... albo kwoczka

nie wiemy, bo maluszek jest bardzo skromny i zalozyl
wczoraj noge na noge (moja ulubiona pozycja!

, aby nic nam nie pokazac

to
w sumie dobrze, bo zdecydowalismy, ze wolimy "jajko-niespodzianke"

oczywiscie, jesli na ktoryms usg sami cos zauwazymy, to super, ale nie
bedziemy sie wpatrywac...
... jak pewnie juz wiecie - wszystko poszlo ok. wczoraj to bylo pierwsze usg,
ktore moj maz ogladal ze mna

byl niesamowicie wzruszony i oczarowany.
maluch byl bardzo aktywny, machal do nas raczkami, przekrecal sie z boku na
bok i wiercil na wszystkie strony

wzrost: 76.8 mm, 13 tyg 6 dni, doklanie
zgodne z moimi wyliczeniami

moj maz byl tak podekscytowany, ze chce jeszcze
i jak umawialam sie na kolejna wizte (za miesiac...) to sie "wprosil" - czy ja
tez moge??? tutaj oni ustawiaja wizyty z tatusiami na sam koniec dnia, wiec
trzeba to zaplanowac wczesniej.
dzisiaj ide jeszcze raz... wczoraj nie dalo sie zrobic "mierzenia karczku" (bo
niby trzeba rano, razem z pobraniem krwi...), a dzis jest ponoc ostatni dzien,
kiedy mozna to mi zrobic... no wiec ide o 11... mam nadzieje, ze wszystko
bedzie dobrze, dam znac
na razie jestesmy oboje bardzo szczesliwi i wzruszeni. widzielismy glowke,
oczywiscie, kregoslupik - mnostwo malenkich kosteczek, raczki z paluszkami
(tak szybko machalo malenstwo, ze "moj" nie zdarzyl policzyc paluszkow

,
nozki skrzyzowane.... jejej rozmarzylam sie... a tu jeszcze dluga droga przed
nami