Dodaj do ulubionych

Hotel Club Helios; Wasze opinie?

IP: *.chello.pl 09.07.10, 19:54
Nie wiem czy tam się wybrać, dobrze by było poznać opinie osób które tam
odpoczywały. Ewentualny wyjazd koło 15.07.2010.
Obserwuj wątek
    • linn_linn Re: Hotel Club Helios; Wasze opinie? 10.07.10, 07:51
      Ten?
      www.clubhelios.it/
      W maju bylo czytso, a w sezonie juz brudno. Miejsce piekne.
      Poczytaj / tlumaczac oczywiscie /:
      www.tripadvisor.it/ShowUserReviews-g652022-d1725824-r70235446-Hotel_Club_Helios-Noto_Sicily.html#CHECK_RATES_CONT
      • Gość: jolanta Re: Hotel Club Helios; Wasze opinie? IP: *.chello.pl 10.07.10, 10:35
        To już widziałam, ale oczywiście dzięki za pomoc. Mam jednak pytanie o opinie
        "naszych", kto tam był. Ikaka twierdzi ze ma go krótko w ofercie i nie ma go
        jeszcze w folderach, dlatego jestem ciekawa opinii. Miejsce rzeczywiście super
        wygląda, ale co innego oglądać foldery czy szukać na maps.google.com a co innego
        mieć opinie z pierwszej ręki.
        • linn_linn Re: Hotel Club Helios; Wasze opinie? 10.07.10, 11:25
          A szukalas opinii w jezyku polskim? Jesli oferta jest nowa, to moze ich nie byc.
          • Gość: jolanta Re: Hotel Club Helios; Wasze opinie? IP: *.chello.pl 10.07.10, 12:46
            Nie tyle w polskim a od Polaków :)
            My lubimy narzekać wiec na pewno znajdziemy więcej minusów niż taki
            optymistyczny Niemiec czy Anglik.
            • orchide2 Re: Hotel Club Helios; Wasze opinie? 23.08.10, 09:20
              Witam,

              Byliśmy w Hotel Club Helios w Noto Marina na Sycylii tydzień temu. W sobotę
              wrociliśmy. Ponizej dokładnie opiszę wszystko co tylko przyjdzie mi do głowy.

              Hotel - obsługa
              W hotelu gośćmi są tylko Włosi i Polacy. Dla Polaków przeznaczono w tym sezonie
              25 pokoi, a za rok ma być 50. Mi osobiście hotel się nie podobał. Jest dość
              stary, położony na wzgórzu. Nie zasługuje na 3 gwiazdki. Obsługa bardzo słaba,
              chociaż podobno się starają. Najgorzej jest z porozumiewaniem się, no chyba, ze
              ktoś zna włoski. W innym języku nie da się dogadać. Recepcjoniści mówią
              wyłącznie po włosku i jak to wyraziła się pani rezydent, gdy próbujemy się z
              nimi porozumiec po angielsku bardzo się stresują. Wszystkie informacje są po
              włosku. Tak więc goście z Polski traktowani są jak zło konieczne. Na wjeździe do
              hotelu stoi kilka kontenerów na śmieci. Śmieci się wysypują, ludzie dostawiają
              lodówkę albo sedes i wszystko to kwitnie w słońcu. Za każdym razem przy wyjściu
              z hotelu trzeba było się nawąchać niezłego smrodu.

              Hotel – pokoje

              Pokoje są bardzo skromne, przynajmniej nasz był. Bardzo stare, rozlatujące się
              meble, pomazane i pocięte w przeróżne napisy. Każdy mebel z innej parafii. Pokój
              duży, klimatyzacja nie wiadomo do dziś czy działała, bo nie dało się jej ustawić
              na inną temperaturę. Jednak w pokoju było chłodno i przyjemnie. Łazienka bardzo
              zaniedbana, sedes brudny z grubą warstwą kamienia, tak samo bidet. Prysznic
              bardzo mały, mąż nie mógł zgiąć nóg. Zasłona prysznicowa była oblepiona jakimś
              grzybem czy pleśnią, nic przyjemnego. Dobrze, że woda ciepła była. Ktoś mówił,
              że u nich zlew jest chyba zintegrowany z bidetem, bo jak się odkręciło wodę w
              umywalce, to w bidecie chlupotało.

              Sprzątanie było zawsze o innej porze i polegało na zasłaniu łóżka i wymazaniu
              podłogi, a także dołożenia ręczników. Zdarzało się, że się dostawało nowe
              ręczniki, a stare nie były zabierane. Raz mieliśmy aż 8 ręczników, a sąsiedzi
              tylko jeden, do końca wyjazdu nie rozgryźliśmy tego systemu. Ogólnie było
              brudno, ale cała Sycylia jest brudna.

              Pokój mieliśmy na parterze, niedaleko sceny, na której co wieczór były animacje.
              Bardzo głośno było do 23:30, a później imprez na plaży do 1:00, czyli wtedy
              dopiero mogliśmy spać, bo wszystko cichło. Niestety nad nami był taras
              restauracyjny i ciągle słyszeliśmy stukanie obcasów i przesuwanie krzeseł i
              stolików. Ogólnie wyspać to się nie dało. Podobno w innych częściach hotelu było
              ciszej. Przeszkadzały tylko głośnie dzieci.

              Hotel-plaża

              Plaża bardzo ładna. Dla każdego pokoju były przydzielone leżaki i parasol, więc
              nie było problemu. Od 12ej plaża pustoszeje, bo Włosi idą na sjestę. Woda czysta
              i ciepła, plaża piaszczysta. Jest ratownik. Są też ciekawe animacje. Plaża jest
              tylko dla gości hotelowych odgrodzona od pozostałej części płotem.

              Hotel – położenie

              Hotel jest w malutkiej miejscowości Noto Marina, zaledwie 6km od pięknego,
              barokowego Noto.
              Niestety komunikacja jest prawie żadna. Pierwszy autobus spod hotelu jest o 9ej,
              a ostatni do hotelu o 16ej. Nie prawie możliwości dojechania do Syrakuzy (30km)
              czy Katanii, a o wyprawie do Taorminy można tylko pomarzyć. Pozostają wycieczki
              fakultatywne z Itaki. Była możliwość dojazdu do Noto (5eur w obie strony) czy do
              Syrakuzy (13eur w obie strony) prywatnym busikiem. Zamawia się ten busik przez
              rezydentkę, kierowca mówi tylko po włosku. Trzeba mieć co najmniej 8 osób.
              Jednak pan był bardzo niesłowny, zawsze się spóźniał, a nawet musieliśmy zmienić
              jeden wyjazd bo mu coś wypadło. Przy powrocie z Syrakuzy spóźnił się aż dwie
              godziny i w ogóle się nie przejął.
              Można wypożyczyc samochód, ale jest o bardzo droga zabawa. Samo podstawienie do
              hotelu to 84EUR. Jedna para wzięla samochód na jeden dzień i zapłacili za to
              1000 zł. W ogóle osi jeżdżą jak szaleńcy, a podstawa u nich to używanie
              klaksona. W miasteczku nie ma agencji turystycznych i wypożyczalni samochodów,
              nie widzieliśmy też nic takiego w Syrakuzach, Katanii i Taorminie. Podobno
              lepiej jest w okolicach Palermo.

              Hotel – restauracja

              Jeśli ktos marzy o romantycznych posiłkach we dwoje to powinien jeść w
              miasteczku, a nie w hotelowej restauracji. Polacy zostali stłoczeni przy trzech
              wspólnych stołach. Włosi, mieli normalne 2-4 osobowe stoliki. Stoliki maja
              kartki z rezerwacjami wiec nie da się zmienic stolika. Nie pozostało nic innego,
              jak integrowac się z resztą urlopowiczów. Na szczęście ludzie byli bardzo
              sympatyczni. Co do jedzenia, śniadanie bardzo słodkie: słodkie bułki, dżemy,
              miód, czekolada, dla Polaków wyjątkowo szynka i ser. Były też jogurty i owoce.
              Bardzo monotonne, codziennie to samo. Kolacje smaczne i duży wybór, ale bardzo
              mało było makaronów. W niedzielę kolacja serwowana przez kelnerów i trwała
              prawie 3 godziny, bardzo ciężko było się najeść tego dnia. Podobnie w środę,
              kolacja sycylijska, niezbyt udany pomysł. Dla Polaków nie było lunchów, Włosi
              mieli. Byliśmy skazani na knajpki przy plaży. Pizza od 4 eur, bardzo smaczna.

              Ogólnie na Sycylii było bardzo brudno. Wszędzie walają się śmieci i nikomu to
              nie przeszkadza. Nawet na lotnisku, w hali odlotów śmieci leżą na podłodze i
              nikt tego nie sprząta. O toaletach publicznych to nie będę nawet wspominać, bo
              dawno czegoś takiego nie widziałam. No może w Egipcie.
              Jak macie jakieś pytania to chętnie odpowiem.
              • linn_linn Re: Hotel Club Helios; Wasze opinie? 23.08.10, 09:57
                Wrzuce kilka uwag natury ogolnej.
                To, ze w kraju / szczegolnie na Sycylii /, w ktorym temperatury osigaja nawet 40
                stopni, nikt nie chodzi spac z kurami, jest rzecza fizjologiczna. Inaczej byc
                nie moze i nalezy siez z tym liczyc. Sprawa halasu to kwestia plozenia pokoi: w
                wioskach turystycznych nie zdarzylo mi sie, aby byly problemy ze spaniem. Hotel
                ma inna strukture.
                Grupy maja czesto wspolne stoly: nie ma w tym nic dziwnego. Rodzina dostaje
                zwykle stol osobny. Nie widze tez nic zlego w integrowaniu sie z innymi.
                Wlosi mieli lunch, gdyz za niego zaplacili. Jego brak na pewno nie byl
                niespodzianka.
                Dziwi mnie, ze w Taorminie nie ma biur podrozy. Pamietam takie przy glownej
                ulicy / trudno tamtedy nie przejsc / z wywieszonym spisem wycieczek.
                Na pewno sa 3:
                www.7mates.com/agenzie-di-viaggi/italia/sicilia/taormina.htm
                Reszta w Giardini Naxos.

              • danz nie jest tak źle 25.08.10, 20:23
                Hotel - obsługa
                Hotel ma dwadzieścia lat i rzeczywiście wymaga odnowienia. Ale nie dramatyzujmy,
                jak dla mnie trzy gwiazdki jest w sam raz. Obsługa jak obsługa, na portierni
                zero kontaktu po angielsku ale jak się wytłumaczyło to starali się np. naprawić
                lodówkę czy telewizor. Z kelnerami dało się zagadać i nawet w środy dawali
                dokładki, trochę się z nimi wygłupialiśmy, animatorzy i winko z nami wypili (ale
                w ukryciu bo oni w pracy). Co do angielskiego to zgoda, zero kontaktu na
                recepcji, animatorzy (średnia lat 20-25) dobrze po angielsku rozmawiali, nie
                było problemu. Nikt od nas nie czuł się jak zło konieczne, po prostu normalne
                wakacje. Mi się właśnie to najbardziej podobało że nie było Anglików, Niemców,
                Rosjan, tylko my i Włosi. Skoro wcześniej nie mieli gości z zagranicy to i po co
                im język? Co do śmietników to wszystkie hotele czy domy jednorodzinne wystawiają
                kubły prze drogach, Hotel większy to i większy smród, ale nie przesadzajmy. W
                hotelu nie śmierdziało a na mieście też smrodu nie było.

                Hotel – pokoje
                Pokoje nie były szczytem luksusu, widać że wszystko do odnowy, domalowania czy
                wymiany. W łazience spuszczanie wody to jakaś dziwna wajcha w ścianie, ogólnie
                wszystko zaniedbane ale u nas akurat zasłona była normalna. Prysznic normalny,
                nie wiem o co chodzi z tym zginanie nóg, ja nie miałem ani problemu ani potrzeby :)
                Co do sprzątania to zgoda, mogło trwać w każdej chwili od 9.00 do 16.00, ale
                akurat jak już wyczyścili to porządnie. Rozwaliło nas jednak podejście do
                konserwacji. Rolety były w takiej żelaznej osłonie, w której przez białą farbę
                przebijała rdza. Raz przychodzimy do pokoju i coś dziwnie pachnie i odsłonięte
                okno, nie wiemy o co chodzi. A tu po prostu przyszedł gość i pomalował całą
                osłonę. Bez usuwania rdzy, czyszczenia, mycia. Po prostu przejechał farbą i
                gotowe :)
                Mieszkaliśmy dwa piętra nad wami, ale ja mogłem normalnie spać o 22. Animacje
                głośne ale nie przeszkadzały, imprezy na plaży to po prostu słychać ze coś się
                dzieje ale na pewno nie przeszkadzały. Dzieci jak dzieci, po prostu były.
                Animacje zawsze zaczynały się od występów dzieci które mieszkały w hotelu.
                Raczej się poruszały na scenie niż coś prezentowały ale rodzice byli zachwyceni.
                Co dziennie po kilka razy (plaża i wieczorne animacje) puszczali Soco, Bate,
                Vira www.youtube.com/watch?v=My_Yxw0K0Yg&feature=related i coś tam o
                kangurach. Nie wiem ile tego można słuchać ale to było non stop.

                Hotel-plaża
                Mała ładna plaża, leżaki nie miały numerów pokojów więc trudno powiedzieć ze
                były przypisane do pokoju. Płot kończy się z półtora metra od brzegu więc nie
                jest to jakoś zamknięte, bardziej odgrodzenie optyczne.

                Hotel – położenie
                Jeśli ktoś płaci 1000 zł za dzień samochodu to jego sprawa, jak chce zapłacić i
                10 000 zł to też zapłaci. Od nas ludzie wynajmowali za 60 euro i jakoś sie dało.
                Komunikacja do Noto rzeczywiście w godzinach których podałaś, ale nie pisz że
                żadna, nie wiem jeszcze czego oczekujesz. Jedyny minus to rzeczywiści brak
                autobusów po szesnastej. Co do klaksonu, i jazdy Włochów to się nie zgodzę.
                Włosi jeżdżą lepiej niż Polacy i to zdecydowanie, takiego chamstwa jak w Polsce
                to na Sycylii nie widziałem. Klakson często był używany ale nie by kogoś
                popędzić, ale np. jak autobus skręcał i nic nie było widać za zakrętem to używał
                klaksonu by ostrzec. Nawet jak kierowca nie widział by ktoś jechał to dla
                pewności używał klaksonu. Trudno to porównać do używania klaksonu w Polsce gdzie
                klakson służy do okazania niezadowolenia. Na Sycylii drogi są strome, wąskie,,
                brak chodników i często nie ma ogrodzeń z siatki a murki z kamieni, naprawdę
                czasami nie widać co jest za zakrętem.
                Odległość nie jest do Noto wielka, ale pod górkę, brak pobocza, kamienne murki
                że nawet nie można odskoczyć na bok jak coś jedzie.

                Hotel – restauracja
                Nikt Polaków nie stłaczał, po prostu mieliśmy wydzielone trzy duże stoły, ale i
                widziałem kartki dla nas na małych. Włosi też siedzieli przy długich stołach (po
                12-14) osób przy stole i nie robili z tego powodu awantury. Po prostu tam by
                zapanować nad miejsce ustawia się kartki jakie biuro zarezerwowało te miejsca.
                Rzeczywiście śniadanie jak powiedziała pani Socha typowo Włoskie, wszystko
                słodkie, dla polaków dawali ser i szynkę, ale że Włosi też to brali to mogło
                koło dziewiątej brakować. Kolacje super, mięsko, ryby, kelner kroił kawałki z
                olbrzymiej ryby, były ośmiornice, od nas narzekali że gumowa, mi smakowała :).
                Melony, arbuzy, nie codziennie ale prawie codziennie. Największa atrakcja czyli
                Włoski Wieczór który był w środę był największą porażką. Podawali kelnerzy a to
                powodowało olbrzymie opóźnienie, zamiast o 20.00 to otwierali o 20.45 a ludzie
                czekali przed drzwiami. Kelnerzy podawali po kolei, odliczone porcję, wino na
                kilka osób. Na szczęście Wieczór był tylko raz w tygodniu, u nas w niedzielę
                było normalnie. Co ciekawe można było kupić za dwa euro od osoby (lub jedno,
                proszę mnie poprawić) wino do kolacji. Na recepcji płaciło się za dwa tygodnie i
                można było co wieczór po 250 mln na osobę lać do karafki. Może to nieetyczne ale
                od nas (w tym i ja) laliśmy dla dwóch osób do pełna i co wieczór chodziliśmy po
                dolewkę :)
                Co do lunchu, skoro nie zapłaciliśmy to nie dostaliśmy :)
                Co do brudu to prawda, ale my odlatywaliśmy w nocy wiec lotnisko było czyste.
                Toalety na stacjach benzynowych czyste, z publicznych nie korzystałem

                Moje uwagi.
                Mafia- myślałem że to temat tabu, że nikt nie wymieni tej nazwy, tabu. A tam?
                W TV non stop o mafii, cosa nostra to i to, ilu zatrzymano, ile narkotyków
                znaleziono, ilu zatrzymano, Pełno zdjęć, materiałów operacyjnych policji itp. W
                sklepach koszulki z napisem mafia, z filmem ojciec chrzestny, homer simpson
                jako mafiozo. Jakieś figurki z napisem mafia, to chyba główny przemysł, zarabiać
                na mafii.

                Dzieci, wszędzie dzieci, na plaży każda rodzina z dziećmi, nie wiem gdzie ten
                kryzys włoskiej rodziny. Tylko tam większe dzieci niż w Polsce ze smoczkiem i w
                wózkach. Ale jak oni chodzą z nimi o pierwszej w nocy to niech sobie choć
                dziecko pośpi.
                • linn_linn Re: nie jest tak źle 25.08.10, 20:48
                  Nie mow, ze nie bylo krokodyla. :)
                  www.youtube.com/watch?v=q6zz8fvtzcA
                  • danz Re: nie jest tak źle 25.08.10, 21:10
                    To było z 5 razy dziennie

                    www.youtube.com/watch?v=TiQ6W59b0Fk&feature=related
                    ale tego krokodyl to może z raz.
                    było jeszcze jednak dla dzieci coś jak marsz wojskowy, jak odnajdę to puszczę.

                    Ogólnie inny temat to animatorzy.
                    Wstają z rana i od rana muszą wszyscy być na nogach. Na plaży obsługa sprzętu
                    pływającego, prowadzenia gimnastyki, konkursów. W czasie sjesty też są z gośćmi.
                    Część znikała ale część grała w karty ze starszymi włoszkami. Nie wiem czy
                    musieli czy sami chcieli ale siedzieli i grali. Później następna gimnastyka,
                    zabawa na plaży, basenie. Kolacja, to też chodzili miedzy stolikami i
                    zapraszali na przedstawienie. Po przedstawieniu/kabarecie na dyskotekę na dół.
                    Raz wróciliśmy z wysp Eolskich po drugiej w nocy a oni mieli próbę!!! Nie wiem
                    ile zarabiają, ale raczej mało a cały dzień na nogach.
                    • linn_linn Re: nie jest tak źle 25.08.10, 21:19
                      Kiedy dowiedzialam sie ile zarabiaja, to nie moglam uwierzyc. Potem znalazlam
                      potwierdzenie w necie. Pocztkujacy animator Samarcandy / jedna z wiekszych
                      wloskich agencji / zarabia 400 euro plus oczywiscie lozko, jedzenie, karte do
                      baru, ubranie. Fachowiec od roznych dziedzin sportu 700-800.
                      www.studenti.it/lavoro/comediventare/intervista_barbara_filippini.php
                      • danz Re: nie jest tak źle 25.08.10, 22:05
                        Tak że nie są to kokosy. Jak na Włochy to nawet tragedia chyba, ale słyszałem że
                        na Sycylii mało młodzieży studiuje.
                        A ta piosenka która jeszcze mi chodzi po głowie to na bank miała często
                        powtarzane "kompanija" (pisownia tak jak słyszałem).
                        • linn_linn Re: nie jest tak źle 25.08.10, 23:43
                          Nie musza byc koniecznie z Sycylii: na Sardynii byli z calych Wloch / byla nawet
                          Polka, ktora przyjechala do Wloch jako dziecko /. Nie jest to sposob na
                          zarobienie: raczej na spedzenie wakacji.
                          To mi sie kojarzy:
                          www.youtube.com/watch?v=Ze5nz3-RhC8&feature=related

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka