Jak sobie radzicie? Jak psychicznie znosicie leżenie?
Mi jest,nie ukrywam, bardzo ciężko, nie wiem,czy to od tego, ale popadam w
depresję, na którą cierpiałam przez kilk lat p.ciążą, bardzo się boję,co
dalej....
A jak z Waszymi kręgosłupami, mnie boli ja diabli,a ćwiczyć nie wolno...
Boję się też,że strasznie dużo przytyję-mam skłonności o tycia...

staram sę
jeść nie więcej niż 2 tys.kcal,ale nie wiem,czy i to nie jest za dużo jak na
totalne nicnierobienie...
Jak u Was?
pozdrawiam,