow w
                                      szkole od razu uczono kaligrafowania liter a nie drukowania. Czasami
                                      dzieciom bardzo trudno jest zaakceptowac zmiane i czesto gesto
                                      pozostaja przy literach drukowanych juz do konca zycia. Doskonalym
                                      przykladem jest moj amerykanski maz, ktory nie pisze "kursywa" tylko
                                      drukowanymi, co wyglada dosyc smiesznie, bo kazda litera jest
                                      napisana oddzielnie. W efekcie pisanie zajmuje mu wiecej czasu, bo z
                                      zalozenia zapis kaligraficzny wymyslono dla przyspieszenia pisania,
                                      tak aby nie odrywac reki od kartki podczas pisania jednego wyrazu.

                                      I
                                      > nie sadze, ze idealem byloby tego od nich wymagac. A pieciolatki
                                      tu
                                      > juz pisac musza, bo maja miedzy innymi spelling tests :) I
                                      zeszyty,
                                      > w ktorych pisza mini opowiadania na zadany temat. Stad pewnie
                                      nauka
                                      > literek drukowanych w pierwszym rzedzie.

                                      I tak tez robi sie w polskich przedszkolach chyba juz od dawna, bo
                                      pierwsze zapisy maly przynosil w pismie drukowanym i tak tez do tej
                                      pory sie podpisuje. Mam nadzieje jednak, ze w szkole wroca do
                                      kaligrafii, bo nie chcialabym aby do konca zycia drukowal swoje
                                      imie ;/

                                      > Zapomnialabym, chyle czola przed Twoim synkiem, ze w tak mlodym
                                      > wieku juz pieknie pisze te wszystkie pozakrecane litery :)

                                      Dzieki wielke - przekaze. Pisze pieknie, ale za to czytac mu sie nie
                                      chce, wiec nie ma az tak dobrze.
                                      • jagoda_k Re: juz dawno nie o butach :O 14.08.09, 16:33
                                        fogito napisała:
                                        > To nie zabawka ;)tylko super zestaw liter do nauki czytania i
                                        > pisania.

                                        Moim zdaniem jednak zabawka :P Przeznaczona wyraznie do nauki, ale
                                        do nauki przez zabawe. Jesli wolisz, to moze byc zabawka
                                        edukacyjna :P

                                        > W kazdym razie jest to alfabet lacinski i kaligrafowanie jego
                                        liter musi wygladac podobnie.

                                        Z tym, co Ci probowalam wyjasnic, w tej amerykanskiej wersji (ktora,
                                        jest tu chyba uniwersalna), czesto nie wyglada podobnie, miedzy
                                        innymi przez te zamaszyste polaczenia, ktore tak wlasnie musza
                                        wygladac, bo sa "oficjalna" czescia liter. I przez reszte udziwnien.
                                        A dziecko poznajace dopiero litery i tak je czesto myli. O ile
                                        w "cursive" pojedyncze litery jeszcze sa w miare czytelne,
                                        odczytanie tekstu juz nie jest takie proste. Pamietam, ze gdy
                                        spotkalam sie z takim zapisem po raz pierwszy, mialam z tym
                                        trudnosci :) A przeciez czytac juz umialam :P Moj osmiolatek, ktory
                                        czyta najlepiej ze swojej klasy (podobno na poziomie
                                        piatoklasisty), "kursywy" nadal nie przeczyta. A przy zapisie
                                        polskim nie ma najmniejszych problemow. Stad wnosze, ze jednak chyba
                                        ten zapis tutejszy musi byc trudniejszy.

                                        > A co to jest gotowosc na kaligrafie? Jak moj maly mial 3 lata to
                                        > babcia 96 lat(!) juz mu mowila, zeby rysowal 'laseczki i koleczka'
                                        > jako cwiczenie wprowadzajace do kaligrafii.

                                        Dobrze wiesz, co mialam na mysli. Przecietny pieciolatek nie jest
                                        gotowy do kaligrafowania tych zamaszystych i udziwnionych liter, nie
                                        do laseczek i koleczek i innych szlaczkow.

                                        Bo nawet za jej czasow w
                                        > szkole od razu uczono kaligrafowania liter a nie drukowania.

                                        A ile lat miala babcia, gdy zaczynala szkole? Piec? Raczej nie.

                                        Czasami
                                        > dzieciom bardzo trudno jest zaakceptowac zmiane i czesto gesto
                                        > pozostaja przy literach drukowanych juz do konca zycia.

                                        Zgoda, ale, jak juz pisalam wczesniej, nie da sie od maluchow
                                        wymagac pisania "kursywa", bo wiekszosc i tak sie nie bedzie w
                                        stanie tego nauczyc. Zwlaszcza chlopcy w wieku pieciu lat nie maja
                                        jeszcze potrzebnej do tego sprawnosci manualnej. Wystarczy popatrzec
                                        na ich rysunki. Taka nauka bylaby tylko zrodlem stresu. Sa dwa
                                        wyjscia. Albo opoznic obowiazek szkolny, albo chociaz nauke pisania,
                                        co byloby sprzeczne z obecnymi trendami i tym, co wiadomo o rozwoju
                                        dziecka. Albo najpierw uczyc je pisac inaczej. No mozna by bylo
                                        jeszcze uproscic zapis liter, ale ze taki byl tu w uzyciu od dawien
                                        dawna, to raczej nie byloby to takie proste.
                                        • fogito Re: juz dawno nie o butach :O 14.08.09, 23:52
                                          jagoda_k napisała:


