ciciul
07.09.04, 16:23
z powodu silnych bolow brzucha po stronie lewej i goraczki 38.5 C wybralam
sie wczoraj do gina z wizyta.Jestem dokladnie 6 tyg +1.Fachowiec dysponowal
usg przezpochwowym co cieszylo mnie okropnie gdyz wyobrazalam sobie pierwsze
zdjecie malenstwa (moze z bijacym serduszkiem)tak.... okazalo sie ze on widzi
tylko woreczek ciazowy a zupelnie nie widzi w nim plodu, nic a nic....Lzy mi
w oczach stanely bo o dzieciatko dlugo sie staram, zamiast myslec logicznie
poczulam ze mi sie ziemia usuwa spod stop. Gino natomist uparcie poszukiwal
ciazy pozamacicznej....tez nie znalazl. Powiedzial ze mu to zle wyglada i
odeslal na za tydzien.W domu jako lekarz -stazysta- zestresowany do
niemozliwosci wreszcie ruszylam glowa...jakze to :domek dziecka- czyli
woreczek ciazowy- w macicy a on dziecka poszukuje poza nia? ... eh....
kazalam sie wiesc do szpitala....szepnelam tylko mezowi ze aparat do usg byl
stary jak na moje oko a i ten doktor jakis dziwny.W szpitalu zrobili usg-
dzieciaczek ma 3 mm!norma dla tego wieku ciazowego jest 2.8-3.6 mm- czyli
wszystko ok!!!Serduszka nie bylo zupelnie widac ale dziecko poruszalo sie
swoim rytmem i lekarz pwoiedzial ze to objaw zyjacego plodu!A jajnik boli bo
sie na nim zrobila cysta ktora lekko krwawi.Poza tym mam anemie wiec stad
takie oslabienie.
no dobrze.Wszystko sie skonczylo ok, ale co myslec o kompetencjach fachowca
nr 1?Czy nie lepiej gdyby powiedzial ze ma stary aparat i po prostu moze
jeszcze na nim nic nie byc widac.Na mnie tydzien niepewnosci brzmi
przerazajaco...KObialki -zanim sie czyms zalamiecie- sprawdzcie to najmniej
2 razy prosze. Powodzenia!