Dodaj do ulubionych

Co Was zaskoczyło podczas pobytu w Portugalii?

13.08.04, 16:42
Mnie najbardziej, że trudno się było porozumieć po angielsku (a szykowali się
do Euro), raczej łatwiej po francusku, a tym językiem z kolei ja nie władam.
Obserwuj wątek
    • brasilka2 Re: Co Was zaskoczyło podczas pobytu w Portugalii 14.08.04, 15:43
      Największe zaskoczenia (kolejność przypadkowa):
      1. Ilość świrów na ulicach i w metrze (w Wawie też się, rzecz jasna zdarzają,
      ale nie w takim natężeniu; nie wiem, z czego to wynika).
      2. Mnóstwo egzotycznych osobników - Murzynów, Mulatów - bardzo mi się to
      podobało, ale było zaskakujące, zwłaszcza pierwsze dni po przylocie.
      3. Portugalczycy wcale nie doceniają, że ktoś mówi ich językiem. Raz jechałyśmy
      z koleżanką do Cascais pociągiem i chiałyśmy się o coś dopytać w informacji.
      Kumpela zaczyna: "jesteśmy cudzoziemkami...", a facet w okienku burkliwie: "to
      widać" :-))
      • chiara76 Re: Co Was zaskoczyło podczas pobytu w Portugalii 14.08.04, 16:17
        brasilka2 napisała:

        > Największe zaskoczenia (kolejność przypadkowa):
        > 1. Ilość świrów na ulicach i w metrze (w Wawie też się, rzecz jasna zdarzają,
        > ale nie w takim natężeniu; nie wiem, z czego to wynika).

        ja na szczęście żadnego nie spotkałam:) a w W-wie nieustannie takie ciekawostki
        widuję...
        > 2. Mnóstwo egzotycznych osobników - Murzynów, Mulatów - bardzo mi się to
        > podobało, ale było zaskakujące, zwłaszcza pierwsze dni po przylocie.

        Tak tak, mnie też. Taka egzotyka.
        > 3. Portugalczycy wcale nie doceniają, że ktoś mówi ich językiem. Raz
        jechałyśmy
        >
        > z koleżanką do Cascais pociągiem i chiałyśmy się o coś dopytać w informacji.
        > Kumpela zaczyna: "jesteśmy cudzoziemkami...", a facet w okienku
        burkliwie: "to
        > widać" :-))

        Hm, a z tym się nie spotkałam, raczej byli zadowoleni, jak coś mówiliśmy, choć
        my to piąte przez dziesiąte haha, nie tak dobrze, jak Wy. Może ten facet miał
        zły dzień??
        Dzięki za wypowiedzenie się w wątku:)
        >
        • anjos Chyba pogoda... 14.08.04, 16:35
          wiele lat temu myslalem, ze w Portugalii jest zawsze cieplo ! A tutaj taka
          surpresa : snieg, i chlodek latem na polnocy Portugalii !!!!!
          • chiara76 Re: Chyba pogoda... 14.08.04, 16:53
            anjos napisała:

            > wiele lat temu myslalem, ze w Portugalii jest zawsze cieplo ! A tutaj taka
            > surpresa : snieg, i chlodek latem na polnocy Portugalii !!!!!
            no mnie też, ale w drugą stronę. Nie przypuszczałam, że będzie tak ciepło, że w
            listopadzie będę mogła chodzić w kurtce jeansowej i t-shircie.
            • anjos No widzisz chiara76... 14.08.04, 22:16
              nigdy pogoda wszystkich nie zadowoli....pozdro
              (lipiec i poczatke sierpnia tutaj jest bardzo goracy, ale woda w Atlantyku
              ciagle zimna dla mnie .....hehhe
      • kraksa2 Re: Co Was zaskoczyło podczas pobytu w Portugalii 10.09.04, 12:45
        brasilka2 napisała:

        > Największe zaskoczenia (kolejność przypadkowa):
        > 1. Ilość świrów na ulicach i w metrze (w Wawie też się, rzecz jasna zdarzają,
        > ale nie w takim natężeniu; nie wiem, z czego to wynika).

