gardan
15.09.13, 21:16
Po licznych odpowiedziach na moje zapytanie co do dolomitów wróciłem z wakacji. Poniżej relacja.
1. Przygotowania
Zakładaliśmy jak najniższy budżet za hotel ze śniadaniem. Jest sposób na obniżenie ceny za nocleg. Po poszukiwaniach w booking.com i trivago.com wszedłem na stronę dotyczącą dolomitów w pobliżu Cortina d'ampezzo i trafiłem na www.fassa.com. Wszelkie info dotyczące tego regionu i duży wybór hoteli. Padło na mały hotelik rodzinny. www.garniedy.com. Ale nie w tym rzecz. Zamiast rezerwować miejsce przez stronę internetową można tylko wyszukać odpowiednie dla nas hotele. Następnie wyszukać ich strony www i pisać maile z prośbą o podanie ceny za pobyt w interesujących nas dniach. My wybieraliśmy się 1-7 sierpnia. Praktycznie z każdego hotelu dostaliśmy odpowiedź z ceną... obniżoną od oficjalnego cennika podanego w wyszukiwarkach i to dość dużo. Wybrany przez nas hotelik obniżył nam również cenę :).
2. Podróż.
Zakładałem około 20-30 Euro na opłaty za drogi. Winietka za Słowację 10 euro/10dni , za Austrię około 8.30euro/10dni. Oprócz tego droga Insbruck do granicy z Włochami (Brennerautobahn) 8euro. Potem autostrada od granicy do Bolzano około 4 euro.
Wyjeżdżaliśmy wieczorem (Z krakowa) i to było pomyłką. Droga przez Słowację od granicy do Ziliny (tam zaczyna się autostrada) to jakaś tragedia. Naiwnie myślałem, że coś poprawili przez 2 lata kiedy jechałem ostatni raz. Brak oznakowania zakrętów, zasłonięte krzakami tablice to norma. Całe szczęście od Ziliny do Bolzano jest już autostrada. Jechaliśmy trasą Zilina-Bratysława-Wiedeń-Linz-Salzburg-Innsbruck-Bolzano-Alba Di Canazei. W sumie około 1100km. Zajęło jakieś 12h przy prędkości przelotowej 130-140km/h na autostradzie. Od zjazdu z autostrady aż do Canazei wąziutko i zakręty 180stopni więc wolna jazda. Na szczęście GPS działał (choć w górach czasem tracił zasięg). Zachęcam do tankowania zbiornika w całości przy granicy jeszcze w Polsce. Benzyna jednak za granicą jest droższa co przy braniu całego baku jednak bije po kieszeni.
3. Na miejscu.
Okazało się, że parkingów ogólnie dostępnych w Canazei jak też w okolicznych miasteczkach praktycznie nie ma. Na szczęście nasz hotelik miał prywatny bezpłatny parking.
4. Zwiedzanie czyli łażenie po górach.
Na miejscu baaardzo polecam zapytać się gospodarza czy może nam wypisać kartę val di fassa (może ją wypisać tylko hotelarz należący do ichniego stowarzyszenia). Pozwala to na nabycie tzw panoramapass - odpowiednik skipass - po niższej niż oficjalnie cenie. My kupiliśmy kartę 6/6 czyli 6 dni możemy korzystać ze wszystkich wyciągów i komunikacji w obszarze val di fassa bez limitu. Ale - jeśli np pojedziemy do Predazzo to tam już jest karta val di fiemme i nasza karta jest nieuznawana. Tak samo w Cortina d'Ampezzo.
Ogólnie można powiedzieć - było fantastycznie. Na miejscu przy kolejce jak też w każdym hotelu można wziąć bezpłatną mapkę okolicy z wyciągami i trasami do trekkingu. Gdybyśmy mogli zostać miesiąc to miesiąc można łazić po górach każdego dnia inną trasą. Widoki - cudo. Świstaki przy norkach - prześliczne. Można też pokusić się o wejście na Marmoladę ale nie skorzystałem.
5. Jedzenie czyli pizza, makaron i SERY
Po śniadaniu (lokalne jedzenie i przygotowywane przez gospodarza) i wędrówkach górskich obiady jedliśmy w kilku knajpach. Jedna szczególnie przypadła nam do gustu. Pizza i inne jedzonko fantastyka. Dla zainteresowanych www.elresole.it. Ceny to około 8-10euro/pizza, 1-4euro/piwo, makarony 7-13euro/porcja. Poza tym są praktycznie w każdej miejscowości małe markety caap i spar. Czyli można wszystko kupić w miarę tanio. Osobiście polecam sery w każdej kombinacji - są przepyszne.
6. Powrót.
Jechaliśmy inną trasą. Chciałem w drodze powrotnej pojechać przez www.grossglockner.at/en/
ale zrezygnowałem ze względu na cenę. 33euro za przejazd to ciut za drogo. Wyjechaliśmy rano więc po drodze zwiedziliśmy Cortinę. Bez rewelacji - miasto chyba tylko dla snobów. Jechaliśmy Cortina d'ampezzo-Lienz-Villach-Graz-Wiedeń-Bratysława-Zilina-Kraków. Całość około 11h. Prędkość na autostradach około 130-140km/h. Słowacja jak wyżej czyli tragedia.
7. Wrażenia
Jeszcze tam wrócę i to nie raz...
Sorry za tą tyradę ale jak się komuś przyda to się cieszę.
Pozdrawiam