znowu ide do Was po radę a więc :
2godz w nocy wstaję siusiu podcieram się a tu znowu plamię
od 9 tyg spokoj a dziś 13t1d
i plamienie pół na pół brunatne z niteczkami różowej krwi
a więc zawał; telefon i za to kocham moją lekarke nawet w środku nocy odbiera
choć nie było jej w Pozku, kazała jechać na polną i kazać się przebadać
trafiłam do tego samego gabinetu w którym dowiedzialam sie że Werka nie żyje
ale dziwne gdybym trafiła gdzie indziej jak to ta sama izba przyjęc

ale do faktów lekarz nie krył że właśnie się obudził ale był jeszcze grzeczny
zbadał mnie na usg nie czaił tylko od razu pokazał "widzi pani serduszko bije"
dla mnie słowa klucz BIJE
nie ma cech oddzielania się kosmówki
dla niego to plamienie bo bardziej brunatne i jak zwykle na wzierniku prawie nic
no i dzieciątko nadal o tydzień większe wg us 14t4d
no ale skąd te plamienia
nie potrafił odp tylko czy sex był : nie niebyło właśnie przez plamienia
mieliśmy zabronione
teraz jak na szpilkach czekam do powrotu mojej gin bo przecież skądś się
plamienie wzieło i chciałabym wiedziec skąd
jakbyście miały jakies hipotezy do przemyślenia proszę napiszcie