        Zgadzam sie. Jakies znajome mi sie te wspomnienia wydaly, do momentu kiedy nie
        zobaczylam, od kogo ten post. Swirow bez liku :D

        > 2. Mnóstwo egzotycznych osobników - Murzynów, Mulatów - bardzo mi się to
        > podobało, ale było zaskakujące, zwłaszcza pierwsze dni po przylocie.

        Tez sie zgadzam ;D Prawdziwa szachownica. Fajowo :)

        > 3. Portugalczycy wcale nie doceniają, że ktoś mówi ich językiem. Raz
        jechałyśmy
        >
        > z koleżanką do Cascais pociągiem i chiałyśmy się o coś dopytać w informacji.
        > Kumpela zaczyna: "jesteśmy cudzoziemkami...", a facet w okienku
        burkliwie: "to
        > widać" :-))

        O rany, a ja myslalam, ze to bylo w zeszlym roku! Ale faktycznie, znow musze
        sie zgodzic.
        • chiara76 o świrach:) i nie tylko 10.09.04, 12:48
          kraksa2 napisała:

          > brasilka2 napisała:
          >
          > > Największe zaskoczenia (kolejność przypadkowa):
          > > 1. Ilość świrów na ulicach i w metrze (w Wawie też się, rzecz jasna zdarz
          > ają,
          > > ale nie w takim natężeniu; nie wiem, z czego to wynika).
          >
          > Zgadzam sie. Jakies znajome mi sie te wspomnienia wydaly, do momentu kiedy
          nie
          > zobaczylam, od kogo ten post. Swirow bez liku :D

          Powiem tak, mówiłam to już zresztą Brasilce:) , że my ani jednego nie
          widzieliśmy. Nie, to, że mi ich brak, ale o wiele więcej widziałam w W-wie.
          Więc można uznać, że mieliśmy szczęście?
          Nikt też nas nie zaczepiał, a w tym samym czasie kolega Męża z pracy był w
          Lizbonie i co rusz, ktoś mu wciskał a to dragi a to lewy aparat fotograficzny.
          Strasznie zmarnowany z tej wycieczki wrócił.
          >
          > > 2. Mnóstwo egzotycznych osobników - Murzynów, Mulatów - bardzo mi się to
          > > podobało, ale było zaskakujące, zwłaszcza pierwsze dni po przylocie.
          >
          > Tez sie zgadzam ;D Prawdziwa szachownica. Fajowo :)
          > No, to też jest tam suuuper:)

          > > 3. Portugalczycy wcale nie doceniają, że ktoś mówi ich językiem. Raz
          > jechałyśmy
          > >
          > > z koleżanką do Cascais pociągiem i chiałyśmy się o coś dopytać w informac
          > ji.
          > > Kumpela zaczyna: "jesteśmy cudzoziemkami...", a facet w okienku
          > burkliwie: "to
          > > widać" :-))
          >
          > O rany, a ja myslalam, ze to bylo w zeszlym roku! Ale faktycznie, znow musze
          > sie zgodzic.
          :)) No, to dziewczyny miałyście przygody:)
          • kraksa2 Re: o świrach:) i nie tylko 10.09.04, 12:57

            >
            > Powiem tak, mówiłam to już zresztą Brasilce:) , że my ani jednego nie
            > widzieliśmy. Nie, to, że mi ich brak, ale o wiele więcej widziałam w W-wie.
            > Więc można uznać, że mieliśmy szczęście?
            > Nikt też nas nie zaczepiał, a w tym samym czasie kolega Męża z pracy był w
            > Lizbonie i co rusz, ktoś mu wciskał a to dragi a to lewy aparat
            fotograficzny.
            > Strasznie zmarnowany z tej wycieczki wrócił.

