misiabella
27.08.04, 19:21
A ja ostatnio jestem kłębkiem nerwów.Mam straszne sny,tak realne,że budzę się
i nie wiem,czy to sen czy jawa.Boli mnie brzuch,twardnieje,a mój gin na
urlopie.Biorę no-spę,tylko,że prawie nie pomaga.Wydaje mi się,że powinnam
czuć już jakieś znaki od mojego dzidziusia,a tu głucha cisza.
Dzisiaj pod wpływem postu Lotki całą noc prawie nie spałam.Wyobraźnia nocą
działa jak rakieta.Oczywiście znowu twardnienie,rano też.W końcu zadzwoniłam
na izbę przyjęć do szpitala i opisałam objawy.Kazali mi przyjechać z rzeczami.
Odłożyłam słuchawkę i w płacz.Raz,że to coś bardzo złego z małym,dwa,że znowu
leżenie w szpitalu...
Na szczęście gdy pani dr mnie zbadała okazało się,ze wystarczy leżenie w domu
i przyjmowanie leków (cała apteka,hehe).Trochę się uspokoiłam,bo mogłam
posłuchać tętna dziecka.Choć,gdy lekarka nie mogła go namierzyć,to już serce
podeszło mi do gardła...
Tak mi kamień spadł z serca.Mogę leżeć i do końca,byle maleństwo było
zdrowe.Wam życzę,byście nie musiały sie tak denerwować jak ja..Ale zawsze to
lepiej zasiać trochę paniki w szpitalu,niż potem płakać.
Juz nie mogę doczekać się,kiedy poczuję maluszka.Może wtedy trochę się
uspokoję.Powinnam mieć usg w komputerze.