Otoz, wszystko zmienilo sie!!!Bylam dzis po skierowanie na sama amnio i pan
dr, ktory jest specjalista od patologii ciazy i badan prenatalnych,
powiedzial mi (oczywiscie nie wprost) ze on by tej amnio mi nie polecal.Bo
wynik papp-a nie jest taki zly a powiedzial rowniez, ze amnio, ktore on
wykonuje jest dosc niebezpieczne bo 1:100, niby wiedzialam o tym wczesniej,
ale podejscie tego dr bylo jakby odciagajace od zabiegudlatego troszke sie
pogubial, zaczynam sie w ogole w tym wszystkim gubic...

(Teraz ide na
konsultacje do Akademi Medycznej, do prof.Limona (wszystko tu gdzie
mieszkamy, w Gdansku)skonsultuje jeszcze to z tym prof. i wtedy ostatecznie
zdecydujemy.W nastepny wtorek mam ostateczny termin na zrobienie amnio,
pozniej juz za pozno.Wiecie co, tak mysle sobie, ze i tak urodzimy Maciusia,
nawet jak bedzie chory, to moze lepiej nie robic amnio, bo jezeli cos sie
stanie, a okaze sie, ze Macius zdrowy??Poza tym, ten specjalista powiedzial
rowniez , ze juz niedlugo usg polowkowe i to usg powie mi to samo co amnio(bo
jego zdaniem amnio wykrywa tylko 30-40% wad genetycznych)wiec na dobra spawe,
po co naraz Maciusia???
Juz sama nie wiem, co lekarz to inne stwierdzenia, inny tok myslenia, a ja
gubie sie w tym wszystkim.Caly czas bylam przekonana, ze zrobie ta amnio, a
dzis jak spojrzalam na to oczami tego specjalisty to zwatpilam...
W srode jedziemy do prof. i wtedy zdecydujemy, narazie tego bede sie trzymac.
aaaa najwazniejszego nie powiedzialam, kupilismy Maciusiowi pierwsze spioszki
i bluzeczke...chyba troche za wczenie ale nie moglam sie powstrzymac, maz tez
nie i kupilismy.Dzieki temu mam o niebo lepszy humor.
Pozdrawiamy