            Nas co chwila zaczepiali na Praca dos Restauradores e Praca do Comercio, chcac
            wcisnac nam jakies ziolo i inne g...wna. Nie docieralo do nich, ze nie jestesmy
            zaineresowane. A Wy, chiara, mieliscie szczescie. To znaczy nieszczescie nie
            poznac prawdziwej twarzy lizbonskiego metra ;D

            • chiara76 Re: o świrach:) i nie tylko 10.09.04, 12:59
              kraksa2 napisała:

              >
              > >
              > > Powiem tak, mówiłam to już zresztą Brasilce:) , że my ani jednego nie
              > > widzieliśmy. Nie, to, że mi ich brak, ale o wiele więcej widziałam w W-wi
              > e.
              > > Więc można uznać, że mieliśmy szczęście?
              > > Nikt też nas nie zaczepiał, a w tym samym czasie kolega Męża z pracy był
              > w
              > > Lizbonie i co rusz, ktoś mu wciskał a to dragi a to lewy aparat
              > fotograficzny.
              > > Strasznie zmarnowany z tej wycieczki wrócił.
              >
              > Nas co chwila zaczepiali na Praca dos Restauradores e Praca do Comercio,
              chcac
              > wcisnac nam jakies ziolo i inne g...wna. Nie docieralo do nich, ze nie
              jestesmy
              >
              > zaineresowane. A Wy, chiara, mieliscie szczescie. To znaczy nieszczescie nie
              > poznac prawdziwej twarzy lizbonskiego metra ;D
              >

              przyznam Ci się szczerze, że akurat na taką twarz metra nie miałam ochoty, więc
              ufffff...
          • polaquinha Jeszcze więcej 10.09.04, 12:57
            Kurcze,a nie zaskoczyło Was,że są tacy niscy?
            Ja mojego Portugalczyka poznałam w Polsce.On i wszyscy jego koledzy ze studiów
            są wysocy(b.wysocy jak na Portugalię:-)
            A jak tam pojechałam-to okazalo się,że niektórzy panowie wspinali się na
            palce,zeby się przywitać,dając tradycyjne 2 buziaki hihihi
            Moja szwagierka nie dosięga mi do ramienia.
            Dodam,że mam ok 173 cm wzrostu
            • chiara76 ... 10.09.04, 13:01
              polaquinha napisała:

              > Kurcze,a nie zaskoczyło Was,że są tacy niscy?
              > Ja mojego Portugalczyka poznałam w Polsce.On i wszyscy jego koledzy ze
              studiów
              > są wysocy(b.wysocy jak na Portugalię:-)
              > A jak tam pojechałam-to okazalo się,że niektórzy panowie wspinali się na
              > palce,zeby się przywitać,dając tradycyjne 2 buziaki hihihi
              > Moja szwagierka nie dosięga mi do ramienia.
              > Dodam,że mam ok 173 cm wzrostu
              rety, nie zauważyłam (hihi może dlatego, że nie dawano mi tradycyjnych buziaków
              (ostatni taki rytuał pamiętam z wycieczki w liceum do młodzieży licealnej na
              francuskiej prowincji:), ale fakt, niscy są...
    • magpaw3 Re: Co Was zaskoczyło podczas pobytu w Portugalii 16.08.04, 15:20
      Mnie również zaskoczył brak znajomości angielskiego ale wcale aż mi to tak nie
      przeszkadzało...Poza tym na wiele byłem przygotowany...
      • assim Re: Co Was zaskoczyło podczas pobytu w Portugalii 17.08.04, 21:26
        no nie moi drodzy!
        angielski? koledzy zza wschodniej granicy czyt. hiszpanie nie mowia po
        angielsku, ale portugalczycy? wychowani na amerykanskich filmach z napisami,
        nie znajacy dubbingow ani lektorow!!! toz to moim zdaniem jeden z niewielu
        narodow pozaskandynawskich o ktorym mozna powiedziec ze jest angielsko
        osluchany...
        • chiara76 Re: Co Was zaskoczyło podczas pobytu w Portugalii 17.08.04, 22:31
          assim napisał:

          > no nie moi drodzy!
          > angielski? koledzy zza wschodniej granicy czyt. hiszpanie nie mowia po
          > angielsku, ale portugalczycy? wychowani na amerykanskich filmach z napisami,
          > nie znajacy dubbingow ani lektorow!!! toz to moim zdaniem jeden z niewielu
          > narodow pozaskandynawskich o ktorym mozna powiedziec ze jest angielsko
          > osluchany...

          szkoda, że w wielu miejscach musieliśmy stosować język migowy:)
          Ale, mnie to osobiście nie przeszkadzało aż tak bardzo, są bardzo sympatyczni i
          to mi wynagrodziło barierę językową:)
        • kraksa2 Re: Co Was zaskoczyło podczas pobytu w Portugalii 10.09.04, 13:08
          Ja bym sie nie zgodzila. Portugalczycy moze i sa osluchani z angielskim, ale
          nie mowia za dobrze. Nie chce tematu zmieniac, bo jestesmy w Portugalii, ale
          takim wyksztalconym jezykowo narodem jest Holandia (padlam, jak bezdomni
          zaczynali mi po angielsku nawijac jak dzicy) albo Szwecja, ale Portugalia?
    • iviwawa Re: Co Was zaskoczyło podczas pobytu w Portugalii 18.08.04, 14:59
      Nie myślałam, że to tacy spokojni ludzie... Wyobrażałam sobie podobieństwo do
      Włochów i Greków.
      • marielle Re: Co Was zaskoczyło podczas pobytu w Portugalii 18.08.04, 23:42
        zgadzam sie calkowicie z moja poprzedniczka. wydawalo mi sie, ze portugalczycy,
        tzn. mezczyzni, sa podobni do innych poludniowych typow - nieokrzesani,
        namiętni, brutalni i malo krytyczni (wobec siebie). tak jak wlosi czy
        hiszpanie. ale oni sa zupelnie inni, podobni do polakow, przez co bardzo
        sympatyczni. a moglam miec porugalczyka za meza:))
    • kraksa2 Re: Co Was zaskoczyło podczas pobytu w Portugalii 10.09.04, 13:25
      Juz sie co prawda wypowiadalam na ten temat, ale to w nawiazaniu do Brasilki.
      Teraz cos ode mnie.
      Co najbardziej rzuclo mi sie w oczy natychmiast po przyjezdzie do Lizbony po
      raz pierwszy (oprocz tego, ze o! to moj dom!!! ;) to kierowcy jezdzacy jak
      szalency, parkujacy w miejscach najbardzie nieprawdopodobnych (na przyklad moj
      Pedro nagminnie pcha sie swoim terenowcem tam, gdzie sie nie zmiesci za Chiny;
      nie musze chyba dodawac, ze sie jednak miesci ;) Poza tym kolejna swirowata ;D
      cecha Portugalczykow to to, ze przelaza na czerwonym swietle. Nie czekaja na
      zielone. My na poczatku, nauczone czegos odwrotnego, jak przyglupy stalysmy 5
      minut w oczekiwaniu na zielone, a oni tylko nas mijali i sie dziwnie
      patrzyli... W koncu przejelam od nich ten zwyczaj i to tak skutecznie, ze o
      malo sie nie dostalam pod kola autobusu po powrocie do Wawy.
      Poza tym to, ze w metrze ale nie tylko, bo na plazy, na miescie, Portugalczycy
      zaczepiali nas i zaczynali mowic po polsku, jakies 2 slowa, np"czesc", ale skad
      oni kurcze wiedzieli? Jak pytalam moich portugalskich znajomych, to mowili, ze
      wygladam na Brazylijke... I w ogole zaczepiaja, zaczynaja rozmowe..
      Mialam jedna niemila przygode w Lizbonie. Szlam z 2 kolezankami uliczka w
      Alfamie i jacys kolesie portugalscy sie zaczeli przyczepiac, w koncu kolezanka
      nie wytrzy,ala i powiedziala "kur... spier..." Co mnie zaskoczylo to ich
      reakcjia. Staneli i zaczeli wykrzykiwac za nami najgorsze obelgi... po
      polsku!!!!! Potem smialysmy sie z dziewczynami, ze musza czesto slyszec takie
      slowa pod swoim adresem, inaczej by sie ich nie nauczyli, heheheh...
      Ale najbardziej zaskoczylo mnie to, ze TAM czuje sie jak u siebie. Nidgy,
      nigdzie wczesniej mi sie to nie zdazylo....

      K

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka