Witajcie.
mam na imie Karolina, jestem mamą 2 nienarodzonych Aniołków (poroniłam we
wczesnej ciąży) i Wiktorka , który odszedł od nas pół roku temu i tyle samo
był z nami. Wicia miał wade HLHS,
od 9 tygodni znowu jestem przy nadzieji

czuje jednak wielki strach czy Nam sie uda,
od wczesnej ciąży biore luteine, ostatnio miałam tez stwierdzonego krwiaka
przy łożysku 6*11 mm, przez 2 tygodnie zmniejszył sie do 3*11 mm,
martwi mnie jednak co innego,
wczoraj porównywałam usg z moich ciąż z obecnym usg( już w tej ciąży miałam
robione 3 razy),
na tamtych fotkach wszędzie widze wyrażnie obok główki kuleczke, która
podobno była ciałkiem żółtym i zakażdym razem lekarz mnie pocieszał ze jest
ok bo ciałko widać,
teraz na moich usg nie ma widocznego ciałka na żadnym z 3 zdjęć,
Dzieciątko rozwija sie chyba prawidłowo( ma wymiary w dolnych granicach
danego tygodnia),
boje sie jednak że coś jest nie tak ze go nie widać,
mój lekarz z racji mojego "stanu psychicznego" moze nie powiedziec mi całej
prawdy, on mnie wspiera i nie sądze by mi powiedział ze coś jest nie tak bo i
tak na tym etapie nie jest mi w stanie bardziej pomóc,
Dziewczyny czy Wy na swoich zdjęciach widziałyście to ciałko zółte?
czy mam nadzieje tylko panikuje?
będe wdzięczna za odpowiedzi bo nie potrafie funkcjonować w tym stresie,