                                          >
                                          > Moim zdaniem jednak zabawka :P Przeznaczona wyraznie do nauki, ale
                                          > do nauki przez zabawe. Jesli wolisz, to moze byc zabawka
                                          > edukacyjna :P

                                          Nie! To jest zestaw liter od nauki czytania i pisania :P


                                          >> A dziecko poznajace dopiero litery i tak je czesto myli. O ile
                                          > w "cursive" pojedyncze litery jeszcze sa w miare czytelne,
                                          > odczytanie tekstu juz nie jest takie proste. Pamietam, ze gdy
                                          > spotkalam sie z takim zapisem po raz pierwszy, mialam z tym
                                          > trudnosci :)

                                          I tutaj znow sie dziwie, bo moja tesciowa pieknie pisze
                                          kaligraficznie i jest ja latwo odczytac. Nie uzywa tych dodatkowych
                                          udziwnien, ktore moim zdaniem zacieraja tekst a niczemu nie sluza.
                                          Najwazniejsze sa polaczenia liter a nie jakies zawijasy. Moze jednak
                                          nie do konca jest tylko jedna wersja tego pisma. W kazdym razie nie
                                          jestem jezykoznawca wiec madrzyc sie nie bede.

                                          >A przeciez czytac juz umialam :P

                                          hope so :D


                                          Moj osmiolatek, ktory
                                          > czyta najlepiej ze swojej klasy (podobno na poziomie
                                          > piatoklasisty), "kursywy" nadal nie przeczyta. A przy zapisie
                                          > polskim nie ma najmniejszych problemow. Stad wnosze, ze jednak
                                          chyba
                                          > ten zapis tutejszy musi byc trudniejszy.

                                          I w takim razie nasuwa sie pytanie - po co te dodatkowe udziwnienia,
                                          ktor komplikuja ludziom zycie i koncza sie tym, ze wiekszosc pisze
                                          drukowanymi.


                                          > Dobrze wiesz, co mialam na mysli. Przecietny pieciolatek nie jest
                                          > gotowy do kaligrafowania tych zamaszystych i udziwnionych liter,
                                          nie
                                          > do laseczek i koleczek i innych szlaczkow.

                                          Laseczki to wstep do kaligrafii ;) i pisanie ich swietnie pomaga w
                                          pisaniu mniej lub bardziej zamaszystym.


                                          > A ile lat miala babcia, gdy zaczynala szkole? Piec? Raczej nie.

                                          No pewnie 6, ale co to ma do rzeczy. Wtedy dzieciaki uczono pisac
                                          przepieknie i tak tez do tej pory pisze moja babcia. Ja juz dawno
                                          utracilam wiele z mojego kaligraficznego charakteru pisma, a ona
                                          przez 90 lat pisze tak jak byla uczona i uzywa wielu ozdobnikow i
                                          zawijasow, ktore nie sa obecne we wspolczesnym wzorze kaligrafii.


                                          >
                                          > Zgoda, ale, jak juz pisalam wczesniej, nie da sie od maluchow
                                          > wymagac pisania "kursywa", bo wiekszosc i tak sie nie bedzie w
                                          > stanie tego nauczyc. Zwlaszcza chlopcy w wieku pieciu lat nie maja
                                          > jeszcze potrzebnej do tego sprawnosci manualnej. Wystarczy
                                          popatrzec
                                          > na ich rysunki. Taka nauka bylaby tylko zrodlem stresu.

                                          I tu sie nie zgodze. Bo przeciez moj syn to nie jakis geniusz a jest
                                          uczony kaligrafii juz od 4 roku zycia. Podobnie jak jego koledzy.
                                          Jednym to wychodzi lepiej a innym gorzej, ale ja nie widze w tym
                                          zadnego stresu. Ja kupilam synowi zestawy do nauki kaligrafii w
                                          Stanach, bo dla mnie sa one podobne mimo wszystko. I dlaczego to
                                          niby chlopcy maja byc mniej sprawni manualne :O W kazdym razie
                                          chodzi mi wylacznie o to, ze wczesna nauka kaligrafii daje nadzieje
                                          na to, ze dziecko wyrobi sobie koordynacje reka oko i dodatkowo
                                          bedzie pieknie pisalo a nie drukowalo albo bazgralo w przyszlosci.
                                          Tyle i tylko tyle.


                                          Sa dwa
                                          > wyjscia. Albo opoznic obowiazek szkolny, albo chociaz nauke
                                          pisania,
                                          > co byloby sprzeczne z obecnymi trendami i tym, co wiadomo o
                                          rozwoju
                                          > dziecka. Albo najpierw uczyc je pisac inaczej. No mozna by bylo
                                          > jeszcze uproscic zapis liter, ale ze taki byl tu w uzyciu od
                                          dawien
                                          > dawna, to raczej nie byloby to takie proste.

                                          Nie tak znowu od dawien dawna ;D Jak juz pislam tesciowa
                                          pisze 'kursywa' bez udziwnien, wiec jednak chyba byla uczona, ze
                                          zawijasy nie sa najwazniejsze ;) Amerykanie maja tendecje do
                                          ulatwiania i upraszczania i w efekcie mamy potem takie kwiatki jak
                                          dorosli, ktorzy zamiast pisac 'drukuja' poszczegolne litery.

                                          • edytkus Re: juz dawno nie o butach :O 15.08.09, 00:11
                                            fogito napisała:


                                            juz sie pogubilam w Twoich pogladach, raz pytasz po co sa zawijasy a
                                            za chwile wychwalasz jak pieknie pisza Twoja babcia czy tesciowa.
                                            Zarzucasz ze "wiekszosc" uzywa pisma drukowanego przy czym za chwile
                                            dodajesz ze sama "utracilas wiele" z poprzednich umiejetnosci
                                            kaligraficznych.

                                            >
                                            I dlaczego to
                                            > niby chlopcy maja byc mniej sprawni manualne :O

                                            nie manualnie, artystycznie, no juz tak maja i nic nie poradzisz. Na
                                            szczescie od kazdej reguly sa wyjatki :)

                                            W kazdym razie
                                            > chodzi mi wylacznie o to, ze wczesna nauka kaligrafii daje
                                            nadzieje
                                            > na to, ze dziecko wyrobi sobie koordynacje reka oko

                                            moje dziecko wyrobilo sobie takie zdolnosci za pomoca Nintendo DS

                                            > bedzie pieknie pisalo a nie drukowalo albo bazgralo w przyszlosci.

                                            a tak na powaznie po co umiejetnosc pieknego pisania? przeciez
                                            czytamy niemal wylacznie tekst drukowany :O

                                            Amerykanie maja tendecje do
                                            > ulatwiania i upraszczania i w efekcie mamy potem takie kwiatki jak
                                            > dorosli, ktorzy zamiast pisac 'drukuja' poszczegolne litery.

                                            Wytykasz to jak wade. Ja tez pisze w zasadzie nie laczac liter i
                                            upraszczajac ich ksztalt, zaczelam jeszcze w PL gdy nie moglam
                                            nadazyc z przepisywaniem notatek z tablicy i tak juz zostalo do
                                            dzisiaj.
                                            • jagoda_k Re: juz dawno nie o butach :O 15.08.09, 01:51
                                              edytkus napisała:

                                              > nie manualnie, artystycznie, no juz tak maja i nic nie poradzisz.

                                              Manualnie tez rozwijaja sie wolniej. Czesciej maja trudnosci z
                                              wycinaniem czy poprawnym trzymaniem kredki. Dziewczynki zwyczajnie
                                              ucza sie tego wczesniej. A artystycznie tez, oczywiscie. Ciekawe
                                              jest ogladanie rysunkow grupy przedszkolakow. W 9 przypadkach na 10
                                              z latwoscia mozna stwierdzic, jakiej plci byl autor. Dziewczynki
                                              rysuja postacie z wyraznymi detalami, jak palce, rzesy, czy guziki,
                                              a chlopcy glowonogi :D Mam gdzies jeszcze teczke, z dnia, gdy moja
                                              corka byla Star of Kindergarten ;) i wszystkie dzieci ja rysowaly.
                                              A tak juz obok tematu, to podobno chlopcy pozniej ucza sie tez
                                              skakac na jednej nodze :))

                                              > Ja tez pisze w zasadzie nie laczac liter i
                                              > upraszczajac ich ksztalt, zaczelam jeszcze w PL gdy nie moglam
                                              > nadazyc z przepisywaniem notatek z tablicy i tak juz zostalo do
                                              > dzisiaj.

                                              I ja tez :))) Zaczelam chyba od czwartej klasy, kiedy juz mozna bylo
                                              miec zeszyty "w jedna linie" (chyba tak sie na nie mowilo) i nie
                                              czepiano sie ksztaltu literek. Pamietam, ze niesamowicie sie z tego
                                              cieszylam, bo szczerze nie znosilam tych wszystkich zawijasow.
                                              Zreszta teraz tez nie uwazam takiego pisma za lepsze. Albo moze
                                              inaczej, za praktyczniejsze uwazam pismo uproszczone, a to z
                                              upiekszeniami najbardziej mi pasuje do dekoracji.
                                            • fogito Re: juz dawno nie o butach :O 15.08.09, 10:41
                                              edytkus napisała:

                                              >> juz sie pogubilam w Twoich pogladach,

                                              A wiec jeszcze raz - krotko, bo znow siedze na walizkach;)

                                              raz pytasz po co sa zawijasy a
                                              > za chwile wychwalasz jak pieknie pisza Twoja babcia czy tesciowa.

                                              Bo zawijasy to jest element kaligrafii a nie jej podstawa. Niektorzy
                                              pisza kaligraficznie z zawijasmi a niektorzy nie. Nauki kaligrafii
                                              wcale nie trzeba zaczynac od ozdobnych 'zawijasow'. Zarowno moja
                                              polska babcia tesciowa pisza pieknie kaligraficznie, ale tesciowa
                                              bez zawijasow (chcociaz Amerykanka) a moja babcia z zawijasamni
                                              czyli ozdobnikami :)

                                              > Zarzucasz ze "wiekszosc" uzywa pisma drukowanego przy czym za
                                              chwile
                                              > dodajesz ze sama "utracilas wiele" z poprzednich umiejetnosci
                                              > kaligraficznych.

                                              Chodzi mi o wiekszosc w Stanach, ktora pisze drukowanymi. M.in. moj
                                              maz i paru innych znajomych. Ja pomimo, ze w przebiegu lat utracilam
                                              te ozdobne zakretasy to caly czas pisze kaligraficznie czyli jak to
                                              mowia Amerykanie 'kursywa'. KIedys pisalam pieknie, teraz juz
                                              gorzej, ale caly czas jest to pismo kaligraficzne.

                                              > >
                                              > I dlaczego to
                                              > > niby chlopcy maja byc mniej sprawni manualne :O
                                              >
                                              > nie manualnie, artystycznie, no juz tak maja i nic nie poradzisz.

                                              Tu sie nie zgadzam, do mojej szkoly rysunku i malarstwa uczeszcza
                                              wielu chlopcow i mam prawie samych meskich wykladowcow. To mity,
                                              chociaz pewnie statystycznie czesciej kobiety wykazuja sie w
                                              zawodach artystycznych, bo na to trzeba miec czas i pieniadze.


                                              > a tak na powaznie po co umiejetnosc pieknego pisania? przeciez
                                              > czytamy niemal wylacznie tekst drukowany :O

                                              Chocby po to, zebysmy do jaskin nie wrocii :O A naukowcy zapewne
                                              wypowiedzieliby sie na temat wplywu pisania na rozwoj polkol
                                              mozgowych. Podobnie jak raczkowania.


                                              > Amerykanie maja tendecje do
                                              > > ulatwiania i upraszczania i w efekcie mamy potem takie kwiatki
                                              jak
                                              > > dorosli, ktorzy zamiast pisac 'drukuja' poszczegolne litery.
                                              >
                                              > Wytykasz to jak wade. Ja tez pisze w zasadzie nie laczac liter i
                                              > upraszczajac ich ksztalt, zaczelam jeszcze w PL gdy nie moglam
                                              > nadazyc z przepisywaniem notatek z tablicy i tak juz zostalo do
                                              > dzisiaj.

                                              No, bo w pewnym sensie to jest wada. Swiat pedzi do przodu a
                                              najmlodsze pokolenia pisza tak jak nasi przodkowie w jaskiniach. A
                                              dziedzictwo kultury lacinskiej lezy i kwiczy.
                                  • jagoda_k Re: juz dawno nie o butach :O 14.08.09, 01:18
                                    Zapomnialam jeszcze o tym:

                                    > Co do oceniania, to nie wiem, gdzie padlo takie stwierdzenie, ale
                                    ja nie przypominam sobie tzw. dwoj za brzydkie pisanie. Brat
                                    koszmarnie pisal i zawsze byl najlepszym uczniem w klasie.

                                    Oj, a ja tak. Ja nie dostawalam dwoj, ale niektorzy koledzy tak.
                                    Jeden pisal koszmarnie i do tego lewa reka. Nie tylko dostawal
                                    dwoje, ale tez razy linijka "po lapach".
                                    • edytkus Re: juz dawno nie o butach :O 14.08.09, 20:33
                                      pozwolicie ze sie wtrace na moment ;) Pisanie cursive wcale nie
                                      oznacza pisowni pochylej, chodzi wlasnie o wspomnianie przez Jagode
                                      charakterystyczne plynne laczenie liter. Czyli slowo cursive w jez.
                                      angielskim niekoniecznie musi oznaczac kursywe, raczej powinno w tym
                                      wypadku byc tlmuczaone jako "pismo odreczne."
                                      • parasol-ka fogito 14.08.09, 23:06
                                        Tak z ciekawosci: jaki jest angielski w tej szkole Montessori?
                                        Brytyjski angielski czy amerykanski? Czy nauczyciele to w wiekszosci
                                        Polacy czy cudzoziemcy?
                                        • fogito Re: fogito 14.08.09, 23:24
                                          parasol-ka napisała:

                                          > Tak z ciekawosci: jaki jest angielski w tej szkole Montessori?
                                          > Brytyjski angielski czy amerykanski? Czy nauczyciele to w
                                          wiekszosci
                                          > Polacy czy cudzoziemcy?


                                          Odpowiem najpierw na to, bo krocej ;)
                                          Wydaje mi sie, ze przewaza angielski amerykanski. Przez dwa lata
                                          przedszkola maly mial nauczycielki z roznych krajow, ktore edukacje
                                          pobieraly w UK, ale tez byly w innych klasach nauczycielki ze
                                          Stanow. Dyrektorem szkoly od 2 lat jest Amerykanka z Kalifornii, ale
                                          z tego co sie orientuje glownym nauczycielem syna bedzie Polka
                                          szkolona w Oxfordzie oraz Kanadyjka. Wiec generalnie nie ma jednej
                                          przewazajacej opcji, chociaz ja nie slyszalam w szkole osobiscie
                                          czystego brytyjskiego akcentu.
                                          W szkole jest tez klasa polska wiec sa rowniez nauczyciele uczacy
                                          wylacznie po polsku. Przynajmniej tak mi sie wydaje.
    • aniutek Re: Jakie buty do szkoly? 12.08.09, 01:32
      w szkole Lukasza i Zuzi dzieci nie zmieniaja butow, z reguly chodzaw
      adidasach czy innych polbutach/maryjanes. na manhattanie blota nie
      uswiadczysz ;) podlogi w szkole sa tak wypucowane, ze az milo.
      tablice tez sa co dziennie myte, cale, kreda nie piszczy bo nie ma w
      srodku zwiru i umocowana jest w obsadce co by czysciej bylo. jeszcze
      kilkoma rzeczami sie tutejsza szkola rozni od polskiej, np daja
      dzieciom sniadanie i lunch za darmo, nie dra sie na nie i nie
      wyzywaja od grubasow, okularnikow, czarnuchow czy idiotow. maja
      computer lab, biblioteke z malymi krzeslami dla malych dzieci i sa
      generalnie user friendly.
      • edytkus Re: Jakie buty do szkoly? 12.08.09, 01:37
        aniutek napisała:

        > tablice tez sa co dziennie myte, cale, kreda nie piszczy bo nie ma
        w
        > srodku zwiru i umocowana jest w obsadce co by czysciej bylo.

        a u nas we wszsytkich klasach maja elektroniczne smart boards


        >jeszcze
        > kilkoma rzeczami sie tutejsza szkola rozni od polskiej, np daja
        > dzieciom sniadanie i lunch za darmo, nie dra sie na nie i nie
        > wyzywaja od grubasow, okularnikow, czarnuchow czy idiotow. maja
        > computer lab, biblioteke z malymi krzeslami dla malych dzieci i sa
        > generalnie user friendly.
        >

        i lazienki, oprocz wspolnych zautomatyzowanych (i z papierem
        toaletowym ;)) sa w klasach z kibelkami dopasowanymi do wzrostu
        dzieci

        Byl zreszta przed wakacjami watek o lubieniu amerykanskiej szkoly :)
        • marcysiaw1 Re: Jakie buty do szkoly? 12.08.09, 06:51
          i wedlug mnie taka szkola "amerykanska" jest o niebo lub dwa nieba
          lepsza od polskiej, z ktorej sie ciagle uciekalo bo nauczyciele
          tlukli linijka po lapach a jak sie szlo do kibla siusiu to starsze
          kolezanki tam staly i jaraly fajki a u chlopcow w toalecie brali za
          leb i wsadzali do kibla badz smuszali do wachania kleju "Butapren"
          czy jak mu tam bylo. Tak, tak taka byla wlasniemoja szkola lat
          temu24 lata temu niestety. Tutaj dzieci generalnie lubia chodzic do
          szkoly i chyba to jest najwazniejsze a nie to, ze nie zmieniaja
          obuwia. za moich czasow i tak kitowalo sie wozna, ze te co na
          naogach to przed chwila zmienione, wiec co lepsze? Miec kapcie na
          zmiane czy nauczyc dziecko klamac, tzn. samo sie nauczy!
          pozdrawiam
          • fogito Re: Jakie buty do szkoly? 12.08.09, 10:16
            marcysiaw1 napisała:

            > i wedlug mnie taka szkola "amerykanska" jest o niebo lub dwa nieba
            > lepsza od polskiej, z ktorej sie ciagle uciekalo bo nauczyciele

            Porownujesz wlasne doswiadczenia z ilus tam lat do tylu i
            zapominasz, ze 'moja szkola kiedys tam' to nie jest ta sama szkola
            teraz. Moj syn chodzi do takiej szkoly, o jakiej ja kiedys moglam
            sobie pomarzyc. I dzieje sie to o dziwo w Polsce, tylko, ze 30 lat
            pozniej ;) Co nie zmienia faktu, ze sa tu jeszcze potworne szkoly
            molochy, ktore istnieja rowniez w Stanach.

            >Tutaj dzieci generalnie lubia chodzic do szkoly i chyba to jest
            najwazniejsze.

            Moj syn tez lubi i odkad wrocilismy codziennie pyta, czy juz idzie
            do szkoly ;)
        • fogito Re: Jakie buty do szkoly? 12.08.09, 10:09
          edytkus napisała:
          >
          > i lazienki, oprocz wspolnych zautomatyzowanych (i z papierem
          > toaletowym ;)) sa w klasach z kibelkami dopasowanymi do wzrostu
          > dzieci

          hihihi u nas tez jest papier, toalety obok sal i na dodatek
          dopasowane do zwrostu dzieci :)
      • jagoda_k Re: Jakie buty do szkoly? 12.08.09, 02:45
        U nas dzieci buty zmieniaja, ale tylko w zimie, kiedy nosza
        sniegowce. Blota rzeczywiscie nie uswiadczysz, ale dzieciaki
        codziennie wychodza na dwor (ciekawe czy tak jest w polskich
        szkolach?) i po zabawie w sniegu w klasie byloby zwyczajnie mokro :)
        Dlatego wtedy musza buty zmieniac. Ale nikt nie chodzi w kapciach,
        tylko w adidasach. Te miekkie kapcie, jakie pamietam z polskiej
        szkoly nie byly chyba najbezpieczniejsze. Pamietam, ze sie
        slizgalismy po posadzkach. Poza tym ktos mi kiedys buty ukradl i
        wracalam do domu w chlape. Nie bylo to przyjemne :)

        > tablice tez sa co dziennie myte, cale, kreda nie piszczy bo nie ma
        w srodku zwiru i umocowana jest w obsadce co by czysciej bylo.

        U nas w ogole nie ma kredy. Albo sa smart boards, tak jak u edytkus,
        albo biale tablice i markery.


        > jeszcze kilkoma rzeczami sie tutejsza szkola rozni od polskiej, np
        daja dzieciom sniadanie i lunch za darmo,

        Niestety nie wszedzie. My musimy placic :) Za lunch 2 dolary, a za
        sniadanie chyba 1.35, ale nie jestem pewna, bo nigdy nie
        korzystalismy. Darmowe jedzenie jest tylko dla najubozszych.

        Z reszta wypowiedzi zgadzam sie w calej rozciaglosci :) Dodam
        jeszcze, ze przynajmniej w naszej szkole wymagania wzgledem dzieci
        sa zroznicowane wedlug ich mozliwosci. Nie ma nudzacych sie prymusow
        i slabeuszy, ktorzy chocby nie wiem jak mocno chcieli, to i tak nie
        maja szans nadazyc za reszta klasy. I to chyba podoba mi sie w
        amerykanskiej szkole najbardziej.
        • fogito Re: Jakie buty do szkoly? 12.08.09, 10:30
          jagoda_k napisała:

          > U nas dzieci buty zmieniaja, ale tylko w zimie, kiedy nosza
          > sniegowce. Blota rzeczywiscie nie uswiadczysz, ale dzieciaki
          > codziennie wychodza na dwor (ciekawe czy tak jest w polskich
          > szkolach?) i po zabawie w sniegu w klasie byloby zwyczajnie
          mokro :)

          W szkole syna dzieciaki wychodza codziennie, i wlasnie dlatego w
          zimie zmiana obuwia jest niezbedna, bo inaczej bylby lekki sajgon po
          powrocie z placu zabaw.

          Co do reszty polskich szkol to nie wiem. Ja za czasow komuny
          wychodzilam w kazda przerwe ;)

          > Te miekkie kapcie, jakie pamietam z polskiej
          > szkoly nie byly chyba najbezpieczniejsze. Pamietam, ze sie
          > slizgalismy po posadzkach.

          'kapcie' ktore dzieciaki zakladaja w szkole maja miekka gore, ale
          podeszwa jest grubsza i antyposlizgowa. Ja kupuje zwykle jakies
          niemieckiej lub brytyjskiej produkcji (Mothercare), bo wytrzymuja
          najdluzej. Bo takie szkolne kapcie to nie jest tylko polski
          wynalazek. Inna opcja sa tez np. tenisowki z rzepami - lzejsze niz
          adidasy. Mozna dostac w hiszpanskiej Zarze lub H&M i sa przeciez
          wszechobecne conversy .

          > U nas w ogole nie ma kredy. Albo sa smart boards, tak jak u
          edytkus,
          > albo biale tablice i markery.
          >

          Ta opcja mi sie nie podoba, bo wydaje mi sie, ze na czarnej tablicy
          jednak lepiej widac niz na bialej. Wzrok mam doskonaly, ale jednak
          markery to nie to samo co biale na czarnym ;) W wielu polskich
          szkolach tez juz sie ich uzywa podobnie jak w biurach, ale w tej
          kwestii stawialabym na tradycjonalizm.
          • jagoda_k Re: Jakie buty do szkoly? 12.08.09, 15:56
            > Co do reszty polskich szkol to nie wiem. Ja za czasow komuny
            > wychodzilam w kazda przerwe ;)

            A ja nie :) Wypuszczano nas tylko wtedy, kiedy bylo cieplo i
            slonecznie. I wiem, ze w tej szkole nadal tak jest, bo znam dzieci
            tam sie uczace. Ale tu to tez podobno zalezy od szkoly, wiec
            pozostaje nam sie tylko cieszyc, ze nasze dzieci maja taka
            mozliwosc :)
            Nie wiem, jak to mozliwe, ze w szkolach moich dzieci podlogi sa
            zawsze czyste, mimo ze obuwie dzieci zmieniaja tylko zima. Byc moze
            dlatego, ze wiekszosc z nich jezdzi do szkoly autobusem, wiec nie ma
            za bardzo mozliwosci sie wybrudzic ;) Plac zabaw jest caly wysypany
            wiorkami, ktore nawet, gdy sa mokre, nie brudza, plus asfaltowe
            boisko do gry w klasy itp. Jest takze trawa, ale rzeczywiscie dzieci
            moga po niej biegac tylko wtedy, gdy jest sucho. Ale miejsca im nie
            brakuje, bo plac zabaw jest ogromny.

            > 'kapcie' ktore dzieciaki zakladaja w szkole maja miekka gore, ale
            > podeszwa jest grubsza i antyposlizgowa.

            Nie wiem, jak jest teraz, ale ja nawet w szkole sredniej MUSIALAM
            nosic kapcie na miekkiej podeszwie, zeby nie niszczyc parkietow. Nie
            bylo mowy o tenisowkach czy trampkach. Pamietam, ze zazdroscilam
            kuzynce z Ameryki :))), ktora chwalila sie, ze ona butow zmieniac
            nie musi.

            Inna opcja sa tez np. tenisowki z rzepami - lzejsze niz
            > adidasy. Mozna dostac w hiszpanskiej Zarze lub H&M i sa przeciez
            > wszechobecne conversy .

            Adidasy tez moga byc lekkie i ja takie wlasnie staram sie kupowac.
            Conversy to przy nich ta mniej wygodna i ciezsza opcja. Ale fakt, ze
            tutaj Conversy sa teraz w modzie i mozna je zobaczyc na nogach wielu
            dzieci. Moja wlasna corka wlasnie wczoraj zakupila kolejna pare na
            nowy rok :)

            > Ta opcja mi sie nie podoba, bo wydaje mi sie, ze na czarnej
            tablicy
            > jednak lepiej widac niz na bialej. Wzrok mam doskonaly, ale jednak
            > markery to nie to samo co biale na czarnym ;)

            A ja mam wzrok niedoskonaly :P i zdecydowanie lepiej widze, gdy jest
            napisane czarnym na bialym, niz odwrotnie. Kolorowe markery to juz
            inna bajka :)
            • fogito Re: Jakie buty do szkoly? 12.08.09, 19:18
              jagoda_k napisała:

              > A ja nie :) Wypuszczano nas tylko wtedy, kiedy bylo cieplo i
              > slonecznie.

              I tutaj wszystko zalezy chyba od szkoly, bo w mojej podstawowce
              wrecz nas wywalano ze szkoly na przerwy nawet w zimie i pamietam, ze
              kiedys sie poskarzylam na to, bo bylo mi zimno.


              Plac zabaw jest caly wysypany
              > wiorkami, ktore nawet, gdy sa mokre, nie brudza, plus asfaltowe
              > boisko do gry w klasy itp. Jest takze trawa, ale rzeczywiscie
              dzieci
              > moga po niej biegac tylko wtedy, gdy jest sucho. Ale miejsca im
              nie
              > brakuje, bo plac zabaw jest ogromny.

              No i pewnie tu jest pies pogrzebany, bo plac zabaw przu szkole syna
              ma trawe, oraz zwirek nie liczac boiska z czegos miekkiego i
              dzieciarnia biega po tej trawie a czasem blocie bez ograniczen. W
              deszczowe dni - a takich sporo w Polsce - parter przy szatni to
              istny 'sajgon'

              > Nie wiem, jak jest teraz, ale ja nawet w szkole sredniej MUSIALAM
              > nosic kapcie na miekkiej podeszwie, zeby nie niszczyc parkietow.

              No to juz niezla jazda - kapcie w liceum :D Ja nie zmienialam butow
              odkad zaczelam pierwsza klase az do matury. Licealista w kapciach to
              juz lekko niepowaznie musi wygladac :)

              >> A ja mam wzrok niedoskonaly :P i zdecydowanie lepiej widze, gdy
              jest
              > napisane czarnym na bialym, niz odwrotnie. Kolorowe markery to juz
              > inna bajka :)


              No wlasnie - te kolorowe markery to juz ledwo widac. A poza tym ja
              jestem tradycjonalistka i u mnie musi byc biale na czarnym :) I
              kreda niezalenie od tego jak sie sypie.
              • jagoda_k Re: Jakie buty do szkoly? 12.08.09, 20:08
                fogito napisała:

                > No to juz niezla jazda - kapcie w liceum :D Ja nie zmienialam
                butow odkad zaczelam pierwsza klase az do matury. Licealista w
                kapciach to juz lekko niepowaznie musi wygladac :)
                >

                Otoz to :P Wyobraz sobie te wszystkie nastolatki, wystrojone,
                wymalowane, albo chlopcow z zarostem, a na ich nogach kapcie. Do
                tego w takich rozmiarach kapci szkolnych juz raczej nie bywalo, wiec
                wiekszosc chodzila w pluszowych klapeczkach :DDD A chlopcy w takich
                skorzanych, niby goralskich. Ale podlogi za to byly nowe :D
      • fogito Re: Jakie buty do szkoly? 12.08.09, 10:05

        > tablice tez sa co dziennie myte, cale, kreda nie piszczy bo nie ma
        w
        > srodku zwiru i umocowana jest w obsadce co by czysciej bylo.

        W temacie krety jestem zielona, bo nie interesowalam sie nim od
        czasow wlasnej szkoly - ale dzieki za informacje :)

        jeszcze
        > kilkoma rzeczami sie tutejsza szkola rozni od polskiej,

        W Polsce szkoly roznia sie od siebie standardem - sa lepsze i
        gorsze. Podobnie zreszta jak w Stanach ;)

        nie dra sie na nie i nie
        > wyzywaja od grubasow, okularnikow, czarnuchow czy idiotow.

        Mam nadzieje :) W polskiej szkole syna tez nikt na nikogo sie nie
        drze ani nie wyzywa.

        maja computer lab, biblioteke z malymi krzeslami dla malych dzieci
        i sa > generalnie user friendly.

        U nas tez :)

        • bozena73 Re: Jakie buty do szkoly? 12.08.09, 14:49
          Dzieki dziewczyny...troche jednak dziwi mnie to ze sie nie zmienia
          butow..nawet gdy deszcz/snieg maly ma chodzic w tych samych?

          A co do porownywania szkoly w Polsce i w Stanach..to naprawde to
          wszystko zalezy jaka szkola..tu tez sa takie szkoly ze w zyciu swego
          dziecka bym nie dala..przechodzisz przez bramki metalowe czy moze
          przypadkiem nie masz pistoletu ze soba..w Polsce tez sa te gorsze i
          lepsze...tylko gdy tak sobie przypomne moja podstawowke to pamietam
          te wielkie boisko, duzy plac do biegania, przestronne duze jasne
          okna w ladnych duzych klasach... i wielka sala gimnastyczna :-)
          Niestety tego ostatniego tu w Stanach brakuje...szczegolnie w duzych
          miastach... :-(
          • jagoda_k Re: Jakie buty do szkoly? 12.08.09, 16:04
            bozena73 napisała:

            > Dzieki dziewczyny...troche jednak dziwi mnie to ze sie nie zmienia
            > butow..nawet gdy deszcz/snieg maly ma chodzic w tych samych?

            Byc moze w Waszej szkole beda inne zwyczaje. Tak, jak pisalam, u nas
            dzieci zmieniaja buty zima. Poza tym kazde dziecko ma w szkole pare
            butow na gimnastyke (nie musza zmieniac, to tylko takie rozwiazanie
            na przypadek, gdyby ktos zapomnial wlozyc odpowiednie) i jesli tylko
            chce, moze zmienic buty kazdego dnia. Zwyczajnie nie ma takiego
            wymogu, ale zakazu tez nie :)

            >
            ...tylko gdy tak sobie przypomne moja podstawowke to pamietam
            > te wielkie boisko, duzy plac do biegania, przestronne duze jasne
            > okna w ladnych duzych klasach... i wielka sala gimnastyczna :-)
            > Niestety tego ostatniego tu w Stanach brakuje...szczegolnie w
            duzych
            > miastach... :-(

            Moje dzieci maja dokladnie takie szkoly, jakie opisalas :) Fakt, ze
            nie mieszkamy w duzym miescie, a na jego przedmiesciach.
    • parasol-ka Re: Jakie buty do szkoly? 12.08.09, 16:01
      fogito napisała:

      > Moj syn chodzi do takiej szkoly, o jakiej ja kiedys moglam
      > sobie pomarzyc. I dzieje sie to o dziwo w Polsce,

      Tylko ze niestety to dobro nie jest dostepne dla wszystkich, bo z
      tego co pisalas wiele razy jest to bardzo droga prywatna szkola z
      wykladowym angielskim.
      Dziecko przecietnego Kowalskiego do takiej szkoly w Polsce nie
      chodzi.
      • fogito Re: parasolka 12.08.09, 19:34
        Moje dziecko chodzi do takiej szkoly ze wzgledu na jezyk a nie na
        warunki lokalowe. Bo sama szkola jest dosyc mala i w trakcie
        rozbudowy. W W-wie jest mase szkol publicznych o wiele wiekszych i
        ladniejszych z przepieknymi placami zabaw i wielkimi salami
        gimnastycznymi. W zwiazku z trwajaca reforma oswiaty klasy
        poczatkowe w szkolach publicznych maja byc przygotowane w
        okreslonych standardach i niejednokrotnie maja lepsze warunki niz
        szkoly prywatne niezaleznie od profilu.
        Tak wiec przecietny Kowalski moze spokojnie wyslac dziecko do fajnej
        szkoly bez wydania zlotowki (no prawie, bo tak calkiem sie nie da:).
        Taka super nowa szkola jest np. w mojej rodzinnej wsi, ktora zostala
        wybudowana juz po mojej 18tce. Chodzilam tam wczesniej na wybory
        wiec wiem jak wyglada. I jest o wiele wieksza i ladniejsza niz ta,
        do ktorej pojdzie moj syn.
        • edytkus Re: parasolka 13.08.09, 23:14
          W szkole mojej corki w dniu gdy jest gym (dwa razy w tygodniu)
          dzieci obowiazkowo musza miec obuwie sportowe, inaczej nie sa
          dopuszczane do zajec z tego przedmiotu.
          • fogito Re: 13.08.09, 23:50
            edytkus napisała:

            > W szkole mojej corki w dniu gdy jest gym (dwa razy w tygodniu)
            > dzieci obowiazkowo musza miec obuwie sportowe, inaczej nie sa
            > dopuszczane do zajec z tego przedmiotu.
            >

            Ale czy adidasy, ktore nosza na co dzien nie sa zakwalifikowane jako
            obuwie sportowe? A samo niedopuszczenie do zajec uwazam za glupie
            zwlaszcza, ze to rodzice zapominaja najczesciej o butach w przypadku
            malych dzieci.
            Ja przez ostatnie dwa lata mialam traume w kwestii stroju na balet,
            bo kiedy bralam go do prania to musialam przyniesc na czas do szkoly
            i czesto gesto byla panika. Ale wiem tez, ze nauczyciel pozwolilby
            mu tanczyc w skarpetkach, bo w koncu to nie wina dziecka, ze matka
            ma skleroze.
            Nie rozumiem karania dzieci za winy rodzicow. Wolalbym juz kary
            pieniezne, na konto jakiegos szlachetnego czynu.
            • edytkus Re: 14.08.09, 23:56
              fogito napisała:


              > Ale czy adidasy, ktore nosza na co dzien nie sa zakwalifikowane
              jako
              > obuwie sportowe?

              sa :), dwa razy moja corka miala na sobie inne buty ale nauczyciel
              nie zauwazyl wiec uczestniczyla w zajeciach


              > Ja przez ostatnie dwa lata mialam traume w kwestii stroju na
              balet,
              > bo kiedy bralam go do prania to musialam przyniesc na czas do
              szkoly
              > i czesto gesto byla panika.

              najprosciej byloby miec drugi stroj na zmiane

              > Nie rozumiem karania dzieci za winy rodzicow. Wolalbym juz kary
              > pieniezne, na konto jakiegos szlachetnego czynu.

              ja tez nie rozumiem, zaproponowalam nawet raz nauczycielce corki ze
              sama odbebnie detention za spoznienie (czy to wina mojego dziecka ze
              ktos nam zablokowal wjazd przed domem?). W poprzednim roku
              nauczycielka nie robila zadnych cyrkow tego typu, i wiem ze w szkole
              do ktorej chodza np. corki Jagi dzieci nie maja detention za
              spoznianie wiec to tylko nam trafila sie taka zołza.
          • jagoda_k Re: parasolka 14.08.09, 01:09
            edytkus napisała:

            > W szkole mojej corki w dniu gdy jest gym (dwa razy w tygodniu)
            > dzieci obowiazkowo musza miec obuwie sportowe, inaczej nie sa
            > dopuszczane do zajec z tego przedmiotu.
            >

            Tak samo jest u nas, ale moga to byc buty (i najczesciej sa), w
            ktorych dziecko przyszlo do szkoly. Podobno to kwestia
            bezpieczenstwa, bo w innych butach latwiej o kontuzje. Nie moga to
            tez byc buty wsuwane, nawet jesli sportowe, bo nie trzymaja dobrze
            stopy. Ale zeby do takich sytuacji nie dochodzilo, kazde dziecko
            powinno miec w szkole buty na zmiane.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka